Rozdział 16
Dostanie się do własnego mieszkania był niczym przedarcie się przez afrykańską dżunglę . Gdy wyszłam z wytwórni w mgnieniu oka zostałam otoczona przez wścibskich paparazzich. Ciągle krzyczeli i robili mi zdjęcia. Tak jakby zdrady mojego faceta były teraz najważniejszym tematem na świecie. Nagle zniknął głód, wojny, a pojawił się Fabian który sypiał z wszystkim co ma dziurę i nie spierdziela na drzewo...
Gdyby nie ci dodatkowi ochroniarze których przydzielił mi Marius zgnietli by mnie tam mając kolejną sensację która poruszy opinię publiczną.
Kiedy w końcu zamknęłam drzwi od mieszkania poczułam ogromną ulgę, która od razu przerodziła się w niewyobrażalną złość i żal. Byłam tak cholernie wściekła na Fabiana za to co mi zrobił. Mimo tego że to przez zdradę się rozstaliśmy nie miałam pojęcia że robił to regularnie. Regularnie sypiał z jakimiś panienkami a później przychodził do mnie.
-Boże..- szepnęłam biegnąc do łazienki. Zrobiło mi się strasznie niedobrze.
Oparłam się o umywalkę robiąc kilka głębokich wdechów. Odkręciłam zimną wodę przemywając nią twarz i usta. Spojrzałam w swoje odbicie...wyglądałam żałośnie..jedna wielka kupa.
Chciało mi się beczeć a jednocześnie nie chciałam tego bo przecież ten dupek nie jest wart nawet moich łez.
-Cholerny oszust!-Jednym ruchem zrzuciłam wszystko z pułki pod lustrem. Przymknęłam oczy słysząc dźwięk tłuczonego szkła. A łzy i tak mimowolnie zaczęły spływać mi po policzku. Otarłam je idąc do sypialni. Usiadłam na łóżku włączając telewizor.
„-Fabian Smith jak się okazuję wcale nie jest grzecznym chłopcem...” - Przełączyłam na inny kanał.
„-Jak widać wspaniała Nikki Carter nie wystarczyła Fabiemu..”-Znowu wcisnęłam przycisk.
„-Była nie wystarczająco dobra..”
„-Potrzebował czegoś innego..”
„-Może nie dawała mu tego czego potrzebuję młody chłopak.”
„-Moim zdaniem była za grzeczna dla niego..”
Chciało mi się wyć...ci wszyscy ludzie uważali że to moja wina??
Jak oni w ogóle mogli oceniać to w taki sposób, facet mnie zdradzał na prawo i lewo ale to przecież moja wina..bo ja nie byłam zbyt seksowna...nie sypiałam z nim kiedy miał tylko na to ochotę...nie zachowywałam się jak dziwka...Paranoja...
Wyłączyłam to gówno przyciskając do twarzy poduszkę. Macie tak że gdy jesteście mega wkurzeni to zaczynacie płakać ale nie tak normalnie tylko wyć na całego, na głos? Nie możecie wziąć oddechu, a ten płacz który się z was wydobywa jest nie do zatrzymania? Ja miałam tak właśnie teraz. Na moje szczęście ten atak nie trwał zbyt długo bo po chwili po prostu opadłam na łóżko czując jak wszystkie siły mnie opuszczają. Leżałam bez ruchu oddychając już spokojniej, ale ciągle czułam ten nieprzyjemny ból w klatce piersiowej no i oczywiście głowa jak na zawołanie zaczęła mi pękać.
Wyciągnęłam z kieszeni telefon gdzie było milion wiadomości od „przyjaciół” z branży...wszystkie o podobnej treści „ To dupek, trzymaj się..jestem z tobą..itd..” Jasne jesteście wszyscy zajebiście ze mną..pewnie połowa z nich wiedziała o wybrykach Fabiana i nawet nie raczyła mnie poinformować. Chciałam zadzwonić do Denisa ale przypomniałam sobie że jest w Meksyku i stylizuję jakieś modelki do zdjęć..Ruda też jest zajęta..matka? No dobra może ona mnie zrozumie w końcu powinna wiedzieć co czuję.
-Tu 654258333 nagraj swoją..- rozłączyłam się, w sumie czego się spodziewałam po niej. Nasze relacje nigdy nie były normalne..nigdy nie zachowywała się jak prawdziwa matka..
Może chociaż ojciec ze mną porozmawia...wybrałam jego numer słysząc sygnał po drugiej stronie.
-Cześć Nikkuś.
-Cześć tato.- Ucieszyłam się na dźwięk jego głosu.- Słyszałeś co się stało?- spytałam pociągając nosem.
-Tak Skarbie widziałem w telewizji. Nie przejmuj się..ten chłopak nie zasługuję na ciebie.
-Ale wiesz jak ja się teraz czuję?
-Wiem kochanie, ale wierzę że sobie poradzisz, jesteś dużą i dzielną kobietą, na pewno dasz sobie radę.
-Ale..
-Wiesz kochanie przepraszam cię ale nie mogę teraz rozmawiać mam kilka spotkań. Wybacz mi. Trzymaj się Nikkuś.- Usłyszałam tylko dźwięk przerwanego połączenia. W oczach ponownie stanęły mi łzy.
-Dzięki tato..- wyszeptałam rzucając telefon gdzieś na podłogę. Jak widać dla tych dla których powinnam być najważniejsza, jestem nieważna może nawet niepotrzebna...Powinnam się w sumie przyzwyczaić już do tego..Od małego byłam traktowana tylko jako produkt który trzeba wykreować..I co mi z tego przyszło..w sumie w głębi duszy wiem że moi fani są ze mną i na pewno to przeżywają..ale co mi po nich, jak teraz nie mam nawet do kogo się przytulić i wyżalić. Nie mam komu wypłakać się w ramię.
To prawda co mówią, że wśród tłumu jesteśmy najbardziej samotni..
Ale w jednym mój ojciec miał rację..poradzę sobie z ich pomocą czy bez niej. Chociażby po to by zrobić na złość Fabianowi..niech nie ma satysfakcji że mnie zranił..że był kimś ważnym..że..
-Nikki ale ty głupoty pieprzysz..- Powiedziałam sama do siebie czując kolejne łzy pod powiekami. Musiałam się napić..tak to jedyne co ukoi moje nerwy teraz. Może nawet pomoże na ten pieprzony ból głowy.
Wstałam z łóżka dowlekając się do kuchni. Z mojej magicznej szafki wyciągnęłam trzy butelki.
-Wino, whiskey i jakiś likier. Skąd ja mam whiskey?? - W sumie mało ważne. Wzięłam butelkę z tym bursztynowym trunkiem i otworzyłam ją. Zapach średnio zachęcał do picia.
Wzięłam z drugiej szafki szklankę i przystawiłam ją do małego otworu w lodówce wciskając guzik. W szklance wylądowało kilka kostek lodu. Wlałam do nich trochę alkoholu, który po chwili rozlał się po moim gardle. Czułam jak język mi cierpnie a twarz sama wykrzywi się w grymas, ale po chwili przyszło to błogie uczucie ciepła w żołądku. Dolałam sobie jeszcze alkoholu i biorąc ze sobą szklankę i butelkę poszłam do łazienki. Butelkę postawiłam na krawędzi wanny a ze szklanki upiłam kolejnego łyka. Odkręciłam kurki z wodą wrzucając do wanny jakieś musujące kule i olejki. Kąpiel i alkohol to chyba najlepsze lekarstwo na nerwy..chociaż przydałaby się jeszcze czekolada i jakiś ktoś do kogo mogłabym się przytulić.
-Ehh..-westchnęłam głośno upijając ponownie alkohol ze szklanki. Zdjęłam z siebie ubranie kładąc szklankę obok butelki a po chwili byłam cała zanurzona w pachnącej pianie.
Pijąc kolejną kolejkę przymknęłam oczy zastanawiając się dlaczego to wszystko się tak potoczyło...Może dlatego że z Fabianem to nie było coś naturalnego tylko bardziej coś wymuszonego przez świat show-biznesu...Jakoś nigdy nie rozmawialiśmy ze sobą tak po prostu, jak przyjaciele. Byliśmy ze sobą bo tak wypadało..dwie duże gwiazdy skazane na siebie...Może lepiej że się skończyło..w końcu lepiej jest nie mieć nic niż mieć coś na niby.
Po kąpieli i opróżnieniu sporej części butelki, nie byłam już w stanie zrobić nic kreatywnego więc ubrałam się tylko w szorty i zwykły T-shirt i położyłam na łóżku zawijając się w satynowe przykrycie. Przymknęłam oczy czując jak alkohol daje o sobie znać.
…
Blondyn nie mógł skupić się na pracy..ciągle w głowie miał Nikki.
-Dobra chłopaki z tego i tak nic nie będzie, zróbcie sobie przerwę i zaraz wrócimy do tego.- Powiedział jeden z ich producentów.
Chris od razu podszedł do stolika na którym leżały wszystkie telefony i chwycił jeden. Jednak kiedy nacisnął na ekran zauważył że na nim jest zdjęcie Jaya w objęciach Jess – przyjaciółki Nikki którą poznał w klubie.
-To chyba mój.- usłyszał za sobą i odwrócił się,
-Eee..sorry myślałem że to mój, w końcu mamy podobne.- Chris oddał telefon właścicielowi.
-Idziemy po kawę?- Spytał brunet.
-Ok.- Blondyn przytaknął biorąc przy okazji już swój telefon.
Wyszli na korytarz kierując się w stronę automatu z napojami.
-Więc tą tajemniczą Damą jest Jessica ?- Zielonooki zagadał biorąc z automatu swój kubek z kawą.
-Tak.- Brunet odpowiedział mu wpatrując się w swoją tapetę na telefonie.
-To tak na poważnie?- Brunet spojrzał na kolegę przez chwilę zastanawiając się nad odpowiedzią.
-Wiesz młody...jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego będąc z kobietą. - Uśmiechnął się pod nosem.
-Uuu stary ale cię wzięło.- Blondyn poklepał go po plecach.
„- Plotka dnia! Wszyscy dzisiaj mówią tylko o jednym. Fabian Smith i Nikki Carter, słodka para która była ze sobą niespełna 2 lata..jak widać ten ich idealny związek nie był wcale taki idealny. Ten młody muzyk zdradzał byłą gwiazdę Disneya niemalże na każdym kroku... Pytanie czy Nikki naprawdę nie wiedziała o tym czy po prostu nie chciała tego widzieć? Niestety nie mamy jeszcze oficjalnych oświadczeń od nich......”
Spojrzeli na jeden z telewizorów na ścianie.
-Kurcze współczuję jej.- Brunet spojrzał na blondyna który trzymał telefon przy uchu.
-Nie odbiera.- Powiedział zrezygnowany blondyn.
-Nie martw się, powinniśmy niedługo skończyć to pojedziesz do niej.
-Myślisz że mnie wpuści po wczorajszym?
-Spróbować zawsze możesz, najwyżej dostaniesz jakimś butem po głowie.- Brunet zaśmiał się puszczając do przyjaciela oczko.
-Bardzo śmieszne..- Blondyn prychnął ruszając w stronę studia.
…
Dźwięk dzwonka rozniósł się po całym mieszkaniu powodując okropny ból mojej głowy. Czułam jak rozrywa mi mózg.
-Nie ma mnie.- Wyszeptałam naciągając na głowę poduszkę. Odetchnęłam z ulgą kiedy dzwonek ustał, niestety nie nacieszyłam się tym długo bo ktoś perfidnie się do mnie dobijał. Niechętnie ściągnęłam z siebie poduszkę i otworzyłam oczy, podnosząc się do pozycji siedzącej. Przez moment pokój mi wirował, a ja poczułam się jak na karuzeli.
-Tylko spokojnie.- Powiedziałam biorąc głębokie wdechy. Kiedy ta wirówka trochę ustała powoli wstałam z łóżka. Nogi trochę mi się plątały ale jakoś doszłam do tych cholernych drzwi. Przekręciłam zamek podtrzymując się klamki.
Przede mną stał blondyn z bukietem róż.
-Chris?- Powiedziałam i nagle poczułam jak robi mi się cholernie niedobrze. Zerwałam się do łazienki, na szczęście zdążyłam dolecieć do toalety. Czułam jak cała drżę a ten potworny ból głowy wcale nie odpuszcza. Podniosłam się z kolan i podeszłam do umywalki. Musiałam pozbyć się tego okropnego posmaku. Pasta i szczoteczka to najlepszy pomysł teraz.
-Nikki wszystko w porządku?- W progu zobaczyłam blondasa z widocznie zaniepokojoną miną.
-Yhymm..- wydobyłam z siebie wypluwając pastę i płucząc usta. Tak naprawdę czułam się okropnie, jednak przypomniała mi się nasza wczorajsza rozmowa. Postanowiłam być twarda więc na tyle ile pozwalało mi moje ciało stanęłam twardo patrząc na chłopaka.
-Co ty tu robisz?
-Nikki ja..- Blondyn podszedł do mnie bliżej spuszczając przy tym głowę w dół.
-Co ty? Może przyszedłeś powiedzieć mi coś jeszcze? W końcu dzisiaj wszyscy mają jakiś dzień szczerości dla mnie. Więc słucham nie krępuj się..- Spojrzał na mnie takimi smutnymi oczami że coś ukuło mnie w serce. Wziął moje dłonie w swoje i spojrzał mi w oczy.
-Przepraszam cię..to co wczoraj powiedziałem to nie prawda. Zachowałem się jak dupek....i ja..na prawdę mi przykro. - Zatkało mnie. Zrobiło mi się tak jakoś ciepło w okolicy serca..On przeprasza mnie za to że dałam mu kosza...Fabian nawet po zdradach mnie nie przeprosił. Łezka mi się zakręciła w oku.
-Ok Chris.- Wyszeptałam a on spojrzał na mnie, nie bardzo chyba rozumiejąc.- Przeprosiny przyjęte, tylko nie rób tak więcej ok?- Wyjaśniłam czując że raczej nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć, przynajmniej nie teraz w tym stanie. Spojrzał na mnie zaskoczony, ale widziałam że jego oczy nabrały blasku, nie były już takie smutne.
-Obiecuje.- Przyłożył sobie dłoń do serca, a drugą uniósł.
-A teraz pomóż mi dostać się do łóżka bo sama sobie chyba nie poradzę.- Moje nogi zrobiły się nagle jak z waty.
-Widzę że miałaś tu niezłą imprezę.- Powiedział zerkając na wannę gdzie stała butelka i na podłogę gdzie leżały porozwalane rzeczy. Posłałam mu niewinne spojrzenie, a on pokiwał tylko głową i podszedł jeszcze bliżej mnie, a już po chwili unosiłam się w powietrzu w jego ramionach.
-Co ty robisz?
-Wiesz wolę nie ryzykować że sobie coś zrobisz.- Posłał mi zadziorny uśmiech. Przewróciłam tylko oczami a już po chwili znaleźliśmy się w sypialni gdzie blondas delikatnie odstawił mnie na łóżko. Sam zniknął za drzwiami by po chwili wrócić z bukietem i niewielką torebką.
-To na przeprosiny a to na poprawę humoru.- Wręczył mi rzeczy a sam usiadł na skraju.
-Czekoladki?- Spytałam wyciągając z torebki słodycz. - Chcesz żebym utyła a Fabian miał satysfakcję że to przez niego? - Spojrzałam na niego poważnie, a on zrobił zakłopotaną minę.
-Żartowałam.- Szturchnęłam go posyłając mu uśmiech..Chyba pierwszy w ciągu mojego dzisiejszego dnia.
-Jak się czujesz?- Zapytał poważnie. Co mu miałam powiedzieć? Że źle..że do dupy?
-Wstawisz kwiaty do wody? W kuchni powinien być wazon.- Spojrzałam na śliczne różowe róże, a później na jego twarz.
Pokiwał tylko głową i wziął bukiet. Nabrałam powietrza w płuca i powoli je wypuściłam. Po chwili wrócił Chris stawiając wazon na szafce. Spojrzał na mnie i znowu zniknął za drzwiami. Słyszałam tylko jak chyba czegoś szuka w szafkach. Po chwili przyszedł wręczając mi szklankę z jakimiś buzującymi tabletkami w środku.
-Wypij, poczujesz się od razu lepiej.- Skrzywiłam się, ale jego groźna mina spowodowała że wypiłam to dziadostwo.
-Ohydne.- Powiedziałam oddając mu szklankę.
-Alkohol pewnie lepszy co? - Spytał z ironią, a mi na samo słowo alkohol zrobiło się niedobrze. -Tak myślałem. Spróbuj się zdrzemnąć a ja zrobię coś do jedzenia.- Powiedział, na co od razu chciałam zaprotestować.- Mała nawet nie próbuj bo i tak nie masz tu nic do powiedzenia. - Otworzyłam usta ze zdziwienia a on tylko puścił mi oczko i z uśmiechem wyszedł z sypialni.
Uśmiechnęłam się sama do siebie po czym przyłożyłam głowę do poduszki. Nie chciałam spać ale moje powieki i tak mimowolnie się zamknęły.
…
Chłopak wszedł do kuchni, przeszukując wszystkie szafki i lodówkę. Za wiele tu nie znalazł ale z tego co tu było postanowił zrobić zupę. Poobierał wszystkie warzywa krojąc je w kostkę i nastawił zupę. Poszedł do łazienki i pierwsze co zrobił to wylał resztę alkoholu z butelki która stała na wannie. Butelkę wyrzucił a szklankę zaniósł do kuchni. Wrócił do łazienki gdzie posprzątał również porozrzucane rzeczy z podłogi. Było mu żal Nikki, ale jednocześnie cieszył się z tego że mu wybaczyła i nie wywaliła go za drzwi. Obiecał sobie że już nigdy nie postąpi tak. Jay miał rację..na to wszystko potrzebny jest czas. A na razie postanowił być po prostu przy niej i wspierać ją jak przyjaciel. Zajrzał do sypialni. Brunetka spała w najlepsze. Uśmiechnął się na ten widok i po cichu wycofał się kierując do kuchni.
…
-Nikki.- Usłyszałam jak ktoś szepcze delikatnie mnie szturchając. Otworzyłam najpierw jedno oko później drugie. Nade mną siedział blondas.
-Obudź się, musisz coś zjeść.- Powiedział tak delikatnym głosem.
-Nie chcę.- Odwróciłam się na drugi bok, ale po chwili poczułam jak blondyn zaczyna mnie łaskotać.
-Chris nie..przestań.- Odwróciłam się do niego patrząc na jego zadowoloną minę.
-To wstawaj i jedz.- Wskazał na miseczkę która stała na szafce nocnej, a znad niej unosiła się para.
-Ehh..-Westchnęłam podnosząc się do pozycji siedzącej. Blondyn podał mi naczynie.
-Zupa?- Spytałam grzebiąc łyżką w naczyniu.
-Yhymm.. Potwierdził.
-Zamówiłeś czy ugotowałeś?- Uniosłam brew ku górze.
-Ugotowałem. - Oburzył się.
-A ty gdzie masz swoją porcję?
-Ja nie jestem głodny.
-O nie nie mój drogi..Skoro ty to ugotowałeś to nie ma bata że spróbuję tego pierwsza. Idź po swoją porcję.- Powiedziałam a on zaśmiał się.
-To nie jest śmieszne..skąd mam wiedzieć czy to w ogóle jest jadalne.
-Jesteś niemożliwa.- Uniósł ręce w geście poddania się po czym wstał by po chwili wrócić z taką samą miseczką jaką ja miałam. Usiadł a ja patrzyłam na niego.
-Ty pierwszy.- Rozkazałam celując w niego łyżką.
Pokiwał tylko głową i nabrał zupę na łyżkę wsadzając sobie ją do ust. Przełknął a ja widząc że jest ok również nabrałam sobie jej na łyżkę, Nagle blondyn zaczął kaszleć, spojrzałam przerażona na niego ale on zaczął się śmiać.
-Hahaha..nie musisz się bać, nie otruję cię.
-No właśnie nie wiem.- Wystawiłam mu język ale po chwili zaczęłam jeść to co przygotował blondyn.
-Mmmm to było na prawdę dobre.- Powiedziałam z uznaniem odkładając pustą miseczkę na szafkę.
-No widzisz, a tak się bałaś.- Również odłożył naczynie na szafkę. - Jak się czujesz? - Spytał już poważniej na mnie patrząc.
-Dzięki już dobrze.- Posłałam mu lekki uśmiech.
-To dobrze. A wiesz na co teraz pora?
-Nieee.
-Na oglądanie filmów.- Powiedział po czym bez uprzedzenia wpakował mi się na łóżko przesuwając tym jednocześnie mnie.
-Co ty robisz?- Spytałam zaskoczona, patrząc jak gdyby nigdy nic włącza telewizor.
-Włączam film?- Również spojrzał na mnie.
-Ale ja nie o tym. Kto ci pozwolił pakować się do mojego łóżka?
-Oj Mała przecież będziemy tylko oglądać film.- Zbliżył się do mnie puszczając mi oczko i tym samym posyłając swój rozbrajający uśmiech.
Pokiwałam tylko głową szturchając go leciutko, na co zaśmiał się.
Chris szukał jakiegoś sensownego filmu w telewizji.
-Wiesz co Blondasie.- Powiedziałam a on spojrzał na mnie. - Nie znamy się zbyt dobrze, a i tak jesteś jedyną osobą która znalazła dzisiaj czas dla mnie.- Nagle zrobiło mi się przykro, a z oczu popłynęły mi łzy.
-Ejj Nikki nie płacz.- Blondas tak po prostu bez pytania, bez uprzedzenia przytulił mnie. Może nie powinno, ale w jego ramionach było mi tak dobrze, do moich nozdrzy od razu doszedł zapach jego perfum. Oderwałam się od niego a on spojrzał na mnie czule.
-Już ok?
-Tak dziękuję Chris.- Otarłam łzy posyłając mu uśmiech.
-Wracamy do filmu?- Spytał dalej nie spuszczając ze mnie wzroku.
-Tak.- Pokiwałam głową.
-Ejj ale nie będę oglądać filmu w którym sama gram.- Szturchnęłam go gdy chciał zostawić na tym kanale.
-Ale ja tego akurat nie widziałem.
-Nie ważne...obejrzysz sobie kiedy indziej.
-No ok.- Z wielką niechęcią ale przełączył na coś innego, co niestety też mi się nie spodobało.
Skończyło się na tym że przełączyliśmy na Comedy Central, gdzie akurat lecieli Przyjaciele. Oboje śmialiśmy się i co chwilę komentowaliśmy przebieg serialu. Ja w końcu się wyluzowałam i zapomniałam o tych wszystkich przykrościach, a blondyn nie pozwolił mi na to bym się smuciła.
Cdn..
Pisane na szybko :/
Buziaki :***