wtorek, 24 września 2024

Rozdział 40

 

Rozdział 40







Ciemność, cisza i strach który ogarniał Rudą był nie do opisania. W jednej chwili czekała na przyjaciółkę z którą miała spędzić czas na plotkowaniu i śmianiu się zamienił się w koszmar który przypominał sceny z niejednego horroru.


Nie wiedziała gdzie jest, kto ją porwał i co będzie dalej. Oczy miała zasłonięte jakimś materiałem co jeszcze bardziej potęgowało jej przerażenie. Nagle usłyszała otwierające się drzwi. Jej ciało całe zesztywniało obawiając się najgorszego.


-Witaj Kruszynko.- Usłyszała męski głos, po czym jej oczy zostały odsłonięte.

Zmrużyła je przez rażące światło ale gdy kilkukrotnie zamrugała jej wzrok wrócił do normy.

-Kim jesteś i czego chcesz?- Zapytała patrząc na wysokiego dobrze zbudowanego mężczyznę.

-Ja..-

-On nie chce niczego.- W drzwiach pojawiła się wysoka blondynka. - To ja Cię tu sprowadziłam.- Podeszła do Jess.

-Czego chcesz? - Ruda spojrzała jej w oczy, które były przepełnione szaleństwem.

-Widzisz, ostrzegałam Cię, ale Ty się nie słuchałaś.

-Nie rozumiem.- Ruda była zdezorientowana

-Jay. - Kiedy z ust blondynki , Jess usłyszała imię ukochanego , pomału zaczęło jej się wszystko układać w głowie.

-To Ty pisałaś te wiadomości?

-Brawo. - Blondynka podeszła do niej po czym złapała jej podbródek i spojrzała w oczy. - Jay jest mój, a Ty przeszkadzasz nam, więc muszę Cię usunąć. - Zaśmiała się głośno po czym puściła jej twarz.

-Jesteś chora . Jay nigdy nie byłby z taką wariatką.

-Zamilcz.- Blondynka spoliczkowała ją. Ruda spojrzała zszokowana na nią,a w jej oczy zaszkliły się. - Jesteś przeszkodą, ale potrzebną w tym momencie.

- Pilnuj jej.- Spojrzała na mężczyznę, który kiwnął tylko głową. - Baw się dobrze Słoneczko, muszę coś załatwić ale niedługo wrócę. - Blondynka puściła jej buziaka w powietrzu po czym wyszła z pomieszczenia.



….


Siedziałam na środku salonu, wkoło było pełno policji i detektywów. Jay kłócił się z jednym z nich, chłopaki chodzili w kółko wydzwaniając gdzieś.

Głowa mi pękała od tego chaosu. Ten strach że mogę stracić przyjaciółkę był nie do opisania. Każdy scenariusz który układał mi się w głowie był gorszy od poprzedniego. Czułam jak moje serce przyspiesza, a ja pomału tracę oddech.

Wstałam więc z kanapy i wyszłam z domu. Na dworze było już ciemno, ale chłodne powietrze które owiało mi twarz trochę mnie uspokoiło. Przeszłam kilka kroków po czym usiadłam na huśtawce i po prostu rozpłakałam się. Twarz schowałam w dłoniach czując jak wraz z łzami wychodzą ze mnie wszystkie moje emocje.

Nagle poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Podniosłam twarz.

-Wszystko w porządku? - Był to jeden z policjantów.

-Nie, nic nie jest w porządku. Moja przyjaciółka została porwana, a ja nie mogę nic zrobić! - Powiedziałam zdenerwowana.

-Rozumiem. - Odpowiedział tylko po czym odpalił papierosa.

-Mogę? - Spytałam. Przez chwilę nie wiedział o co mi chodzi, wskazałam głową na papierosa.

-Aa, jasne – Wyciągnął paczkę fajek z kieszeni po czym poczęstował mnie.

Wzięłam jednego do ust, a on odpalił mi go zapalniczką.

Zaciągnęłam się , czując jak dym dostaję się do moich płuc. Nie często palę ale czułam że jest mi to teraz potrzebne.

Gdy ja delektowałam się papierosem to czułam jak mężczyzna świdruje mnie wzrokiem.

-I jakie wnioski? - Spytałam patrząc na niego.

-Emm wybacz , po prostu na co dzień nie stoję i nie palę z jedną z największych gwiazd w kraju. Jesteś taka normalna.

-Ooo dzięki.- Powiedziałam na co po chwili oboje się zaśmialiśmy.

-Nie chciałem Cie obrazić.

-Spoko, uznam to za komplement. Wiesz ja na co dzień też nie palę papierosów w towarzystwie mundurowych.

-Jestem Nick – Wyciągnął dłoń w moją stronę.

-Nikki.- Uścisnęłam jego dłoń.

-Znajdziecie ją?- Spytałam patrząc na niego.

-Zrobimy wszystko by ją znaleźć. - Spojrzał mi w oczy. Dopiero teraz dostrzegłam że ciemnookim brunetem.


-Nikki Kochanie tu jesteś, wszędzie Cię szukałem.- Podbiegł do nas zmartwiony Chris.

-Musiałam się przewietrzyć.- Odpowiedziałam, wyrzucając niedopalonego papierosa i gasząc go stopą.

-Widzę właśnie.- Blondyn spojrzał na Nicka, a ja wyczułam nutkę zazdrości w jego głosie.

-Jestem Nick.- Brunet wyciągnął dłoń do Blondyna.

-Chris. Kochanie chodźmy do domu bo się przeziębisz .- Blondyn, złapał mnie za dłoń tym samym ignorując wyciągniętą dłoń chłopaka.

Nie powiem poczułam się niezręcznie, ale żeby nie przedłużać tej sceny wstałam z huśtawki.

-Dobrze, chodźmy do domu.- Spojrzałam na Blondyna.

-Miło było Cię poznać Nick. Trzymam Cię za słowo w sprawię Jess. Pa – Uśmiechnęłam się do niego, po czym Blondyn obiął mnie ramieniem i zaczęliśmy kierować się w stronę domu.

-Do zobaczenia Nikki.



….


Po szybkim prysznicu , leżałam już w łóżku, ciągle myśląc o Jess.

-O czym myślisz. - Chris położył się obok, obejmując mnie ramieniem.

-O Jess.

-Myślałem że o policjancie.- Wymamrotał a ja spojrzałam na niego nie wierząc w to co słyszę.

-Zazdrosny jesteś ? - Spytałam patrząc w jego oczy, które unikały moich.

-Nie no coś Ty. - Odburknął

-Chris.- Złapałam za jego podbródek zmuszając go tym samym aby spojrzał mi w oczy.

-Skąd się w ogóle wziął tam ten cały Nick? Powinien zająć się sprawą a nie łazić za Tobą, co on sobie w ogóle wyobraża, chyba zgłoszę to jego przełożonym . - Spojrzałam na Blondasa po czym nie wytrzymałam ze śmiechu.

-Co Cię tak śmieszy? -Spytał z oburzeniem

-Chris.- Powiedziałam łagodnie po czym usiadłam na niem okrakiem. Złapałam go za twarz i spojrzałam w oczy. - Ciebie kocham głuptasie, nie masz powodów być zazdrosny.- Powiedziałam po czym zatopiłam usta w jego.

Blondyn bardzo ochoczo zaczął odwzajemniać moje pocałunki. Jego dłonie znalazły się na moich biodrach głaskając je.

Nasze pocałunki stawały się coraz intensywniejsze . Usta Blondyna zaczęły schodzić na moją szyję co spowodowało że cicho westchnęłam z rozkoszy. Odchyliłam głowę dając mu więcej miejsca. Przymknęłam oczy delektując się tą chwilą. Ale nagle przez moją głowę znowu przeszły najgorsze myśli związane z Jess.

-Przepraszam , nie mogę.- Odsunęłam się , przerywając ją wspaniałą chwilę.

-Martwisz się o Jess? - Spytał Chris, który nawet nie był zły.

-Tak. - Powiedziałam po czym znowu rozpłakałam się jak małe dziecko

-Chodź do mnie.- Blondyn wyciągnął ręce a ja wtuliłam się bezwładnie w niego. - Znajdziemy ją całą i zdrową .- Szeptał głaskając mnie po głowie



….


Stał na balkonie trzymając ich wspólne zdjęcie. Czuł jak złość wraz z nerwami i strachem oplata jego organizm. Nie mógł nic zrobić . Ta bezradność i bezsilność doprowadzały go do szału.

-Cholera! - Krzyknął uderzając w barierkę

Magle otrzymał wiadomość na telefon.


„Jutro 18;00 , randka. Adres dostaniesz 15 minut przed. Nie informuj policji bo Ruda skończy marnie


Twoja S „


Teraz był już pewien że to jej sprawka . Zacisnął mocno pięści.

-Pożałujesz. - Wyszeptał sam do siebie. Po czym odpisał tylko krótkie „ok”





Cdn…


Gdyby nie Marzenka i Alicja nic by tu nie było .


Dziękuje <3

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...