czwartek, 23 lipca 2020

Rozdział 33


Rozdział 33



Stałam wpatrzona w blondyna czując jak moje ciało drży a policzki płoną. Nie mogłam wydobyć z siebie żadnego słowa. W głowie czułam totalną pustkę. Przygryzłam wargę. Blondyn natomiast ze spokojem uśmiechał się do mnie. Cholera ja naprawdę nie wiedziałam co mam zrobić czy powiedzieć.
Spuściłam wzrok wpatrując się w swoje buty, wzięłam kilka wdechów próbując pookładać sobie to wszystko najgorsze w tym wszystkim było to że miałam ogromną ochotę powtórzyć ten pocałunek, jeszcze nigdy z nikim nie czułam czegoś takiego jak podczas tego pocałunku.
-Chris ja..yymm- Spojrzałam na blondyna który nie odrywał ode mnie oczu.
-Nikki, spokojnie.- Położył dłoń na moim policzku delikatnie go gładząc. Czułam jak robi mi się ciepło w okolicy serca. Patrzyłam w jego oczy jak zaczarowana. - Możemy o tym zapomnieć jeśli chcesz.
-Co? - Wyrwało mi się.- Chyba że chcesz?- Spytałam robiąc krok w tył i uważnie lustrując Chrisa.
-Nie.-Zaśmiał się robiąc krok w moją stronę. - Nie chce o tym zapominać bo to było coś magicznego.- Jego dłoń ponownie znalazła się na mojej twarzy. - A Ty? - Jego oczy wpatrywały się w moje.
Wzięłam głęboki wdech.- Nie Chris, ja... ja po prostu nie chcę się spieszyć. To wszystko co ostatnio się dzieję... to jest dużo, za dużo dla mnie.- Spuściłam głowę czując jak łzy napływają mi do oczu.
-Nikki- Blondyn złapał mnie za podbródek delikatnie unosząc go ku górze. - Nie skrzywdzę Cię i nie pozwolę już nikomu tego zrobić rozumiesz. -Delikatnie kiwnęłam głową. - I szanuję twoją decyzję, nie musimy się z niczym spieszyć. Zrobimy wszystko tak jak będziesz chciała.- Posłał mi jeden z tych swoich uśmiechów.
A ja nie mogąc się powstrzymać po tym wszystkim, po prostu zatopiłam ponownie swoje usta w jego.

….

-Kochanie przestań tak się denerwować, jestem pewny że Chris zajął się Nikki.- Brunet objął Rudą która siedziała na ławce co chwilę zaglądając w miejsce gdzie zniknął blondyn z brunetką.
-Niby to wiem, ale martwię się o Nikki. Za dużo złego ostatnio się dzieję.
-Wiem, ale wiem też że Chris zadba o nią.- Ruda spojrzała na bruneta który posłał jej słodki uśmiech.
-Ehh.. ale mogli by już wrócić.
-Na pewno zaraz wrócą.- Jay wziął jej podbródek w dłoń po czym złożył na jej ustach namiętny pocałunek. Ruda oczywiście nie opierała mu się i już po chwili znajdowała się na jego kolanach.

Z Chrisem wracaliśmy bardzo powoli do innych. O dziwo nie czuła już skrępowania wręcz przeciwnie rozmawialiśmy i śmialiśmy się z różnych głupot. Kiedy byliśmy już pod domem blondyn złapał mnie za rękę.
Odwróciłam się patrząc na niego.
-Możesz mi coś obiecać.- Spytał stając bardzo blisko mnie.
-Zależy co?- Uśmiechnęłam się czując znowu to dziwne uczucie w brzuchu.
-Obiecaj mi że zajmiemy się tą sprawą z Fabianem, - Spuściłam wzrok na sam dźwięk jego imienia – Nie możemy tego tak zostawić, nie chcę żeby coś jeszcze Ci się stało.- Ujął mój podbródek kierując go tak że patrzyliśmy sobie w oczy.
-Dobrze zajmę się tym.- Powiedziałam na co blondyn uśmiechnął się.
- Ale mam jeszcze jedną prośbę.- Uniosłam jedną brew ku górze. - Obiecaj mi że to nie był nasz ostatni pocałunek.
-Ohh Chris.- Uderzyłam go lekko w ramię na co chłopak zaśmiał się, a ja wyminęłam go kręcąc głową.
-A więc? - Dogonił mnie.
-Zastanowię się.- Powiedziałam i wystawiłam mu język.
-Jesteś niemożliwa- Odparł po czym oboje zaśmialiśmy się.

-Ooo jesteście- Spojrzeliśmy w stronę domu a na schodach stała Ruda z założonymi rękami. - Normalnie powinnam was ukatrupić- Zaczęła iść w naszym kierunku.- Ale cieszę się że nic wam nie jest- Przytuliła nas oboje.
-Ejj a co to za grupowe przytulaski?- Nagle koło nas pojawiła się reszta chłopaków
-My też chcemy.- Zdążyłam tylko tyle usłyszeć a już po chwili cała ekipa rzuciła się na nas.


Niespodziewanie dobrze sapało mi się tej nocy. Otworzyłam oczy przeciągając się. Pomału podniosłam się do pozycji siedzącej i rozejrzałam po pokoju. Rudej już nie było. Czyżbym aż tak długo spała?
Wzięłam telefon z szafki, oczywiście było tam milion różnych połączeń, ale zegar wskazywał 10.00 no więc trochę pospałam, ale biorąc pod uwagę to że siedzieliśmy do późna popijając drinki i po prostu rozmawiając ze sobą to optymalna godzina do wstania.

Nie czekając dłużej wstałam z łóżka i podeszłam do walizki której jeszcze nie zdążyłam rozpakować. Wyjęłam z niej jeansowe szorty i biały t-shirt i bieliznę. Poszłam do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic. Gdy stanęłam przed lustrem odsunęłam włosy przyglądając się moim śladom na szyi. Przygryzłam wargę próbując się nie rozpłakać. Przymknęłam oczy ale tam wróciły tylko obrazy z tamtego poranka. Przyłożyłam dłonie do ust cicho szlochając, nie chciałam by ktokolwiek mnie usłyszał. Czułam cholerny strach. Po chwili uspokoiłam się i przemyłam twarz zimną wodą. Zrobiłam lekki makijaż a włosy zostawiłam rozpuszczone by chociaż w części zasłonić te ślady. Powolnym krokiem wyszłam z łazienki natykając się na Chrisa.
-Płakałaś?- Spytał z troską w głosie podchodząc do mnie bardzo blisko.
-Ja..- Nie potrafiłam mu nic odpowiedzieć bo czułam że łzy znowu napływają mi do oczu.
-Cii...- Szepnął po czym od razu przytuliła mnie do siebie. Nie opierałam się wręcz przeciwnie czułam że to jest mi bardzo potrzebne. Wtuliłam się w niego pozwalając by łzy spłynęły mi po policzku. On delikatnie głaskał mnie po włosach szepcząc czułe słówka. Kiedy po chwili oderwałam się od niego spojrzeliśmy sobie w oczy a przez moją głowę przeszła myśl że chyba zakochuję się w tym blondynie.
-Już lepiej?- Spytał z taką czułością w głosie, że poczułam jak w moim brzuchu tańczy stado motyli.
-Tak.- Pokiwałam głową posyłając mu uśmiech.
-Cieszę się.- Również się uśmiechnął po czym złożył na moim czole delikatny pocałunek. - Idziemy na śniadanie?- Spytał na co kiwnęłam mu tylko głową.
Zeszliśmy na dół a ja usłyszałam dobrze znany mi głos, który dobiegał z kuchni.
Weszłam tam pierwsza a Chris zaraz za mną.
-Nikki.- Zaraz przy mnie znalazł się Marius, który tak po prostu bez ostrzeżenia przytulił mnie.


W kuchni zostałam tylko ja Marius i Ruda.
-Wiem że to nie jest nic miłego ale musimy tak zrobić. On Cię prawie udusił Nikki.- Od jakiejś godzinny Marius wraz z Rudą próbowali mnie przekonać do tego abym pojechała z Mariusem na policję złożyć oficjalne doniesienie na Fabiana.
-Ja to wszystko wiem, po prostu nie chcę kolejnej afery, skandalu itd... ja nie mam na to sił.-Znowu poczułam jak do oczu nachodzą mi łzy.
-Kochanie – Ruda przybliżyła się do mnie.- Przecież wiesz że nigdy nie zostawię cię samej, ale musisz to zgłosić bo to nie są zwykłe groźby to była napaść, a ja nie mam zamiaru cię stracić rozumiesz.- Spojrzałam na nią, w jej oczach również pojawiły się
-Dobrze pojadę. - Wyszeptałam na co Ruda od razu nie przytuliła.
Obie oczywiście poryczałyśmy się.


Ogarnęłam się szybko i miałam jechać z Mariusem na komisariat. Mój manager czekał na mnie na dole rozmawiając z chłopakami. Trochę było mi głupio że przeze mnie atmosfera siadła, ale z drugiej strony to nie była moja wina.
-Jesteś już gotowa?- Spytał mnie.
-Chyba tak.- Odpowiedziałam czując jak w brzuchu ściska nie coś ze stresu.
-Chcesz żebym zadzwonił do twoich rodziców ? - Spojrzałam na niego jakby powiedział coś tak głupiego.
-Niby po co? Clarisa zrobi z tego aferę, albo co gorsze zacznie namawiać żebym to odkręciła, a David i tak nie ma czasu dla mnie.
-Ok, masz rację.
-A chcesz, żebym ja z Tobą pojechał?- Przy mnie pojawił się Chris. Spojrzałam w jego śliczne oczy czując jak serce zaczyna szybciej mi bić. Cholera że też ten facet tak na mnie działa.
-Nie Chris, poradzę sobie.- Odpowiedziałam na co chłopak pokiwał tylko głową w akcie zrozumienia.
-No więc mała trzymaj się, załatw to i wracaj do nas.- Podeszła do mnie Ruda przytulając mnie.
-Tak zrobię. -Odpowiedziałam i wraz z Mariusem udałam się do jego samochodu.


Nigdy nie byłam na takim przesłuchaniu, oczywiście zdarzało mi się być nie raz na posterunku policji ale nigdy nie dotyczyło to takiej sprawy. Byłam zestresowana i zdenerwowana, ale na szczęście przesłuchiwała mnie dość miła policjantka. Musiałam opowiedzieć wszystko ze szczegółami z tamtego dnia. Nie raz musiałam się zatrzymać bo płacz uniemożliwiał mi wypowiedź. Na szczęście policjantka była wyrozumiała i dobrze znała takie sprawy.
Na koniec zaznaczyłam że nie chcę by prowadzili oni jakiekolwiek śledztwo ponieważ nie chcę żadnych skandali. Policjantka zrozumiała, jednak musiałam jechać jeszcze na obdukcję, by w razie czego mieć dowody. Wraz z Mariusem zdecydowaliśmy również że po prostu założymy Fabianowi niebieską kartę, a jeśli powtórzy się atak na mnie to policja wystąpi o zakaz zbliżania się do mnie i zostanie wszczęte postępowanie przeciwko niemu.


-Jak się czujesz?- Spytał mnie Marius gdy już prawie dojeżdżaliśmy do domu.
-Ehh.. jestem cholernie skołowana. Nigdy nie pomyślałabym że on dopuści się do czegoś takiego... Nie byłam przygotowana nigdy na takie coś.
-Rozumiem. Mogę Ci jakoś pomóc? Nie wiem jakaś terapia? Psycholog? Chcesz odpocząć od pracy?
-Nie.- Odpowiedziałam spoglądając na niego. - Potrzebuję tylko kilku dni odpoczynku i chcę wracać do pracy. Chcę zrobić tą płytę i ruszyć w trasę z chłopakami.
-Świetna decyzja, ale zostaje jeszcze sprawa udziałów Fabiana w firmie które mu ofiarowałaś.
-Zajmiemy się tym za kilka dni dobrze? -Spytałam bo czułam że nie mam siły już dzisiaj więcej myśleć, ani mówić o Fabianie. Najchętniej wymazałabym z pamięci albo w ogóle z tego świata.
-Dobrze.- Marius odpowiedział mi.


Na miejsce dotarliśmy dosyć późno, a praktycznie była już noc. W sumie droga w obydwie strony no i przesłuchanie.
-Na pewno nie chcesz zostać na noc? Czeka Cię długa droga z powrotem?
-Niee spokojnie, tu niedaleko mam hotel, prześpię się a rano i tak mam kilka spotkań w tek okolicy.
-No ok.-Uśmiechnęłam się.
-Jak będziesz czegoś potrzebować to dzwoń Nikki ok?
-Ok. I wiesz dziękuję Ci Marius. Wiem że pracujesz dla mnie ale jesteś dla mnie jak ojciec ma którego nie mogę liczyć niestety nigdy.
-Ojj mała przyjemność po mojej stronie, poza tym pracujemy ze sobą już tak długo że jesteśmy jak rodzina.- Puścił mi oczko.
-To uważaj na siebie.
-Ty też mała pilnuj się, a jak wrócisz to załatwimy Ci podwójną ochronę.
-Dziękuję Ci jeszcze raz i do zobaczenia.- Wysiadłam z samochodu. Pomachałam mu jeszcze tylko i zaczęłam iść w stronę domu. Na tarasie przed siedziała Ruda.

-I jak? - Spytała
-Szczerze?
-No a jak- Odpowiedziała a ja usiadłam obok niej.
-Chujowo.- Spojrzałam na nią a ona zaśmiała się tylko.
-Ehhh..ale stabilnie przynajmniej.
-Jesteś stuknięta.- Zaśmiałyśmy się obie. - A co robią chłopaki ? -Spytałam bo zauważyłam że w domu było dość ciemno.
-Śpią. Chris tak bardzo czekał na Ciebie, ale biedaczek zasnął w salonie na kanapie.
-Serio? -Spytałam
-No – Ruda ponownie się zaśmiała
-Oooo to takie słodkie.- Wyszczerzyłam się od razu.
-Ty słodka, ty lepiej chodź ze mną bo mamy do pogadania.- Wstała a ja już dokładnie wiedziałam co się święci.
Po cichu weszłyśmy do domu. Z ciekawości zajrzałam do salonu, faktycznie na sofie spał blondyn. Podeszłam bardzo cichutko do niego. O jejku jak on słodko wyglądał. Leżał na boku przytulając niewielką poduszkę. Usta miał lekko wypięte co powodowało że miałam nieposkromioną chęć go pocałować, ale powstrzymałam się bo nie chciałam go budzić.
Po cichu wycofałam się i poszłam do ogrodu gdzie czekała już na mnie Jess.

Usiadłyśmy na naszej huśtawce z 2 butelkami wina i skrętem.
Ja upiłam łyka wina, a Ruda zaczęła odpalać skręta. Wzięła bucha po czym podała mi go.
Zaciągnęłam się dosyć mocno przytrzymując drażniący na początku dym w płucach po czym pomału zaczęłam go wypuszczać, od razu poczułam to przyjemne uczucie odprężenia.
-To teraz opowiadaj Ty i blondyn w końcu coś ten tego? Bo patrząc na jego zachowanie to coś mi się wydaje że coś było.- Oddałam jej skręta po czym ona zaciągnęła się.
-Pocałowaliśmy się.- Odpowiedziałam przygryzając wargę. Na samą myśl o tamtym pocałunku w brzuchu zaczęło robić mi się gorąco.
-Mmmm.. No w końcu.- Odpowiedziała Ruda oddając mi skręta bym teraz ja mogła się zaciągnąć. - I jak było? - Spytała na co ja zaciągnęłam się ponownie.
-Nieziemsko. - Odpowiedziałam po wypuszczeniu dymu.
-Ooo widzę że wpadłaś nieźle.- Powiedziała szturchając mnie i wybuchając śmiechem.
-Nooo..- Odpowiedziałam czując jak pomału dopada mnie jej głupawka.

Skręta spaliłyśmy w bardzo szybkim tępię dobijając to wszystko jeszcze winem. Czułam się tak zjarana na dodatek wino. Obie z Rudą miałyśmy niezłą głupawkę. Gadałyśmy takie głupoty że gdyby ktoś nas posłuchał to od razu zamknęli by nas w psychiatryku.
-Stara głodna jestem.- Powiedziałam czując jak wjeżdża mi gastro.
-Oooo ja też. Jezu jakbym teraz zjadła kanapkę z masłem orzechowym i toną dżemu. - Rozmarzyła się Ruda.
-Ymmm albo słoik z nutellą.- Również rozmarzyłam się o czekoladzie która trafia mi do brzuszka.

Dużo nam nie brakowało już po chwili buszowałyśmy po kuchni. Im bardziej starałyśmy się być cicho tym bardziej nie wychodziło nam to. Wzięłyśmy z lodówki szafek wszystko na co miałyśmy ochotę po czym zbunkrowałyśmy się na podłodze pod zlewem, ponieważ Ruda uznała że w tej części kuchni jest najciszej.
W szafce obok znalazłam jeszcze jedną butelkę wina, która oczywiście też poszła w ruch.
Chyba obie potrzebowałyśmy takiego chill-u. Nie myślałyśmy o problemach a cały stres i nerwy po prostu zniknęły.



Cdn...

Jejku przepraszam że dopiero teraz i za jakość rozdziału ale miałam totalną pustkę w głowie i nie mogłam zabrać się za pisanie, a gdy już siadałam to nic z tego nie wychodziło.


Buziaki dla mojej Alikus i Marzeny bo tylko wy tu jesteście <3 ;*

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...