wtorek, 12 maja 2020

Rozdział 31


Rozdział 31


-Nikki, obudź się. Jesteśmy na miejscu.- Otworzyłam pomału oczy. Przetarłam powieki i przeciągnęłam się leniwie. Wysiadłam z samochodu i jeszcze lekko zaspana rozejrzałam się w koło. Faktycznie byłyśmy na miejscu. Na widok „naszego” domu uśmiech sam zagościł na mojej twarzy. Uwielbiam to miejsce, a tak dawno tu nie byłam. Dom należał do Rudej, dostała go w spadku po swoich dziadkach, którzy swoją drogą gdy żyli byli wspaniałymi ludźmi. Większość wakacji spędzałyśmy właśnie tutaj. Dom znajduję się w środku lasu więc nie ma tu natrętnych sąsiadów ani paparazzich. Jedyny minus to to, że trzeba tu jechać 6 godzin. Z samochodu wzięłam swoją torbę i ruszyłam do domu.
Weszłam do środka. Wszystko było dokładnie tak jak zapamiętałam. Przymknęłam oczy i zaciągnęłam się dobrze znanym mi zapachem. Od razu poczułam się bezpiecznie i sielsko.
-Wracają wspomnienia co? - Otworzyłam oczy
-Dokładnie.- Odpowiedziałam po czym obie zaśmiałyśmy się.
Jejku tyle wspomnień jest w tym domu. Tyle wspólnie spędzonych wakacji. Tyle ucieczek od świata.
Położyłam swoją torbę i weszłam w głąb domu. Podeszłam do kominka nad którym stały ramki z naszymi zdjęciami. Delikatnie palcem przejechałam po naszych zdjęciach z Rudą. Byłyśmy takie szczęśliwe na nich. Bez zmartwień. Bez problemów. Zawsze uśmiechnięte i szalone. Byłyśmy na tych zdjęciach zwykłymi dziewczynami. Nastolatkami, które po prostu cieszą się z życia, bez tej całej otoczki sławy.
-Ehhh...- Wzięłam głęboki wdech. - Śpimy razem tam gdzie zawsze?- Spytałam Rudej która wnosiła kolejne rzeczy.
-No raczej mała. Jay, Jayem, ale ja też muszę odpocząć.- Puściła mi oczko wskazując na swoje krocze. Spojrzałam na nią jak na ufo po czym obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Wariatka. - Skwitowałam po czym wzięłam swoją torbę i udałam się na górę do dobrze znanego mi pokoju.

Po chwili byłam już w naszym pokoju. Tu też nic się nie zmieniło. Na szafkach były te same zdjęcia co od zawsze. Usiadłam na jednym z łóżek i spojrzałam w widok który znajdował się zza oknem. Było tu tak pięknie, ale nagle przed oczami mignęły mi sceny z dzisiejszego poranka. Poczułam jak nieprzyjemny dreszcz przechodzi przez moje ciało. Nagle poczułam jak ogarnia mnie dziwny strach. Z oczu mimowolnie zaczęły spływać mi łzy. Położyłam się na łóżku, przyciskając twarz do poduszki. Zaczęłam płakać. Pierwszy raz w życiu czułam taki strach i niepewność. Nie mogłam wyrzucić z głowy oczy Fabiana, które były pełne nienawiści. Skuliłam się zaciskając dłonie na pościeli. Chciałam krzyczeć, ale stłumiłam to przyciskając poduszkę do twarzy. Czułam jak robi się coraz bardziej mokra, ale nie potrafiłam przestać.

-Boże Nikki.- Poczułam jak Ruda siada na moim łóżku. Powoli odwróciłam twarz w jej stronę. Patrzyła smutnym i zmartwionym wzrokiem na mnie.
-Przepraszam.- Wychlipałam, na co ona pokręciła tylko głową ocierając mi łzy z policzka.
-Nie przepraszaj kochana, nie masz za co. To co zrobił ten dupek..-Ruda wzięła głęboki wdech powstrzymując nerwy które nią targały..- Zabiję go po prostu za to co Ci zrobił! -Skończyła.
-Jess..ja się po prostu boję.- Powiedziałam łamiącym się głosem.
-Wiem Skarbie..ale tu jesteś bezpieczna. Nikt nie da Cię skrzywdzić tu. - Pogłaskała mnie po włosach. - Poczekaj zaraz coś Ci przyniosę.- Powiedziała po czym wstała z łóżka i zniknęła za drzwiami.
Po chwili jednak wróciła i z powrotem usiadła obok mnie.
-Weź to.- Podała mi mała białą tabletkę i szklankę wody.
-Co to?- Spytałam biorąc od niej tabletkę i wodę.
-Tabletka na uspokojenie. Nie martw się nic silnego. Wyciszy Cię tylko.- Powiedziała, a ja posłusznie połknęłam tabletkę popijając ją wodą.
-A chłopaki? - Spytałam
-Nie martw się. Oni będą za jakąś godzinę. Ty za ten czas odpoczniesz, a wieczorem zjemy wspólnie kolację tak?
-Dobrze.- Wyszeptałam opierając głowę o poduszkę.


Ruda siedziała obok przyjaciółki póki ta nie zasnęła. Specjalnie dała jej tą tabletkę. Chciała żeby ta odpoczęła trochę i przestała chociaż na chwilę myśleć o tym co się wydarzyło. Sama była w szoku i nie do końca wiedziała co ma o tym myśleć. Znała Fabiana, wiedziała że to dupek, ale nigdy nie spodziewała się po nim czegoś takiego. Wiedziała, że ten uderzył jej przyjaciółkę, ale to co zrobił rano przekroczyło wszystkie granice. Nawet nie chciała myśleć o tym co mogło się stać gdyby przyszła chwilę później.
Z nerwów zatkała sobie buzię, czując jak sama zaraz wybuchnie płaczem.
Nikki była dla niej jak młodsza siostra i nie wyobraża sobie tego że coś mogłoby się jej stać. Kocha ją i na pewno nie pozwoli żeby taka sytuacja powtórzyła się kiedykolwiek.
Ten wyjazd miał być dla nich przyjemnością, odpoczynkiem, a przede wszystkim chciała zbliżyć do siebie Chrisa i Nikki, ale w tej sytuacji nie była pewna cy to aby na pewno dobry pomysł. Brunetka na pewno nie ma nastroju na amory. Chociaż przez myśl przeszło jej to że to właśnie Blondyn może wyleczyć jej złamane serce.
Wzięła głęboki wdech po czym powoli wypuściła powietrze z ust. Spojrzała na Brunetkę która spała z rozchylonymi ustami. Uśmiechnęła się pod nosem po czym delikatnie wstała z łóżka i przykryła dziewczynę delikatnie.


Chłopaki przyjechali dopiero po 19, wszystko przez to że Izzy zabrał Agnes, a ta nie mogła zdecydować się ile rzeczy ma wziąć ze sobą, na dodatek nawigacja im nawaliła i zgubili się.
-Cześć Kotek.- Brunet przywitał się ze swoją ukochaną długim całusem.
-Hej Miśku.- Ruda odpowiedziała mu kiedy ten oderwał się już od niej.
-Cześć Jess. - Reszta przywitała się z Rudą.
-No hej hej. - Posłała im uśmiech. Jej wzrok jednak zatrzymał się na Chrisie, który najwyraźniej szukał Nikki. Ruda poczuła ukłucie w sercu, bo już sama nie wiedziała czy ma mu powiedzieć czy lepiej zostawić to samej Nikki.
-Co Ty taka nie mrawa jesteś Kochanie?- Jay spojrzał na ukochaną.
-Emm..zmęczona jestem.- Powiedziała na szybko, wymuszając uśmiech.
-Ok..- Brunet uniósł tylko brwi ku górze bo nie za bardzo wierzył w tą wersję.
-Chodźcie pokażę wam wasze pokoje i zaraz zjemy kolację.- Powiedziała Ruda po czym wszyscy ruszyli za nią w celu zobaczenia swoich pokoi.

Kiedy wszyscy już odświeżyli się po podróży, Ruda wraz z Jayem zaczęli przygotowywać grilla na tarasie.
-A powiesz mi czemu nie mam pokoju z Tobą tylko z Chrisem? - Brunet objął swoją dziewczynę od tyłu, szeptając jej do ucha. Po jej ciele od razu przeszedł przyjemny dreszcz. Odwróciła się do niego posyłając mu słodki uśmiech.
-Miś..musimy trochę odpocząć.- Łobuzersko się uśmiechnęła po czym skradła mu szybkiego buziaka.
-Tylko ja nie wiem czy wytrzymam.- Wyszeptał na co ona przygryzła dolną wargę.
-Coś wtedy wymyślimy.- Puściła mu oczko po czym oboje złączyli usta w namiętnym pocałunku.
Przerwało im odchrząknięcie. Oboje spojrzeli w tamtą stronę. Obok nich stał Chris który widocznie miał zmartwioną minę.
-A gdzie Nikki?- Spytał nieśmiało.
-No właśnie Kochanie, gdzie ona jest?
Ruda spuściła wzrok czując jak jej mięśnie napinają się przypominając sobie to wszystko.
-Nikki była strasznie zmęczona i śpi, ale powinna niedługo zejść.- Odpowiedziała czując jak robi jej się gorąco.
-Ok.- Odpowiedział jej blondyn po czym posłał jej uśmiech i odszedł od nich biorąc butelkę z piwem ze stolika.
-Jess.. wszystko ok? - Brunet podniósł podbródek dziewczyny patrząc jej prosto w oczy.
-Tak..to znaczy nie.- Odpowiedziała, na co brunet zmrużył oczy. - Coś złego się stało, ale nie mogę Ci teraz powiedzieć dobrze?-
-Tobie coś się stało?- Spytał z troską, gładząc jej policzek.
-Nie. Chodzi o Nikki.- Odpowiedziała mu na co on pokiwał tylko głową.


Czułam jak wszystkie kości mnie bolą. Otworzyłam oczy czego pożałowałam od razu. Okropny ból przeszył moją głowę. Czułam się jakbym miała jakiegoś kaca stulecia. Spojrzałam za okno. Było już dosyć ciemno. Z oddali słyszałam jakieś śmiechy i grającą muzykę. Pomału usiadłam na łóżku przeciągając się. Nie za bardzo miałam ochotę schodzić do nich wszystkich, ale nie chciałam też dać poznać po sobie że coś się stało. Szczególnie coś takiego. Nie wiem, ale bałam się reakcji Chrisa?
A co jeśli on też ma mnie za taką, jaką mówił Fabian?
Nie nie Nikki, na pewno nie...
Chris to nie Fabian.
Wstałam i powolnym krokiem poszłam do łazienki Tam obmyłam twarz i związałam włosy w kucyk. Poprawiłam tylko trochę podkład i tusz do rzęs po którym nie było już śladu. Chciałam wyglądać jak najbardziej naturalnie.

Zeszłam na dół. Zauważyłam że wszyscy są w ogrodzie za domem. Powolnym krokiem ruszyłam tam. Izzy z Richiem, Agnes i Vincentem wyglądali już na nieźle wstawionych bo siedzieli w kółku i chyba próbowali śpiewać ale raczej to przypominało wycie do księżyca. Natomiast Jess z Jayem i Chrisem stali przy grillu rozmawiając o czymś. Nagle poczułam nieprzyjemny ścisk w żołądku. Miałam tylko nadzieję, że nie rozmawiali o tym co się stało. Wzięłam kilka wdechów po czym ruszyłam w ich stronę.
-O cześć śpiochu. - Chris przywitał mnie radośnie.
-Hej.- Odpowiedziałam delikatnie się uśmiechając.
Spojrzałam na Rudą, która posłała mi zmartwione spojrzenie. Dyskretnie kiwnęłam jej głową że jest ok.
-Chcesz coś do picia?- Z rozmyśleń wyrwał mnie Blondyn. Spojrzałam na niego. Wzrokiem zjechałam na jego ręce, trzymał w nich piwo.
-Może być też piwo.- Powiedziałam na co blondyn poszedł do stolika, a już po chwili przyniósł mi otwartą butelkę.
-Proszę.- Wręczył mi trunek.
-Dziękuję.- Uśmiechnęłam się do niego, biorąc butelkę.
Upiłam z niej łyka, ale czułam dziwny wzrok blondyna na sobie.
-Jessica mówiła, że byłaś bardzo zmęczona. Teraz widzę po czym.- Spojrzałam na niego nie za bardzo wiedząc o co mu chodzi. - Masz malinki na szyi.- Powiedział niezbyt przyjemnie.
Poczułam jak moje serce kolejny raz dostaję dzisiaj kopniaka.
-To nie są malinki.- Wyszeptałam dotykając swojej szyi.
-Jasne.- Odpowiedział ironicznie się śmiejąc.
Spojrzałam na Rudą. Obie miałyśmy już łzy w oczach.
-Przepraszam.- Powiedziałam nie wytrzymując tego i po prostu obróciłam się na pięcie i ruszyłam przed siebie. Czułam jak łzy spływają mi po policzku a w brzuchu robi się nieprzyjemny ścisk.


-Chris Ty idioto.- Ruda wydusiła z siebie po czym wybuchła niepohamowanym płaczem.



Cdn...

1 komentarz:

  1. Hej :-)

    Kochana rozdział jak zwykle jest wspaniały i strasznie żałuję, że tak szybko się skończył, a jednocześnie jestem zła, że skończyłaś w takim momencie...

    Nie no Chris przegiął i to mocno...
    Ja rozumiem, że jest zazdrosny o Nikki, bo podoba mu się, ale mógł spytać się o te ślady nieco inaczej...
    Oj mam nadzieję, że blondas jak dowie się prawdy o tych "malinkach" to nie tylko będzie mu głupio, że zachował się jak kretyn, ale i zrobi coś naprawdę wyjątkowego by Nikki wybaczyła mu jego zachowanie, bo obawiam się, że padnięcie przed nią na kolana błagając o wybaczenie i danie kwiatów (czy udekorowanie całego pokoju w kwiatach) to będzie stanowczo za mało...

    No właśnie strasznie szkoda mi Nikki, bo nie powinna już cierpieć, a tu facet, który mógłby być balsamem na jej zranione serce zachowuje się buc...
    Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie coraz lepiej i, że dzięki Rudej oraz chłopakom choć na chwilę zapomni o tych strasznych wydarzeniach...

    Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.

    BU$KA :* <3

    OdpowiedzUsuń

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...