Rozdział 22
Po cholernie wyczerpującym treningu miałam tylko ochotę położyć się w wannie pełnej wody i usnąć tam. Niestety musiał wystarczyć mi tylko szybki prysznic. Jedyne co mnie pocieszało to, to że za niecałe 15 minut miałam zobaczyć się z blondynem. Wychodząc z budynku, od razu zauważyłam opartego o samochód Chrisa. Uśmiechnął się do mnie machając.
-Uuu idziesz na randkę. - Obok mnie pojawił się David.
-To tylko obiad.
-Dobra dobra, tylko oszczędzaj siły bo jutro znowu czeka nas praca.- Puścił mi oczko po czym poszedł w stronę swojego samochodu. Uśmiechnęłam się tylko sztucznie do niego i ruszyłam w stronę blondasa.
-Cześć Chris, długo czekasz?
-Hej Śliczna.- Chłopak nachylił się dając mi buziaka w policzek. - Nie, niedawno przyjechałem. - Posłał mi słodki uśmiech z tymi swoimi dołeczkami. -Jedziemy?- Spytał, na co ja pokiwałam tylko głową. Chłopak podszedł i otworzył mi drzwi, szarmancko zapraszając mnie dłonią do samochodu.
Roześmiałam się po czym wsiadłam, Chris ostrożnie zamknął drzwi, a po chwili siedział już na miejscu kierowcy.
-Masz jakieś specjalne życzenia co do miejsca?- Spojrzał na mnie.
-Ymm..ważne by był spokój i dobre jedzenie. - Odpowiedziałam, patrząc mu w oczy.
-Jak sobie życzysz.- Puścił mi oczko i odpalił silnik.
Niestety przy wyjeździe kilku wścibskich paparazzich zrobiło nam zdjęcia, ale szczerze miałam to gdzieś. Czułam się dobrze w towarzystwie blondyna, a oni niech piszą sobie co tam tylko chcą w tych swoich tanich pismakach.
-Znowu będą pisać o nas w gazetach.- Blondyn pierwszy się odezwał.
-Jeśli przeszkadzają ci te plotki, to zawsze można je sprostować w jakimś wywiadzie. Oni zawsze będą wymyślać jakieś niestworzone historię, tylko po to by gazeta sprzedała się jak najlepiej. Ale swoją drogą to dobrze że piszą o was, zawsze to jakaś reklama co nie?
-Dobrze, nawet bardzo dobrze, zastanawiam się tylko czy tobie nie przeszkadzają te plotki, o naszym niby romansie.- Chłopak spojrzał na mnie ukradkiem.
-Przywykłam do tego, zawsze gdy widzą mnie z jakimś mężczyzną to piszą że jesteśmy w związku, kiedyś zrobili mi zdjęcie z Bradem Pittem i oskarżyli nas o to że mamy romans, rozumiesz? Facet w wieku mojego ojca a ja niby miałabym z nim..ehhh..taka już nasza dola. - Spojrzałam na niego, a on uśmiechnął się po nosem.
-Co? - Spytałam nie rozumiejąc co go tak bawi.
-Nie nic. Jak było na treningu?
-Hmm.,
-Aż tak ciężko?
-Nieeee..może trochę, ale po prostu nieraz moi choreografowie nie rozumieją tego że ja muszę przy tym całym show jeszcze śpiewać.
-Znam to doskonale.
Reszta drogi minęła nam na rozmowie o pracy, o pomysłach na nowe piosenki. Muszę przyznać że blondyn ma w sobie tyle pasji i miłości do muzyki, że byłam pod wielkim wrażeniem i obiecałam sobie że zrobię wszystko by pomóc im stanąć na nogi.
W końcu zatrzymaliśmy się w jakiejś mało ruchliwej uliczce, gdzie dominowała zieleń. Chris oczywiście jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Przed nami znajdowała się jakaś niewielka restauracja.
-”Bella Napoli”- Przeczytałam nazwę.- Włoska.- Spojrzałam na Chrisa.
-Miało być dobre jedzenie.- Uśmiechnął się puszczając mi oczko.
-Zapomniałam dodać że dobre ale takie które nie odbiję się na moich biodrach.
-Ja uważam że twoim biodrom niczego nie brakuję.- Zmierzył mnie bezczelnie wzrokiem po czym zabawnie poruszał brwiami.
-Chris...-pisnęłam delikatnie uderzając go w ramię.
-Znowu to robisz.- Powiedział poważnie, a ja spojrzałam na niego.
-Co robię?
-Bijesz mnie. Za to należy się kara wiesz.- Zbliżył się do mnie na dosyć niebezpieczną odległość patrząc mi prosto w oczy.- Nie dostaniesz deseru. - Powiedział i wystawił mi język.
-Pfff...-prychnęłam na co oboje roześmialiśmy się.
Weszliśmy do restauracji, która ku naszemu zdziwieniu była pusta.
-Witam państwa, w naszej restauracji.- Koło nas pojawiła się niska kobieta, która wyglądała na jakieś 40 lat. - Może zaproponuję państwu stolik w naszym ogrodzie.- Powiedziała i za nim zdążyliśmy coś odpowiedzieć zaprowadziła nas do dużych szklanych drzwi, które otworzyła a naszym oczom ukazał się przepiękny ogród, zdobiony chyba milionem róż i przeurocze białe stoliki. Wszystko wyglądała jak w jakiejś bajce.
-Proszę zająć miejsca.- Powiedziała a my posłusznie zajęliśmy jeden ze stolików. Kobieta podała nam karty.- To może na początek przyniosę państwu coś do picia?
-Dla mnie arbuzowa lemoniada. - Powiedziałam na co kelnerka uśmiechnęła się i spojrzała na Chrisa.
-Dla mnie Cola.- Kobieta kiwnęła głową po czym zostawiła nas samych.
-Skąd znasz to miejsce? Tu jest przepięknie.- Rozejrzałam się będąc pod ogromnym wrażeniem tego miejsca.
-Izzy kiedyś opowiadał mi o tej restauracji.
-Izzy?- Spytał z niedowierzaniem.- Nie pomyślałabym że jest takim typem.
-No widzisz, Izzy tak naprawdę to bardzo uczuciowy i romantyczny facet. Tylko zgrywa takiego cwaniaka i podrywacza.
-O, pozory mylą.- Odpowiedziałam zanurzając nos w karcie meni.
-Państwa napoje.- Kelnerka postawiła przed nami szklanki z piciem. Czy mogłabym przyjąć już państwa zamówienie?
-Myślę że tak.- Odpowiedział blondyn spoglądając na mnie, pokiwałam twierdząco.
-Ja poproszę risotto z krewetkami i pomidorami.- Powiedziałam oddając kelnerce kartę.
-A ja poproszę prawdziwą włoską pizze.
-A na deser?
-Nad deserem jeszcze się zastanowimy.- Blondas puścił mi oczko, szelmowsko się do mnie uśmiechając. Zmroziłam go tylko wzrokiem, a kelnerka podziękowała po czym odeszła.
Siedziałam udając obrażoną, a blondas siedział i śmiał się ze mnie.
-Wiesz że to ci nie pomaga.- Powiedziałam poważnie.
-Wiem.- Otworzyłam usta z oburzenia, a blondyn znowu się roześmiał.
-Ok.- Odwróciłam twarz w stronę ogrodu nie patrząc na niego.
-Ej żartowałem.- Nagle przed moją twarzą wyrosła przepiękna różowa róża i dołeczki blondasa.
-Ja też.- Wzięłam od niego kwiatek po czym poczochrałam go po jego blond czuprynie.
-Ej..układałem to przez jakieś pięć minut.- Oburzył się, po czym oboje wybuchliśmy śmiechem.
-Państwa zamówienie.- Powiedziała kelnerka stawiając na stoliku talerze z naszym jedzeniem. Podziękowaliśmy, a Chris zajął z powrotem swoje miejsce.
Zabraliśmy się za jedzenie.
-A tak na poważnie to masz jakiś pomysł co do Jaya i Jess?- Blondyn wytarł usta patrząc na mnie.
-Myślałem o zaciągnięciu ich na imprezę, wiesz niby przypadkiem spotkamy się tam, oni tęsknią za sobą więc kiedy się zobaczą nie będzie opcji że ze sobą nie porozmawiają.
-Ok, niezłe, tylko jest jeden problem Jess jest w takim stanie że imprezy średnio są teraz w jej guście.
-No wiem, Jay tak samo, ale wymyślimy jakiś pretekst. Ja powiem że musimy tam być bo będą tam jacyś ważni ludzie z branży.
-Ok, ja też coś wykombinuję.
-To co może jutro?
-Zgoda.
-Więc proponuję toast za powodzenie tej operacji.- Powiedział Chris na co zaśmiałam się, ale oboje podnieśliśmy nasze szklanki stukając się nimi.
No i obyło się bez deseru, nad czym bardzo ubolewałam, ale po prostu oboje nie mieliśmy już miejsca na niego. Jedzenie tutaj było tak pyszne, że Chris obiecał mi że zabierze mnie tu jeszcze ale specjalnie tylko na deser.
Droga do mojego domu minęła nam w ciszy, ale nie była to taka krępująca cisza, wręcz przeciwnie, czułam się bardzo komfortowo i wcale nie przeszkadzało mi to milczenie między nami. Co chwilę oboje zerkając na siebie posyłaliśmy sobie małe uśmiechy, co było bardzo urocze.
-Wjedź do garażu, bo tu raczej spokojnie nie wysiądę. - Wskazałam chłopakowi drogę do podziemnego garażu, gdzie ochroniarze po zobaczeniu kim jesteśmy wpuścili nas.
Chris zaparkował na wolnym miejscu, po czym odwrócił się w moją stronę patrząc na mnie w zupełnie inny sposób niż przez całe nasze spotkanie. Sama nie wiem dlaczego ale w moim brzuchu nagle poczułam jakiś ścisk, a serce przyspieszyło swoje bicie.
-Mówiłem ci dzisiaj że pięknie wyglądasz? - Spytał patrząc wprost w moje oczy.
-Chris, chcesz żebym zaczęła się rumienić? - Spytałam nerwowo uśmiechając się.
-Lubię jak to robisz, wyglądasz wtedy tak słodko. -Otworzyłam usta, ale blondyn przyłożył mi do nich swój palec.- Wiem co chcesz powiedzieć i tak jak obiecałem będę trzymać się tego. Patrzył mi w oczy, a ja byłam coraz bardziej zaczarowana jego urokiem, nawet przez chwilę pomyślałam żeby pieprzyć to wszystko i pocałować go, ale szybko odgoniłam te myśli. Wzięłam głęboki wdech, zachowując spokój.
-Nie czaruj blondasie. Teraz najważniejsze jest to żeby pogodzić Jaya i Jess. Dziękuję ci za obiad i do zobaczenia jutro.- Szybko pocałowałam go w policzek i nim zdążył coś powiedzieć wysiadłam z samochodu. Pomachałam mu, i szybkim krokiem udałam się do windy. Widziałam że patrzy na mnie, z tym swoim uśmiechem. Dopiero gdy drzwi widny zasunęły się, oparłam się o ścianę próbując, wyrównać bicie swojego serca. Nie wiem ile tak wytrzymam, ale jeśli on dalej będzie taki słodki, to coś czuję że moje serce długo tego nie wytrzyma i po prostu rzucę się na niego. Najgorsze jest to że tak naprawdę nie znam jego intencji, czy jemu serio zależy na mnie czy jak jego poprzednik chce mnie tylko wykorzystać..
Z takimi rozmyśleniami weszłam do mieszkania. Usłyszałam dźwięk odkurzacza? Zdjęłam buty i ruszyłam w stronę salonu.
Trochę zdziwił mnie widok Jess z odkurzaczem, w końcu nie należała do typów pedantycznej pani domu.
-O cześć Nikki.- Ruda wyłączyła odkurzacz uśmiechając się do mnie.
-No hej, a ciebie co naszło na sprzątanie?
-Wiesz skoro i tak siedzę i nic nie robię to pomyślałam że chociaż posprzątam ci ten burdel.- Wystawiła mi język.
-Ooo fajnie dzięki.- Również wystawiłam jej język.
-No a teraz siadaj i opowiadaj jak było.- Ruda usiadła na sofie i ręką wskazała bym zajęła miejsce obok niej.
-O nie moja droga, najpierw to ja idę wziąć długą kąpiel.
-Był sex że musisz się kąpać?- Wyszczerzyła się głupkowato.
-Głupia jesteś.- Stuknęłam się palcem w czoło, pokazując jej że jest stuknięta i zniknęłam za drzwiami łazienki.
Zamknęłam się w niej, napuszczając do wanny ciepłą wodę, do tego jakieś pachnące sole.
-No więc?- Ruda dopadła mnie gdy tylko usiadłam obok niej na sofie.
-Miałam bardzo wyczerpujący trening, wiesz David wymyślił kosmiczny układ..
-Ej ja nie o to pytam, mów jak Blondyn..
-Byliśmy w uroczej restauracji, zjedliśmy pyszny obiad pogadaliśmy trochę i tyle.
-I żadnego buzi buzi nawet?
-Żadnego.- Wystawiłam jej język.
-Ehhh..Chłopak oszaleje przez ciebie.
-Wolałabym nie. - Wyszczerzyłam się.
-Czub.- Ruda wywróciła oczami, włączając nasz ulubiony serial.
Cdn..
Wiem znowu zawiodłam...Przepraszam...
Buziaki :***