czwartek, 28 stycznia 2016

Rozdział 16

Rozdział 16


 

 

             Dostanie się do własnego mieszkania był niczym przedarcie się przez afrykańską dżunglę . Gdy wyszłam z wytwórni w mgnieniu oka zostałam otoczona przez wścibskich paparazzich. Ciągle krzyczeli i robili mi zdjęcia. Tak jakby zdrady mojego faceta były teraz najważniejszym tematem na świecie. Nagle zniknął głód, wojny, a pojawił się Fabian który sypiał z wszystkim co ma dziurę i nie spierdziela na drzewo...

Gdyby nie ci dodatkowi ochroniarze których przydzielił mi Marius zgnietli by mnie tam mając kolejną sensację która poruszy opinię publiczną.

Kiedy w końcu zamknęłam drzwi od mieszkania poczułam ogromną ulgę, która od razu przerodziła się w niewyobrażalną złość i żal. Byłam tak cholernie wściekła na Fabiana za to co mi zrobił. Mimo tego że to przez zdradę się rozstaliśmy nie miałam pojęcia że robił to regularnie. Regularnie sypiał z jakimiś panienkami a później przychodził do mnie.

-Boże..- szepnęłam biegnąc do łazienki. Zrobiło mi się strasznie niedobrze.

Oparłam się o umywalkę robiąc kilka głębokich wdechów. Odkręciłam zimną wodę przemywając nią twarz i usta. Spojrzałam w swoje odbicie...wyglądałam żałośnie..jedna wielka kupa.

Chciało mi się beczeć a jednocześnie nie chciałam tego bo przecież ten dupek nie jest wart nawet moich łez.

-Cholerny oszust!-Jednym ruchem zrzuciłam wszystko z pułki pod lustrem. Przymknęłam oczy słysząc dźwięk tłuczonego szkła. A łzy i tak mimowolnie zaczęły spływać mi po policzku. Otarłam je idąc do sypialni. Usiadłam na łóżku włączając telewizor.

„-Fabian Smith jak się okazuję wcale nie jest grzecznym chłopcem...” - Przełączyłam na inny kanał.

„-Jak widać wspaniała Nikki Carter nie wystarczyła Fabiemu..”-Znowu wcisnęłam przycisk.

„-Była nie wystarczająco dobra..”

„-Potrzebował czegoś innego..”

„-Może nie dawała mu tego czego potrzebuję młody chłopak.”

„-Moim zdaniem była za grzeczna dla niego..”

Chciało mi się wyć...ci wszyscy ludzie uważali że to moja wina??

Jak oni w ogóle mogli oceniać to w taki sposób, facet mnie zdradzał na prawo i lewo ale to przecież moja wina..bo ja nie byłam zbyt seksowna...nie sypiałam z nim kiedy miał tylko na to ochotę...nie zachowywałam się jak dziwka...Paranoja...

Wyłączyłam to gówno przyciskając do twarzy poduszkę. Macie tak że gdy jesteście mega wkurzeni to zaczynacie płakać ale nie tak normalnie tylko wyć na całego, na głos? Nie możecie wziąć oddechu, a ten płacz który się z was wydobywa jest nie do zatrzymania? Ja miałam tak właśnie teraz. Na moje szczęście ten atak nie trwał zbyt długo bo po chwili po prostu opadłam na łóżko czując jak wszystkie siły mnie opuszczają. Leżałam bez ruchu oddychając już spokojniej, ale ciągle czułam ten nieprzyjemny ból w klatce piersiowej no i oczywiście głowa jak na zawołanie zaczęła mi pękać.

Wyciągnęłam z kieszeni telefon gdzie było milion wiadomości od „przyjaciół” z branży...wszystkie o podobnej treści „ To dupek, trzymaj się..jestem z tobą..itd..” Jasne jesteście wszyscy zajebiście ze mną..pewnie połowa z nich wiedziała o wybrykach Fabiana i nawet nie raczyła mnie poinformować. Chciałam zadzwonić do Denisa ale przypomniałam sobie że jest w Meksyku i stylizuję jakieś modelki do zdjęć..Ruda też jest zajęta..matka? No dobra może ona mnie zrozumie w końcu powinna wiedzieć co czuję.

-Tu 654258333 nagraj swoją..- rozłączyłam się, w sumie czego się spodziewałam po niej. Nasze relacje nigdy nie były normalne..nigdy nie zachowywała się jak prawdziwa matka..

Może chociaż ojciec ze mną porozmawia...wybrałam jego numer słysząc sygnał po drugiej stronie.

-Cześć Nikkuś.

-Cześć tato.- Ucieszyłam się na dźwięk jego głosu.- Słyszałeś co się stało?- spytałam pociągając nosem.

-Tak Skarbie widziałem w telewizji. Nie przejmuj się..ten chłopak nie zasługuję na ciebie.

-Ale wiesz jak ja się teraz czuję?

-Wiem kochanie, ale wierzę że sobie poradzisz, jesteś dużą i dzielną kobietą, na pewno dasz sobie radę.

-Ale..

-Wiesz kochanie przepraszam cię ale nie mogę teraz rozmawiać mam kilka spotkań. Wybacz mi. Trzymaj się Nikkuś.- Usłyszałam tylko dźwięk przerwanego połączenia. W oczach ponownie stanęły mi łzy.

-Dzięki tato..- wyszeptałam rzucając telefon gdzieś na podłogę. Jak widać dla tych dla których powinnam być najważniejsza, jestem nieważna może nawet niepotrzebna...Powinnam się w sumie przyzwyczaić już do tego..Od małego byłam traktowana tylko jako produkt który trzeba wykreować..I co mi z tego przyszło..w sumie w głębi duszy wiem że moi fani są ze mną i na pewno to przeżywają..ale co mi po nich, jak teraz nie mam nawet do kogo się przytulić i wyżalić. Nie mam komu wypłakać się w ramię.

To prawda co mówią, że wśród tłumu jesteśmy najbardziej samotni..

Ale w jednym mój ojciec miał rację..poradzę sobie z ich pomocą czy bez niej. Chociażby po to by zrobić na złość Fabianowi..niech nie ma satysfakcji że mnie zranił..że był kimś ważnym..że..

-Nikki ale ty głupoty pieprzysz..- Powiedziałam sama do siebie czując kolejne łzy pod powiekami. Musiałam się napić..tak to jedyne co ukoi moje nerwy teraz. Może nawet pomoże na ten pieprzony ból głowy.

Wstałam z łóżka dowlekając się do kuchni. Z mojej magicznej szafki wyciągnęłam trzy butelki.

-Wino, whiskey i jakiś likier. Skąd ja mam whiskey?? - W sumie mało ważne. Wzięłam butelkę z tym bursztynowym trunkiem i otworzyłam ją. Zapach średnio zachęcał do picia.

Wzięłam z drugiej szafki szklankę i przystawiłam ją do małego otworu w lodówce wciskając guzik. W szklance wylądowało kilka kostek lodu. Wlałam do nich trochę alkoholu, który po chwili rozlał się po moim gardle. Czułam jak język mi cierpnie a twarz sama wykrzywi się w grymas, ale po chwili przyszło to błogie uczucie ciepła w żołądku. Dolałam sobie jeszcze alkoholu i biorąc ze sobą szklankę i butelkę poszłam do łazienki. Butelkę postawiłam na krawędzi wanny a ze szklanki upiłam kolejnego łyka. Odkręciłam kurki z wodą wrzucając do wanny jakieś musujące kule i olejki. Kąpiel i alkohol to chyba najlepsze lekarstwo na nerwy..chociaż przydałaby się jeszcze czekolada i jakiś ktoś do kogo mogłabym się przytulić.

-Ehh..-westchnęłam głośno upijając ponownie alkohol ze szklanki. Zdjęłam z siebie ubranie kładąc szklankę obok butelki a po chwili byłam cała zanurzona w pachnącej pianie.

Pijąc kolejną kolejkę przymknęłam oczy zastanawiając się dlaczego to wszystko się tak potoczyło...Może dlatego że z Fabianem to nie było coś naturalnego tylko bardziej coś wymuszonego przez świat show-biznesu...Jakoś nigdy nie rozmawialiśmy ze sobą tak po prostu, jak przyjaciele. Byliśmy ze sobą bo tak wypadało..dwie duże gwiazdy skazane na siebie...Może lepiej że się skończyło..w końcu lepiej jest nie mieć nic niż mieć coś na niby.

Po kąpieli i opróżnieniu sporej części butelki, nie byłam już w stanie zrobić nic kreatywnego więc ubrałam się tylko w szorty i zwykły T-shirt i położyłam na łóżku zawijając się w satynowe przykrycie. Przymknęłam oczy czując jak alkohol daje o sobie znać.


Blondyn nie mógł skupić się na pracy..ciągle w głowie miał Nikki.

-Dobra chłopaki z tego i tak nic nie będzie, zróbcie sobie przerwę i zaraz wrócimy do tego.- Powiedział jeden z ich producentów.

Chris od razu podszedł do stolika na którym leżały wszystkie telefony i chwycił jeden. Jednak kiedy nacisnął na ekran zauważył że na nim jest zdjęcie Jaya w objęciach Jess – przyjaciółki Nikki którą poznał w klubie.

-To chyba mój.- usłyszał za sobą i odwrócił się,

-Eee..sorry myślałem że to mój, w końcu mamy podobne.- Chris oddał telefon właścicielowi.

-Idziemy po kawę?- Spytał brunet.

-Ok.- Blondyn przytaknął biorąc przy okazji już swój telefon.

Wyszli na korytarz kierując się w stronę automatu z napojami.

-Więc tą tajemniczą Damą jest Jessica ?- Zielonooki zagadał biorąc z automatu swój kubek z kawą.

-Tak.- Brunet odpowiedział mu wpatrując się w swoją tapetę na telefonie.

-To tak na poważnie?- Brunet spojrzał na kolegę przez chwilę zastanawiając się nad odpowiedzią.

-Wiesz młody...jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego będąc z kobietą. - Uśmiechnął się pod nosem.

-Uuu stary ale cię wzięło.- Blondyn poklepał go po plecach.

- Plotka dnia! Wszyscy dzisiaj mówią tylko o jednym. Fabian Smith i Nikki Carter, słodka para która była ze sobą niespełna 2 lata..jak widać ten ich idealny związek nie był wcale taki idealny. Ten młody muzyk zdradzał byłą gwiazdę Disneya niemalże na każdym kroku... Pytanie czy Nikki naprawdę nie wiedziała o tym czy po prostu nie chciała tego widzieć? Niestety nie mamy jeszcze oficjalnych oświadczeń od nich......”

Spojrzeli na jeden z telewizorów na ścianie.

-Kurcze współczuję jej.- Brunet spojrzał na blondyna który trzymał telefon przy uchu.

-Nie odbiera.- Powiedział zrezygnowany blondyn.

-Nie martw się, powinniśmy niedługo skończyć to pojedziesz do niej.

-Myślisz że mnie wpuści po wczorajszym?

-Spróbować zawsze możesz, najwyżej dostaniesz jakimś butem po głowie.- Brunet zaśmiał się puszczając do przyjaciela oczko.

-Bardzo śmieszne..- Blondyn prychnął ruszając w stronę studia.


Dźwięk dzwonka rozniósł się po całym mieszkaniu powodując okropny ból mojej głowy. Czułam jak rozrywa mi mózg.

-Nie ma mnie.- Wyszeptałam naciągając na głowę poduszkę. Odetchnęłam z ulgą kiedy dzwonek ustał, niestety nie nacieszyłam się tym długo bo ktoś perfidnie się do mnie dobijał. Niechętnie ściągnęłam z siebie poduszkę i otworzyłam oczy, podnosząc się do pozycji siedzącej. Przez moment pokój mi wirował, a ja poczułam się jak na karuzeli.

-Tylko spokojnie.- Powiedziałam biorąc głębokie wdechy. Kiedy ta wirówka trochę ustała powoli wstałam z łóżka. Nogi trochę mi się plątały ale jakoś doszłam do tych cholernych drzwi. Przekręciłam zamek podtrzymując się klamki.

Przede mną stał blondyn z bukietem róż.

-Chris?- Powiedziałam i nagle poczułam jak robi mi się cholernie niedobrze. Zerwałam się do łazienki, na szczęście zdążyłam dolecieć do toalety. Czułam jak cała drżę a ten potworny ból głowy wcale nie odpuszcza. Podniosłam się z kolan i podeszłam do umywalki. Musiałam pozbyć się tego okropnego posmaku. Pasta i szczoteczka to najlepszy pomysł teraz.

-Nikki wszystko w porządku?- W progu zobaczyłam blondasa z widocznie zaniepokojoną miną.

-Yhymm..- wydobyłam z siebie wypluwając pastę i płucząc usta. Tak naprawdę czułam się okropnie, jednak przypomniała mi się nasza wczorajsza rozmowa. Postanowiłam być twarda więc na tyle ile pozwalało mi moje ciało stanęłam twardo patrząc na chłopaka.

-Co ty tu robisz?

-Nikki ja..- Blondyn podszedł do mnie bliżej spuszczając przy tym głowę w dół.

-Co ty? Może przyszedłeś powiedzieć mi coś jeszcze? W końcu dzisiaj wszyscy mają jakiś dzień szczerości dla mnie. Więc słucham nie krępuj się..- Spojrzał na mnie takimi smutnymi oczami że coś ukuło mnie w serce. Wziął moje dłonie w swoje i spojrzał mi w oczy.

-Przepraszam cię..to co wczoraj powiedziałem to nie prawda. Zachowałem się jak dupek....i ja..na prawdę mi przykro. - Zatkało mnie. Zrobiło mi się tak jakoś ciepło w okolicy serca..On przeprasza mnie za to że dałam mu kosza...Fabian nawet po zdradach mnie nie przeprosił. Łezka mi się zakręciła w oku.

-Ok Chris.- Wyszeptałam a on spojrzał na mnie, nie bardzo chyba rozumiejąc.- Przeprosiny przyjęte, tylko nie rób tak więcej ok?- Wyjaśniłam czując że raczej nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć, przynajmniej nie teraz w tym stanie. Spojrzał na mnie zaskoczony, ale widziałam że jego oczy nabrały blasku, nie były już takie smutne.

-Obiecuje.- Przyłożył sobie dłoń do serca, a drugą uniósł.

-A teraz pomóż mi dostać się do łóżka bo sama sobie chyba nie poradzę.- Moje nogi zrobiły się nagle jak z waty.

-Widzę że miałaś tu niezłą imprezę.- Powiedział zerkając na wannę gdzie stała butelka i na podłogę gdzie leżały porozwalane rzeczy. Posłałam mu niewinne spojrzenie, a on pokiwał tylko głową i podszedł jeszcze bliżej mnie, a już po chwili unosiłam się w powietrzu w jego ramionach.

-Co ty robisz?

-Wiesz wolę nie ryzykować że sobie coś zrobisz.- Posłał mi zadziorny uśmiech. Przewróciłam tylko oczami a już po chwili znaleźliśmy się w sypialni gdzie blondas delikatnie odstawił mnie na łóżko. Sam zniknął za drzwiami by po chwili wrócić z bukietem i niewielką torebką.

-To na przeprosiny a to na poprawę humoru.- Wręczył mi rzeczy a sam usiadł na skraju.

-Czekoladki?- Spytałam wyciągając z torebki słodycz. - Chcesz żebym utyła a Fabian miał satysfakcję że to przez niego? - Spojrzałam na niego poważnie, a on zrobił zakłopotaną minę.

-Żartowałam.- Szturchnęłam go posyłając mu uśmiech..Chyba pierwszy w ciągu mojego dzisiejszego dnia.

-Jak się czujesz?- Zapytał poważnie. Co mu miałam powiedzieć? Że źle..że do dupy?

-Wstawisz kwiaty do wody? W kuchni powinien być wazon.- Spojrzałam na śliczne różowe róże, a później na jego twarz.

Pokiwał tylko głową i wziął bukiet. Nabrałam powietrza w płuca i powoli je wypuściłam. Po chwili wrócił Chris stawiając wazon na szafce. Spojrzał na mnie i znowu zniknął za drzwiami. Słyszałam tylko jak chyba czegoś szuka w szafkach. Po chwili przyszedł wręczając mi szklankę z jakimiś buzującymi tabletkami w środku.

-Wypij, poczujesz się od razu lepiej.- Skrzywiłam się, ale jego groźna mina spowodowała że wypiłam to dziadostwo.

-Ohydne.- Powiedziałam oddając mu szklankę.

-Alkohol pewnie lepszy co? - Spytał z ironią, a mi na samo słowo alkohol zrobiło się niedobrze. -Tak myślałem. Spróbuj się zdrzemnąć a ja zrobię coś do jedzenia.- Powiedział, na co od razu chciałam zaprotestować.- Mała nawet nie próbuj bo i tak nie masz tu nic do powiedzenia. - Otworzyłam usta ze zdziwienia a on tylko puścił mi oczko i z uśmiechem wyszedł z sypialni.

Uśmiechnęłam się sama do siebie po czym przyłożyłam głowę do poduszki. Nie chciałam spać ale moje powieki i tak mimowolnie się zamknęły.


Chłopak wszedł do kuchni, przeszukując wszystkie szafki i lodówkę. Za wiele tu nie znalazł ale z tego co tu było postanowił zrobić zupę. Poobierał wszystkie warzywa krojąc je w kostkę i nastawił zupę. Poszedł do łazienki i pierwsze co zrobił to wylał resztę alkoholu z butelki która stała na wannie. Butelkę wyrzucił a szklankę zaniósł do kuchni. Wrócił do łazienki gdzie posprzątał również porozrzucane rzeczy z podłogi. Było mu żal Nikki, ale jednocześnie cieszył się z tego że mu wybaczyła i nie wywaliła go za drzwi. Obiecał sobie że już nigdy nie postąpi tak. Jay miał rację..na to wszystko potrzebny jest czas. A na razie postanowił być po prostu przy niej i wspierać ją jak przyjaciel. Zajrzał do sypialni. Brunetka spała w najlepsze. Uśmiechnął się na ten widok i po cichu wycofał się kierując do kuchni.


-Nikki.- Usłyszałam jak ktoś szepcze delikatnie mnie szturchając. Otworzyłam najpierw jedno oko później drugie. Nade mną siedział blondas.

-Obudź się, musisz coś zjeść.- Powiedział tak delikatnym głosem.

-Nie chcę.- Odwróciłam się na drugi bok, ale po chwili poczułam jak blondyn zaczyna mnie łaskotać.

-Chris nie..przestań.- Odwróciłam się do niego patrząc na jego zadowoloną minę.

-To wstawaj i jedz.- Wskazał na miseczkę która stała na szafce nocnej, a znad niej unosiła się para.

-Ehh..-Westchnęłam podnosząc się do pozycji siedzącej. Blondyn podał mi naczynie.

-Zupa?- Spytałam grzebiąc łyżką w naczyniu.

-Yhymm.. Potwierdził.

-Zamówiłeś czy ugotowałeś?- Uniosłam brew ku górze.

-Ugotowałem. - Oburzył się.

-A ty gdzie masz swoją porcję?

-Ja nie jestem głodny.

-O nie nie mój drogi..Skoro ty to ugotowałeś to nie ma bata że spróbuję tego pierwsza. Idź po swoją porcję.- Powiedziałam a on zaśmiał się.

-To nie jest śmieszne..skąd mam wiedzieć czy to w ogóle jest jadalne.

-Jesteś niemożliwa.- Uniósł ręce w geście poddania się po czym wstał by po chwili wrócić z taką samą miseczką jaką ja miałam. Usiadł a ja patrzyłam na niego.

-Ty pierwszy.- Rozkazałam celując w niego łyżką.

Pokiwał tylko głową i nabrał zupę na łyżkę wsadzając sobie ją do ust. Przełknął a ja widząc że jest ok również nabrałam sobie jej na łyżkę, Nagle blondyn zaczął kaszleć, spojrzałam przerażona na niego ale on zaczął się śmiać.

-Hahaha..nie musisz się bać, nie otruję cię.

-No właśnie nie wiem.- Wystawiłam mu język ale po chwili zaczęłam jeść to co przygotował blondyn.

-Mmmm to było na prawdę dobre.- Powiedziałam z uznaniem odkładając pustą miseczkę na szafkę.

-No widzisz, a tak się bałaś.- Również odłożył naczynie na szafkę. - Jak się czujesz? - Spytał już poważniej na mnie patrząc.

-Dzięki już dobrze.- Posłałam mu lekki uśmiech.

-To dobrze. A wiesz na co teraz pora?

-Nieee.

-Na oglądanie filmów.- Powiedział po czym bez uprzedzenia wpakował mi się na łóżko przesuwając tym jednocześnie mnie.

-Co ty robisz?- Spytałam zaskoczona, patrząc jak gdyby nigdy nic włącza telewizor.

-Włączam film?- Również spojrzał na mnie.

-Ale ja nie o tym. Kto ci pozwolił pakować się do mojego łóżka?

-Oj Mała przecież będziemy tylko oglądać film.- Zbliżył się do mnie puszczając mi oczko i tym samym posyłając swój rozbrajający uśmiech.

Pokiwałam tylko głową szturchając go leciutko, na co zaśmiał się.

Chris szukał jakiegoś sensownego filmu w telewizji.

-Wiesz co Blondasie.- Powiedziałam a on spojrzał na mnie. - Nie znamy się zbyt dobrze, a i tak jesteś jedyną osobą która znalazła dzisiaj czas dla mnie.- Nagle zrobiło mi się przykro, a z oczu popłynęły mi łzy.

-Ejj Nikki nie płacz.- Blondas tak po prostu bez pytania, bez uprzedzenia przytulił mnie. Może nie powinno, ale w jego ramionach było mi tak dobrze, do moich nozdrzy od razu doszedł zapach jego perfum. Oderwałam się od niego a on spojrzał na mnie czule.

-Już ok?

-Tak dziękuję Chris.- Otarłam łzy posyłając mu uśmiech.

-Wracamy do filmu?- Spytał dalej nie spuszczając ze mnie wzroku.

-Tak.- Pokiwałam głową.

 

-Ejj ale nie będę oglądać filmu w którym sama gram.- Szturchnęłam go gdy chciał zostawić na tym kanale.

-Ale ja tego akurat nie widziałem.

-Nie ważne...obejrzysz sobie kiedy indziej.

-No ok.- Z wielką niechęcią ale przełączył na coś innego, co niestety też mi się nie spodobało.

Skończyło się na tym że przełączyliśmy na Comedy Central, gdzie akurat lecieli Przyjaciele. Oboje śmialiśmy się i co chwilę komentowaliśmy przebieg serialu. Ja w końcu się wyluzowałam i zapomniałam o tych wszystkich przykrościach, a blondyn nie pozwolił mi na to bym się smuciła.

 

 

Cdn..  

Pisane na szybko :/

Buziaki :***

wtorek, 12 stycznia 2016

Rozdział 15

Rozdział 15


 

        Rozstania bywają trudne, a nie raz nawet bolesne. Szczególnie gdy nie jest się pewnym jutra, i trudno jest ci wyobrażać sobie przyszłość. Dla nie których nawet kilka dni rozłąki oznacza niewyobrażalne katusze. Ale ludzie się rozstają, na kilka godzin, dni, miesięcy, a nie którzy już na zawsze. Żegnają się przy drzwiach, w progu, odprowadzają na pociągi, odwożą na lotnisko, patrząc później tylko w smugę odlatującego samolotu. Rozstania bywają trudne, lecz trzeba trwać i wierzyć że ta osoba wróci do nas i znowu wszystko będzie dobrze.

-Musisz lecieć?- Wymruczał przytulając ją kolejny raz tego ranka.

-Niestety. Też wolałabym zostać tu z tobą.- Odwróciła się do niego patrząc w jego czekoladowe oczy. - A najchętniej to nie wychodziłabym z łóżka. - Przygryzła wargę na co brunet uśmiechnął się łobuzersko.

-Mamy jeszcze 5 minut do przyjazdu twojej taksówki.- Spojrzał na zegarek po czym swój wzrok skierował na jej błyszczące oczy.

-I jaki masz pomysł na wykorzystanie ich?- Spytała kusicielsko, obejmując jego kark.

-No wiesz..-położył dłonie na jej biodrach.- Jest kilka propozycji.- Uniósł ją delikatnie, na co zaśmiała się i objęła go nogami.

Kierowca taksówki musiał 10 razy dzwonić, gdyż kochankowie nie mogli oderwać się od siebie. Kiedy, w końcu zeszli na dół kierowca patrząc na ich uśmiechy przewrócił tylko oczami po czym zaczął pakować rzeczy do samochodu.

-Uważaj na siebie i dzwoń do mnie.- Oparł czoło o jej patrząc jej w oczy.

-Będę. Ty też dzwoń.- Pokiwał głową po czym ich usta połączyły się w pocałunku, który przerwał kierowca głośnym chrząknięciem.

-Jeśli nie chce Pani utknąć w korkach to radzę się pospieszyć.

-Tak tak oczywiście.- Ruda oderwała się od bruneta. - To do zobaczenia za kilka dni.

-Tak do zobaczenia.


Nieprzespana noc, przerywana co chwilowym wybuchem płaczu..tak bardzo lubię swoją naturę i użalanie się nad sobą. Genialnie Carter. Z przerażeniem patrzyłam w lustro, uświadamiając sobie że kolejna warstwa korektora i tak nie przykryje moich worków pod oczami, a cienie i tusz do rzęs nie poprawią wyglądu spuchniętych powiek. Czułam się dokładnie tak jak wyglądałam...Przeklinałam się w duchu za to że nie potrafię być inna. Czasami pragnęłam nic nie czuć niż odczuwać tyle emocji i uczuć. Chciałabym nie czuć nic..być zimna i twarda jak skała. Spojrzałam żałośnie w swoje odbicie, pokiwałam ze zrezygnowaniem głową i tak więcej już nie poprawię. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do garderoby. Najchętniej ubrałabym na siebie jakiś rozciągnięty dres i została w łóżku przykryta kocem. Pogoda za oknem jak na tą część kraju była dosyć nietypowa. Niebo było zachmurzone i nie zapowiadało się na to że zaświeci słońce. Wzięłam czarne legginsy, koszulę w niebieską kratę która zakrywała mi tyłek do tego czarne botki na płaskim obcasie. Nie miałam ochoty na strojenie się, nie miałam ochoty na nic, a czekał mnie dzień pełen pracy.

Przed wyjściem założyłam duże czarne okulary które ukrywały pół mojej twarzy.

 

Pod studiem na moje nieszczęście stała duża ilość paparazzich i fanów..jakby nie mieli kiedy przyjść tylko akurat jak wyglądam jak kupa. Na dodatek wykrzykiwali coś na temat Fabiego. Z małymi trudnościami przedarłam się do budynku. Jak zawsze weszłam do tej samej windy i wcisnęłam ten sam guzik. Później weszłam do studia, gdzie przywitał mnie sztab pracowników. Może mi się wydawało, ale miałam dziwne wrażenie że jakoś inaczej na mnie patrzą..może było to spowodowane moim wyglądem.

Po przywitaniu się ze wszystkim wzięliśmy się do pracy.


Leżał w łóżku przewracając się z boku na bok. Prawie całą noc nie spał, co pogłębiało jego podły nastrój. Słyszał jak chłopaki tłuką się w kuchni, ale miał wszystko gdzieś. Nie chciało mu się wstawać. Pomału dochodziło do niego to że przegiął wczoraj i zachował się jak totalny palant. Zależało mu na niej, a tym co jej powiedział na pewno nie zyskał dodatnich punktów, co najgorsze sprawił jej przykrość. Uderzył się w czoło przeklinając pod nosem. Usłyszał ciche pukanie.

-Proszę.- Podniósł się na łóżku, a w drzwiach zobaczył Jaya.

-Cześć stary. - Zamknął za sobą drzwi.- Richie powiedział mi co się stało.- Blondyn spuścił wzrok.- Chcesz pogadać?- Spytał nie pewnie.

-Jeśli znasz lekarstwo na głupotę to chcę.- Powiedział patrząc na kumpla.

Brunet podszedł bliżej i usiadł na drugim końcu łóżka.

-Wiesz że Richie to jeszcze szczeniak, nie raz powie coś czego nie powinien...mówił że to tylko głupie żarty..

-To nie chodzi o niego.

-A o co?

-Zrobiłem coś głupiego wczoraj..- blondyn spuścił głowę, przygryzając nerwowo wargę.

-Mów..

Blondyn opowiedział całą sytuację z wczorajszego wieczoru. Jay nie przerywał mu tylko dokładnie wszystkiego słuchał.

-Zawaliłem co? - Spytał chowając twarz w dłoniach.

-Nie powiem że nie.- Blondyn spojrzał na niego głośno wzdychając.- Ale nic straconego. Moim zdaniem to po prostu za szybko to wszystko rozegrałeś. Widocznie Nikki potrzebuję więcej czasu...Dopiero co rozstała się z tym całym Fabiem i myślę że trudno jest jej zaufać komuś tak szybko. Uważam że powinieneś rozegrać to powoli i małymi kroczkami. Zaprzyjaźnij się najpierw z nią, pokaż jej że może liczyć na ciebie i że jesteś obok.- Blondyn słuchał go co najmniej tak jakby brunet przekazywał mu jakąś magiczną i tajemną wiedzę.

-Masz rację. Ale co mam zrobić teraz? Ona na pewno nie będzie chciała teraz ze mną gadać.

-Najlepiej porozmawiaj z nią szczerze, wyjaśnij i przeproś. Najprostsze sposoby są najlepsze.

-Tak, tylko ona na pewno nie będzie chciała ze mną nawet porozmawiać.- Chris ponownie spuścił głowę.

-Jeśli jej chodź trochę zależy na tobie to uwierz mi że porozmawia z tobą, a przynajmniej cię wysłucha.- Brunet położył mu rękę na ramię.

-Obyś miał rację.- Blondyn uniósł głowę.

-Zawsze ją mam.- Wypiął dumnie klatę, na co oboje zaśmiali się.

-A powiesz mi gdzie zniknąłeś na całą noc?

-Hmm..na razie to moja słodka tajemnica, ale może już niedługo przedstawię wam ją.- Brunet puścił młodszemu kumplowi oczko po czym wstał z łóżka.

-Dobra młody ogarnij się, ja też muszę to zrobić i będziemy się zbierać do studia, bo czeka nas trochę pracy, a czas nieubłaganie goni.

-Ok.

-To na razie i głowa do góry.- Blondyn uśmiechnął się, a Jay opuścił pokój.

Ta rozmowa podniosła go na duchu. Czuł jak nowa nadzieja się w nim rodzi. Wiedział że teraz na pewno nie zawali i nie da ponieść się głupiej dumie i nerwom. Wstał z łóżka czując w sobie przypływ energii. Postanowił że jeszcze dzisiaj przeprosi Nikki i porozmawia z nią szczerze.

Po ogarnięciu się zszedł do kuchni gdzie siedzieli już wszyscy jedząc późne śniadanie.

-Chris możemy pogadać?- Niższy blondyn podszedł do niego.

-Ok.-Chris pokiwał głową po czym oboje poszli do salonu.

-Chciałem cię przeprosić za wczoraj. Poniosło mnie, ale nie bierz tego do siebie to były tylko głupie żarty..sam nie wiem skąd mi się to wzięło. Sorry Chris.

-Ok, wybaczam ci, ale nigdy więcej nie gadaj takich głupot ok?

-Tak, masz moje słowo. I odpuszczę sobie Nikki, widzę że tobie zależy.

-No ja myślę że sobie ją odpuścisz.

-No chyba że..-Chris spojrzał na niego groźnie.- Nie no tylko żartowałem. To co sztama?

-Tak.- Uścisnęli sobie dłonie po czym w dobrych humorach wrócili do kuchni.

 

-Izzy włącz Tv zobaczymy może mówią coś o nas.

-Ty młody lepiej jedz bo zaraz musimy się zmywać do studia.- Jay ponaglił Vinca.

-Oj tylko chwilę.

„-Materiały które wyciekły dzisiejszej nocy, szokują. Nikki Carter i Fabian Smith rozstali się jakiś czas temu utrzymując że rozstanie nastąpiło tylko dlatego że przestali się dogadywać a uczucia między nimi wygasły, jednak nagrania które ujrzały światło dzienne mówią coś zupełnie innego. Okazuję się że Fabi zdradzał Nikki i to nie raz. Z nagrań wynika że kobiet było dużo, głównie były to modelki, ale również prostytutki. Z tego co powiedział nam nasz informator na jednej z imprez Nikki sama miała nieprzyjemność przyłapać swojego chłopaka z pewną modelką i to był ostateczny powód ich rozstania. Na razie nie mamy oficjalnego komentarza żadnej ze stron. Jednak będziemy państwa informować na bieżąco...”

-O kurde biedna Nikki.- Jako jedyny skomentował to Vince, bo inni patrzyli w telewizor z niedowierzaniem.

Chris szybko wstał od stołu biorąc swój telefon i wybierając nr do brunetki. Nie dbał o to że są pokłóceni, chciał po prostu sprawdzić czy u niej ok. Niestety cały czas włączała się automatyczna sekretarka.

-Chris wiem że się martwisz ale porozmawiasz z nią później teraz musimy zająć się pracą.- Koło niego zjawił się Jay.

Blondyn pokiwał tylko zrezygnowany głową.


Zdecydowanie nie szło mi dzisiaj najlepiej, mój głos nie brzmiał zbyt dobrze po nieprzespanej nocy. Stwierdziłam że to bez sensu żeby coś dzisiaj nagrywać. Pożegnałam się z ekipą, przepraszając ich za moją słabą formę. Kiedy zostałam sama postanowiłam że zajmę się tekstami, zawsze to coś.

Nagle do studia wszedł Marius, spojrzał na mnie z politowaniem.

-Wiem że źle wyglądam ale nie musisz tak patrzeć.

-Już wiesz? Jest u mnie i chce pogadać z tobą- powiedział dziwnie łagodnie jak na niego.

-O czym wiem? Kto?- Spytałam nie rozumiejąc o co mu chodzi.

-Chodź ze mną.- Powiedział a ja posłusznie ruszyłam za nim do jego biura. W środku siedział Fabian ze swoim managerem.

Marius zamknął za mną drzwi po czym włączył wielki telewizor a na stole postawił laptopa z jakąś plotkarska stroną. Jednak to co usłyszałam w telewizji wystarczyło mi aż nad to. Spojrzałam na Fabiana który jak na niego siedział potulnie ze spuszczoną głową.

-Musimy się zastanowić co dalej z tym zrobić. Ludzie za takie coś znienawidzą Fabiana a to pójdzie na niekorzyść jego sławy co przełoży się również na całą wytwórnię. - Jego manager mówił, ale ja słyszałam w głowie tylko to co powiedziała prezenterka w telewizji. Wiedziałam że Fabian był nie wierny, ale nie spodziewałam się że aż do takiego stopnia.

-Nikki to nie tak.- Fabian wstał z krzesła podchodząc do mnie.

-Jak mogłeś?- powiedziałam przez zęby, czując jak łzy zbierają mi się pod powiekami.

-Porozmawiajmy, wyjaśnię ci to.- Złapał mnie za rękę, którą od razu wyrwałam.

-Nie dotykaj mnie!- Warknęłam, czując że dłużej nie wytrzymam i muszę stamtąd wyjść. Obróciłam się na pięcie i skierowałam się do drzwi, otwierając je.

-Nikki daj sobie wytłumaczyć.- Fabian szedł za mną, łapiąc mnie ponownie za rękę.

-Nie dotykaj mnie do cholery! -krzyknęłam czując jak pierwsze łzy spływają mi po policzkach.


Wjechali na swoje piętro słysząc krzyki z drugiego końca korytarza. Nikki i Fabian kłócili się.

Chris chciał od razu tam podbiec, ale powstrzymał go Mark który nie wiadomo skąd tam się znalazł.

-Macie pracę i na tym macie się skupić.- Powiedział poważnie.

Ostatnie co zobaczyli to biegnącą brunetkę do windy, która w pośpiechu zakładała czarne okulary na oczy.

 

Cdn...

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...