czwartek, 31 marca 2016

Rozdział 19

Rozdział 19


cats

      

Ostatnie dni były naprawdę ciężkie. Ciągle praca praca i praca. Spędzałam na sali treningowej cały swój czas, ucząc się choreografii. Pierwsza część mojej płyty bowiem była bardzo taneczna więc wymagało to dużej pracy. Na szczęście moi choreografowie i tancerze jak zwykle mnie nie zwiedli. Nie zastąpieni byli oczywiście moi szaleni bliźniacy Tony i Tom, dawali mi tak dużo pozytywnej energii. Jednak najważniejszym wydarzeniem był mój występ na „Wielkim pokazie” który jest organizowany co roku. Najwięksi projektanci prezentują swoje najlepsze kreacje, kilku artystów daje występ, a później jest jedno wielkie after party. Niestety zaproszenie dostał również Fabian, ale za to udało mi się dostać zaproszenia dla chłopaków, będzie też Jess która ma iść po wybiegu aż dwa razy więc chyba jakoś przeżyję ten wieczór.

Właśnie siedzę w szlafroku przed ogromnym lustrem, wokół mnie pełno makijażystów, fryzjerów, stylistów którymi oczywiście dowodzi Denis. Mój kochany Denisek pilnuję bym wyglądała olśniewająco i żeby nie było żadnej wpadki.

-Ok to teraz zostawcie mnie na chwilę samą. - Powiedziałam gdy mój makijaż i fryzura były już gotowe.

-Jak sobie życzysz księżniczko.- Denis dobrze wiedział o co chodzi, puścił mi tylko oczko po czym pogonił wszystkich z garderoby.

Zostałam sama. Przymknęłam oczy, głęboko oddychając i próbując oczyścić swój umysł. Musiałam się teraz skupić tylko i wyłącznie na występie. W myślach odmawiałam krótki pacierz.

-Będzie dobrze.- Usłyszałam przy uchu. Natychmiast otworzyłam oczy i natchnęłam się na wesołe zielone tęczówki i dwa słodkie dołeczki.

-Chris co..

-Cii..- przyłożył mi palec do ust. - To dla ciebie.- Zza pleców wyciągnął bukiet czerwonych róż.

-Dziękuję.- Wzięłam od niego kwiaty i położyłam je na toaletce. - A gdzie zgubiłeś chłopaków?

-Siedzą pod garderobami i gapią się na modelki.- Odpowiedział przewracając oczami.

-Też powinieneś tak robić, w końcu nie często jest okazja na podziwianie sławnych modelek.- Spojrzałam mu w oczy. Zaśmiał się po czym zbliżył się do mnie na bardzo bliską odległość.

-Wolę podziwiać kogoś innego.- Patrzył mi pewnie w oczy, a ja od razu poczułam że moje policzki robią się gorące. Uśmiechnął się do mnie uroczo po czym założył jeden z moich kosmyków za ucho i zbliżył się do niego.

-Powodzenia piękna.- Wyszeptał, a ja na sam dźwięk jego głosu przymknęłam oczy. Później poczułam tylko jak muska ustami mój policzek. Kiedy otworzyłam oczy już go nie było.

Westchnęłam głośno, a do garderoby wpadł Denis.

Spojrzał na mnie mrużąc oczy.

-Co?-Spytałam.

-Widzę coś tu się musiało zadziać.- Powiedział z łobuzerskim uśmiechem.

-Nie wiem o co ci chodzi.

-Masz takie wypieki na policzkach że nawet ta ilość podkładu którą masz nie maskuje ich.- Wskazał na moją twarz na co od razu spojrzałam w lustro.

Faktycznie moje policzki po prostu płonęły. Dotknęłam ich.

-Oj maleńka, ty lepiej chodź się ubierać bo za 10 minut show a ty w szlafroku.- Słowa Denisa od razu wyrwały mnie z tego amoku. Faktycznie za chwilę mój występ a ja w majtkach, no może nie dosłownie bo mam szlafrok, ale przecież na scenę nie wyjdę tak bo mnie zlinczują.

 

Stałam ubrana w czerwone body, na którym była czarna długa koronka, na nogach miałam oczywiście buty na obcasie. Do tego rozpuszczone włosy i czerwona szminka. Czułam się naprawdę seksownie i pewnie. Z głowy wyrzuciłam wszystkie ostatnie wydarzenia związane z Fabianem, nawet przestało mi przeszkadzać to że on gdzieś tam siedzi. W głowie zostały tylko te pozytywne myśli, a szczególnie te zielone oczy i dołeczki. Na samą myśl o tym uśmiechnęłam się pod nosem.

-Dobra 5,4,3,2,1, Show!

Otwierałam pokaz więc na tą okazję wybrałam 3 szybkie piosenki które rozruszają publiczność i gości. Wszystko szło po mojej myśli. Zawsze jak byłam na scenie to albo to byłam ja w 100% albo mówiło przeze mnie moja druga osobowość -ta sceniczna. Tak było tym razem. Zmieniłam się w seksowną i pewną siebie kobietę. Moje alter ego właśnie tak działało, kiedy tylko wychodziłam na scenę byłam zupełnie kimś innym. Moja nieśmiałość i niepewność znikały. Teraz byłam tylko ja i mój mikrofon. Dałam z siebie wszystko co tylko mogłam. Tak samo jak mój cały zespół, któremu byłam ogromnie wdzięczna.

Najlepszą rzeczą jaka wynagradza ci tą całą ciężka pracę którą wkładasz w to wszystko są właśnie uśmiechy ludzi i te gromkie brawa które zebraliśmy po występie. Z ogromnym uśmiechem zbiegłam ze sceny słysząc za sobą jeszcze krzyki i brawa. Byłam w euforii że się podobało i że wszystko się udało.

W korytarzu czekał na mnie cała kadra. Wszyscy mi gratulowali świetnego występu, byłam naprawdę podekscytowana tym wszystkim. Podziękowałam wszystkim po czym weszłam do garderoby.

-To było bombowe kochana.- Rzucił się na mnie Denis.

-Dziękuję.- Dałam mu całusa w policzek. Zaśmiał się.

-To co teraz robimy cię na bóstwo?- Uniósł brwi.

-Jeśli się da.

-Siadaj.- Wskazał na fotel.

 

To były szybkie poprawki. Denis poprawił mi tylko makijaż, włosy i pomógł założyć sukienkę, która była dosyć prosta. Czerwona sukienka na cienkich ramiączkach, dopasowana a u dołu rozkloszowana. Była dosyć krótka bo sięgała mi do połowy uda, do tego miała dość odważny dekolt. Do tego oczywiście szpilki. Ostatni raz spryskałam się perfumami i w eskorcie ochroniarzy poszłam na widownię. Pokaz trwał już w najlepsze. Miałam miejsce w pierwszym rzędzie, na szczęście obok chłopaków. Kilka osób łapało mi za ręce gratulując mi. Kiedy w końcu dotarłam na swoje miejsce, chłopaki przytulili mnie, co było naprawdę miłe z ich strony.

Usiadłam obok Chrisa, który cały czas nie spuszczał ze mnie wzroku.

Spojrzałam na niego unosząc jedną brew do góry.

Delikatnie nachylił się w moją stronę.

-Pięknie wyglądasz.- Wyszeptał na co odpowiedziałam mu uśmiechem, on również się uśmiechnął.

Kiedy na wybieg wyszła Jess zaczęłam klaskać jak szalona, widziałam że patrzy w naszą stronę. Posłała nam buziaka. Wyglądała przepięknie. Długa czarna sukienka podkreślała jej kształty. Spojrzałam w bok, albo mi się wydawało albo najbardziej zainteresowaną osobą był Jay. Patrzył na nią tak jakby..o cholerka czyżby to był on? Ten tajemniczy facet dla którego chce rzucić Alexa...Ojj chyba będę musiała z nią poważnie porozmawiać.

 

Po pokazie wszyscy udali się na przyjęcie, na którym nie obyło się bez reporterów. Szłam obok Chrisa, i już widzę te nagłówki rano. „ Nikki znalazła sobie nowego chłopaka.” bla..bla..bla...

Ale szczerze miałam to gdzieś. Cieszyłam się że jest obok, bo w tym całym tłumie reszta chłopaków się rozpłynęła, Rudej też nigdzie nie widziałam i gdyby nie blondyn pewnie sterczałabym tu sama.

-Idę po coś do picia.- Powiedział Chris na co kiwnęłam mu tylko głową.

Stałam sobie spokojnie obok ściany, na uboczu z daleka od tych wszystkich ludzi gdy nagle poczułam dosyć mocne szarpnięcie za rękę. Odwróciłam się.

-Fabian?

-Nikki, proszę cię wróć do mnie..Ja przepraszam cię, nie zrobię tak już więcej, obiecuję..tylko wróć do mnie..Przez to wszystko straciłem kontrakty..ii..

-Co?! Chyba jesteś śmieszny..nie wrócę do ciebie.- Na moje słowa chłopak złapał mnie mocno za nadgarstek i ścisnął.

-Musisz do mnie wrócić i wrócisz rozumiesz!- Powiedział przez zęby coraz mocniej ściskając moja rękę.

-Fabian to boli.- Powiedziałam już bliska łez. Widziałam po jego oczach że jest pijany.

-Nie obchodzi mnie to..masz wrócić do mnie! Jesteś moja!- Zaczął mną szarpać.

-Zostaw ją!.- Chris odepchnął Fabiana, tak że tamten wylądował na ścianie. -Spróbuj jeszcze raz ją dotknąć to pogadamy inaczej.- Blondyn trzymał go za koszulę, przyciskając mocno do ściany.

Stałam w kompletnym szoku i nie wiedziałam co mam robić. Miałam tylko nadzieję że nie zaczną się tu bić.

-Chris zostaw go.- Podeszłam do blondyna kładąc mu rękę na ramię. Blondyn spojrzał na mnie.- Nie warto.- Pokiwał głową po czym puścił Fabiana.

-Zapłacisz mi za to.- Wycedził przez zęby po czym odszedł od nas.

-Wszystko w porządku?- Blondyn stanął naprzeciwko mnie patrząc mi w oczy. Spojrzałam na niego po czym pokiwałam tylko lekko głową. Spuściłam wzrok czując jak pod powiekami zbierają mi się łzy. Przymknęłam oczy próbując się opanować. Przecież nie mogłam się tu rozkleić. Przygryzłam mocno wargę, próbując głęboko oddychać, ale czułam że to na nic i zaraz się tu rozbeczę.

-Chodźmy stąd.- Poczułam jak Chris obejmuję mnie ramieniem. Otworzyłam oczy i pozwoliłam mu się prowadzić. Wyszliśmy z sali. Weszliśmy do mojej garderoby która teraz świeciła pustkami. Blondyn zamknął drzwi a ja usiadłam na krześle czując jak łzy same płyną mi po policzku.

-Ej mała nie płacz.- Kucnął przy mnie biorąc moje dłonie w swoje. Pociągnęłam tylko nosem czując że nie umiem tego powstrzymać. - Proszę cię nie płacz...- Jedną dłoń położyła na moim policzku i kciukiem zaczął ocierać moje łzy. - Nie warto przez takiego dupka. - Spojrzałam mu w oczy i wiedziałam że ma rację ale mimo tego łzy i tak płynęły.

-Chris nie znasz go..- powoli wstałam z krzesła, blondyn również się podniósł. - On zrobi wszystko żeby zniszczyć mi życie.- Przygryzłam wargę, ponownie pociągając nosem i spuszczając głowę w dół. Blondyn zbliżył się do mnie na bardzo bliską odległość. Wziął w dłoń mój podbródek i zmusił mnie bym spojrzała mu prosto w oczy.

-Nie pozwolę mu cię skrzywdzić.- Powiedział a ja zamiast się ucieszyć to wybuchłam jeszcze większym płaczem.

- Nie płacz, będę przy tobie.- Blondyn bez uprzedzenia mocno mnie do siebie przytulił. Na początku nie wiedziałam co mam zrobić ale po chwili wtuliłam się w niego.

Chłopak lekko nas kołysał i co chwilę szeptał mi coś miłego. Czułam się tak bezpiecznie w jego ramionach. Przymknęłam oczy a do nozdrzy dostał mi się zapach jego perfum który był po prostu zniewalający. Powoli zaczęłam się uspokajać, a wszystkie nerwy zaczęły gdzieś znikać.

-W porządku już?- Spytał blondyn kiedy mój oddech wyrównał się i przestałam pociągać nosem. Spojrzałam na niego, jejku on ma naprawdę prześliczne oczy. To nawet nie chodzi o kolor tylko o to co w tych oczach można wyczytać. Ta jego troska i opiekuńczość przeplatana z tymi iskierkami.

-Tak.- Wyszeptałam a on szczerze się do mnie uśmiechnął odsłaniając przy tym swoje słodkie dołeczki.

-Chcesz wrócić na przyjęcie?- Spytał na co lekko się skrzywiłam.

-Wiesz jakoś straciłam ochotę na imprezę. - Pokiwał głową po czym spojrzał gdzieś w bok i zamyślił się.

-Mam pomysł..- Szatańsko się uśmiechnął.


Siedziałam w samochodzie ubrana w męską bluzę która zasłaniała moją sukienkę. Włosy miałam schowane pod czapką z daszkiem i kapturem, na nosie miałam duże czarne okulary a na stopach zamiast szpilek zwykłe trampki. Zapięłam swoje pasy, kiedy na miejscu kierowcy usiadł Chris również w okularach i czapce.

Zapiął swój pas po czym uśmiechnął się do mnie i odpalił samochód który stał przy tylnym wyjściu. Zdjęliśmy swoje okulary po czym blondyn ruszył bardzo pewnie. Zgrabnie minął wszystkich paparazzich którzy chyba nawet nie kapnęli się że ja tu jestem. Chris miał świetny pomysł z tym przebraniem. Co do samochodu to nie znam się na markach, ale samochód był czarny, podchodził lekko pod sportowy. W środku panował totalny porządek. Widać było że auto jest nowe. Spojrzałam na chłopaka, prowadził auto z dużym skupieniem, uśmiechnęłam się pod nosem i oparłam głowę o zagłówek.

-To twoje auto?- Spytałam po krótkiej ciszy.

-Nie.- Odpowiedział spokojnie.

-To czyje?- Zmrużyłam oczy.

-Nie wiem, zwinąłem jakieś kluczyki okazało się że pasują do tego samochodu..

-Co?- Zrobiłam wielkie oczy..- Jak to? A może jeszcze mi powiesz że nie masz prawa jazdy?

-Zgadłaś.- Znowu odpowiedział mi totalnie spokojny. Otworzyłam buzię ze zdziwienia, nie wiedząc co mam powiedzieć.

-Oj żartowałem.- Spojrzał na mnie śmiejąc się. - Samochód jest mój, a w schowku są moje dokumenty jak chcesz sprawdzić.

-Chris no! - Szturchnęłam go lekko, przewracając oczami. - Idzie zawału z tobą dostać.- Westchnęłam, na co on znowu zaczął się śmiać.

-A to dobrze czy źle?- Stanął na światłach i spojrzał na mnie. Również spojrzałam na niego.

-Nie wiem.- Odwróciłam się patrząc przed siebie ale kątem oka widziałam że blondyn się uśmiechnął.

 

Zatrzymaliśmy się na dużym parkingu, który o dziwo świecił pustkami. Przed nami rozciągał się ocean i plaża. Spojrzałam na blondyna, a on tylko uśmiechnął się do mnie.

Weszliśmy na plaże, która była puściutka. W powietrzu czuć było tą specyficzną woń wody i piasku. Pod stopami czułam chłodny piasek. Podeszliśmy bliżej wody po czym usiedliśmy przodem do oceanu. Mam tak blisko a tak strasznie dawno nie byłam na plaży. Przymknęłam oczy wdychając to świeże powietrze. Ale kiedy zawiał wiatr poczułam nieprzyjemny chłód, a na moich gołych nogach pojawił się gęsia skórka. Przyciągnęłam kolana do siebie obejmując je rękami.

-Zimno ci?- Spytał blondyn a ja tylko spojrzałam na jego twarz. - Mogę?- Spytał rozkładając swoje ręce. Kiwnęłam delikatnie głową, na co on od razu przybliżył się do mnie i objął mnie ramieniem. Od razu zrobiło mi się cieplej. Spojrzałam na niego posyłając mu uśmiech wdzięczności. Oparłam głowę o jego klatkę piersiową. On delikatnie jeździł swoja dłonią po moim przedramieniu. Oboje siedzieliśmy w ciszy wsłuchując się w szum fal, które uderzały o brzeg.

-Chris.

-Tak?

-Opowiedz mi coś o sobie.

-A co chcesz wiedzieć?

-Obojętnie.

-Hmm..Urodziłem się w Niemczech w Koloni, tam też mieszkałem wraz z rodzicami i siostrą. Od małego uwielbiałem muzykę. Po kryjomu pisałem różne piosenki, w każdej wolnej chwili śpiewałem. Rodzice zauważając to zapisali mnie na chór..hmm później trafiła się okazja, casting do zespołu i udało się. Na początku było ciężko..

-Nie chodzi mi o pracę. Powiedz mi co lubisz,czego nie..- Oderwałam się od niego patrząc mu w oczy. Uśmiechnął się do mnie kiwając głową.

-Oprócz śpiewu, lubię robić zdjęcia, serfować.

-Serio serfujesz?

-Yhymm.- Spojrzał na mnie.

-Też kiedyś próbowałam się tego nauczyć ale nie skończyło się to dla mnie zbyt dobrze.- Wskazałam na swoją teraz już niewielką bliznę na kolanie.

-Może miałaś złego nauczyciela.- Puścił do mnie oczko.

-Możliwe.- Uśmiechałam się.

-Poza tym to lubię też pograć w siatkówkę, zwiedzać nowe miejsca, uczyć się języków. No i nie wiem co mógłbym ci jeszcze powiedzieć o sobie.

-A jeśli chodzi o dziewczyny?- Spytałam a on uniósł jedna brew do góry.- Spotykasz się z kimś? Masz kogoś tam w Niemczech?

Blondyn westchnął, odwracając twarz w stronę oceanu.

-Jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj. - Poczułam się niezręcznie.

-Nie, w porządku. Chce ci odpowiedzieć. - Spojrzał na mnie ponownie. - Jeśli pytasz czy mam dziewczynę to nie nie mam. Za nim wstąpiłem do zespołu miałem jedną dziewczynę na poważnie.

-A tak na nie poważnie?- Spytałam za nim ugryzłam się w język.

-Jeśli chcesz porównać mnie do Fabiana to...

-Nie, nie..Przepraszam nie chodziło mi o to.- Przygryzłam wargę, patrząc na niego skruszona, a on tylko się uśmiechnął.

-Jeśli chcesz porównać mnie do Fabiana to nie jestem taki, takie przelotne romanse czy dziewczyny naraz mnie nie interesują. Taki świat mnie nie bawi, a ni nie kręci.

-Rozumiem i przepraszam to było głupie pytanie.- Spuściłam głowę czując się jak dziecko które zrobiło coś złego.

-Nic się nie stało.- Blondyn wziął mój podbródek patrząc mi prosto w oczy. Mimo mroku panującego wokół nas widziałam te iskierki w jego tęczówkach. Widziałam że spogląda na moje usta, a jego źrenice powiększają się. Delikatnie się do mnie uśmiechnął, a odległość między nami robiła się coraz mniejsza. Czułam jak serce bije mi w coraz szybszym tępię a oddech robi się coraz płytszy. Blondyn oparł swoje czoło o moje. Przymknęłam oczy, czując jak robi mi się gorąco. Nasze usta dzieliły milimetry, a ja nie potrafiłam się ruszyć, byłam jak sparaliżowana. W głowie miałam ogromny mętlik, nie byłam pewna czy tego chcę...

Chris westchnął głęboko przesuwając swoją twarz tak że otarł się swoim policzkiem o mój. Jego nos zanurzył się w moich włosach a usta delikatnie dotykały moje ucho.

-Och Nikki..-jęknął cicho a po moim ciele przeszedł dreszcz. Otworzyłam szeroko oczy przygryzając mocno dolną wargę. Chris odchylił się ode mnie spoglądając mi w oczy. Odchylił moje włosy za ucho zatrzymując rękę na moim policzku. Delikatnie kciukiem gładził go patrząc cały czas w moje oczy. Tak mocno zgryzałam swoją wargę że pod językiem wyczułam nieprzyjemny posmak krwi. Chris ponownie zbliżył się do mojej twarzy ale po chwili skierował swoje usta w kierunku mojego ucha.

-Możesz mi zaufać Nikki...Nigdy nie zrobię czegoś czego nie będziesz chciała.- Wyszeptał a ja na sam dźwięk jego głosu przymknęłam oczy, czując że moje serce zaraz wyskoczy mi z piersi. Poczułam jak jego usta delikatnie niczym muśnięcie skrzydeł motyla muskają kącik moich ust. Spojrzałam zaskoczona na niego, a on obdarował mnie pięknym uśmiechem. Odwzajemniłam uśmiech po czym Chris objął mnie a ja wtuliłam się w niego rozkoszując się wonią jego perfum.

-Chris.- Wyszeptałam.

-Tak?

-Dziękuję.- Wyszeptałam, a blondyn jeszcze mocniej przycisnął mnie do siebie, i całując mnie we włosy.

 

 

Cdn...

środa, 9 marca 2016

Rozdział 18

Rozdział 18


 

 

             Siedziała w taksówce z telefonem w dłoni, zastanawiając się czy wysyłać tego smsa. Tęskniła za nim i to cholernie, ale było już późno, poza tym ona była wstawiona.

-No dobra Jess, przecież to tylko sms, najwyżej nie odpisze..

-Mówiła coś Pani?- Spytał kierowca

-Do siebie, proszę nie zwracać na mnie uwagi.- Machnęła w powietrzu ręką, po czym zagryzła wargę i wysłała wiadomość do swojego „Greckiego boga”.

Na odpowiedź nie musiała długo czekać bo przyszła niemalże natychmiast. „Będę za 15 min.”

-Za 15 minut?!-Prawie krzyknęła.

-Wszystko w porządku?- Spytał kierowca, przyglądając się jej w lusterku.

-Tak tak..proszę tylko szybciej jechać. - Odpowiedziała. Zastanawiając się czy zdąży przed brunetem. Idealnie by było gdyby jeszcze udało by się jej wykąpać i przebrać przed jego przyjściem. Wzięła w palce swoją bluzkę dyskretnie ją wąchając. Skrzywiła się lekko. W końcu prosto z lotniska biegła do Nikki. Z torebki wyjęła miniaturowy antyperspirant i swoje ulubione perfumy. Spryskała się na wypadek gdyby nie zdążyła wziąć tego prysznicu. Z torebki wyjęła również kosmetyczkę i szybko poprawiła swój makijaż który niestety nie wyglądał już tak samo jak rano. Na jej szczęście pod jej mieszkaniem znaleźli się po 5 minutach co dawało jej dodatkowe 10 minut. Zapłaciła kierowcy i z pośpiechem chwyciła swoją torbę udając się do budynku. Kiedy weszła do mieszkania, torbę rzuciła w kąt a sama udała się do łazienki. Chyba nigdy jeszcze tak szybko się nie rozbierała. Nawet zimna woda pod prysznicem teraz nie była problemem. Włosy sobie odpuściła więc jej prysznic trwał jakieś 7 minut. Kiedy wycierała już mokre ciało usłyszała dźwięk dzwonka.

-Kurczę.- Okryła się ręcznikiem i na boso udała się do drzwi. Powoli i delikatnie uchyliła drzwi, przeklinając w myślach że jednak nie zdążyła. Ale gdy zobaczyła jego wzrok, cała złość jej przeszła i postanowiła obrócić to na jej korzyść.

-Dopiero co..- Chciała coś powiedzieć lecz brunet przerwał jej wbijając się w jej usta, co bardzo się jej spodobało. Ruda nie sprzeciwiając mu się zaczęła oddawać pocałunki. Chwyciła go za koszulę wciągając do mieszkania. Brunet nogą zamknął drzwi, nie przerywając pieszczoty. Jego dłonie znalazły się na jej tali delikatnie jeżdżąc w górę i w dół. Ruda trzymała mocno ręcznik by nie zsunął się jej, ale czuła że długo tak nie wytrzyma. Oderwała się od niego ciężko oddychając. Oboje spojrzeli sobie w oczy po czym Jess bez słowa chwyciła go za dłoń prowadząc do swojej sypialni. Na ich twarzach widniał ten sam uśmiech.

Nim doszli do łóżka brunet położył swoją dłoń na jej ramieniu przybliżając się. Odgarnął włosy na jeden bok odsłaniając jej nagie ramię.

Poczuła jego oddech na swoim ramieniu co przyprawiło ją o gęsią skórkę. Złożył tam kilka pocałunków kierując się w stronę szyi. Odchyliła głowę dając mu większe pole do popisu. Przygryzła mocno wargę czując jak przez jej ciało przechodzi fala gorąca która kumuluje się w jej podbrzuszu. Jego dłoń znalazła się na jej brzuchu delikatnie go masując. Z jej ust zaczęły wymykać się ciche jęki co bardzo spodobało się mu. Swoje dłonie położył na jej piersiach delikatnie je masując, tym samym nie przerywając swoich pocałunków na szyi. Ruda czuła jak jej podniecenie rośnie coraz bardziej. Odwróciła się do niego, spoglądając mu prosto w oczy. Jego źrenice były maksymalnie powiększone co wskazywało że on również jest podniecony. Jess uśmiechnęła się do niego kokieteryjnie, po czym jej dłonie znalazły się na ręczniku. Patrząc mu wprost w oczy zsunęła go z siebie stając przed nim w całej swojej okazałości. Brunet zmierzył jej ciało kilkakrotnie po czym zbliżył się i złożył na jej ustach czuły pocałunek. Po chwili uniósł ciało dziewczyny i delikatnie położył ją na aksamitnym nakryciu łóżka. Sam znalazł się obok niej. Chwyciła jego twarz czując pod palcami kilkudniowy zarost i wbiła się w jego usta. Drugą dłonią złapała go za koszulę mocno przyciągając go do siebie. Brunet uśmiechnął się po czym znalazł się nad Rudą. Zrobiła ostrożnie rozkrok a on nie protestując przeszedł tam. Ruda podniosła się i nie przerywając pocałunków zaczęła rozpinać jego koszulę która już po chwili leżała gdzieś rzucona niedbale. Jej dłonie jeździły po jego idealnie wyrzeźbionej klatce piersiowej. Nagle brunet z ust swoje pocałunki przeniósł na jej szyję i dekolt. W dłonie złapał jej piersi masując je i na przemian składał na nich pocałunki. Jego język jeździł po jej sutkach robiąc przy tym małe kółeczka. Nie hamowała swoich westchnień ani jęków, co jeszcze bardziej motywowało go do działania. W końcu jego pocałunki zaczęły schodzić niżej i niżej aż w końcu dotarł do jej „świątyni”. Najpierw złożył tam skromnego buziaka po czym w ruch poszedł jego język. Z ust Rudej wydobywały się coraz głośniejsze jęki, a jej ciało wiło się z rozkoszy. Przymknęła oczy delektując się tą przyjemnością. Wiła się czując że już dłużej nie wytrzyma.

-Jay!.- Krzyknęła na co on podniósł głowę patrząc na nią.- Nie wytrzymam dłużej..Proszę cię..

Brunet przybliżył się do jej twarzy przykładając jej palec do ust, zaś drugą dłonią zaczął masować jej „muszelkę”. Kiedy wsunął tam palec Ruda aż zapiszczała z rozkoszy. Zaczął szybko ruszać nim w niej, co przyprawiało ją o niewyobrażalny stan. Kiedy dołożył tam drugi palec od razu stłumił jej krzyk pocałunkami.

-Jay do cholery!- Krzyknęła na co on zaśmiał się i wyjął z niej swoje wilgotne palce. Dziewczyna chciała chwycić za jego spodnie lecz nie pozwolił jej. Wstał z łóżka pozbywając się swojej garderoby. Przygryzła wargę widząc jego nagie ciało. Chłopak od razu wrócił na swoje miejsce po czym bez uprzedzenia wbił się w dziewczynę nie dając jej nic do powiedzenia.


Leżeli przytuleni do siebie wyrównując swoje oddechy.

-To było..

-Niesamowite.- Dokończył brunet całując ją w czoło.

-Idę się czegoś napić.- Delikatnie oswobodziła się z jego objęć i wstała z łóżka. Z podłogi zgarnęła jego koszulę i zarzucając ją na siebie poszła do kuchni.

Z szafki wyjęła szklankę, a z lodówki to co jedyne się w niej znajdowało czyli wodę mineralną. Nalała sobie do szklanki po czym jednym duszkiem ją wypiła. Do drugiej szklanki nalała również dla bruneta po czym wzięła ją i wróciła do sypialni.

-Proszę.- Ruda podała mu wodę a sama zajęła miejsce obok niego.

-Dzięki.- Posłał jej uśmiech po czym opróżnił szklankę i odłożył ją na szafkę.

-A tak właściwie to chyba wróciłaś trochę wcześniej niż planowałaś co?

-Wiesz gdy usłyszałam co się stało no wiesz Nikki- Brunet pokiwał głową- To tak popędziłam fotografa że skończyliśmy tą sesję tak szybko jak nigdy, później tylko samolot i jak wylądowałam tutaj to pierwsze co to pobiegłam do Nikki, w ogóle nawet nie wyobrażasz sobie co sobie wyobrażałam jak ona nie odbierała telefonu.- Dziewczyna zaczęła mocno gestykulować.- Ale na szczęście gdy tam dotarliśmy.- Brunet uniósł jedną brew do góry.- Oj no bo Denis też był gdzieś tam i w sumie dotarliśmy do niej razem. Zdziwiliśmy się bo była całkiem w niezłej formie, a wiesz kto się podobno nią zajął..

-Chris?

-Dokładnie, skąd wie...a no tak w końcu jesteście kumplami. Znasz go dobrze?

-Nie rozumiem.- Brunet zmrużył oczy.

-Oj no chodzi mi o to czy no wiesz, nie zrobi czegoś.

-Pytasz czy Chris nie skrzywdzi Nikki?

-No tak. Martwię się o nią. Jej życie wcale nie jest takie różowe, ma walniętą matkę, ojciec ma ją gdzieś no i teraz jeszcze ta historia z tym palantem Fabianem.

-Rozumiem. Chrisa znam od kilku lat i to naprawdę porządny facet. Z tego co wiem to Nikki mu się bardzo podoba, ale raz już dostał kosza, teraz są chyba na etapie przyjaciół...

-Co? Ta wariatka dała mu kosza? A to zołza nic mi nie powiedziała..- Brunet zaczął się głośno śmiać.

-Co?

-Oj nic moja ty złośnico..chodź tu lepiej do mnie.- Wyciągnął swoje rękę a ona położyła głowę na jego klatce piersiowej.

-Ale i tak sobie z nią pogadam.-Wycedziła Ruda czując jak dopiero teraz całe zmęczenie z niej wychodzi.

-Jak chcesz księżniczko.- Chłopak ucałował ją w głowę po czym oboje zasnęli.


-Cholerny budzik!..Czy ja już kiedyś wspominałam że nienawidzę budzików..Nie? To teraz to robię... Miałam taki uroczy sen..śnił mi się Chris z tym jego zabójczym uśmiechem i tymi dołeczkami i do tego te oczy..Co?! Śnił mi się Chris..Nikki ogarnij się do cholery.- Potrząsnęłam jeszcze zaspaną głową.- Kurcze ale on był taki uroczy..- Dobra stop!.Czeka cię ciulowy dzień więc do roboty, niech jak najszybciej się skończy...

 

Tak jak myślałam dzień był do kitu, paparazzich i wścibskich ludzi było kilkakrotnie więcej niż zawsze, nie wspominając o tych „życzliwych” którzy wykrzykiwali niezbyt miłe słowa w moją stronę. Chwała Mariusowi za tą dodatkową ochronę którą mi przydzielił bo inaczej skończyłabym jako zadeptana mrówka. W sumie to chyba najgorsze były te wywiady..na moje nieszczęście trafiłam akurat na takich dziennikarzy którzy nie pałali do mnie zbytnią sympatią, więc ich pytania nie były zbyt miłe, ale przez te wszystkie lata w show-biznesie nauczyłam się wychodzić z takich sytuacji zwycięsko. Udzieliłam chyba z 3 wywiady i kiedy jechałam już do wytwórni cieszyłam się z tego że będę mogła w końcu zamknąć się w studiu i wyrzucić z siebie wszystko.

Nagle mój telefon się rozdzwonił, wyjęłam go z torebki..”Fabio”. Patrzyłam na zdjęcie na wyświetlaczu, po czym odrzuciłam połączenie i odłożyłam telefon z powrotem do torebki. Po chwili znowu zaczął dzwonić..znowu on. Ponownie go odrzuciłam i wyciszyłam dźwięki. Nie miałam najmniejszej ochoty na rozmowę z nim. Kiedy kierowca zatrzymał się pod wytwórnią, założyłam ciemne okulary i z pomocą ochroniarza wyszłam z samochodu. Od razu oślepiły mnie błyski fleszów, spuściłam głowę w dół po czym w eskorcie ochrony ruszyliśmy do wejścia. Kiedy znaleźliśmy się w środku podziękowałam im i już sama ruszyłam na swoje piętro. Gdy wyszłam z windy od razu ruszyłam do Mariusa, delikatnie zapukałam i po usłyszeniu „proszę” weszłam do jego gabinetu.

-Cześć Nikki, siadaj, ja już kończę.- Wychylił głowę zza monitora po czym wrócił do pisania czegoś na klawiaturze. Podeszłam do jego biurka i zajęłam miejsce na czarnym skórzanym krześle.

-Właśnie czytam jeden z tych wywiadów, bo przyszedł do autoryzacji..

-I jak?

-No powiem ci na te pytania które zadawała „ta pani”- Zrobił cudzysłów w powietrzu.- To spisałaś się doskonale.- Spojrzał na mnie z uśmiechem.- A ta mała uszczypliwość na temat jej ust doskonała.- Wskazał na mnie palcem.

-To super.- Zaczęłam rozglądać się po jego gabinecie.

-No dobra skończyłem.- Odsunął się od komputera i spojrzał na mnie.- Jak jest?- Spytał uważnie mi się przyglądając. Marius jest moim managerem od jakichś 7 lat i mimo dzielących nas czasem zdań to on doskonale mnie zna. Były czasem takie momenty że to właśnie on zastępował mi ojca. W przeciwieństwie do mojej matki jemu trochę bardziej zależało na mnie niż na kasie.

-Dobrze.- Spojrzałam na niego. Zmrużył oczy i zmierzył mnie kilka razy.

-Widzę że się trzymasz po tym wszystkim..

-A mam inne wyjście?

-Nie.- Powiedział po czym oboje się zaśmialiśmy.

-Jakbyś chciała pogadać czy coś to wiesz..-Zaczął.

-Spokojnie, daję sobie radę z tym wszystkim. Mam tylko prośbę..

-Clarisa?

-Skąd wiesz?

-Była u mnie, kazała mi ciebie przekonywać do powrotu do Fabiana, w ogóle jego manager też tu był.

-Serio?! Co za wrr...- z nerwów wstałam i zaczęłam chodzić po gabinecie.- Co jej powiedziałeś?

-Spokojnie..Wyperswadowałem im że to twoja decyzja i ja nie mam zamiaru ingerować w nią. To twoje życie i wiesz szczerze to się cieszę że to koniec z tym całym Fabianem..miałem dość jego zachowania i jego managera..Oboje uważali się za nie wiadomo co.

-Ahhh dziękuję ci.- Rzuciłam się na niego.

-No już już..- delikatnie odpychał mnie od siebie.- Tylko przygotuj się że to nie koniec, znając ich to nie jedną minę jeszcze podłożą..

-Oj wiem..- Przewróciłam oczami, z powrotem stając naprzeciw niego.

-Ale nie martw się, damy radę.- Puścił mi oczko.

-Wiem.- Uśmiechnęłam się przypominając sobie tym samym swój sen o blondynie. - Dobra ja spadam, będę albo u Denisa, albo w studiu.

-Chcesz jeszcze dzisiaj pracować?

-Yhymm..jedna piosenka mi chodzi po głowie.

-A nie masz ich już wystarczająco?

-Oj no nie dla siebie..mam coś dla chłopaków.

-Ahaa..no ok, tylko nie siedź zbyt długo.

-Ok ok..Pa.- Pomachałam mu po czym wyszłam.

-No tu jesteś, a ja szukam cię po całym budynku.- Denis pociągnął mnie za rękę.

-Byłam u Mariusa..

-No teraz to wiem..wiesz że nawet szukałem cię w „ich studiu” - Uniosłam brwi do góry nie bardzo rozumiejąc.

-Oj no w studiu US5.- Wytłumaczył widząc moją minę.

-Ahaaa i co nie zjedli cię?- Zaśmiałam się, na co on tylko spojrzał na mnie morderczym wzrokiem.

Weszliśmy do jego pracowni.

-Teraz siadaj i będziemy jeść bo znając ciebie to od rana nic nie jadłaś..- Chciałam mu coś odpowiedzieć ale spojrzał na mnie tak że nie miałam już żadnych sprzeciwów.

Kochany Denis zamówił nam przepyszne sałatki i świeżo wyciskany sok.

-O tego mi trzeba było.- Odłożyłam puste opakowanie i rozłożyłam się na krześle.

-No widzisz..ja zawsze wiem co dla ciebie najlepsze.- Wypiął dumnie pierś do przodu.

-Oh oczywiście.- Odpowiedziałam po czym się zaśmialiśmy. - To twoje?- Podniosłam z biurka kilka projektów sukienek.

-Tak, ale to tylko tak o.- Wyrwał mi kartki chowając je do szuflady.

-Ej! To było niezłe..Chcesz zostać projektantem?

-Tak sobie tylko szkicowałem.- Spuścił wzrok w dół przygryzając dolną wargę.

-Dobra dobra..znam tą minę, ale jak nie chcesz to nie mów. Dziękuję za obiad? Nie za kolację. Ja spadam bo mam jeszcze piosenkę do napisania, a ty chyba nie powinieneś już być tutaj o tej porze co ?- Wstałam.

-Czekałem na ciebie?- Uniósł brew ku górze.

-Kochany- Posłałam mu uśmiech.- To teraz idź do domku a ja idę do studia. Buziaczki.- Wysłałam mu całusa w powietrzu po czym opuściłam jego pracownie. Na korytarzu panowała cisza i w prawie wszystkich pokojach światła były już pogaszone. W sumie to lubiłam kiedy było tak pusto i cicho, przynajmniej mogłam się skupić na pracy. Weszłam do swojego studia i rzuciłam torebkę na sofę. Po głowie chodziła mi jedna piosenka...

 

 

Cdn...

Mam wrażenie że ten rozdział jest jakiś dziwny i nie składny haha..

 

Bardzo dziękuję za wasze wszystkie komentarze <3 :*  

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...