wtorek, 29 listopada 2016

Rozdział 24

Rozdział 24


 

 

  Ruda płakała jeszcze długo. Nie mówiła nic, tylko szlochała przytulona do poduszki. Serce mi się łamało gdy na nią patrzyłam. Nigdy nie widziałam jej w takim stanie. Ona przecież rzadko płakała. Zawsze to ona była tą silną i pyskatą. Nawet po kłótniach z Alexem nigdy nie płakała. Teraz wiedziałam że naprawdę się zakochała..Spojrzałam na nią, miała zamknięte oczy a jej oddech był równy. Zasnęła. Pogłaskałam ją po włosach, po czym wstałam z łóżka i delikatnie przykryłam ją kocem. Zgasiłam światło i wyszłam z sypialni. Weszłam do łazienki. Potrzebowałam kąpieli. Puściłam wodę, dolewając do niej różnych olejków. Usiadłam na skraju wanny, czując jak zmęczenie dopada każdą komórkę mojego ciała. Ze stóp ściągnęłam te cholerne szpilki, rzucając nimi gdzieś w kąt. Czułam jak głowa mi pulsuję, schowałam twarz w dłoniach. Nie wiem co bardziej mnie wykańczało, czy fizycznie te wszystkie treningi czy raczej to wszystko co dzieję się w moim życiu. Nigdy nie miałam spokojnego życia, ale to co dzieję się w nim teraz przerasta mnie. Zakręciłam kurek z wodą. Ściągnęłam z siebie ubranie i zanurzyłam się w cieczy. O tak to było mi zdecydowanie potrzebne. Pomyślałam że chciałabym zniknąć na chwilę. Czułam że wszystko jest ponad moje siły. Ojciec, który nigdy nie ma dla mnie czasu, matka która chcę dla mnie „najlepiej” , Fabian który nie daje mi spokoju, prasa która czeka tylko na moje potknięcie, nowa płyta i trasa no i Chris. Przymknęłam oczy przypominając sobie dzisiejszą sytuację. Sama nie wiem czy to alkohol, czy coś jeszcze dziwniejszego, ale gdy patrzyłam w oczy blondynowi to czułam się jakoś dziwnie. Nigdy wcześniej nie czułam czegoś takiego. Jego wzrok jednocześnie onieśmielał mnie, a z drugiej strony czułam jakby tym samym dodawał mi jakiejś dziwnej energii. Poza tym hipnotyzował mnie, jednym swoim spojrzeniem i uśmiechem. Przygryzłam wargę przypominając sobie jego oddech na mojej szyi i te malutkie milimetry które dzieliły nasze usta. Sama nie wiem czy mam dziękować za to że nie doszło do naszego pocałunku czy raczej przeklinać to. Wszystko jest tak popieprzone. Odchyliłam głowę do tyłu zanurzając się jeszcze głębiej w wodzie.

 

Po kąpieli, rozsiadłam się na kanapie w salonie przykrywając ciepłym kocem. Nie chciało mi się spać, w głowie ciągle miałam Blondyna. Czułam się tak jakoś głupio...Może dla niego to tylko zabawa, a ja głupia idiotka wyobrażam sobie nie wiadomo co. Wzięłam z ławy kartki papieru i długopis. nie chcę złamanego serca
Nie chcę oddychać bez Ciebie, kochanie
Nie chcę odgrywać tej roli
Wiem, że Cię kocham
ale pozwól mi to powiedzieć -
Nie chcę Cię kochać na żaden sposób
Nie chcę złamanego serca
I nie chcę grać dziewczyny ze złamanym sercem
Nie, nie, żadnej dziewczyny ze złamanym sercem..”


Odłożyłam to na stolik, może kiedyś powstanie z tego piosenka. Na razie chciałam skupić się na tym jak pomóc pozbierać się Jess. Przytuliłam głowę do poduszki, budując w głowie jutrzejszy plan działania.


Rano wstałam dosyć wcześnie. Nie powiem że czułam się super wyspana i wypoczęta, ale czego nie robi się dla przyjaciół. Bez zbędnego marudzenia ruszyłam do garderoby dając Rudej jeszcze kilka minut na sen. Wzięłam z niej swój super wygodny dres i powędrowałam do łazienki. Tam wykonałam toaletę, włosy związałam w kucyka, a na głowę założyłam czapkę z daszkiem. Tak odpicowana weszłam do sypialni, w której smacznie spała Ruda. Z pełną premedytacją odsłoniłam żaluzję.

-Co ty robisz?- Ruda wymamrotała pół sennie.

-Nie co robię tylko dzień dobry i ruszaj tyłek.- Podeszłam do niej zabierając jej kołdrę.

-Daj mi spokój do cholery, nie widzisz że mi się żyć nie chce?- Głos jej zadrżał i widziałam że znowu ma zamiar się rozpłakać.

-O nie nie moja droga. Koniec ze łzami.- Usiadłam obok niej, biorąc jej twarz w dłonie. - Nie płaczemy już przez facetów. Rozumiesz. Bierzemy się w garść i do roboty.- Ruda patrzyła zaskoczona na mnie.

-Ale ja nie chcę, nie chce mi się żyć.- Wydukała wyrywając się i chowając twarz w poduszkę.

-Jessico West!- Wstałam z łóżka zakładając ręce na biodra.- W tej chwili przestajesz ryczeć, bierzesz swój śliczny tyłek ubierasz go w dres i wychodzimy. Masz na to 5 minut! Czekam w salonie, jak się nie pojawisz to czekają cię środki ostateczne.- Powiedziałam po czym odwróciłam się na pięcie i wyszłam do salonu. Usiadłam na fotelu, czekając na Rudą. Po 5 minutach przed moimi oczami stanęła Jess ubrana podobnie jak ja. Posłałam jej słodki uśmiech po czym wstałam i ręką pokazałam jej na drzwi. Przechodząc obok mnie prychnęła tylko. Zaśmiałam się pod nosem i ruszyłam za nią. Kiedy udało nam się wyjść tylnym wyjściem, bez słowa zaczęłyśmy biec w stronę parku. Widziałam jak z Rudej pomału wychodzą wszystkie emocję. Zaczęła coraz szybciej biec zostawiając mnie w tyle. Wiedziałam że dobrze jej to zrobi. Po 10 minutach zatrzymała się łapiąc oddech. Kiedy dobiegłam do niej widziałam jak z jej powiek znowu ciekną łzy. Podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.

-Musisz wziąć się w garść. Walić ich wszystkich. Pana J, pana A i pana F. Musisz myśleć o sobie. Ja nie chcę cię stracić..- Spojrzałam na jej twarz ocierając jej łzy z policzków.

-Dziękuję ci Nikki.

-Nie masz za co, ale teraz bierz tyłek i biegniemy dalej.- Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie przez łzy po czym obie wróciłyśmy do biegania.

Trochę zeszło nam się na tym bieganiu, ale do mieszkania obie wróciłyśmy w dobrych humorach.

-Zamawiam prysznic.- Ruda wbiegła do mieszkania kierując się prosto do łazienki.

-Ej no!-Zaprotestowałam ale było już za późno. - Spoko, to ja zajmę się śniadaniem.- Krzyknęłam ale odpowiedziała mi tylko puszczona woda spod prysznica.

Z tego co znalazłam w lodowce postanowiłam że zrobię placuszki z bananów z borówkami . Oczywiście włączyłam ekspres robiąc dwie kawy. Pokroiłam też wszystkie owoce jakie tylko miałam i skropiłam je wszystkie sokiem z pomarańczy i dodałam trochę mięty. Kiedy śniadanie było już na stole z łazienki wyszła Jess.

-Mmm ale pachnie.- Powiedziała.- Idę się ubrać i wracam do tych pyszności.

-Ok, ja też szybko się ogarnę, ale nie czekaj na mnie tylko siadaj i zajadaj.- Odkrzyknęłam jej i sama poszłam się odświeżyć.

 

-No młoda powiem ci że śniadanka to ty masz opanowane. - Ruda zwróciła się do mnie kiedy skończyłyśmy jeść.

-Pobudki tez co?- Zapytałam po czym obie wybuchłyśmy śmiechem.

-Tak, tak. Ale było mi to potrzebne, jeszcze raz dzięki. I oczywiście doceniam twoje poświęcenie.

-No widzisz..ja osoba która nienawidzi biegać tak się poświęciłam dla ciebie ty głupolcu.- Wystawiłam jej język.

-Też cię kocham.- Powiedziała i podeszła do mnie przytulając się.

-Ooouuu..ja ciebie też. Ale to nie koniec atrakcji na dziś. - Powiedziałam a ona spojrzała na mnie zaciekawiona. - Ogarnijmy się trochę i zabieram cię gdzieś.- Puściłam jej oczko, po czym sama wstałam od stołu.


-Salon fryzjerski?- Ruda zapytała kiedy nasz kierowca zatrzymał się pod jednym z najlepszych salonów w mieście.

-Tak.- Odpowiedziałam widząc w oczach Rudej te jej iskierki. Dobrze wiedziałam że ona uwielbia takie miejsca. A mi samej też przyda się jakaś odmiana.

-Cześć Pablo.- Przywitałam się z głównym fryzjerem.

-O witam moje ślicznotki.- Chłopak dał nam obu po buziaku w policzek.- Piękne jak zawsze, ale Pablo sprawi byście były piękne jak gwiazdy. - Zrobił ta swoją minę z dzióbkiem a my zaśmiałyśmy się. - Zapraszam miłe panie na fotele.

Czas podczas wizyty umilał na Pablo który starał się nas co chwilę rozbawiać, oczywiście nie obyło się bez ploteczek. Dowiedziałam się na przykład że Pablo odmówił wszystkie wizyty Fabiana i że ten musi się teraz czesać u jakiegoś pchlarza. Widziałam po Jess że ona również trochę się ożywiła. Pomału wracała moja Jess. Wizyta w salonie była bardzo udana, spędziłyśmy tam dużo czasu, ale przynajmniej nie był to zmarnowany czas. Jess śmiała się a to był już duży wyczyn.

-Wyglądacie po prostu Bellissimo! - Pablo zaklaskał w dłonie. Obie odwróciłyśmy się do lustra.

-Wow, jesteś cudotwórcą.- Powiedziała Jess przyglądając się swojej burzy loków.

Mi również podobał się efekt miałam rozjaśnione włosy i prześlicznie pofalowane.

-Aaaa..jesteś geniuszem- Krzyknęłam i przytuliłam się do niego. Jess również poszła w moje ślady.

-No już spokojnie dziewczynki bo mnie zadusicie.


W dobrych humorach wróciłyśmy do mieszkania. Na dworze robiło się już szarawo.

-Która jest godzina w ogóle?- Spytała Jess

-Nie mam pojęcia, wiem tylko że jestem strasznie głodna. I jeżeli nie zjem nic zaraz to umrę.- Złapałam się za brzuch, który dawał o sobie znać.

-To co..

-Pizza!-powiedziałyśmy jednocześnie, wybuchając śmiechem.

-O tak stanowczo stwierdzam że po takim wycisku rano należy nam się pizza.- Powiedziałam rozsiadając się na sofie.

-Zgadzam się z tobą.- Ruda również zajęła miejsce na sofie, wybierając numer do naszej ulubionej pizzerii. Po niecałej godzinie przyszła nasza pizza z czego bardzo się ucieszyłyśmy. Wygodnie rozsiadłyśmy się włączając jakąś komedie romantyczną. Kiedy miałam już zanurzyć usta w tych pysznościach odezwał się mój telefon. Kurcze prawdę mówiąc to cały dzień na niego nie zerkałam. Odłożyłam pizze i wzięłam telefon do ręki. Faktycznie czekało mnie tam milion wiadomości, w tym jedna od blondasa. Pytał czy jesteśmy w domu. Trochę mnie to zdziwiło, ale odpisałam krótkie „Tak”. Nie czekając na odpowiedź ponownie wzięłam swoją pizze. Ugryzłam kawałek i znowu sms. „Weź wszystkie klucze od swojego mieszkania, ubierz buty i wyjdź na korytarz.” Cooooooo!!!! O co mu chodzi. Spojrzałam na Rudą, ale ona była zbyt zajęta pizzą i filmem. Nie powiem to była chyba najdziwniejsza wiadomość jaką dostałam w ostatnim czasie. Odpisałam mu tylko wielkie „CO?” Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.

-”Proszę zrób to, wszystko ci wyjaśnię.” - Wzięłam kilka wdechów.

-Za chwilkę wrócę.- Powiedziałam do Rudej która machnęła tylko na mnie ręką. W korytarzu ubrałam, pierwsze lepsze buty czyli trampki, z szafki zgarnęłam klucze i z bijącym sercem i niepewnością wyszłam na korytarz.

-Cześć Nikki.- Spojrzałam w bok, gdzie oparty o ścianę stał Chris, a po drugiej stronie stał Jay.

-Co on tu robi?- Spytałam mierząc bruneta.

-Widzisz mówiłem ci, to nie jest dobry pomysł.- Jay zwrócił się do blondyna.

-Poczekaj Jay, Nikki wyjaśnię ci to. Pozwól wejść Jayowi do mieszkania a ja coś ci powiem.- Spojrzałam na niego. Nie podobało mi się to. Nie po to walczyłam cały dzień o Jess żeby teraz oni to wszystko zniszczyli.

-Proszę, zaufaj mi.- Chris podszedł do mnie patrząc mi prosto w oczy. No i tu mnie miał. Miał coś w tych swoich oczach że moje serducho rozmiękało się.

-Ok.- Wydukałam, a on uśmiechnął się pokazując mi oczywiście te swoje dołeczki.- Możesz wejść.- Zwróciłam się do Jaya który niepewnie podszedł do drzwi mojego mieszkania a po chwili był już za nimi.

-Daj mi klucze.- Blondyn zwrócił się do mnie, a ja oczywiście bez oporów mu je podałam. Chris podszedł do drzwi i zamknął je na wszystkie możliwe zamki. Patrzyłam na niego z szeroko otwartymi ustami i kompletnie wryta w podłogę.

-Ej co wy robicie?- Usłyszeliśmy Jaya zza drzwi.

-Zamknęliśmy was i nie wypuścimy póki nie porozmawiacie ze sobą szczerze i się nie pogodzicie.

-Hej co się dzieję.- Usłyszałam Jess. - Co on tu robi?! Nikki do cholery co się dzieję. - Słyszałam przyjaciółkę, ale kompletnie odebrało mi mowę. Patrzyłam tylko na Chrisa, który widocznie był zadowolony z tego co zrobił.

-Tak jak mówiłem nie wyjdziecie stąd póki ze sobą nie pogadacie.- Blondyn podszedł do mnie, a ja patrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami i ustami.

-Co ty zrobiłeś?- Wyszeptałam patrząc mu w oczy.

-Uwierz mi że to co trzeba było. Zaufaj mi.- Puścił mi oczko i szeroko się uśmiechnął. Zaufać? Łatwo mu powiedzieć.

-Nikki jeśli nie otworzysz tych drzwi to cię ukatrupię! Halo..Słyszysz mnie!- Ruda krzyczała i waliła w drzwi. Nie byłam pewna czy ten pomysł Chrisa jest słuszny.

-Chodźmy stąd..Dajmy im czas.- Ponownie spojrzałam na blondasa, który zaczął iść w stronę windy. Spojrzałam na drzwi i dosyć niepewnym krokiem zaczęłam iść za nim.

-Jesteś szalony wiesz?- Powiedziałam w windzie, na co Chris się zaśmiał.

-Wiesz to co się wydarzyło wczoraj nie było dobre, a ja nie mogłem dłużej patrzeć na Jaya, trzeba było podjąć jakieś radykalne środki, a to wydało mi się być najlepszym rozwiązaniem.- Winda zatrzymała się a my znaleźliśmy się na parkingu.

-Tak tylko...czekaj, gdzie my w ogóle idziemy i..przecież jak ja wrócę do mieszkania?- Dopiero teraz dotarło do mnie to że zostałam „wywalona” z własnego mieszkania, a jest wieczór, a ja mam na sobie tylko trampki, jeansy i koszulkę z krótkim rękawem. Zatrzymałam się na środku parkingu i skrzyżowałam ręce.

-Ojj no pojedziemy do nas.

-Chris jest prawie noc...- Wymownie spojrzałam na niego.

-No i co z tego. Mamy wolny pokój, poza tym możesz mi zaufać.- Patrzył na mnie tak rozczulająco, ale nie nie przecież nie mogę mu się tak poddać.

-Chyba zwariowałeś, ja wracam do siebie. -Chciałam się odwrócić, ale Chris złapał mnie za rękę.

-Wiesz że z mojej strony nie masz się czego obawiać, pojedziemy do nas do domu, zjemy coś obejrzymy film, położysz się w osobnym pokoju-Specjalnie podkreślił te słowa.- a z samego rana cię odwiozę. Obiecuję ci że nic ci nie grozi. Nie chcesz żeby oni się w końcu pogodzili? To jedyna szansa żeby te uparciuchy porozmawiały ze sobą..-Jego słowa pomału dochodziły do mnie, co wcale nie zmniejszało mojej ochoty na powrót do własnego mieszkania.

-Nikki!- Nagle usłyszałam za sobą. Odwróciłam się pomału.

-Cześć Alex.- Spojrzałam na chłopaka.

-Jest u ciebie Jess? -Przygryzłam wargę, nie chciałam mówić mu prawdy, nie chciałam kolejnej awantury.- W sumie to nie ważne. Chciałem tylko oddać jej klucze od mieszkania. Zabrałem wszystkie swoje rzeczy. Wyjeżdżam.- Powiedział podając mi pęk kluczy.

-Przykro mi Alex.

-Tak wiem...Tylko tyle chciałem. Cześć.- Nie czekając na moją odpowiedź po prostu sobie poszedł. Poczułam się strasznie dziwnie i nieprzyjemnie.

-Nie przejmuj się, ty nie miałaś na to żadnego wpływu.- Poczułam jak Chris mnie obejmuje ramieniem.

-Wiem.- Powiedziałam cicho, chowając klucze do kieszeni.- Ale to przykre.

-No tak, ale zazwyczaj coś się kończy żeby coś mogło się zacząć.- Spojrzałam na jego twarz. Miał w tych słowach naprawdę sporo racji. Może faktycznie powinnam się poświęcić i dać szansę Jessice i Jayowi na wyjaśnienie tego. A nuż to jedyny sposób aby sobie wszystko wyjaśnili i się pogodzili? Przecież widziałam po niej że jest naprawdę zakochana. -To jak dasz namówić się na odwiedziny naszego zespołowego domu?

-Chyba nie mam wyjścia co? -Uśmiechnął się na moje słowa.

-W takim razie zapraszam.- Wskazał ręką na swój samochód.

 

 

 

Cdn...

Hej wszystkim :****

Znowu tak późno...ale kurcze wam też uciekają tak szybko dni? Mi nawet nie dni tylko tygodnie tak zapierdzielają że to jakaś masakra...

Buziaki :***

wtorek, 8 listopada 2016

Rozdział 23

Rozdział 23


 

 

Przez cały trening myślałam tylko o tym czy nasz plan wypali. Trochę obawiałam się że coś mogłoby pójść nie tak i że Jess załamie się jeszcze bardziej, a tego bym nie chciała. Ku mojemu zdziwieniu nie musiałam Rudej nawet długo namawiać na imprezę, wręcz przeciwnie- Stwierdziła że takie oderwanie się od wszystkiego i wyczilowanie się, dobrze jej zrobi.

-To co po maluchu i idziemy się szykować?- Ruda postawiła przed nami butelkę z tequilą i kieliszki.

-Ok.- Odpowiedziałam, po czym obie wypiłyśmy alkohol. Nasze szykowanie się przyniosło mi naprawdę dużo radochy, obie wygłupiałyśmy się przed lustrem,.Czułam się jak za dawnych dobrych czasów kiedy byłyśmy jeszcze nastolatkami, a życie było trochę mniej skomplikowane niż teraz. Po zrobionych makijażach i fryzurach przyszedł czas na wybór garderoby.

-No to pokaż maleńka co tam masz.- Ruda puściła mi oczko i otworzyła drzwi do mojej garderoby. Oczywiście nie zapomniała wziąć naszej butelki.

-Może wystarczy już tych szotów? - Spytałam, gdy Ruda lała nam kolejny już kieliszek.

-Oj weź, miałyśmy się przecież wyluzować.- Uśmiechnęła się pijąc kolejnego.

-Tak, tylko musimy jeszcze dotrzeć do klubu zapomniałaś ?- Wystawiłam jej język zabierając od niej butelkę i stawiając ją na stoliku.

-Ohh..no dobrze Pani Porządnicka- Ruda również wystawiła mi język za co dostała parą tenisówek.

-Zapamiętam to sobie.- Wskazała na mnie palcem po czym obie wybuchnęłyśmy śmiechem.

Wybór garderoby szybko nam poszedł. Ruda postawiła oczywiście na „im seksowniej tym lepiej” i ubrała się w czerwoną sukienkę mini i wysokie czarne kozaki, wszystko dopełniały jej płomienne włosy które lekko zakręciłyśmy, nie powiem wyglądała pociągająco, nie sadze by Jay mógłby się jej oprzeć w takim stroju.

-Co mi się tak przyglądasz?

-Podobasz mi się.- Wyszczerzyłam się do niej.

-Oh i ach..ty też wyglądasz niczego sobie tylko, poczekaj chwilę.- Ruda sięgnęła do torebki wyciągając z niej szminkę. -Pokaż mi się tutaj.- Wzięła mój podbródek i przejechała mi nią po ustach. - No i teraz jest wystrzałowo.- Pościła mi oczko. Spojrzałam do lustra. Mała czarna, szpilki, proste włosy no i oczywiście czerwona szminka, nie powiem podobałam się sobie, ciekawe czy blondasowi też się spodoba....Co??? Co ja w ogóle..Stop stop, nie mogę przecież myśleć o takich rzeczach. Teraz liczy się tylko Jess i Jay.

-Halo, mała słuchasz mnie?- Ruda pomachała mi ręką przed nosem.

-Taa..

...


Z taksówki wysłałam Blondasowi smsa że jedziemy już.

 

-Dziwne że Mark nie zadzwonił do mnie w tej sprawie. Poza tym spotkanie w klubie?- Jay dziwnie spojrzał na Blondyna który właśnie chował telefon do kieszeni.

-Oj widocznie w Hollywood tak się załatwia interesy, poza tym impreza dobrze nam zrobi. Może uda nam się poznać jakieś miłe panie.- Izzy poklepał kumpla po ramieniu. - Szczególnie tobie przyda się jakaś rozrywka bo od kilku dni chodzisz taki napuszony że strach podchodzić do ciebie. Wszyscy spojrzeli na bruneta, który tylko przewrócił oczami i odwrócił twarz w stronę okna. Wcale nie miał ochoty na zabawę. Najchętniej zamknąłby się w pokoju i nie wychodził z niego, ale wiedział że nie może tego zrobić. Nie po to tutaj przyjechali, nie mógł przecież zawieść swoich przyjaciół. Czuł że musi wziąć się w garść, ale obraz Rudowłosej w jego głowie ciągle mu przeszkadzał.


Klub jak zawsze pełen był ludzi, przy wejściu nie obyło się też błysku fleszy.

-To co atakujemy bar?-Ruda wykrzyczała mi do ucha.

-A może wystarczy na razie picia?- Spytałam z nadzieją, lecz po samej jej minie widziałam że to raczej nie wchodzi w grę.

-Dwa szoty.- Ruda zamówiła za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.

Kelner podał nam nasze zamówienie, a Ruda od razu chwyciła kieliszek w rękę.

-To co za dobrą zabawę?

-Tak za dobrą zabawę.- Niechętnie uniosłam kieliszek biorąc go do ust. Czułam że i tak za dużo już wypiłam.

-Chodź, idziemy potańczyć.- Nim zdążyłam coś powiedzieć Ruda wyciągnęła mnie na parkiet. Z głośników leciała całkiem fajna muzyka więc bez zbędnych sprzeciwów zaczęłam poruszać się do rytmu. Jess była w jakiejś dziwnej euforii, co pewnie spowodowane było procentami, ale cieszyło mnie to że w końcu się uśmiecha. Dyskretnie rozglądałam się za Chrisem, ale w tym tłumie było ciężko dostrzec cokolwiek.


Chłopaki zajęli loże którą wcześniej w tajemnicy zarezerwował Chris.

-To kiedy mają przyjść ci ludzie?- Jay trochę się niecierpliwił.

-Zaraz sprawdzę.- Blondyn wyjął telefon udając że coś sprawdza.- O kurcze Mark napisał że ci ludzie jednak odwołali dzisiejsze spotkanie.

-Fantastycznie, więc ja wracam do domu.- Jay od razu wstał z miejsca.

-Stary weź się nie wygłupiaj, zostań. Skoro już tu jesteśmy to może napijemy się czegoś i wyluzujemy?- Jay spojrzał po kumplach po czym pokiwał głową i zajął z powrotem miejsce.

Izzy ruchem dłoni zawołał kelnerkę i zamówił dla wszystkich drinki. Po trzech kolejkach każdy z chłopaków poszedł w swoją stronę.


Wszystko było dobrze póki nie przyczepili się do nas jacyś kolesie. Próbowałam jakoś odciągnąć Rudą, ale ona nie miała zamiaru odpuszczać i poszła w tany z jakimś Latynosem.

-A ty nie zatańczysz mała?

-Nie, dzięki.- Zmierzyłam tego macho wzrokiem po czym odwróciłam się i skierowałam w stronę baru. Znalazłam wolne miejsce i zamówiłam wodę. Trochę kręciło mi się już w głowie, a najgorsze że nigdzie nie widziałam Chrisa.

-Tylko woda?- Usłyszałam przy uchu. Uśmiechnęłam się bo dobrze wiedziałam do kogo należy ten głos.

-Już wystarczająco dużo wypiłam.- Delikatnie się odwróciłam i od razu napotkałam te szarozielone oczy i przesłodkie dołeczki. Chłopak dłuższą chwilę wpatrywał się w moje oczy po czym zjechał wzrokiem niżej mierząc mnie tym samym. Od razu poczułam jak serce zaczyna szybciej mi bić. Odchrząknęłam delikatnie, na co blondyn z powrotem spojrzał mi w oczy.

-Idziemy potańczyć?- Zaproponował uśmiechając się do mnie uroczo.

-A co z naszym planem?

-Chwilę może poczekać.- Puścił mi oczko po czym wyciągnął dłoń w moją stronę. Pokiwałam głową po czym chwyciłam jego dłoń wstając z krzesła. Blondyn wprowadził nas w tłum ludzi ciągle trzymając mnie za rękę. Z głośników popłynął gorący numer Beyonce „Baby Boy”. Odwróciłam się tyłem do niego, a on położył swoje dłonie na moich biodrach wprawiając je w ruch. Czułam jak z każdym ruchem jest mi coraz bardziej gorąco, a nasze ciała są coraz bliżej siebie.

-Wyglądasz niesamowicie.- Wyszeptał mi do ucha, co spowodowało że prze ciało przeszły mnie przyjemne ciarki. Odwróciłam się do niego, uśmiechał się uroczo do mnie. Patrzył na mnie takim wzrokiem że czułam jakbym miała zaraz spłonąć. Jedna z jego dłoni wylądowała na moim policzku. Kciukiem gładził delikatnie mój policzek, tym samym przybliżając się do mnie. Nasze ciała dzieliły już tylko milimetry. Czułam jak serce bije mi tak głośno że gdyby nie muzyka to byłoby je słychać w całym klubie. Przygryzłam dolną wargę, patrząc wprost w jego śliczne tęczówki. Jego wyraz twarzy zmienił się. Patrzył teraz na mnie zupełnie inaczej. Nasze twarze zaczęły zbliżać się do siebie na dość niebezpieczną odległość, co nie przeszkadzało mi tym razem. Spojrzałam na jego usta które były lekko rozchylone, nagle poczułam ogromną ochotę zasmakować ich. Gdy miałam już przymknąć oczy i po prostu oddać się tej wyjątkowej chwili, zauważyłam kątem oka jak Ruda ciągnie jakąś dziewczynę za włosy.

-O nie.- Oderwałam się od blondyna, który spojrzał zdezorientowany na mnie. - Spójrz.- Wskazałam dłonią, na co on odwrócił się. Nie patrząc na nic ruszyłam w stronę przyjaciółki. W jednej z loży, moja przyjaciółka szarpała za włosy jakąś dosyć skąpo ubraną blondynkę, która krzyczała. Jay stał patrząc na to wszystko dość zaszokowany.

-Szmato, nie będziesz obmacywać go!- Ruda darła się okładając tą dziewczynę.

-Aaa, zostaw mnie ty wariatko!

-Jess zostaw ją.- Chciałam podejść do przyjaciółki ale uprzedziło mnie dwóch napakowanych facetów, którzy jednym sprawnym ruchem rozdzielili dziewczyny.

-Puśćcie mnie, wydrapie tej wywłoce oczy!- Ruda szarpała się z ochroniarzem.

No powiem że tak wkurzonej to jej dawno nie widziałam. Od euforii, po totalne wkurwienie.

Jay który stał jak kołek, albo jakby co najmniej połknął kij od miotły, podszedł nagle do Jess i posłał jej tak lodowate spojrzenie że aż mi zrobiło się zimno, po czym bez słowa wyminął wszystkich i po prostu wyszedł. Spojrzałam na przyjaciółkę, widziałam w jej oczach jak rozpada się.

Podbiegłam do ochroniarza, mówiąc mu że ja się nią zajmę i żeby ją puścił. Ruda spojrzała na mnie załzawionymi oczami po czym w jednej chwili wtuliła się we mnie, rozklejając się już po całości. Mocno ją przytuliłam, czując jak samej łzy zbierają mi się w oczach. Mrugnęłam kilkakrotnie rozglądając się. Niezły tłum zebrał się wokół nas.

-Chodź, pojedziemy do domu.- Wyszeptałam jej na ucho na co ona pokiwała tylko głową. Spojrzałam na Chrisa, który również był tym wszystkim zszokowany, kiwnął porozumiewawczo do mnie. Wzięłam Rudą pod rękę i wymijając tych wszystkich gapiów wyszłyśmy z klubu. Na zewnątrz przywitało nas chłodne powietrze, co nie było zbyt przyjemne. Na szczęście szybko wsiadłyśmy do samochodu. Ruda przez całą drogę szlochała wtulona we mnie. W lusterku widziałam jak kierowca z politowaniem patrzy na nią.


Chris rozejrzał się po klubie i nie widząc nigdzie bruneta postanowił poszukać go na zewnątrz. Na dworze nie było tak ciepło jak w środku, więc miał nadzieję że szybko uda mu się znaleźć przyjaciela. Rozejrzał się, ale nigdzie go nie było, przeszedł na drugą stronę ulicy gdzie znajdował się park.

-Stary.- Blondyn zauważył Jaya na jednej z ławek. Usiadł obok niego. Brunet siedział z opuszczoną głową. -Co tam się stało?

-Ja nie wiem. Wypiłem trochę i nagle zobaczyłem ją, tańczyła z tym swoim uśmiechem. Wyglądała zupełnie tak jak za pierwszym razem, kiedy ją zobaczyłem. Chciałem podejść ale wtedy przypomniałem sobie to wszystko co się stało..Ona mnie okłamała, tak wstrętnie oszukała. A ja..cholera.- Brunet uderzył dłońmi o ławkę. -Miałeś tak że nie znając kogoś zbyt długo, czułeś się tak jakbyś znał tą osobę od zawsze? Jej towarzystwo sprawiałoby że nic innego się nie liczy? Wszystko znika i są tylko jej oczy i dotyk? I to cholerne uczucie że bez niej twoje życie nie jest pełne?- Blondyn spojrzał na kumpla, w myślach widząc twarz brunetki, którą o mały włos by dzisiaj nie pocałował. Brakowało tak niewiele...był już tak blisko.

-Ale ona mnie zraniła i ja nie wiem czy potrafię...Ehh cholera..-Chris położył rękę na jego ramieniu dodając mu tym otuchy.

-Doskonale wiem co czujesz, no może nie do końca, bo Nikki mnie nie oszukała. Ale w jej towarzystwie czuję się podobnie jak ty w przy Jess. Czuję że dla niej mógłbym zrobić wszystko. Chciałbym dać jej wszystko, ale przez tego cholernego dupka który ją skrzywdził ona jest strasznie nieufna. Chciałbym tak wiele, ale muszę postępować delikatnie.- Blondyn zatopił twarz w dłoniach głośno wzdychając.

-Trudna jest ta cała miłość co?- Brunet spojrzał na przyjaciela.

-I to jak cholera.- Chris również na niego spojrzał po czym oboje zaśmiali się. - No ale powiedz mi co było dalej, skąd wzięła się ta dziewczyna i dlaczego Jess ją szarpała?

-Ehhh...zjawiła się w sumie nie wiadomo skąd i zaczęła tańczyć wokół mnie. Długo nie myśląc zacząłem po prostu z nią tańczyć. Dziewczyna była bardzo nachalna, a ja sam nie wiem co mi uderzyło do głowy, może chciałem żeby Ona poczuła się zazdrosna kiedy nas zobaczy i po prostu pocałowałem tą dziewczynę, która prawdę mówiąc wcale się nie opierała. I kiedy zaczęliśmy iść w stronę naszej loży zobaczyłem tylko jak Jess rzuca się na tą blondynkę, no a później to już wiesz.

-Heh..waleczna dziewczyna ci się trafiła.

-Taaaa to chyba przez te włosy.- Oboje ponownie się roześmiali. - Ale co teraz? Chyba spieprzyłem wszystko..-Brunet ponownie spuścił głowę.

-Ja myślę, że nie wszystko jeszcze stracone, bo w sumie skoro tak walecznie rzuciła się w walkę o ciebie, to musi jej zależeć. - Brunet spojrzał na niego. - Pomyślimy jak to naprawić, ale teraz chodźmy już bo jest dość zimno.

 

 

Cdn...

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...