Rozdział 8
Po dotarciu do mieszkania, o dziwo moje zmęczenie zniknęło. Normalnie powinnam teraz wziąć kąpiel i pójść spać, ale coś nie dawało mi spokoju. To wszystko to pewnie przez chłopaków i ich projekt. Sama nie wiem czemu, ale poczułam jakąś odpowiedzialność za ich sukces. W sumie postanowiłam im pomóc i teraz głupio by było gdyby coś nawaliło. Ja spadam na cztery łapy, ale oni mają tylko tą jedyną szanse. Przygryzłam dolną wargę czując jak stres mnie przeszywa. Poszłam do łazienki i pościłam wodę do wanny. Wlałam do niej jakieś olejki zapachowe. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam zmywać makijaż. O tak to jest najprzyjemniejsza rzecz na świecie, wrócić do domu i zmyć z siebie tą tapetę, a no nie zapominając oczywiście o ściągnięciu stanika co też należy do przyjemności. Włosy spięłam w niedbałego koczka na samym czubku głowy. Kiedy wanna była już wypełniona wodą, ściągnęłam z siebie ubranie i oddałam się przyjemności kąpieli. Przymknęłam oczy zanurzając się po samą szyję w cieczy. -Ahh przydałby się jeszcze jakiś mężczyzna, który by mnie przytulił i było by idealnie.- rozmarzyłam się o jakichś męskich ramionach które tulą mnie w tej chwili do siebie.
Po kąpieli, której jakoś nie specjalnie chciało mi się przerywać, poszłam do kuchni. Wyciągnęłam z szafki czerwone wino i po krótkim siłowaniu się z korkociągiem nalałam sobie tej magicznej cieczy do lampki. Upiłam łyk, czując jak przyjemne ciepło rozchodzi się po moim żołądku. -Hmm ciekawe czy moja wątroba tez jest w tym momencie taka zadowolona?.
Wzięłam lampę i poszłam do sypialni. Wzięłam swojego laptopa i usiadłam na łóżku. Włączyłam go i upiłam kolejnego łyka z lampki odkładając ją na nakastlik przy łóżku. Włączyłam przeglądarkę internetową i wpisałam w Googlach hasło „US5” nacisnęłam na galerię. Otworzyła mi się cała strona zdjęć chłopaków. Scrollowałam stronę i muszę przyznać że są mega fotogeniczni. W ich uśmiechach było coś takiego że samej chciało mi się śmiać. Różnili się od siebie, ale każdy z nich miał w sobie coś takiego że przyciągał mój wzrok. Nie wspomnę już o Chrisie którego dołeczki działały na mnie w bardzo dziwny sposób. Miały w sobie coś takiego że chciałabym je dotknąć.
-Boże Nikki ale ty jesteś głupia.- zamknęłam szybko laptopa i odłożyłam go na bok. - Dopiero co zakończyłaś w niezbyt przyjemny sposób związek z facetem który miał być ideałem a okazał się zwykłym dupkiem a już kolejni faceci ci w głowie.- Wzięłam wino i opróżniłam lampkę do końca. Wstałam z łóżka i udałam się do kuchni po dolewkę.
Kiedy opróżniłam kolejny kieliszek, a potem kolejny, nagle mnie olśniło. Wzięłam kartki, długopis i po prostu zaczęłam pisać. O czym napisałam? Otóż napisałam piosenkę dla chłopaków o tym jacy są po prostu dobrzy i że nikt oprócz nich się nie liczy. Splotłam to trochę ze słowami, w których śpiewają do dziewczyny która im się opiera. Kiedy odłożyłam swoje dzieło byłam zadowolona. W głowie już słyszałam ich głosy i melodie która by tu pasowała. Chciałam dodać im tą piosenką pewności siebie, pokazać że naprawdę są dobrzy. Dopiłam resztkę wina z lampki i dopiero teraz mogłam pójść spać.
…
Rano o dziwo obudziłam się przed budzikiem. Byłam jeszcze nakręcona po wczorajszym. Chciałam jak najszybciej dostać się do studia i zgarnąć Martina by pomógł mi stworzyć jakieś bity do tego co wymyśliłam wczoraj. Szybko więc wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Tam zrobiłam poranną toaletę, oczywiście makijaż godny gwiazdy, ale nie przesadzałam, nie chciałam mieć tapety którą można później szuflą ściągać, no i oczywiście włosy, je tylko rozpuściłam i rozczesałam. Spryskałam się perfumami i wróciłam do sypialni. Weszłam do garderoby wyciągając z niej czarną spódniczkę z wyższym stanem, czarną bokserkę i koszulę w czerwoną kratę. Do tego oczywiście czarne szpilki. Obróciłam się spoglądając w lustro, wyglądałam korzystnie. Zebrałam swoje materiały, założyłam oczywiście czarne okulary na nos i wyszłam jak zwykle zamykając mieszkanie.
Zanim dojechałam do studia zaopatrzyłam się w dwa red bulle z czego jeden już wypiłam. Przed wytwórnią przywitał mnie tłum paparazzich. Na szczęście dzięki ochroniarzom udało mi się przebrnąć przez ten tłum i w końcu weszłam do firmy. W budynku panowało jakieś poruszenie, każdy gdzieś biegał. Próbując na nikogo nie wpaść przemknęłam się do windy i pojechałam na swoje piętro. Na moje szczęście w korytarzu stał nie kto inny niż Martin.
-Cześć-podeszłam do niego.
-O hej śliczna.-przywitał się ze mną całusem w policzek.
-Mam romans do ciebie.- uśmiechnęłam się szeroko
-To u mnie czy u ciebie?-zażartował na co oboje się zaśmialiśmy.
-U mnie.- odpowiedziałam.- A masz w ogóle taką dłuższą chwilę?- chłopak spojrzał na zegarek, a później w swój kalendarz.
-Akurat składa się że mam.- uśmiechnął się, a ja po prostu złapałam go za rękę i zaciągnęłam do swojego studia. Rzuciłam torebkę w kąt a jemu podsunęłam pod nos tekst piosenki.
-Musisz pomóc stworzyć mi coś szybkiego, rytmicznego i z takim bitem który przyciągnie wszystkich.- machałam nakręcona rękami. Pewnie było to też sprawką energetyka którego wypiłam, ale czułam w sobie dziwne nakręcenie. Takie coś czuję tylko wtedy kiedy wiem że mam szansę stworzyć coś niesamowitego.
-Ok.- zdziwiony Martin, nic nie mówiąc wziął ode mnie teks i przysiadł do konsoli.
Mimo że była 7:00 rano nasze umysły pracowały na pełnych obrotach. Uwielbiałam Martina, zawsze wiedział o co dokładnie mi chodzi i po prostu to tworzył.
Po jakimś czasie, w którym Marti tworzył ja śpiewałam mu tak jak to widziałam udało nam się stworzyć świetną i chwytliwą melodię z bardzo przyciągającym bitem.
-Ale to chyba nie jest piosenka dla ciebie co?- zwrócił się do mnie po skończonej pracy.
-Nie.- uśmiechnęłam się szczęśliwa z tego co osiągnęliśmy.
-Więc?- zmierzył mnie wzrokiem.- Wiesz chciałbym wiedzieć dla kogo to stworzyłem.
-US5.-spojrzałam na niego a on zmrużył oczy. Wyglądał jakby myślał nad czymś intensywnie.
-To boysband jest co nie?- odezwał się po chwili na co kiwnęłam mu głową.
-Będziesz pracować z boysbandem?
-Yhymm..coś w tym dziwnego?
-Nieee..w sumie to może być nawet dobry chwyt. To coś nowego i świeżego.
Martin miał rację, nie było jeszcze takiego połączenia w show-biznesie i to mogło się sprzedać.
Naszą rozmowę przerwało wejście chłopaków.
-Cześć. Przeszkadzamy?- Chris zmierzył Martina.
-Hej, nie. Wchodźcie. Przedstawiam wam Martina, wspaniałego człowieka który właśnie stworzył wasz przyszły hit.- chłopaki wyglądali jakby nie za bardzo wiedzieli o co chodzi, ale każdy z nich przywitał się z Martim.
-Dobra mała ja spadam. - dał mi causa w policzek- Miło było poznać- kiwnął do chłopaków.- Narka.- i wyszedł.
Zostaliśmy sami, oni patrzyli na mnie ja na nich i tak chyba przez minutę. Kompletna cisza.
-A więc.- zaczęłam
-Nie zaczyna się zdania od „A więc”- moją wypowiedź przerwał Richie. Spojrzałam na niego unosząc jedną brew do góry.
-Nie wymądrzaj się blondasie.- skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej i próbowałam być poważna.
-Ej nie mów tak do mnie.- chłopak oburzył się i stanął w takiej samej pozycji co ja.
Długo nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem co zrobili również chłopcy.
-Jesteście niemożliwi.- pokiwałam głową i podałam im kartkę z tekstem.- To udało mi się napisać, a to- włączyłam podkład.- stworzył Martin.
Izzy wraz z Richiem od razu zaczęli śpiewać, w sumie było to darcie się i wyrywanie sobie kartki nawzajem.
Patrzyliśmy na to śmiejąc się razem. Oni byli nie do podrobienia. W darciu się, przyłączył się do nich również Vince. Wyglądało to tak komicznie że nie mogłam powstrzymać swojego śmiechu. Chris podszedł do mnie a ja spojrzałam na niego.
-Oni tak zawsze?
-Przeważnie.- spojrzał mi w oczy.
-To zapowiada się ciekawa współpraca.- spuściłam swój wzrok czując że moje policzki mają w planie zrobienie się na czerwono.
Chwała za to że właśnie w tym momencie podkład się skończył, a oni wrócili do normalności.
-Co myślicie?-spytałam jeżdżąc po nich wzrokiem
-Że ta piosenka WYMIATA!
-To teraz musicie nagrać demo. Marius musi to przesłuchać, dać wam kogoś do współpracy, i myślę że później zabierzemy się za wspólne kawałki co wy na to?- przejechałam po nich wzrokiem.
-To że jesteś niesamowita.- Izzy ruszył w moją stronę, mając w zamiarze przytulić mnie niestety nie przewidziałam tego że wziął aż tak duży rozpęd i po prostu czułam już jak lecę na ziemię. Przymknęłam oczy, ale o dziwo nie znalazłam się na ziemi, kiedy otworzyłam powieki zobaczyłam że blondas z dołeczkami mnie trzyma a to Izzy leży na ziemi klęcząc.
-Izzy! Nie rób takich rzeczy bo zabijesz Nikki a wtedy to my zabijemy ciebie.- Vince ruszył do bruneta szarpiąc go za włosy.
Ja natomiast gapiłam się na blondasa, w którego ramionach dalej się znajdowałam.
-Dzięki.- wyszeptałam, podnosząc się i poprawiając spódniczkę.
Po prostu teraz byłam pewna że moje policzki zrobiły się czerwone, nawet nie spojrzałam na niego, nie miałam odwagi? A może nie chciałam zrobić z siebie jeszcze większej idiotki..
-Dobra.- klasnęłam w ręce- Zostawiam was, spróbujcie to nagrać, a ja wracam do pracy. Studio dzisiaj należy do was.- uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę wyjścia. Tak Nikki, nie odwracaj się, tylko nie patrz na niego. Dasz radę, słyszysz dasz radę.- powtarzałam sobie w głowie.
Kiedy znalazłam się już za drzwiami odetchnęłam z ulgą. Sama nie wiedziałam dlaczego ale ten blondyn strasznie mnie peszył, miał coś takiego w oczach..hmmm...wiem! Moje policzki po prostu miały alergie na jego wzrok. Tak to na pewno to.
…
Ruda leżała w łóżku, przeglądając jakiś magazyn modowy. Tego wieczoru była sama Alex wyjechał w delegację, informując ją oczywiście w ostatniej chwili o tym. Nagle coś ją natchnęło i poszła do kuchni i otworzyła środkową szufladę. Wygrzebała z niej zgniecioną kartkę. Rozprostowała kawałek papieru i wróciła do sypialni. Usiadła na łóżku i wpatrywała się w nr który był na niej napisany. Sama nie wiedziała czy napisać czy nie. Wahała się, a jednocześnie miała tak ogromną ochotę znowu spotkać tego bruneta. Przygryzła wargę biorąc telefon do ręki. Tylko tak co miała do niego napisać, „ Hej tu Jessica, laska z którą się przespałeś?” albo „ Hej co u ciebie? Tu Jessica z którą spałeś?”
-Bez sensu.- rzuciła telefon na łózko a sama położyła się na brzuchu, zanurzając twarz w satynowej pościeli.
…
Po skończonym nagraniu, chłopaki prócz Chrisa wrócili do domu. Jay nie mając ochoty na nic poszedł do swojego pokoju. Z kieszeni wyjął telefon, mając nadzieję że znajdzie na nim sms-a od rudej dziewczyny. Niestety jego telefon milczał, żadnych połączeń, nowych wiadomości – nic. Zacisnął pięści i rzucił telefon na łóżko. Myślał...miał nadzieję że ta noc to nie była przygoda tylko na raz. Niestety wszystko na to wskazywało. Ze złością ściągnął swoją koszulkę i udał się do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic.
…
Skoro nie miałam dzisiaj studia do dyspozycji to postanowiłam nadrobić podpisywanie autografów, odpisywanie na listy i różnego rodzaju takie rzeczy. W międzyczasie był u mnie Marius który wysłuchał mnie i był zaciekawiony tym co powiedziałam mu o chłopakach. Chyba pomału zmieniał co do nich zdanie, ale czekał na demo. Odwiedził mnie też Denis, który dalej nie był pozytywnie nastawiony do mojej współpracy z US5, ale zapewniłam go że wszystko jest ok a oni to fajni i zabawni faceci. Pożartowaliśmy trochę i nim się obejrzałam był już wieczór. Postanowiłam że zajrzę jeszcze do studia sprawdzić czy chłopcy zostawili demo i ewentualnie przesłuchać tego co nagrali. Kiedy jednak weszłam do studia nie było puste. Przy pianinie siedział Chris podśpiewując coś i próbując dograć do tego jakieś dźwięki.
Na moje szczęście nie usłyszał mnie i śpiewał dalej. Przygryzłam wargę zastanawiając się czy po prostu wyjść niepostrzeżenie czy zostać i poinformować go o moim istnieniu...stałam tak bijąc się z myślami aż w końcu Chris przestał śpiewać, zaczął coś energicznie kreślić na kartce. Ponownie zaczął grać i śpiewać niestety coś mu przeszkadzało. W sumie było to nawet zabawne. Nie myśląc dużo podeszłam do niego i bez słowa usiadłam przy nim, wzięłam do ręki długopis i dopisałam kilka słów, a kilka skreśliłam. Czułam że przygląda mi się.
-Spróbuj zagrać to jeszcze raz. - spojrzałam na niego a on pokiwał tylko głową i zaczął grać. Wsłuchałam się chwilę w rytm po czym zaczęłam śpiewać. Brzmiało to nawet dobrze. Melodia idealnie współgrała z tekstem.
-Wow to było świetne.- spojrzałam na jego roześmianą twarz i sama się uśmiechnęłam.
-Wiesz dodałabym jeszcze to.- znowu wzięłam długopis i dopisałam dwie zwrotki.
-Niezłe. Spróbujmy.- powiedział i znowu zaczął grać. W pewnym momencie jego głos połączył się z moim. Wymienialiśmy się wersami. Musze przyznać że brzmiało to naprawdę super. Dopiero teraz mogłam usłyszeć jaki świetny i magiczny głos ma. Moje skrępowanie pomału mijało aż w końcu całkowicie przestało mi przeszkadzać to że tak blisko siedzi. Co chwilę dopisywaliśmy coś nowego do tekstu, a Chris próbował nowych melodii.
-Wyszła z tego niezła piosenka.- stwierdził patrząc na mnie.
-Tak masz rację.- również na niego spojrzałam.
Zastygliśmy tak, a ja mogłam dokładnie przyjrzeć się jego twarzy. Szczery uśmiech, zniewalające oczy no i te dołeczki które rozczulały mnie.
-Ymm chyba już czas na mnie.- spuściłam wzrok, zakładając włosy za ucho.
-Mogę cię odprowadzić?- spojrzałam zaskoczona na niego.
-Ok.- odpowiedziałam wstając. Chris zrobił to samo. Pozbierałam swoje rzeczy po czym przepuszczając mnie w drzwiach oboje wyszliśmy. Na dole przy wyjściu chciałam się z nim pożegnać, bo widziałam że mój samochód już czeka.
-Ok mój samochód jest tam.- wskazałam dłonią.
-A co powiesz na spacer?- Znowu zadziwił mnie swoim pytaniem. Spacer w środku nocy, gdzie do mojego mieszkania jest chyba z 5km.
-Ale ja mam do domu chyba z 5 km..-niepewnie spojrzałam na niego.
-Nie szkodzi, najwyżej cię poniosę....
Cdn...
Dziękuję za wspaniałe komentarze <3