sobota, 15 marca 2025

Rozdział 41

 

Rozdział 41



Równo o 18;00 dostał smsa z adresem. Ubrany w czarny dres, ciemne okulary i czapkę bejsbolówkę podążał według wskazówek. Gdy znalazł się w ciemnej uliczce , dokładnie porozglądał się czy aby na pewno nikt go nie śledzi . Tak bardzo nie chciał narażać Rudej, bał się o nią i nie chciał by cokolwiek złego ją spotkało. Wziął głęboki oddech po czym pchnął duże metalowe drzwi. W pomieszczeniu panował mrok, zrobił kilka kroków do przodu , gdy nagle zaświeciło się światło.


-Cześć przystojniaczku. - Blondynka przywitała go siedząc na wysokim barowym krześle .

-Sara. - Powiedział po czym rozejrzał się po pomieszczeniu, wyglądało jak jakiś stary opuszczony bar . - Gdzie jest Jess? - Spytał bez ogródek

-Ojj Misiaczku – wstała podchodząc do niego . - Tak dawno się nie widzieliśmy a Ty pytasz o jakąś wywłokę. - Spojrzała mu w oczy.

- Sara gdzie jest Jess?! - Spytał łapiąc ją za nadgarstek.

- Nie tak ostro Misiu. - Spojrzała mu w oczy po czym wyrwała swoje ręce z jego uścisku. - Musisz coś dla mnie zrobić za nim powiem Ci co z nią. - Uśmiechnęła się w jego kierunku

-Zrobię wszystko- Odpowiedział pewnie patrząc na Blondynkę.


Nie spodziewał się tego co wymyśliła Blondynka, ale żeby ratować Ukochaną musiał to zrobić. Niechętnie przymknął oczy i po prostu dał się jej pocałować. Zauważył błysk flesza i już wiedział jaki był jej plan. W głowie kłębiły mu się myśli jak to wszystko wyjaśni Jess, ale nawet gdyby miała go zostawić to zrobiłby wszystko tylko po to by ją uratować.


-Zanieś to wiesz gdzie. - Sara zwróciła się do wysokiego zamaskowanego mężczyzny, który na jej słowa kiwnął tylko głową po czym wyszedł z baru.

-A my porandkujemy jeszcze. - Uśmiechnęła się do Jaya.




Siedziała z podkulonymi nogami nie wiedząc co z nią w ogóle będzie. Czuła ogromny strach. Tak bardzo chciała być teraz w domu w ramionach swojego ukochanego .

-Cześć Ślicznotko- Z rozmyśleń wyrwał ją trzask drzwi. Spojrzała na postać mężczyzny który zbliżał się w jej kierunku. - Masz popatrz sobie. - Podał jej telefon.

Na początku nie wiedziała za bardzo o co mu chodzi, ale gdy spojrzała na wyświetlacz, jej oczy momentalnie zaszkliły się . To był Jay, jej Jay który całował tą wywłokę. Teraz była pewna że jej życie to dramat.

-Chyba jednak nie kocha Cię ten twój Brunecik. - Mężczyzna zaśmiał się ,a po jej policzku zaczęły spływać słone łzy.

-Ale nie martw się, ja mogę się Tobą zaopiekować.- Powiedział zbliżając się do niej na niebezpieczną odległość.

-Zostaw mnie. - Warknęła zaciskając pięści .

-No nie wiem, nie wiem- Złapał jej podbródek zmuszając tym samym by spojrzała mu w oczy. Gdy miał już zmusić ją do pocałunku po pomieszczeniu rozległ się przeokropny huk . Całe pomieszczenie pokryło się gęstą mgłą. Słychać było tylko krzyki, huk i strzały…



-Jay wiesz że możemy to wszystko naprawić i wrócić do tego co było kiedyś między nami.- Blondynka spojrzała mu w oczy. - Przecież było nam tak dobrze. - Położyła dłoń na jego policzku.

-Sara.- Złapał jej dłoń – Nie było dobrze, zmuszałaś mnie do wielu rzeczy i niszczyłaś moje życie.- Spojrzał jej w oczy z odrazą.

-Ale..-zaczęła

-Nie ma żadnego ale. Nie chcę być z Tobą nigdy. - Dziewczyna zrobiła wielkie oczy po czym pociągnęła nosem i zamrugała kilkakrotnie odganiając tym samym łzy które napłynęły jej do oczu.

-Wiesz że jeśli nie ja to żadna , tej twojej Rudej zdziry też się pozbędę zoba…

Nagle usłyszeli głośny huk, krzyki . Padło kilka strzałów…



Biegł ile sił w nogach by tylko ją zobaczyć. Tak strasznie się bał że ten cały plan nie wypali że straci ją.. Wbiegł do szpitala, pytając tylko gdzie ona jest. Gdy zdezorientowana pielęgniarka podała mu numer sali pobiegł nie czekając już na nic. Wbiegł do sali bez pukania.

- Jess.- Podbiegł do leżącej dziewczyny mocno wtulając się w nią.

-Jay. - Wykrztusiła z siebie mocno wtulając się w niego.

-Nic Ci nie jest? - Delikatnie oderwał się od niej patrząc jej w oczy .

Pokiwała przecząco głową.

-Dzięki Bogu, Jess tak strasznie się bałem.- Złapał jej podbródek w dłonie , patrząc jej w oczy.

-Jay czy ten pocałunek.- Wyszeptała czując jak oczy zachodzą jej łzami

-Przepraszam , musiałem zrobić co chciała żeby policja mogła Cię znaleźć . Tak bardzo Cię przepraszam.- Zaczął wycierać jej mokre policzki od łez – Wybacz mi proszę Cię. - Spojrzał w jej zapłakane oczy, czując ogromną gule w gardle.

-Kocham Cię Jay. - Wyszeptała po czym ich usta złączyły się w pocałunku.


-Ehhm.- Ich jakże romantyczną chwile przerwał lekaż który wszedł do sali.

Oboje oderwali się od siebie posyłając sobie porozumiewawcze spojrzenia .

-Czy mógłbym porozmawiać z Panią Jessicą na osobności? - Spytał

-Czy coś nie tak Panie doktorze? - Spytała Ruda

Lekarz spojrzał na Jaya

-Spokojnie chcę żeby Jay został , nie mam przed nim tajemnic. - Powiedziała dziewczyna, na co lekarz pokiwał głową.

-Zrobiliśmy Pani badania i oczywiście wszystko jest w porządku, ale jeden wynik był poza normą, kazałem to sprawdzić i -Spojrzał na Jaya a później wrócił wzrokiem na Rudą. - Gratulację jest Pani w ciąży. - Powiedział

Zapadła cisza.

Ruda otworzyła usta z zaskoczenia, te słowa odbijały się echem w jej głowie. Mętlik myśli który teraz miała był czymś nie do opisania .

-Zostawię Państwa.- Powiedział lekarz po czym wyszedł

-Jess- Brunet spojrzał na Dziewczynę która siedziała w ogromnym szoku. - Kochanie.- Zaczął łagodnie łapiąc jej podbródek by ta spojrzała mu w oczy . -Będziemy mieli dziecko. - Uśmiechnął się do niej po czym przytulił mocno do siebie.

-Cieszysz się ? - Spytała delikatnie odrywając się od niego

-Oczywiście. Jestem w szoku ale to wspaniała wiadomość . - Odparł bez zawahania – A ty? -Spytał

-Nie wiem, jestem w szoku. Jay?- Spojrzała na niego. - Nie zostawisz mnie? - Spytała

-Nigdy nie zostawię WAS . - Podkreślił słowo was.

-Co my teraz zrobimy. - Ruda złapała się za głowę po czym zaczęła szlochać. - Przecież praca, twój zespół, to wszystko. - Zaczęła panikować.

-Jess spokojnie. - Złapał jej dłonie. - Dziecko to cud, damy radę ze wszystkim, obiecuję ci. - Patrzył jej w oczy, po czym ich usta złączyły się w pocałunku.



Stałam w salonie poprawiając ostatnie balony na powrót Jess. Tak badzo cieszyłam się że nic jej nie jest .

-Ładnie wyglądasz taka skupiona. - Poczułam dobrze znane mi dłonie na biodrach i ten zapach perfum które działały na mnie jak żadne inne .

Delikatnie odwróciłam się do Blondyna posyłając mu uśmiech.

-Nie czaruj Watrin tylko lepiej sprawdź czy chłopaki przygotowali wszystko w kuchni.

-Ja nie czaruję Kochanie, ja mówię tylko prawdę, - Zaśmiałam się a Chris tylko przyciągnął mnie do siebie po czym złączył nasze usta w pocałunku .

-Już są!- Izzy krzyknął z kuchni, a my oderwaliśmy się od siebie .


-Jess!- Krzyknęłam widząc przyjaciółkę. Od razu podbiegłam do niej przytulając się do niej . - Wiesz jak się martwiłam.

-Spokojnie Mała , złego diabli nie biorą.- Powiedziała na co wszyscy buchnęliśmy śmiechem.



-To co wypijmy za to że wszystko skończyło się dobrze, a wariatka Sara w końcu trafi tam gdzie jej miejsce. - Powiedział Izzy po czym podał każdemu kieliszek szampana.

-Ja nie mogę. - Powiedziała Ruda ostawiając swój kieliszek.

Wszyscy spojrzeliśmy na nią nie bardzo wiedząc o co chodzi.

-Musimy wam o czymś powiedzieć. - Zaczął Jay

-Jestem w ciąży. - Skończyła Jess.

Zapadła cisza, spojrzałam na Jess doskonale widziałam że jest jej niezręcznie.


-Jess gratulację. - Podeszłam do niej po czym mocno przytuliłam ją do siebie . Za mną oczywiście ruszyła reszta z gratulacjami.



Siedziałam z kieliszkiem wina na huśtawce, wpatrując się w gwiazdy które dzisiejszej nocy były naprawdę zjawiskowe.

-Mogę.- Obok mnie pojawiła się Ruda

-No jasne. - Usiadła obok mnie

Widziałam po niej że coś jest nie tak.

-Boisz się ? - Spytałam patrząc na nią

-Jak cholera. Nikki to wszystko zmieni, moja kariera...kariera Jaya , co z zespołem ja nie chcę żeby. A co jak mnie zostawi.

-Jess spokojnie.- Złapałam ją za rękę . - Po pierwszę Jay kocha Cię nad życie, ryzykował swoim życiem żeby policja mogła Cię uwolnić. Poza tym to odpowiedzialny facet i jestem pewna że zaopiekuję się Tobą i tą kruszynką.- Wskazałam na jej brzuch. A po drugie praca to nie wszystko, pogodzimy to jakoś zobaczysz. A po trzecie to dziecko będzie miało najlepszą ciocię na świecie która nigdy nie zostawi go ani jego mamusi. - Przytuliłam Rudą

-Kocham Cię Ty najlepsza ciociu. - Zaśmiałyśmy się obie.

-Ja Ciebie też Mamuśko




Cdn…


Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...