czwartek, 17 grudnia 2015

Rozdział 14

Rozdział 14


 

-Przyszedłem z kolacją.- Uniósł torbę, w której miał jedzenie.

-Ale..jak? Dlaczego?

-Wpuścisz mnie?-Spytał, na co otworzyła szerzej drzwi wpuszczając tym samy go do mieszkania.

-Wyjeżdżasz więc pomyślałem że zjemy razem i spędzimy trochę czasu ze sobą.-Położył torbę na ziemię i podszedł do dziewczyny. - To będą aż trzy długie dni.- Położył dłonie na jej biodrach tym samym przyciągając do siebie.

Spojrzała mu w oczy z trudem łapiąc oddech. Jego bliskość i dotyk działały na nią jak zaklęcie. Uśmiechnął się po czym złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Przymknęła oczy oddając pieszczotę. Zarzuciła ręce na jego kark, co sprawiło że stali jeszcze bliżej siebie. Błądził dłońmi po jej ciele, aż w końcu chwycił ją za biodra, ona nie protestując oplotła go nogami. Skierował się do kuchni gdzie posadził ją na blacie. Oderwali się od siebie ciągle patrząc sobie w oczy.

-Działasz na mnie tak..tak że wariuje po prostu.- Położył jej dłoń na policzku delikatnie gładząc go kciukiem. - Każda chwila bez ciebie jest udręką. Może nie znamy się zbyt długo, ale ja..

-Cii..-Przyłożyła mu palec do ust.- Nie mów tego.- Wyszeptała patrząc mu w oczy.- Jeszcze nie teraz.- Pokiwał twierdząco głową po czym ich usta ponownie złączyły się w pocałunku.

Starała się nie myśleć o konsekwencjach, chciała poddać się tej pięknej chwili. Miała przed sobą faceta który właśnie chciał wyznać jej miłość, teraz była pewna że musi jak najszybciej załatwić sprawę z Alexem, póki jeszcze nie było za późno.

Siedzieli wtuleni, oglądając jakąś komedie romantyczną. Zajadali się owocami, które okazały się tą „kolacją” którą przyniósł brunet. Cisza która panowała między nimi wcale nie była krępująca. Oboje czuli się w swoim towarzystwie dobrze i swobodnie. Nie znali się wystarczająco długo, ale wcale im to nie przeszkadzało.


Siedział z laptopem na kolanach i słuchawkami w uszach. Oglądał jej występy i wywiady. Uśmiechał się do ekranu widząc jej radosną i uśmiechniętą twarz. Śmiał się z tych samych rzeczy co ona. Był nią po prostu oczarowany. Raz była słodką dziewczynką, a raz wulkanem seksu. Podobała mu się i nieziemsko go pociągała.

Nagle poczuł lekkie uderzenie w tył głowy. Zdjął słuchawki mierząc osobnika który go uderzył.

-Czego?- warknął, patrząc na uśmiechniętą twarz Richiego.

-Zakochałeś się Watrin?

-Nie twoja sprawa. W ogóle czego chcesz, po co tu przylazłeś?

-Wiesz tak stwierdziłem skoro nam obu ona się podoba to może rzucimy o nią jakieś losy?

-Chyba cię powaliło.- Zdenerwowany Chris wstał.- Zawsze musisz robić mi na złość i wpieprzać się w moje życie? Zawsze, cholera zawsze musisz startować do tych samych dziewczyn co ja, mało ci że jesteś liderem zespołu i masz na pęczki dziewczyn?

-Nikki to nie jakaś tam dziewczyna..wiesz co chodzenie z nią mogłoby mi przynieść? Poza tym nie łudź się że ona spojrzy na ciebie jak na faceta z którym mogłaby być, to laska z Hollywood, tu liczy się z kim chodzisz, a co jej po jakimś nieznanym piosenkarzu z rozpadającego się zespołu?!

-Nie zapominaj że też jesteś w tym „rozpadającym” się zespole.- Podszedł do niego, czując jak nerwy zaczynają brać górę nad jego ciałem.

-Zakład który pierwszy ją przeleci?- Posłał mu uśmiech.

-Chyba cię powaliło!- Odepchnął go wychodząc z pokoju, uprzednio trzaskając drzwiami.

-Chris, żartowałem.- Blondyn wyszedł za przyjacielem.

-Daj mi spokój. - W pośpiechu ubierał buty nie patrząc na kumpla.

-Chris no! Serio żartowałem...

-Pieprze to wiesz. Mam to gdzieś, po prostu odwal się.- Wskazał na niego palcem po czym wyszedł z domu. Trzasnął za sobą drzwiami i założył kaptur na głowę. Był zły na Richiego, denerwowało go to że zawsze musiał robić mu na złość. Otworzył małą furtkę i wyszedł z posesji. Czasem miał wrażenie że jego kumpel to niedojrzały gówniarz, który tylko udaje tego najsłodszego z zespołu, chociaż nie raz obaj wspierali się nawzajem. Sam już nie wiedział o co tak naprawdę chodziło blondynowi. Szedł przed siebie, nie do końca wiedząc gdzie tak naprawdę podąża. Doszedł do postoju taksówek. Podszedł do jednej i otwierając drzwi pytając czy kierowca ma wolny kurs. Starszy facet z siwym już wąsem uśmiechnął się do niego i odpowiedział twierdząco. Blondyn wsiadł do samochodu i podał mu adres, który bardzo dobrze zapamiętał. Sam do końca nie wiedział czy to dobry pomysł w końcu było już po 22, a ona mogła już spać, ale to jedyne miejsce gdzie teraz chciał być.


Po powrocie od Jess, wzięłam długą kąpiel i ubrałam się w swoja ulubioną piżamę z logiem batmana na koszulce. Wino szumiało mi jeszcze trochę w głowie, ale nie przeszkadzało mi to wręcz przeciwnie czułam się wyluzowana. Porozstawiałam świece zapachowe w salonie i pozapalałam je. Czekałam aż ten cudowny zapach rozniesie się po całym mieszkaniu. Zgasiłam światło i rozłożyłam się na sofie, przykrywając się ogromnym białym kocem. Włączyłam telewizor w którym akurat leciało jakieś romansidło. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko kogoś do kogo mogłabym się tak po prostu, bezwarunkowo przytulić, bez zbędnych słów, układów...Kogoś kto okażę się prawdziwym przyjacielem..Zanurzyłam się po nos w kocu i oglądałam jak dziewczyna na ekranie ma to czego ja właśnie teraz potrzebowałam. Westchnęłam głośno, gdy po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka. Spojrzałam na zegarek, nikogo się nie spodziewałam i to jeszcze o tej porze..

Trochę się przestraszyłam no ale w końcu ochroniarze nie wpuścili by kogoś kogo nie znają. Wyswobodziłam się z mojego kokona i zapaliłam światło, po czym na boso poszłam otworzyć. Miałam przeczucie że to moja matka, z kolejnymi sercowymi rozterkami, więc nie przejęłam się tym że moje spodenki ledwo zakrywają pośladki, a pod bluzką nie mam stanika. Nie patrząc kto to otworzyłam. I co? I zaliczyłam zonka. W drzwiach stał Chris. Mimo jego przygnębionej miny prezentowa się..mmm..doskonale. Miał dłonie włożone w kieszenie od spodni, a włosy postawione do góry.

-Cześć Nikki.- Powiedział mierząc mnie wzrokiem.

-Hej.- Odpowiedziałam rumieniąc się i jednocześnie przeklinając w duchu że nie spojrzałam przez ten pieprzony wizjer. -Co tu robisz Chris?- spytałam a jego wzrok z powrotem powędrował na moją twarz.

-Emm...ja- Zaczął się denerwować. Teraz to nabrałam podejrzeń.- Byłem w okolicy i Mark kazał mi przynieść ci teksty do naszej współpracy.- Przygryzł dolną wargę, teraz na bank byłam pewna że coś kombinuję, ale postanowiłam grać w tą jego grę.

-Ok.- Powiedziałam.- Więc wejdź, od razu to sprawdzę.- Otworzyłam szerzej drzwi, wpuszczając go do środka. Przeszedł obok mnie, a ja zaciągnęłam się zapachem jego perfum, które swoja drogą były zniewalające. Zamknęłam drzwi i odwróciłam się do niego. Stał naprzeciwko przyglądając mi się. Czułam jak jeździ wzrokiem po moich nogach. Odchrząknęłam a on spojrzał z uśmiechem na moją twarz.

-Idź do salonu.- Przewróciłam oczami i sama udałam się do kuchni. Włączyłam ekspres a z szafki wyciągnęłam dwa kubki.


-Kawa?- Blondyn zdziwił się kiedy postawiłam przed nim kubek.


-A co chciałeś? W końcu mamy pracować.- Zmrużyłam oczy.


-No tak..


-Właśnie. To poczekaj chwilę, idę się ubrać.-Powiedziałam a on złapał mnie za rękę.


-Po co, przecież dobrze wyglądasz.- Znowu przejechał wzrokiem po mojej sylwetce.


-Wiesz jakoś nie przywykłam żeby pracować w piżamie.- Wystawiłam mu język i wyrywając swoja dłoń zniknęłam w drzwiach garderoby. Usłyszałam tylko cichy śmiech blondasa za sobą.


Wyciągnęłam jakieś czarne leginsy i dłuższy biały sweterek z rękawami ¾ no i oczywiście stanik. Szybko się przebrałam i wróciłam do chłopaka.


-Wolałem cię w tamtej wersji.- Powiedział z uśmiechem kiedy usiadłam obok niego.


Pokiwałam tylko przecząco głową, patrząc na niego i ten jego zniewalający uśmiech, który oczywiście powodował te jego cholernie seksowne dołeczki w policzkach.


-Nie bajeruj blondasie tylko dawaj te teksty.- Wskazałam dłonią na ławę.


-Emm..- Zaczął drapać się po głowie.- Bo wiesz..-Spojrzał na mnie.


-No właśnie nie wiem.- Uniosłam jedną brew do góry patrząc z uśmiechem na jego zmieszanie. -Chris trzeba było od razu powiedzieć mi prawdę, a nie kantować że chodzi o pracę.- Spojrzał na mnie ze zdziwieniem. - Nie patrz tak. Nie masz żadnych tekstów przy sobie prawda?- Spytałam a on tylko ze zrezygnowaniem pokiwa głową. - No właśnie. Więc co cię do mnie sprowadza, na dodatek o tej porze? -Blondyn spuścił głowę w dół, a ja wzięłam z ławy kubek z kawą. Upiłam łyka ale od razu skrzywiłam się bo chyba na pewno zapomniałam jej posłodzić. Odłożyłam tą nieszczęsną kawę i spojrzałam na Chrisa który dalej siedział nie odzywając się.


-Coś się stało?- położyłam dłoń na jego ramieniu. Podniósł twarz patrząc na mnie smutnym wzrokiem.


-W sumie to nie..wiesz przepraszam że ci zawracam głowę, będę już szedł.- Wstał.


-O nie, teraz nie wyjdziesz stąd póki nie powiesz co jest. - Mocno pociągnęłam go za rękę tak że z powrotem usiadł. Spojrzał na mnie zaskoczony.


-Przyszedłeś do mnie więc chyba coś cię trapi, poza tym i tak mnie już rozbudziłeś i nie zasnę póki nie dowiem się co to jest.- Skrzyżowałam ręce na piersiach patrząc na niego poważnie.


-Pokłóciłem się z Richiem, Jay gdzieś wybył, z Izzym nie da się pogadać, a Vincent spał więc pomyślałem o Tobie.- Spojrzał mi w oczy.


-A o co się pokłóciliście?


-Ooo..-przeciągnął.- o taką pewną sprawę, Richie zawsze robi mi na złość, wiedząc dobrze jak mnie to denerwuje. Ale akurat ta sprawa jest dla mnie bardzo ważna i tak jakoś...- Oparł się o sofę, zakładając dłonie za głowę.


-Hmm..musi być wam ciężko tak cały czas przebywać ze sobą..praca, dom..Może powinieneś po prostu z nim szczerze pogadać. Szczere rozmowy są najlepszym rozwiązaniem na wszystko. -Również oparłam głowę o oparcie. Przymknęłam oczy wdychając cudowny zapach który rozniósł się od świec.


-Chyba tak będę musiał zrobić.-Odpowiedział, a ja dalej nie otwierając oczu rozkoszowałam się słodkim zapachem.


-Po co ci tyle świec?- Otworzyłam jedno oko spoglądając na niego.


-Bo lubię. - Ucięłam zamykając oko.


-Nie boisz się że mieszkanie ci się spali?- Spytał z uśmiechem.


Otworzyłam oczy, siedział patrząc na mnie w zabawny sposób.


-Pff..nie nie boję się...faceci- Uderzyłam go lekko poduszką.


-Pff..dziewczyny.- Oddał mi mówiąc takim tonem jak ja.


Spojrzałam na niego krzyżując ręce na piersiach, skubany zrobił to samo. Otworzyłam usta by coś powiedzieć, ale blondas zaczął robić głupie miny co wywołało u mnie atak śmiechu. On również zaczął się śmiać. Nawet nie zauważyłam kiedy znalazł się bardzo blisko mnie. Przestał się śmiać a jego twarz nabrała bardziej poważny wyraz. Ja również przestałam się śmiać i spojrzałam w jego śliczne tęczówki.


-Lubię jak się śmiejesz.- Wyszeptał a jego dłoń znalazła się na moim policzku. Poczułam jak robi mi się gorąco, a policzki zaczynają piec. Oddychanie w tym momencie było chyba najtrudniejszą czynnością do wykonania.


-Chris.- Wyszeptałam, bojąc się tego co może nastąpić.


-Jesteś taka śliczna.- Kciukiem delikatnie głaskał mój policzek. Przymknęłam oczy czując ścisk w żołądku i jednocześnie przyjemne ciepło na twarzy. Czułam jak się przybliża, a jego oddech obejmuje moje usta.


-Chris nie rób tego.- Otworzyłam oczy odsuwając się od niego. Widziałam rozczarowanie w jego oczach.


-Nie podobam ci się?-Spytał smutno.


-To nie chodzi o to..


-A więc o co?- Wstał a jego ton nabrał ostrości. - Powiedz od razu że nie nadaję się na twojego chłopaka! Przecież nie wypada ci chodzić z jakąś mało znaną osobą...Tobie potrzebny jest ktoś z Hollywood..-Jego słowa zabolały, ale najgorszy był jego pełen smutku i żalu wzrok, który przebijał mnie na wylot.


-To nie tak..


-Daruj sobie, nie jestem głupi..wszystko rozumiem. Przepraszam że zająłem ci czas. Pa.- Usłyszałam tylko jak zatrzaskuję za sobą drzwi.


-Chris to nie tak..-Wyszeptałam już sama do siebie, czując jak w oczach zbierają mi się łzy. Mocno zacisnęłam usta, czując jak słona ciecz wydobywa się spod moich powiek. Schowałam twarz w dłoniach cicho szlochając. Zabolały mnie jego słowa, ale najgorsze było to że niechcący zraniłam też jego. Polubiłam go, ale nie chciałam pchać się w kolejny związek bez czegoś większego niż tylko zauroczenie.



Wściekły wszedł do domu, trzaskając drzwiami. Miał gdzieś to czy kogoś obudzi. Był cholernie zły..zły sam na siebie i na cały świat. W salonie zastał grających na konsoli Izzyego i Richiego.


-Chris, możemy pogadać?- Blondyn podniósł się z dywanu.


-Nie nie możemy. Wiesz możesz być zadowolony z siebie i się cieszyć bo miałeś cholerną rację!- Wykrzyczał i bojowym krokiem skierował się do swojego pokoju. Ściągnął z siebie bluzę z koszulką i walnął się na łóżko, zakrywając dłońmi twarz. Spodobała mu się i to bardzo, ale widocznie nie był wystarczająco dobry dla niej...


 


Cdn..



Przepraszam że tak dawno nie było rozdziału..ale trochę się działo, poza tym straciłam wene i kurcze chyba ten rozdział to totalna porażka heh..


Nie umiem pisać...



Buziaki :*

piątek, 4 grudnia 2015

Rozdział 13

Rozdział 13


 

 

       Po prysznicu i doprowadzeniu się do porządku, musiałam jechać do firmy. Miałam zaległości i to dosyć spore. Przez to wszystko straciłam tyle czasu, a przecież miałam jeszcze sporo materiału do nagrania plus jeszcze piosenki z chłopakami, na które szczerze mówiąc nie miałam jeszcze zupełnie pomysłu. Po zjedzeniu jakichś kanapek z resztek w lodówce, umyłam zęby i poszłam do garderoby żeby się przebrać. Postawiłam dzisiaj na coś wygodnego. Jeansowe jasne rurki do tego biały luźny top na ramiączkach, kilka złotych bransoletek, długi łańcuszek z serduszkiem na końcu i czarne sandałki na płaskim obcasie. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone, zrobiłam lekki makijaż, podkreślając tylko oczy czarną kredką i tuszem do rzęs, na usta nałożyłam tylko bezbarwny balsam i spryskałam się perfumami. Tak gotowa wzięłam swoja torebkę i zamykając drzwi wyszłam. Na dole czekała na mnie już wcześniej zamówiona taksówka. Na szczęście pod wytwórnią nie było zbyt wielu paparazzi co pozwoliło mi szybko przedostać się do środka.

-Cześć mała.- W wejściu przywitał mnie Denis.

-No hej.- obdarzyłam go uśmiechem.

-Co tam? Ostatnio w ogóle nie masz dla mnie czasu..- weszliśmy do windy a on zmierzył mnie z góry na dół.

-Wiem..i przepraszam, ale jakoś tak..

-Dobra dobra ja już wiem że jakoś tak wyszło..ale nie odpuszczę ci dzisiaj.- spojrzał mi w twarz wymachując palcem przed nią.

-Ok. Wpadnij do mnie na kawkę, jak będziesz miał przerwę.- Mrugnęłam do niego wychodząc z windy i kierując się do swojego pokoju nagrań. W środku nie było jeszcze nikogo, więc sama przygotowałam wszystko i zaczęłam się rozgrzewać. Po niecałych 10 minutach moja ekipa zaczęła się schodzić. Nie wiem skąd wzięło się ich aż tylu..ale to chyba zasługa Mariusa, chciał żeby ta płyta była jeszcze lepsza od poprzednich. Po przywitaniu się ze wszystkimi zaczęliśmy nagrywać. Dzisiaj miałam nastrój na bardzo rockowe piosenki. Musiałam się wyżyć poza tym takich kawałków brakowało na mojej płycie. Pracowało mi się świetnie. Moje myśli skupiały się tylko na tym żeby dobrze wykonać piosenki. Z każda kolejną godziną ludzi było coraz mniej aż zostałam tylko z Martinem, z którym często współpracowałam. On zawsze doskonale wiedział o co mi chodzi i jak chcę żeby dana piosenka wyglądała więc współpraca układała nam się wyśmienicie.

-Dobra mała, przerwa. Idę coś zjeść idziesz ze mną?- spytał kiedy odkładałam słuchawki.

-Nie, idź sam.- Odpowiedziałam na co kiwnął głową i wyszedł. Wyszłam ze szklanego pomieszczenia i rozsiadłam się na kanapie która stała w rogu. Po chwili wszedł Denis.

-Tak myślałem że masz przerwę. Widziałem Martina jak wychodzi. Głodna?- podszedł stawiając na stoliku dwie sałatki i kawy.

-Ooo kochany, pomyślałeś o mnie.- Posłałam mu uśmiech biorąc się za jedzenie.

-Zawsze myślę.- oburzył się i usiadł obok również biorąc się za jedzenie.

-W ogóle powinienem się na ciebie obrazić wiesz..- spojrzałam na niego unosząc jedną brew.

-No bo słyszałem że byłaś z Rudą na imprezie..a o mnie to już nie pomyślałaś...

-Oj no bo to była szybka akcja. Przepraszam cię.- Zrobiłam maślane oczy układając usta w dzióbek.

-Ehh no wybaczam ci ale nie układaj tak ust...to już nie modne. - Zaczął z powrotem jeść.- Ale musisz mi opowiedzieć co się ciekawego tam działo.- wycelował we mnie widelcem.

-Ok.- Uśmiechnęłam się sztucznie. I co ja mam mu powiedzieć że prawie całowałam się z facetem którego ledwo co znam, a później obudziłam się w swoim mieszkaniu gdzie on również spał..i widział mnie w samym ręczniku, i ponownie chciał pocałować..

-Ej Nikki ziemia do ciebie.- pomachał mi ręką przed twarzą.

-Zamyśliłam się.- Odpowiedziałam biorąc do reki kubek z kawą i upijając łyk. - No wiesz dobrze się bawiłyśmy, było dużo ludzi, trochę wypiłyśmy, byli z nami chłopcy z US5. Ale tak to nic się nie działo specjalnego.- Ponownie upiłam kawę.

-Cooo?! O chłopakach z US5 pomyślałyście a o mnie to już nie?- spytał z wyrzutem

-Aj bo to wszystko Jess zainicjowała.- przygryzłam wargę czekając na jego reakcję.

-Ehh wiedziałem...Ruda małpa.- Powiedział na co się zaśmiałam

-No lepiej żeby cię nie słyszała.

-Phi..sam ją wyszarpię za te kudły jak spotkam.- Przewrócił teatralnie oczami na co znowu się zaśmiałam. - Ale wiesz że nawet ich dzisiaj widziałem. Marius udostępnił im to studio na końcu korytarza, to takie duże, dla grup.

-To dobrze.- Dalej jadłam swoją sałatkę.

-Nooo i chyba byli ze swoim managerem, fajny facet z niego. Tu niby wygląda na jakieś 40 lat ale stylówke to on ma niezłą. Wiesz blondyn włoski na żel, jasne obcisłe dżinsy, do tego t-shirt również obcisły.- Zaczął pokazywać na sobie z czego miałam niezłą polewkę. - No niezłe ciacho z niego.- skończył a ja prawie popłakałam się ze śmiechu.

-A co to za śmiechy?- Do pokoju wrócił Martin.

-A Denis rozmarzył się o pewnym ciasteczku. - Powiedziałam na co on zaśmiał się.

-Znam go?-spytał siadając obok.

-Nie sądzę, ale może niedługo ci go przedstawię.- Odpowiedział z udawaną powagą, na co wybuchnęliśmy śmiechem.


Po kilku godzinach nagrań Martin miał już dość. Było już późno więc pożegnaliśmy się i umówiliśmy na następny dzień. Na szczęście udało nam się nagrać dzisiaj aż 3 piosenki. Nie wszystkie znajdą się na płycie, ale lubię mieć coś w zapasie, by później mieć z czego wybierać. Mimo zmęczenia, które odczuwałam po całym dniu pracy nie spieszyło mi się do pustego mieszkania. Usiadłam na kanapie rozprostowując nogi i układając się w wygodnej pozycji, wzięłam plik kartek i długopis. Korzystając z wolnej chwili chciałam napisać coś dla chłopaków. Szło mi tak średnio, wiedziałam co chce napisać, ale nie potrafiłam dobrać odpowiednich słów. Po godzinie odłożyłam kartki na stół i przymknęłam oczy.


Skończyli pracę bardzo późno, a on i tak został jeszcze w studiu chcąc coś podgonić. Zegar pokazywał 5 rano. Przetarł obolały kark dłonią ziewając przy tym. Udało mu się napisać 2 piosenki, ale czuł że więcej nie da już rady. Wstał z twardego krzesła ubierając na siebie szarą bluzę. Pozbierał wszystkie kartki i wyszedł. Przechodząc obok jej studia, poczuł jakąś dziwną chęć sprawdzenia czy tam jest. Delikatnie uchylił drzwi. Na pierwszy rzut oka nikogo nie było, i kiedy chciał już zamknąć drzwi spojrzał w bok. Na kanapie spała Nikki. Leżała w niebyt wygodnej pozycji, co pewnie skutkować będzie bolącym karkiem. Potrząsnął głową i z uśmiechem podszedł do niej. Kucnął przy kanapie patrząc chwile na nią. Wyglądała tak słodko i niewinnie. Usta miała wypięte w niewielki dzióbek, a na jej czole spoczywały niesforne kosmyki. Miał ogromną ochotę odgarnąć jej te włosy po czym złożyć na jej ustach pocałunek, ale powstrzymał się wiedząc że wystraszyło by ją to. Położył dłoń na je ramieniu.

-Nikki.- Powiedział najdelikatniej jak tylko potrafił.

Brunetka mruknęła coś pod nosem po czym pomału zaczęła otwierać oczy. Mrugnęła kilka razy patrząc zaskoczona na niego. On uśmiechał się do niej.

 

-Chris?- Spytałam nie bardzo ogarniając co się dzieje.

-Musiałaś zasnąć wczoraj po nagraniach.- Odpowiedział spokojnie, uśmiechając się do mnie słodko.

Podniosłam się do pozycji siedzącej i rozejrzałam. No tak byłam dalej w studiu.

-Która godzina?- Spojrzałam na blondyna który wstał i wyciągnął telefon z kieszeni.

-5.15.

-O fuck.- Przeklęłam, podnosząc się.- Zaraz muszę tu wracać.- Wzięłam swoja torebkę, pakując do niej porozrzucane rzeczy. - Dzięki że mnie obudziłeś.- Spojrzałam ukradkiem na blondyna.- Pa.- Powiedziałam i szybkim krokiem wyszłam ze studia. Miałam jakieś 3 godziny na to by się ogarnąć i znowu tutaj wrócić, bo przecież byłam umówiona z Martinem. Weszłam do windy naciskając guzik żeby zjechać na parter. Gdy drzwi już się zamykały w ostatniej chwili wszedł do nich Chris.

-Nie uważasz że należy mi się coś za to że cię obudziłem?- Podszedł do mnie na niebezpieczną odległość. Patrzyłam mu w oczy, ale nic nie umiałam z nich wyczytać, jeszcze ten jego szelmowski uśmiech.

-Co masz na myśli?- Wyszeptałam czując jak gardło mi się zaciska. A on jeszcze szerzej się uśmiechnął świdrując mnie wzrokiem. Jeszcze chwila a znowu byłabym cała czerwona, ale na moje szczęście winda zatrzymała się.

-Muszę już lecieć pa Chris.- Szybkim krokiem wyszłam z windy kierując się w stronę wyjścia.

-Może chociaż śniadanie? Kawa?- Ponownie stanął przede mną. Miałam odmówić, ale przypomniała mi się moja pusta lodówka.

-Ok.- Spojrzałam na niego a on kolejny raz obdarzył mnie swoim uśmiechem, którego nie sposób było nie odwzajemnić.

Po 15 minutach siedzieliśmy w jakimś małym barze śniadaniowym pijąc świeżo zaparzoną kawę. Wystarczyło by mi to ale blondyn uparł się na „-normalne śniadanie”- jak to powiedział i zamówił nam jakieś zestawy. Siedzieliśmy w ciszy co trochę mnie krępowało, na dodatek on ciągle patrzył na mnie.

-Jestem gdzieś brudna?- Spytałam dla pewności przecierając twarz.

-Nie.- Odpowiedział spokojnie, uśmiechając się.

-To nie patrz tak na mnie...nie zręcznie się czuję.- Ostatnie słowa prawie że wyszeptałam.

-Ale nie mogę tego nie robić.- Powiedział spokojnie, a ja uniosłam jedną brew w znaku że nie bardzo go rozumiem.- Jesteś tak piękna że nie da się na ciebie nie patrzeć.- Poczułam jak uderza mnie fala ciepła, ale przecież nie mogłam pokazać mu że podobały mi się te słowa. Otworzyłam usta by mu odpowiedzieć, ale przerwała mi kelnerka która przyniosła nasze zamówienia. Może to i lepiej, nie potrzebnie wynikłaby z tego jakaś dziwna rozmowa, a tak przemilczę to i już.

Spojrzałam na swój talerz. Typowe Amerykańskie śniadanie jajka i bekon, super na pewno pomoże mi to utrzymać linię.

-Ty chyba chcesz zniszczyć moją opinię publiczną.- Wskazałam na niego widelcem.

-Dlaczego?- Spytał zaskoczony.

-Zamawiając mi takie śniadanie..jedząc takie coś przytyję, nie zmieszczę się w stroje które Denis mi przygotował i będę zmuszona odwołać trasę. - Powiedziałam poważnie.

-Nie sądzę, wyglądasz dobrze.

-Właśnie! Aż za dobrze.- Zaczął się śmiać, a ja dołączyłam do niego.

-Wy dziewczyny naprawdę aż tak się tym przejmujecie?

-Tłumaczyłam ci już to ostatnio. Poza tym nie tylko dziewczyny się tym przejmują. Na przykład taki Denis, jest jeszcze gorszy niż nie jedna dziewczyna. Nie zje nic z glutenem i większą ilością tłuszczu niż 5%.- Blondyn po raz kolejny zaczął się śmiać, ja również się uśmiechnęłam.

-On chyba nie za bardzo nas lubi.

-Wiesz- Zaczęłam grzebać widelcem w jajku.- Może po prostu podobacie mu się a okazuję to w odwrotny sposób.- Spojrzałam na blondyna który wyprostował się robiąc poważną minę. Teraz to ja zaczęłam się śmiać.

Czas mijał mi tak przyjemnie. Chris co chwilę starał się mnie rozbawić. Poza tym ten jego uśmiech działał na mnie bardzo kojąco. Rozmawialiśmy swobodnie co chwile się z czegoś śmiejąc.

-Jest miło, ale muszę już iść.- Powiedziałam spoglądając na zegarek. Było już grubo po 6.

-Już?- Spytał robiąc minę zbitego psa.

-Zaraz muszę wracać z powrotem do pracy, a muszę jeszcze się wykąpać i ogarnąć.- Wstałam szukając w torebce portfela.

-Ja zapłacę.- Blondyn stanął przy mnie łapiąc moją dłoń kiedy chciałam położyć banknot na stole.- Spojrzałam mu w oczy i odpuściłam, schowałam portfel z powrotem do torebki.

-A co do kąpieli to może mógłbym ci pomóc? Wiesz samej trudno jest umyć plecy.-Podrapał się po głowie robiąc taką rozbrajającą minę.

Zaśmiałam się.

-Wiesz blondasie jestem dużą dziewczynką, nie potrzebuję pomocy.- Spojrzałam mu w oczy.- Ale dzięki za propozycję. Do zobaczenia.- Puściłam mu oczko i zaczęłam kierować się do wyjścia.


Po szybkim prysznicu i doprowadzeniu się do normalności musiałam znowu wrócić do studia. Jak dobrze że już nie długo koniec nagrań. Później będzie trzeba wybrać tylko piosenki na płytę, single, no i choreografie, teledyski, trasa...Zacznie się ciężka harówka jednym słowem...

 

Po kilku godzinach stwierdziliśmy zgodnie z Martinem że wystarczy. Dzisiaj skończymy szybciej bo i tak mamy już dużo materiału. Pożegnałam się więc z nim i postanowiłam że w takim razie odwiedzę Rudą. Dawno nie rozmawiałyśmy. Poprosiłam jeszcze kierowcę by zatrzymał się przy naszej ulubionej restauracji. Wzięłam na wynos nasze ulubione sałatki i winko. Po chwili stałam już pod drzwiami Jess. Zapukałam w charakterystyczny sposób by wiedziała że to ja. Przywitała mnie w szlafroku z mokrą głową.

-Nikki hej.- Otworzyła mi szerzej bym weszła.

-Cześć.- Przywitałyśmy się całusem.

-Przeszkadzam ci?- Spytałam rozglądając się.

-Nieee..Właśnie się pakuję.- Spojrzałam na nią. - Jadę rano do Nowego Jorku na 3 dni na sesje. - Pokiwałam tylko głową. - Rozgość się a ja idę po otwieracz i kieliszki.- Spojrzała na wino po czym zniknęła w kuchni.

Weszłam do salonu gdzie porozrzucane były ubrania. Cała Jess..Jedzie na 3 dni i pewnie bierze 3 walizki. Rozsiadłam się na sofie i położyłam sałatki i wino na stole. Po chwili wróciła Ruda z kieliszkami i otwieraczem, od razu otworzyła wino i nalała nam. Usiadła obok biorąc łyk wina.

-Jak płyta?- Spytała.

-Dobrze, mam już bardzo dużo materiału, ale została mi jeszcze współpraca z chłopakami.- Mówiłam ale widziałam po Rudej że jest zupełnie w innym świecie. Siedziała jakaś zamyślona i smutna co nie było do niej podobne.

-Co jest? - Spojrzałam na nią, a ona powoli przeniosła na mnie swoje oczy.

-Ale co?

-Nie udawaj, przecież widzę że coś się stało..Gadaj.- Wskazałam na nią palcem, biorąc kieliszek do ręki.

-Ehh.- Wzdychnęła wypijając cały kieliszek naraz.- Poznałam kogoś.- Pokiwałam tylko głową nie chcąc jej przerywać.- Połączył nas seks ale poza nim też jest coś między nami...wiesz czuję się przy nim taka doceniona i..kochana.- Dodała patrząc na mnie.

-Zakochałaś się.-Stwierdziłam.

-Chyba tak. Boże Nikki zakochałam się w nim i to chyba tak naprawdę. - Zaczęła panikować

-Uspokój się.- Odłożyłam kieliszek i złapałam ją za ramiona. - To dobrze że się zakochałaś, ale nie rozumiem twojej paniki czy ten facet nie odwzajemnia tego?

-Ja...ja nie wiem, ale chyba jemu tez zależy.- Odpowiedziała a ja puściłam ją.

-To powinnaś się tylko cieszyć. A co to za facet w ogóle?

-Ymm nie ważne, wiesz jak coś z tego wyjdzie to wtedy ci go przedstawię.

-Ok nie wnikam.

Ruda dolała nam wina, sama wypijając kieliszek prawie że naraz. Wtedy mnie olśniło.

-A Alex? - Spojrzałam na nią a ona spuściła głowę w dół zupełnie jak dziecko które narozrabiało.

-Grasz na dwa fronty?!- Bardziej stwierdziłam niż zapytałam.- Jess wiesz że nie możesz tak, prędzej czy później to się wyda i możesz stracić ich oboje.

-Wiem, ale to trudne.- Spojrzała na mnie.

-Skoro nie kochasz Alexa to musisz mu o tym powiedzieć, wiesz że to może źle się skończyć. Lepiej jak ty powiesz mu o tym że masz kogoś nowego niż dowie się tego z gazet.

-Wiem..zrobię to po jego powrocie.- Powiedziała biorąc kolejny łyk wina.

Wyglądała na bardzo zagubioną, więc postanowiłam że nie będę jej zamartwiać jeszcze moimi problemami, a mianowicie pewnym blondasem który podrywa mnie i to bez żadnego skrępowania.

 Posiedziałam jeszcze z Rudą kończąc tą butelkę wina. Obejrzałyśmy jakąś komedię by chociaż trochę się wyluzowała, po czym pożegnałam się z nią i kazałam dzwonić do siebie.


Pakowała ostatnie rzeczy do walizki, a jej myśli ciągle krążyły wokół tego co powiedziała jej brunetka. Musiała w końcu to załatwić, nie chciała stracić Jaya a pewnie nastąpiłoby to po tym jakby dowiedział się przez przypadek że ma kogoś. Z rozmyśleń wyrwał ją telefon.

-Cześć słodka.- Usłyszała po czym mimowolnie uśmiechnęła się.

-Hej.- Odpowiedziała.

-Co powiesz na kolację, jutro o 20?

-Niestety, ale rano wyjeżdżam na 3 dni do Nowego Jorku.- Powiedziała z grymasem.

-Aha, w takim razie do zobaczenia.- Odpowiedział jej po czym usłyszała dźwięk przerwanej rozmowy. Nie bardzo rozumiała dlaczego przerwał rozmowę. Obraził się? Przygryzła wargę, czując jak robi się jej przykro. Przecież to nie jej wina, że musiała mu odmówić...taka praca. Poszła do kuchni stawiając wodę na herbatę.

Po zaparzeniu jej rozsiadła się na sofie pstrykając pilotem w poszukiwaniu czegoś co mogłoby ją zainteresować. Zostawiła na kanale modowym, chciała chodź przez chwilę nie myśleć o brunecie. Akurat leciał pokaz najnowszej kolekcji jesień-zima. Próbowała skupić się na tych wszystkich płaszczykach, kurtkach, sukienkach, ale nie wychodziło jej to zbyt dobrze. Kiedy jakaś sukienka wpadła jej w oko wyobrażała sobie że ubierze ją na randkę z brunetem.

Z transu wyrwał ją dzwonek do drzwi. Spojrzała na zegarek..o tej porze nie spodziewała się nikogo. Wstała z sofy i zakrywając się szczelnie szlafrokiem podeszła do drzwi. Zajrzała przez wizjer, po czym otworzyła drzwi.

-Co ty tu robisz?- Spytała widząc obiekt swoich myśli.

 

 

Cdn...

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...