Rozdział
31
-Nikki, obudź się. Jesteśmy na
miejscu.- Otworzyłam pomału oczy. Przetarłam powieki i
przeciągnęłam się leniwie. Wysiadłam z samochodu i jeszcze
lekko zaspana rozejrzałam się w koło. Faktycznie byłyśmy na
miejscu. Na widok „naszego” domu uśmiech sam zagościł na mojej
twarzy. Uwielbiam to miejsce, a tak dawno tu nie byłam. Dom należał
do Rudej, dostała go w spadku po swoich dziadkach, którzy swoją
drogą gdy żyli byli wspaniałymi ludźmi. Większość wakacji
spędzałyśmy właśnie tutaj. Dom znajduję się w środku lasu
więc nie ma tu natrętnych sąsiadów ani paparazzich. Jedyny minus
to to, że trzeba tu jechać 6 godzin. Z samochodu wzięłam swoją
torbę i ruszyłam do domu.
Weszłam do środka. Wszystko było
dokładnie tak jak zapamiętałam. Przymknęłam oczy i zaciągnęłam
się dobrze znanym mi zapachem. Od razu poczułam się bezpiecznie i
sielsko.
-Wracają wspomnienia co? - Otworzyłam
oczy
-Dokładnie.- Odpowiedziałam po czym
obie zaśmiałyśmy się.
Jejku tyle wspomnień jest w tym domu.
Tyle wspólnie spędzonych wakacji. Tyle ucieczek od świata.
Położyłam swoją torbę i weszłam w
głąb domu. Podeszłam do kominka nad którym stały ramki z naszymi
zdjęciami. Delikatnie palcem przejechałam po naszych zdjęciach z
Rudą. Byłyśmy takie szczęśliwe na nich. Bez zmartwień. Bez
problemów. Zawsze uśmiechnięte i szalone. Byłyśmy na tych
zdjęciach zwykłymi dziewczynami. Nastolatkami, które po prostu
cieszą się z życia, bez tej całej otoczki sławy.
-Ehhh...- Wzięłam głęboki wdech. -
Śpimy razem tam gdzie zawsze?- Spytałam Rudej która wnosiła
kolejne rzeczy.
-No raczej mała. Jay, Jayem, ale ja
też muszę odpocząć.- Puściła mi oczko wskazując na swoje
krocze. Spojrzałam na nią jak na ufo po czym obie wybuchnęłyśmy
śmiechem.
-Wariatka. - Skwitowałam po czym
wzięłam swoją torbę i udałam się na górę do dobrze znanego mi
pokoju.
Po chwili byłam już w naszym pokoju.
Tu też nic się nie zmieniło. Na szafkach były te same zdjęcia co
od zawsze. Usiadłam na jednym z łóżek i spojrzałam w widok który
znajdował się zza oknem. Było tu tak pięknie, ale nagle przed
oczami mignęły mi sceny z dzisiejszego poranka. Poczułam jak
nieprzyjemny dreszcz przechodzi przez moje ciało. Nagle poczułam
jak ogarnia mnie dziwny strach. Z oczu mimowolnie zaczęły spływać
mi łzy. Położyłam się na łóżku, przyciskając twarz do
poduszki. Zaczęłam płakać. Pierwszy raz w życiu czułam taki
strach i niepewność. Nie mogłam wyrzucić z głowy oczy Fabiana,
które były pełne nienawiści. Skuliłam się zaciskając dłonie
na pościeli. Chciałam krzyczeć, ale stłumiłam to przyciskając
poduszkę do twarzy. Czułam jak robi się coraz bardziej mokra, ale
nie potrafiłam przestać.
-Boże Nikki.- Poczułam jak Ruda siada
na moim łóżku. Powoli odwróciłam twarz w jej stronę. Patrzyła
smutnym i zmartwionym wzrokiem na mnie.
-Przepraszam.- Wychlipałam, na co ona
pokręciła tylko głową ocierając mi łzy z policzka.
-Nie przepraszaj kochana, nie masz za
co. To co zrobił ten dupek..-Ruda wzięła głęboki wdech
powstrzymując nerwy które nią targały..- Zabiję go po prostu za
to co Ci zrobił! -Skończyła.
-Jess..ja się po prostu boję.-
Powiedziałam łamiącym się głosem.
-Wiem Skarbie..ale tu jesteś
bezpieczna. Nikt nie da Cię skrzywdzić tu. - Pogłaskała mnie po
włosach. - Poczekaj zaraz coś Ci przyniosę.- Powiedziała po czym
wstała z łóżka i zniknęła za drzwiami.
Po chwili jednak wróciła i z powrotem
usiadła obok mnie.
-Weź to.- Podała mi mała białą
tabletkę i szklankę wody.
-Co to?- Spytałam biorąc od niej
tabletkę i wodę.
-Tabletka na uspokojenie. Nie martw się
nic silnego. Wyciszy Cię tylko.- Powiedziała, a ja posłusznie
połknęłam tabletkę popijając ją wodą.
-A chłopaki? - Spytałam
-Nie martw się. Oni będą za jakąś
godzinę. Ty za ten czas odpoczniesz, a wieczorem zjemy wspólnie
kolację tak?
-Dobrze.- Wyszeptałam opierając głowę
o poduszkę.
…
Ruda siedziała obok przyjaciółki
póki ta nie zasnęła. Specjalnie dała jej tą tabletkę. Chciała
żeby ta odpoczęła trochę i przestała chociaż na chwilę myśleć
o tym co się wydarzyło. Sama była w szoku i nie do końca
wiedziała co ma o tym myśleć. Znała Fabiana, wiedziała że to
dupek, ale nigdy nie spodziewała się po nim czegoś takiego.
Wiedziała, że ten uderzył jej przyjaciółkę, ale to co zrobił
rano przekroczyło wszystkie granice. Nawet nie chciała myśleć o
tym co mogło się stać gdyby przyszła chwilę później.
Z nerwów zatkała sobie buzię, czując
jak sama zaraz wybuchnie płaczem.
Nikki była dla niej jak młodsza
siostra i nie wyobraża sobie tego że coś mogłoby się jej stać.
Kocha ją i na pewno nie pozwoli żeby taka sytuacja powtórzyła się
kiedykolwiek.
Ten wyjazd miał być dla nich
przyjemnością, odpoczynkiem, a przede wszystkim chciała zbliżyć
do siebie Chrisa i Nikki, ale w tej sytuacji nie była pewna cy to
aby na pewno dobry pomysł. Brunetka na pewno nie ma nastroju na
amory. Chociaż przez myśl przeszło jej to że to właśnie Blondyn
może wyleczyć jej złamane serce.
Wzięła głęboki wdech po czym powoli
wypuściła powietrze z ust. Spojrzała na Brunetkę która spała z
rozchylonymi ustami. Uśmiechnęła się pod nosem po czym delikatnie
wstała z łóżka i przykryła dziewczynę delikatnie.
…
Chłopaki przyjechali dopiero po 19,
wszystko przez to że Izzy zabrał Agnes, a ta nie mogła zdecydować
się ile rzeczy ma wziąć ze sobą, na dodatek nawigacja im nawaliła
i zgubili się.
-Cześć Kotek.- Brunet przywitał się
ze swoją ukochaną długim całusem.
-Hej Miśku.- Ruda odpowiedziała mu
kiedy ten oderwał się już od niej.
-Cześć Jess. - Reszta przywitała się
z Rudą.
-No hej hej. - Posłała im uśmiech.
Jej wzrok jednak zatrzymał się na Chrisie, który najwyraźniej
szukał Nikki. Ruda poczuła ukłucie w sercu, bo już sama nie
wiedziała czy ma mu powiedzieć czy lepiej zostawić to samej Nikki.
-Co Ty taka nie mrawa jesteś
Kochanie?- Jay spojrzał na ukochaną.
-Emm..zmęczona jestem.- Powiedziała
na szybko, wymuszając uśmiech.
-Ok..- Brunet uniósł tylko brwi ku
górze bo nie za bardzo wierzył w tą wersję.
-Chodźcie pokażę wam wasze pokoje i
zaraz zjemy kolację.- Powiedziała Ruda po czym wszyscy ruszyli za
nią w celu zobaczenia swoich pokoi.
Kiedy wszyscy już odświeżyli się po
podróży, Ruda wraz z Jayem zaczęli przygotowywać grilla na
tarasie.
-A powiesz mi czemu nie mam pokoju z
Tobą tylko z Chrisem? - Brunet objął swoją dziewczynę od tyłu,
szeptając jej do ucha. Po jej ciele od razu przeszedł przyjemny
dreszcz. Odwróciła się do niego posyłając mu słodki uśmiech.
-Miś..musimy trochę odpocząć.-
Łobuzersko się uśmiechnęła po czym skradła mu szybkiego
buziaka.
-Tylko ja nie wiem czy wytrzymam.-
Wyszeptał na co ona przygryzła dolną wargę.
-Coś wtedy wymyślimy.- Puściła mu
oczko po czym oboje złączyli usta w namiętnym pocałunku.
Przerwało im odchrząknięcie. Oboje
spojrzeli w tamtą stronę. Obok nich stał Chris który widocznie
miał zmartwioną minę.
-A gdzie Nikki?- Spytał nieśmiało.
-No właśnie Kochanie, gdzie ona
jest?
Ruda spuściła wzrok czując jak jej
mięśnie napinają się przypominając sobie to wszystko.
-Nikki była strasznie zmęczona i śpi,
ale powinna niedługo zejść.- Odpowiedziała czując jak robi jej
się gorąco.
-Ok.- Odpowiedział jej blondyn po czym
posłał jej uśmiech i odszedł od nich biorąc butelkę z piwem ze
stolika.
-Jess.. wszystko ok? - Brunet podniósł
podbródek dziewczyny patrząc jej prosto w oczy.
-Tak..to znaczy nie.- Odpowiedziała,
na co brunet zmrużył oczy. - Coś złego się stało, ale nie mogę
Ci teraz powiedzieć dobrze?-
-Tobie coś się stało?- Spytał z
troską, gładząc jej policzek.
-Nie. Chodzi o Nikki.- Odpowiedziała
mu na co on pokiwał tylko głową.
…
Czułam jak wszystkie kości mnie bolą.
Otworzyłam oczy czego pożałowałam od razu. Okropny ból przeszył
moją głowę. Czułam się jakbym miała jakiegoś kaca stulecia.
Spojrzałam za okno. Było już dosyć ciemno. Z oddali słyszałam
jakieś śmiechy i grającą muzykę. Pomału usiadłam na łóżku
przeciągając się. Nie za bardzo miałam ochotę schodzić do nich
wszystkich, ale nie chciałam też dać poznać po sobie że coś się
stało. Szczególnie coś takiego. Nie wiem, ale bałam się reakcji
Chrisa?
A co jeśli on też ma mnie za taką,
jaką mówił Fabian?
Nie nie Nikki, na pewno nie...
Chris to nie Fabian.
Wstałam i powolnym krokiem poszłam do
łazienki Tam obmyłam twarz i związałam włosy w kucyk. Poprawiłam
tylko trochę podkład i tusz do rzęs po którym nie było już
śladu. Chciałam wyglądać jak najbardziej naturalnie.
Zeszłam na dół. Zauważyłam że
wszyscy są w ogrodzie za domem. Powolnym krokiem ruszyłam tam. Izzy
z Richiem, Agnes i Vincentem wyglądali już na nieźle wstawionych
bo siedzieli w kółku i chyba próbowali śpiewać ale raczej to
przypominało wycie do księżyca. Natomiast Jess z Jayem i Chrisem
stali przy grillu rozmawiając o czymś. Nagle poczułam nieprzyjemny
ścisk w żołądku. Miałam tylko nadzieję, że nie rozmawiali o
tym co się stało. Wzięłam kilka wdechów po czym ruszyłam w ich
stronę.
-O cześć śpiochu. - Chris przywitał
mnie radośnie.
-Hej.- Odpowiedziałam delikatnie się
uśmiechając.
Spojrzałam na Rudą, która posłała
mi zmartwione spojrzenie. Dyskretnie kiwnęłam jej głową że jest
ok.
-Chcesz coś do picia?- Z rozmyśleń
wyrwał mnie Blondyn. Spojrzałam na niego. Wzrokiem zjechałam na
jego ręce, trzymał w nich piwo.
-Może być też piwo.- Powiedziałam
na co blondyn poszedł do stolika, a już po chwili przyniósł mi
otwartą butelkę.
-Proszę.- Wręczył mi trunek.
-Dziękuję.- Uśmiechnęłam się do
niego, biorąc butelkę.
Upiłam z niej łyka, ale czułam
dziwny wzrok blondyna na sobie.
-Jessica mówiła, że byłaś bardzo
zmęczona. Teraz widzę po czym.- Spojrzałam na niego nie za bardzo
wiedząc o co mu chodzi. - Masz malinki na szyi.- Powiedział niezbyt
przyjemnie.
Poczułam jak moje serce kolejny raz
dostaję dzisiaj kopniaka.
-To nie są malinki.- Wyszeptałam
dotykając swojej szyi.
-Jasne.- Odpowiedział ironicznie się
śmiejąc.
Spojrzałam na Rudą. Obie miałyśmy
już łzy w oczach.
-Przepraszam.- Powiedziałam nie
wytrzymując tego i po prostu obróciłam się na pięcie i ruszyłam
przed siebie. Czułam jak łzy spływają mi po policzku a w brzuchu
robi się nieprzyjemny ścisk.
…
-Chris Ty idioto.- Ruda wydusiła z
siebie po czym wybuchła niepohamowanym płaczem.
Cdn...
Hej :-)
OdpowiedzUsuńKochana rozdział jak zwykle jest wspaniały i strasznie żałuję, że tak szybko się skończył, a jednocześnie jestem zła, że skończyłaś w takim momencie...
Nie no Chris przegiął i to mocno...
Ja rozumiem, że jest zazdrosny o Nikki, bo podoba mu się, ale mógł spytać się o te ślady nieco inaczej...
Oj mam nadzieję, że blondas jak dowie się prawdy o tych "malinkach" to nie tylko będzie mu głupio, że zachował się jak kretyn, ale i zrobi coś naprawdę wyjątkowego by Nikki wybaczyła mu jego zachowanie, bo obawiam się, że padnięcie przed nią na kolana błagając o wybaczenie i danie kwiatów (czy udekorowanie całego pokoju w kwiatach) to będzie stanowczo za mało...
No właśnie strasznie szkoda mi Nikki, bo nie powinna już cierpieć, a tu facet, który mógłby być balsamem na jej zranione serce zachowuje się buc...
Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie coraz lepiej i, że dzięki Rudej oraz chłopakom choć na chwilę zapomni o tych strasznych wydarzeniach...
Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.
BU$KA :* <3