czwartek, 28 lipca 2016

Rozdział 21

Rozdział 21


 

 

      Otworzyłam najpierw jedno oko, czując jak okropny ból rozrywa mi czaszkę. Już wiedziałam że wczorajsza decyzja nie była najlepszą. Otworzyłam drugie oko, podnosząc się na rękach. Jess spała przytulona do oparcia sofy. Miała potargane włosy i otwartą buzię. Zachichotałam cicho, ale od razu pożałowałam tego.

-Moja głowa.- Jęknęłam łapiąc się za nią.

Nagle po mieszkaniu rozległ się przeraźliwy dźwięk dzwonka do drzwi, a później jeszcze to pukanie.

-Kogo tam niesie?- Mruknęłam, podnosząc się do pozycji siedzącej. Strasznie kręciło mi się w głowie. Wzięłam kilka wdechów po czym udało mi się wstać. Dopiero teraz czułam jak bolą mnie wszystkie kości przez to spanie na kanapie.

W przedpokoju śmigło mi moje odbicie w lustrze.

-Jezus Maria..- przeraziłam się, biorąc z szafki gumkę do włosów i szybko związałam kudły w kucyka, przetarłam plamy pod oczami. I znowu to walenie w drzwi.

-Już.- powiedziałam przekręcając klucze i otwierając drzwi.

-No w końcu. Boże ile można czekać. Kto to widział żeby własna matka musiała sterczeć tyle pod drzwiami aż jej łaskawie otworzysz.- Clarisa bez zaproszenia wpakowała się do mojego mieszkania.

-Dzień dobry mamo, też się cieszę że cię widzę.- Mruknęłam pod nosem zamykając za nią drzwi.

Najchętniej to w tym momencie po prostu wyszłabym z mieszkania i uciekła jak najdalej od niej.

-Nikki, chodź mamy sporo do obgadania.- Usłyszałam z kuchni. No i mój plan ucieczki szlak trafił. Przygryzłam wargę i bardzo mozolnym krokiem poszłam do kuchni.

Matka stała do mnie tyłem przy oknie opierając ręce o parapet.

-Możesz mi powiedzieć co to ma być?- Spytała, odwracając się moją stronę.

-Nie rozumiem.

-Wytłumacz mi co ty robisz ze swoim życiem.- Powiedziała wskazując kilka gazet na blacie.

Podeszłam do blatu przeglądając gazety.

„Nowa miłość Nikki” „ Chłopak z boysbandu i Nikki Carter – nowa para Hollywood.” i oczywiście na każdej okładce nasze zdjęcie.

-Kochanie ty nie możesz być z jakimś tam chłopcem z boysbandu.- Matka podeszłą do mnie kładąc mi dłoń na ramieniu.

-To nie jakiś chłopiec, mamo tylko Chris, a jego zawód nie ma tu żadnego znaczenia rozumiesz, jak dla mnie to mógłby być nawet grabarzem. - Spojrzałam na matkę która patrzyła z wielkim szokiem na mnie.

-Ten chłopak nie jest dla ciebie, ty...

-Mamo skończ, przerabiałyśmy już to. - Przerwałam jej mając dość tego jej pieprzenia bez sensu. - Będę spotykać się z kim będę chciała a tobie nic do tego. I dobrze wiem po co przyszłaś i od razu mogę ci odpowiedzieć. Nie wrócę do Fabiana możesz wybić sobie to z głowy raz na zawsze. To dla mnie zamknięty rozdział. - Patrzyłam na jej twarz przez którą przebiegało dużo różnych emocji.

-Dzień dobry pani Carter.- W drzwiach kuchni pojawiła się totalnie nieogarnięta Ruda.

-Witaj Jess.- Kobieta powiedziała to przez zęby mierząc Rudą wzrokiem. Jess nic sobie z tego nie robiąc posłała mojej matce uśmiech i podeszła do lodówki wyciągając z niej wodę mineralną.

-Miłego dnia pani Carter.- Jess pomachała mojej matce i zniknęła za drzwiami. Moja matka najpierw spojrzała na Jess a później na mnie.

-Widzę że nie przemówię ci do rozumu, tylko żebyś później nie przychodziła do mnie zapłakana. - Pogroziła mi palcem.

-Bez obaw na pewno nie przyjdę do ciebie.- Kobieta prychnęła tylko po czym bez słowa wyszła z kuchni a później słyszałam tylko trzaśnięcie moich drzwi wejściowych.

Wypościłam powoli powietrze z płuc, podchodząc do szafki i wyjmując z niej jakieś proszki przeciwbólowe. Spojrzałam na gazety i mimowolnie uśmiechnęłam się sama do siebie, wyglądaliśmy naprawdę ładnie na tych zdjęciach.

Wzięłam proszki i poszłam do Jess. Siedziała na sofie z pilotem w ręce i przerzucała programy w tv. Usiadłam obok niej, zabierając jej wodę z ręki i popiłam swoje proszki.

-Smoczyca już poszła?

-Yhymm..

-Ty i Chris to tak na serio?- Spojrzała na mnie, a ja na nią.

-Ehh..-westchnęłam- To trochę skomplikowane. - Przygryzłam wargę.

-Bzykacie się czy nie?- Wypaliła.

-Nie, zwariowałaś.- szturchnęłam ją.

-To na czym polega wasza „relacja”- Zrobiła cudzysłów w powietrzu.

-Sama do końca nie wiem jak to nazwać. Zawsze jak coś złego się dzieję to Chris jest obok. Pociesza mnie, rozbawia, chroni. Jest jak taki anioł stróż, zawsze wie czego potrzebuję.- Na samą myśl o blondynie zaczęłam się uśmiechać.

-O widzę że cię wzięło.- Ruda uśmiechnęła się wbijając mi palca w żebra.

-Nie powiem podoba mi się i to chyba nawet bardzo.

-Więc w czym problem?

- Bo to wszystko dzieję się tak szybko, za szybko jak dla mnie. Dopiero co rozstałam się z Fabianem a dobrze wiesz że z nim to wszystko było tak szybko. Nie chcę popełnić teraz tego samego błędu. Wolałabym żeby to wszystko rozwijało się pomału. Żebyśmy się poznali, zaprzyjaźnili a dopiero później zobaczyli co z tego wyjdzie.

Ruda spojrzała na mnie po czym wybuchła śmiechem.

-Nie wytrzymasz.- Spojrzałam na nią mrużąc oczy. - Nie wytrzymasz tak długo. Widać że facet ci się podoba i wcześniej czy później skończycie w łóżku.

-Wariatka.- Mruknęłam patrząc na nią jaką ma polewkę ze mnie. Chociaż nie powiem wizja blondasa ze mną..te jego oczy i dołeczki. Przymknęłam oczy przypominając sobie jego dłoń gładzącą mój policzek, ten jego wzrok który pożerał mnie. Czułam jak policzki robią mi się gorące.

-Ej mała nie odpływaj tam do swojego blondasa.- Ruda szturchnęła mnie, na co spojrzałam na nią wrogo.

-Jesteś stuknięta.- Pokazałam jej palcem że jest szurnięta i odwróciłam się w stronę telewizora. Nagle usłyszałam jak Ruda cicho szlocha.

-Ej co się stało?- Spytałam przysuwając się do niej.

-Nic, tylko pomyślałam sobie że gdybym ja z Jayem też tak pomału na spokojnie to teraz bylibyśmy razem- Pociągnęła nosem.- A tak to straciła go już na zawsze. - Rozpłakała się.

-Nie płacz.- Przytuliłam ją.- Wszystko da się przecież jeszcze naprawić.- Powiedziałam a ona spojrzała na mnie.

-Ciekawe jak?- wyszlochała.- On mnie nienawidzi przecież.

-Na pewno nie. Skoro cię kocha to nie może od tak cię znienawidzić. Musisz dać mu trochę czasu, a później z nim szczerze porozmawiać i wyjaśnić wszystko na spokojnie. Będzie dobrze kochana.

-Mówisz?- Spytała z nadzieją.

-Ja to wiem. - Puściłam jej oczko.

-Pewnie masz rację.- Uśmiechnęła się nikle. - Nikki?

-Tak?

-A mogę zostać jeszcze u ciebie? Wiesz Alex pewnie zabiera swoje rzeczy ode mnie i nie chcę tam teraz wracać.

-Głupie pytanie, pewnie że możesz zostać. Mieszkaj tu tyle ile chcesz.

-Dziękuję ci.- Przytuliła mnie.


W domu chłopaków jak zwykle panowało wielkie poruszenie. Nawet zwykłe wyjście do studia nie obeszło się bez biegania po domu w poszukiwaniu wszystkiego co potrzebne. Chris jako jedyny zszedł do kuchni gotowy. W pomieszczeniu siedział Vince który zajadał się kolorowymi płatkami.

-Nic nie mówiłeś że ty i Nikki jesteście razem.

-Co Watrin ty i Nikki..ta Nikki?- Do kuchni wszedł Izzy z jakąś skąpo ubraną blondynką.

-Na prawdę chodzisz z Nikki? Szczęściarz z ciebie. Załatwisz mi autograf? Uwielbiam ją, znam wszystkie jej piosenki. Znam też jej byłego.- Powiedziała blondynka na co ex-dredziarz spojrzał na nią.

-No co? Przychodził często do naszego klubu, brał kilka dziewczyn i szli do loży. Kiedyś przyszli razem, mówię wam jaka ona jest śliczna na żywo, ale wy pewnie to wiecie. Mówię wam Fabian zaczął przy niej kręcić z innymi, strasznie się wtedy pokłócili, biedaczka popłakała się i wyszła a on nic sobie tego nie zrobił. Ehh miałam ochotę wrzucić mu wtedy coś do drinka. Mam nadzieję że ty jej nie skrzywdzisz.- Blondynka zmierzyła Chrisa.

-Ja nie, nie mam zamiaru, poza tym my nie jesteśmy parą. Jesteśmy tylko przyjaciółmi

-Jeszcze.- Dziewczyna puściła mu oczko, po czym odwróciła się do Izzyego dając mu soczystego buziaka.- Skarbie muszę już spadać, odezwij się jeszcze.

-Oczywiście. Chodź odprowadzę cię.- Oboje wyszli z kuchni.

-Dupek z tego Fabiana co?- Młody spojrzał na blondyn.

-Tak i to straszny.- Mruknął przypominając sobie wczorajszą scenę z Fabianem. - Co tam jeszcze piszą?- Spytał a brunet pokazał mu telefon z otwartą jakąś stroną plotkarską. Było tam ich wspólne zdjęcie.

-Chyba powinniśmy już jechać, bo się spóźnimy.- W drzwiach stanął Jay, który nie wyglądał za dobrze. Podpuchnięte oczy, z których aż bił smutek, włosy które zawsze miał starannie ułożone tym razem były zakryte zwykłą czapką z daszkiem.

-Richie chodź, wychodzimy już.- Vince krzyknął odkładając resztki swojego śniadania.

-Trzymasz się jakoś?- Chris podszedł do kumpla.

-Jasne.- Brunet odpowiedział mu zakładając na nos ciemne okulary i bez żadnego słowa już udał się w stronę wyjścia.

Pod studiem przywitało ich ku zaskoczeniu bardzo dużo dziennikarzy i paparazzich. Wszyscy wypytywali Chrisa o związek z Nikki. Na szczęście ochrona pozwoliła im szybko i bezproblemowo dotrzeć do firmy.


Cały dzień spędziłyśmy na robieniu po prostu niczego. Po ogarnięciu się przebrałyśmy się w wygodne dresy i rozsiadłyśmy na moim łóżku. Zamówiłam do domu chyba wszystkie możliwe słodycze jakie były dostępne w sklepie i tak oto leżałyśmy zajadałyśmy się i oglądałyśmy filmy i seriale. Dochodziła już 21, a my dzisiaj nie zrobiłyśmy niż produktywnego. Nagle rozdzwonił się mój telefon.

„Chris”

-Przepraszam cię na chwilę.- Powiedziałam do Jess.

-Jasne idź.- Puściła mi oczko i wróciła do oglądania filmu z Georgem Clooneyem.

Wstałam z łóżka i odbierając telefon poszłam na balkon.

-Halo.- Powiedziałam.

-Hej piękna.- Usłyszałam na co od razu zrobiło mi się cieplej pod sercem.

-Cześć Chris.

-Co tam słychać? Jak Jess?

-Emm średnio, właśnie okupuję moje łóżko z paczką chipsów. A Jay?

-Źle, w studiu wypadł fatalnie, a teraz zamknął się w pokoju i nie chce z nikim gadać.

-Słabo.

-Musimy coś wymyślić jak ich pogodzić.

-Masz jakiś pomysł?

-Masz jutro czas?- Spytał a ja szybko przewertowałam swój kalendarz wewnątrz głowy.

-Rano mam trening, ale o 15 jestem już wolna.

-Świetnie, więc przyjadę po ciebie i pojedziemy na obiad.

-Ok.- Miałam ochotę spytać go czy widział gazety, ale jednocześnie wstydziłam się trochę.

-To wyślij mi proszę adres smsem.

-Dobrze.- Przytaknęłam, czując jak zaraz rozerwie mi serce.

-Nikki?

-Tak?

-Śpij dobrze.

-Ty również Chris.-Odpowiedziałam, przygryzając wargę, słysząc jak blondyn oddycha głośno.

Chyba oboje nie wiedzieliśmy co mamy powiedzieć.

-Chris ty totalny blondynie czemu zostawiłeś..- usłyszałam w telefonie krzyk któregoś z chłopaków.

-Zamknij się nie widzisz że rozmawiam. Przepraszam cie Nikki, muszę już kończyć. Do zobaczenia jutro.- Powiedział po czym usłyszałam dźwięk przerwanego połączenia.

-Do zobaczenia Christoph.- Powiedziałam już sama do siebie po czym weszłam z powrotem do mieszkania.

Wróciłam do sypialni w której Ruda przysypiała już przy filmie. Położyłam się na łóżku uśmiechając się sama do siebie.

-Umówiliście się?- Wymruczała zaspana.

-Yhymm.- Odpowiedziałam przewracając się na plecy.

-Tylko gumki weź.- Powiedziała patrząc na mnie jednym okiem.

-Wariatka.- Rzuciłam w nią poduszką na co ona zaśmiała się tylko.

 

 

Cdn...

Dziękuję Ali za motywację :* <3

 

Buziaki :***

niedziela, 10 lipca 2016

Rozdział 20

Rozdział 20


 

 </3

     Dla Rudej był to wspaniały wieczór, pokaz udał się w 100 %. Jej wyjście spodobało się wielu cenionym ludziom w tym biznesie, co skutkowało tym że dostałą kilka ciekawych propozycji współpracy. Stała w gronie kilku znajomych, co chwilę śmiejąc się i popijając szampana. Nie dało się ukryć że bąbelki, tylko potęgowały jej nastrój. Nagle wyczuła że ktoś jej się przygląda. Gdy odwróciła głowę w prawą stronę zobaczyła opartego o kolumnę bruneta. Chłopak uśmiechnął się do niej, unosząc kieliszek ku górze, po czym wypił jej zdrowie.

Dziewczyna przygryzła delikatnie wargę, czując przyjemne mrowienie w brzuchu. Przeprosiła swoich znajomych po czym pewnym krokiem podeszła do bruneta.

-Witaj piękna.- Zbliżył się do niej chcąc ją pocałować, lecz ona odsunęła się. Jay spojrzał na nią pytającym wzrokiem.

-Nie tutaj.- Powiedziała, przybliżając się do niego.- Będę czekać w garderobie numer „5”.- Wyszeptała mu do ucha, po czym posłała mu kokieteryjny uśmiech i nie czekając dłużej odwróciła się i ruszyła w stronę zaplecza.

Zmierzył ją wzrokiem zatrzymując się chwilę na jej tyłku. Uśmiechnął się sam do siebie, po czym rozejrzał się dookoła i ruszył za swoją ukochaną.

Stanął przed drzwiami garderoby i lekko zapukał. Kiedy usłyszał ciche „proszę” wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Czekała tam na niego Rudowłosa, jej sukienka leżała na podłodze, a ona sama stała w czarnej seksownej bieliźnie oparta o toaletkę. Brunet uśmiechnął się i nie czekając ani chwili dłużej podszedł do niej. Bez zbędnego gadania, wbił się w jej usta, na co ona zamruczała zmysłowo. Jego ręce zaczęły błądzić po jej ciele. Kiedy jego dłonie znalazły się na jej zgrabnych pośladkach jęknął cicho i mocno je ścisnął. Ruda zajęczała, przygryzając jego wargę. Spojrzeli sobie głęboko w oczy po czym podniósł ją za biodra i posadził na toaletce, zwalając tym samym kilka kolorowych buteleczek. Dźwięk tłuczonego szkła jednak nie przeszkadzał kochanką, którzy pragnęli siebie tu i teraz. Nic w tym momencie się dla nich nie liczyło. Ruda odchyliła swoją głowę dając tym samym brunetowi większe pole do popisu. Jego usta znalazły się na jej szyi, a jego dłonie pieściły jej piersi. W powietrzu panowało coraz większe podniecenie.

Nagle ich igraszki przerwało dość niemiłe trzaśnięcie drzwiami.

-Jess?! Ty zostaw ją!- Ruda słysząc ten głos zamarła, Jay odwrócił się ale nim zdążył zareagować nieznajomy mężczyzna przyłożył mu z pięści prosto w nos. Zaskoczony tym atakiem brunet, wylądował na ścianie. Wkurzony Alex szykował się na drugi cios, lecz Ruda szybko złapała jego rękę.

-Alex zostaw go!- Krzyknęła, czując ogromne zdenerwowanie.

-Kto to do cholery jest i co ty...Ty- chłopak spojrzał na nią wymierzając w nią palcem.- Jak mogłaś? - Spytał zaciskając dłonie w pięści.

-Alex chciałam ci powiedzieć, zakochałam się w kimś innym, nie kocham cię już..- Wyrzuciła to z siebie czując, jak cała się trzęsie z nerwów.

-Nie wierzę..- Chłopak pokiwał z niedowierzaniem głową. -Jesteś zwykłą..-Ugryzł się w język, po czym zmierzył Jaya wzrokiem, a Rudej posłał tylko żałosne spojrzenie i nic już nie mówiąc wyszedł z garderoby.

Dziewczyna pomrugała kilkakrotnie, po czym podbiegła do Jaya który trzymał się za zakrwawiony nos.

-Jay nic ci nie jest?- Kucnęła przy nim, łapiąc jego dłoń, lecz brunet szybko wyrwał ją. Wstał gwałtownie, czując się upokorzony i oszukany.

-Jay..- Ruda, powoli wstała, czując w środku że zaraz cały jej świat runie.

-Mogłaś powiedzieć że masz faceta...Byłem dla ciebie tylko przygodą tak?! Oderwaniem się..- Ruda chciała coś powiedzieć lecz brunet jej przerwał.

-Nic nie mów wszystko jest jasne zrobiłaś z nas obu idiotów, gratuluję ci wyrachowania.- Wycedził przez zęby, po czym mijając ją wyszedł trzaskając drzwiami.

Została sama, stała na środku garderoby w seksownej bieliźnie która była przecież specjalnie dla niego, a teraz wszystko skończone. Przyłożyła dłoń do ust wybuchając płaczem. Spojrzała w lustro które stało przed nią, poczuła obrzydzenie do samej siebie. Wytarła swoją twarz a z ziemi podniosła sukienkę ubierając ją z powrotem.

 

***


Siedzieliśmy wtuleni w siebie, delektując się szumem oceanu. Nie potrzebne były nam słowa, wystarczyła sama obecność. Zapach wody mieszał się z zapachem perfum blondyna, czułam że mogłabym siedzieć tak wiecznie. Nagle rozdzwonił się jego telefon przerywając tą wspaniałą chwilę.

-Tak?- Odebrał, a ja leciutko oderwałam się od niego.

-Richie spokojnie, co zrobił? / Gdzie? / Zaraz będę.- Zakończył rozmowę i włożył telefon do kieszeni.

-Przepraszam cię, ale musimy już jechać, z Jayem coś się dzieję, siedzi przy barze i zamawia kolejkę za kolejką, a wiesz nie chcemy żeby na samym starcie prasa pisała o nas że jesteśmy jakimiś pijakami.- Spojrzał mi w oczy.

-Rozumiem- Wstałam z pisaku otrzepując się. - To chodźmy.- Posłałam mu uśmiech, który odwzajemnił i również wstał.

Blondyn otworzył mi drzwi, jak na dżentelmena przystało.

-To co odwiozę cię najpierw do domu? - Spojrzał na mnie.

-Jakbyś mógł.- Blondyn pokiwał głową po czym odpalił silnik. Korzystając z chwili wzięłam swój telefon. 20 nieodebranych połączeń od Rudej.

-Cholera.- Przeklęłam pod nosem, wybierając numer do przyjaciółki.

-Halo Jess..co..poczekaj nie rozumiem cię..dlaczego płaczesz? Poczekaj tam na mnie zaraz będę. - Rozłączyłam się i spojrzałam na Chrisa. Patrzył na mnie zaniepokojony.

-Coś się stało? - Spytał wracając do patrzenia na drogę.

-Dzwoniła Jess, płakała..mówiła coś o Jayu?..-Uniosłam brew ku górze, nie spuszczając wzroku z blondyna.

-Wiesz, nie powinienem rozpowiadać plotek ale oni chyba coś kręcili ze sobą. Jay znikał na noce i widziałem ich wspólne zdjęcie na jego telefonie.- Spojrzał na mnie kątem oka, a ja otworzyłam buzię ze zdziwienia. Owszem coś mi się tam uroiło w czasie pokazu, ale żeby aż tak i że ona mi nie powiedziała i że to Jay..?!

-Halo ziemia do Nikki.- Zobaczyłam dłoń blondasa przed oczami. Spojrzałam na niego, akurat staliśmy na czerwonym świetle.

-Myślisz że się pokłócili? - Spytał ruszając pomału.

-Myślę że to coś poważniejszego.- Odwróciłam wzrok w stronę szyby, martwiąc się o Rudą. Chciałam jak najszybciej być już z nią, bo domyślałam się co mogło się wydarzyć.

Po kilku minutach samochód zatrzymał się pod samą bramą do wejścia.

-Jesteśmy.- Powiedział blondas delikatnym tonem, odwracając się w moją stronę.

-Yhymm.- Odpowiedziałam również odwracają się w jego stronę. - Muszę już iść Jess na mnie czeka.- Spuściłam wzrok na dół.

-Rozumiem.- Odpowiedział spokojnie, a ja znowu spojrzałam na jego twarz.

-Dziękuję ci za wszystko.- Posłałam mu uśmiech patrząc prosto w oczy.

Blondas najpierw odwzajemnił mój uśmiech, ukazując tym samym swoje słodkie dołeczki, a po chwili zaczął zbliżać się do mnie na niebezpieczną odległość. Dłonią odgarnął mi włosy za ucho, zatrzymując na moment swoją dłoń na moim policzku. Miałam ochotę przymknąć oczy i delektować się jego dotykiem, ale ostatkami sił powstrzymałam się.

-Dla mnie to też był mile spędzony czas.- Puścił mi oczko. Tą jakże miłą chwilę przerwał nam mój telefon. Dzwoniła Jess.

-Przepraszam cię, ale muszę już lecieć. Dziękuję jeszcze raz za wszystko. Pa Blondasie. - Dałam mu szybkiego całusa w policzek i zanim zdążył coś powiedzieć wyszłam z samochodu, zatrzaskując drzwi za sobą. Miałam ogromną ochotę się odwrócić, ale powiedziałam sobie „nie”, poza tym Ruda na mnie czkała. Wbiegłam do budynku, kierując się jak najszybciej do windy.

-Jess?- Spytałam widząc jakąś postać siedzącą pod moimi drzwiami. - Matko Jess kochanie co ci się stało?- Uklękłam przy niej. Wyglądała okropnie, cała zapłakana, makijaż rozmazany po całej twarzy, włosy potargane.

-Jaa..ja jestem taka beznadziejna.- Wybuchła płaczem opierając się o moje ramię.

-Ciii..nie mów tak.- Przytuliłam ją do siebie, na co ona mocno się we mnie wtuliła szlochając na głos. - Chodź wejdziemy do mieszkania.- Powiedziałam delikatnie odrywając się od niej. Wstałam i podałam jej dłoń. Chwyciła ją a ja pomogłam jej wstać. Otworzyłam drzwi i obie weszłyśmy do mieszkania. Ruda skierowała się do salonu i bez słowa usiadła na sofie przyciągając kolana pod brodę. Łzy dalej ciekły z jej oczu, a mi serce po prostu pękało na ten widok. Usiadłam obok niej. Nie chciałam wypytywać, wiedziałam że gdy przyjdzie dobry moment sama się wygada. Ruda pociągnęła nosem, a ja podałam jej paczkę chusteczek spod ławy. Chwyciła kilka wycierając się.

-Bo wiesz, opowiadałam ci że się zakochałam, facet po prostu niebo, a ja zadłużyłam się w nim jak jakaś nastolatka..-Znowu zachlipała. - Miałam zerwać z Alexem, powinnam zrobić to już dawno tak jak mi mówiłaś, ale ja..Boże jaka ja byłam głupia.- Zakryła twarz wybuchając kolejną falą płaczu.

-Oj mała.- Przytuliłam ją do siebie, czując jak łzy zbierają mi się pod powiekami. Dziewczyna wtuliła się we mnie, dając upust swoim emocją. Głaskałam ją po włosach, delikatnie nas kołysząc szeptałam jej że wszystko się ułoży. Gdy trochę się uspokoiła oderwała się ode mnie.

-Ja nie wiedziałam że on wróci tak szybko i będzie na tym cholernym pokazie, on zobaczył mnie i Jaya jak my wiesz..prawie..-Pokiwałam tylko głową na znak że rozumiem o co jej chodzi.- I rzucił się na niego, później wyszedł a Jay..On – W jej oczach znowu pojawiły się łzy. - On..ten jego wzrok, patrzył na mnie jak na jakiegoś ostatniego śmiecia..- Skończyła ponownie wybuchając płaczem. -Jestem skończoną idiotką, straciłam miłość swojego życia.- Powtarzała, co chwilę zalewając się nowymi łzami. - Boże Nikki, muszę się napić, masz coś?- Spytała patrząc na mnie tymi swoimi czerwonymi od płaczu oczami.

-Zaraz sprawdzę.- Niechętnie wstałam kierując się do kuchni. Podeszłam do szafki gdzie zawsze trzymałam alkohol. Cholera obiecałam sobie że nie będę już piła, ale to była sytuacja wyjątkowa. Wyjęłam z szafki jakąś brązową butelkę z alkoholem, nawet nie miałam pojęcia co to jest. Z drugiej szafki wzięłam szklanki i wróciłam do Rudej która już prawie leżała na sofie.

Postawiłam butelkę i szklanki na ławie. Jess od razu chwyciła butelkę i nalała trunku do szklanek.

-Oby zapomnienie przyszło szybko.- Chwyciła szklankę i wypiła ją jednym duszkiem.

Przełknęłam ślinę i również zaczęłam pić. Alkohol był tak mocny że od razu na mojej twarzy pojawił się grymas. Musiałam wstać i pójść po jakąś popitkę. W kuchni znalazłam sok pomarańczowy. Kiedy wróciłam w szklankach nalana była kolejna porcja trunku. Nie za dobrze mi się to widziało no ale czego nie robi się dla przyjaźni.

Ruda narzuciła takie tempo że po drugiej szklance czułam że kręci mi się już w głowie.

-Nikki ty nawet nie wiesz jaki on był w łóżku..Jeszcze nigdy z nikim nie było mi tak dobrze rozumiesz.- Ruda zaczęła bełkotać, jednocześnie przytuliła się do mnie i podsunęła mi do ręki kolejną szklankę alkoholu.- To było ostatnie co zapamiętałam później urwał mi się film...

 

***


Chris dojechał na miejsce dość szybko. Sprytnie wyminął paparazzich i wszedł do budynku. Od razu skierował się w stronę baru.

-Dobrze że jesteś. Siedzi już tak z dobre dwie godziny i piję kolejka za kolejką, nie chce nic powiedzieć. Na dodatek ten rozwalony nos.- Od razu dopadł go Richie.

-A reszta gdzie?

-Izzy zniknął gdzieś z jakąś dziewczyną, a młody pojechał już dawno do domu.

-Yhmm to dobrze. Teraz musimy go jakoś stąd wyciągnąć i przetransportować do samochodu.

-Plan masz dobry gorzej z wykonaniem.- Richie popatrzył na niego głupkowato.

-Dobra nie wymądrzaj się tylko chodź, musimy go zabrać. - Młodszy przewrócił oczami, ale poszedł za Chrisem.

-Jay stary co ci się stało?- Chris usiadł obok kumpla. Ten tylko spojrzał na niego po czym wypił kolejny kieliszek.

-Chodźmy już.- Powiedział brunet po czym chciał wstać lecz nie za bardzo mu to wychodziło.

-Richie pomóż mi.- Chris pomógł wstać brunetowi i razem z Richiem pomogli mu doczołgać się do samochodu. Na ich szczęście byli jeszcze zbyt mało znani by paparazzi się nimi zainteresowali.

-Co mu się stało? Przecież on nigdy się tak nie zachowywał..

-Miłość stary..miłość.- Odpowiedział mu Chris skupiając się na prowadzeniu pojazdu.

 

 

Cdn...

Hej kochane :*

Ale się stęskniłam <3 :(

Ale na szczęście wróciłam już z tej tyraniny..

Swoją drogą nawet nie wiecie jak strasznie ciężko piszę się po takiej przerwie masakra...Mam nadzieję że was nie zanudziłam tym rozdziałem...

Buziaki :***

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...