Rozdział
30
-Ty? - Nim zdążyłam zareagować
Fabian bez zaproszenia wtargnął do mojego mieszkania. Z daleka dało
się wyczuć woń alkoholu od niego.
-A co, kogo się spodziewałaś? Może
tego swojego lalusia haha..- Zaśmiał się i chwiejnym krokiem
ruszył w stronę mojej kuchni. Poszłam za nim a on bez skrępowania
wyjął z lodówki butelkę wódki.
-Fabian wyjdź stąd, nie mamy już o
czym rozmawiać i nie jesteś tu mile widziany.- Stanęłam
naprzeciwko niego opierając ręce o blat.
-Wiesz.- spojrzał na mnie po czym
odkręcił butelkę i wziął z niej dosyć dużego łyka. - To ja
zdecyduję o tym. - Zaśmiał się ironicznie po czym ponownie
zanurzył usta w trunku.
-Nie wydaję mi się. Wyjdź stąd bo
zadzwonię po policję. - Powiedziałam pewnie. Widziałam że jego
mina zaczęła nabierać innego wyrazu. Spojrzał na mnie po czym
zaczął powolnym krokiem ruszać w moją stronę. Trochę się
spięłam. Po ostatniej akcji nie byłam pewna do czego jest zdolny.
Podszedł do mnie bardzo blisko po czym
zaśmiał się na cały głos.
-Fabian wyjdź!- Rozkazałam podnosząc
głos i palcem wskazując mu drzwi.
-Zamknij się!- Nagle złapał mnie za
wyciągniętą dłoń i szarpnął w swoją stronę. Wystraszyłam
się, ale nie chciałam mu tego pokazać.
-Puść mnie.- Wyszarpałam mu rękę i
chciałam wyjść z kuchni po telefon.
-Nigdzie nie pójdziesz do cholery!-
Krzyknął i złapał mnie za ramiona. Stałam teraz twarzą w twarz
z nim. Jego oczy były pełne złości, miałam wrażenie że z każdą
sekundą robią się coraz ciemniejsze.
Bałam się.
Głośno przełknęłam ślinę a on
patrzył dłuższą chwilę na mnie.
-Zniszczyłaś mi karierę.-Wysyczał
-Fabian puść mnie.- Powiedziałam
czując jak łzy napływają mi do oczu. Czułam jak jego dłonie
coraz bardziej zaciskają się na moich ramionach, a jego wzrok
przerażał mnie.
Po policzku zaczęły spływać mi
pierwsze łzy na co on tylko zaśmiał się, ale puścił mnie.
Odwrócił się i ponownie podszedł do
szafki gdzie stała butelka z alkohole. Wzięłam głęboki wdech
czując jak moje ciało mimowolnie drży.
-Zniszczyłaś mnie Nikki. - Ponownie
upił łyka. - Kochałem Cię nawet, wiesz... Fajnie nam było razem.
-Chyba żartujesz.- Czułam jak ogarnia
mnie złość. - Kochałeś? Kiedy? Kiedy pieprzyłeś inne laski?!-
Krzyknęłam z żalem w jego stronę.
-Jesteś żałosna!- Krzyknął, po
czym widziałam tylko lecącą butelkę w moją stronę, a po chwili
szkło rozprysło się na wszystkie strony.
Pisnęłam ze strachu, czując jak łzy
ciekną mi po policzkach.
-To Twoja wina! - Krzyknął i znowu
znalazł się przy mnie. - Byłaś taka nudna...- Patrzył zirytowany
na mnie. - Spójrz na siebie.- Złapał mnie za podbródek.- Biedna
wiecznie zapłakana Nikki... ojj znowu płaczesz.. Jaka ty jesteś
biedna... -Jego dłoń coraz mocniej zaciskała się na mojej skórze.
-To nie jest moja wina, że od miłości
którą ci dałam wolałeś tanie dziwki.- Wyszeptałam czując jak
jest mi już wszystko obojętne.
-Nawet te najtańsze były lepsze od
Ciebie.- Zaśmiał mi się prosto w twarz po czym mnie puścił.
-Czego Ty ode mnie chcesz Fabian? Mało
ci że mnie poniżyłeś? -Spytałam na co on znowu gwałtownie
podszedł do mnie.
-Wiesz czego chce? Chcę żebyś
odszczekała to wszystko! Moja kariera wali się przez Ciebie!-
Uderzył pięścią w blat na co podskoczyłam ze strachu.
-Fabian proszę Cię, jesteś pijany
idź do domu a nikomu nie powiem o tym.- Powiedziałam spokojnie
próbując jakoś zapanować nad tą sytuacją.
-Haha.. jesteś taka zabawna.- Zaśmiał
się na głos patrząc mi w oczy. - Ty już nikomu nic nie powiesz
suko! - Jego oczy były pełne nienawiści.
Przełknęłam ślinę po czym poczułam
jak jego dłonie zaciskają się na mojej szyi. Złapałam go za ręce
i próbowałam odciągnąć jego uścisk, ale był zbyt silny. Czułam
jak łzy ciekną mi po policzku. Chciałam krzyczeć, ale coraz
ciężej mi się oddychało. Łapałam każdy oddech, ale pomału
zaczęło brakować mi powietrza. Spojrzałam Fabianowi w oczy, ale
to już nie był Fabian to był ktoś inny. Jego źrenice były
powiększone do granic możliwości, z nosa miałam wrażenie że
wychodzi mu para... Wyglądał jak dzikie zwierzę a nie człowiek.
Zaczęło robić mi się czarno przed
oczami i pomyślałam że umrę..
…
Ruda zajechała do garażu Nikki, mając
nadzieję że przyjaciółka nie będzie na nią zła że przyjechała
wcześniej. Najwyżej zjedzą razem śniadanie. Dziewczyna poprawiła
jeszcze usta błyszczykiem w lusterku i zaczesała włosy palcami.
Wysiadła ze swojego samochodu i rozejrzała się po garażu. Nagle
jedna rzecz przykuła jej uwagę. Poczuła jak serce zaczyna jej
mocno bić. Przeklęła pod nosem i zaczęła biec w stronę windy.
Nerwowo naciskała przycisk windy, modląc się w duchu aby
przyjechała ona jak najszybciej.
-Kurwa! - Przeklęła czując że coś
złego się dzieję.
Ze zdenerwowaniem patrzyła jak cyfry
na wyświetlaczu windy zmieniają się. Kiedy w końcu winda
zatrzymała się na odpowiednim piętrze wyleciała z niej niczym
strzała z łuku. Drzwi do mieszkania przyjaciółki były otwarte. Z
korytarza słyszała już krzyki.
-Nikki! - Krzyknęła wchodząc w głąb
mieszkania. To co ujrzała przeszło jej najśmielsze oczekiwania.
Jej przyjaciółka była duszona. Widziała że jest już prawie na
wpół przytomna.
-Zostaw ją psycholu!- Długo nie
myśląc zaczęła okładać jej oprawcę torebką. Wpadła w taki
szał że nie panowała nad sobą. Czuła jak adrenalina robi swoje.
Nie myślała za bardzo, po prostu z całej siły okładała Fabiana.
Ten nie spodziewając się ataku puścił brunetkę i spojrzał na
Rudowłosą.
-Ja..- Chłopak spojrzał na Nikki
która osunęła się na podłogę łapiąc łapczywie powietrze. -
Ja nie..
-Wynoś się stąd psycholu!- Ruda
krzyknęła na niego czując że jeśli on nie opuści tego miejsca
to nie ręczy za siebie.
-Przepraszam..- Chłopak jakby ocknął
się z amoku. Spuścił głowę po czym wymijając dziewczynę
wyszedł czym prędzej z mieszkania.
Ruda kucnęła wystraszona obok
przyjaciółki. Brunetka łapczywie łapała powietrze masując sobie
szyję. Po jej policzku ciekły łzy, a jej ciało całe drżało.
-Boże Nikki mam dzwonić po pogotowie?
…
Opadłam na podłogę czując że w
końcu mogę zacząć normalnie oddychać. Łapałam każdy oddech
tak jakbym nigdy nie oddychała. W głowie miałam totalny chaos.
Gdzieś w oddali słyszałam krzyki, ale nie byłam w stanie podnieś
głowy. Czułam jak cała trzęsę się ze strachu. Mój mózg nie
mógł przetworzyć tego że Fabian chciał mnie zabić... A może
nie chciał.. Boże gdyby nie Ruda... Z moich oczu zaczęły spływać
łzy.
-Boże Nikki mam dzwonić po
pogotowie?- Usłyszałam przy uchu.
Pomału spojrzałam na nią, a ona nie
czekając dłużej mocno mnie przytuliła. Dopiero teraz wszystkie
moje nerwy puściły. Zaczęłam wyć. Płakałam, cała się
trzęsąc.
Nie wiem ile trwałyśmy w takim
uścisku, ale obie płakałyśmy. Ruda głaskała mnie po włosach a
ja pomału zaczęłam się uspokajać.
-Chcesz jechać na pogotowie?- Oderwała
się ode mnie patrząc mi w oczy.
-Nie.- Wyszeptałam czując jak nie mam
siły na takie sprawy. Nie mam ochoty nikomu mówić o tym co się
stało. Nie mam siły na tłumaczenia... Nie teraz... Nie chcę...
-Ok ok. - Ruda wzięła głęboki
wdech. - Wiesz że musimy zgłosić to na policję? -Spojrzała na
mnie poważnie.
-Niee..- Pokiwałam przecząco głową
po czym wstałam z podłogi.
-Nikki on chciał..
-Cii..- Przerwałam jej. Ruda wstała i
spojrzała na mnie. - Wiem co myślisz, ale proszę nie mam siły na
to. Nie chcę.
-Ale..
-Obiecuje że załatwię sobie ochronę,
ale nie mam siły na policję, procesy, prasę.- Czułam jak do moich
oczu znowu napływają łzy.
-Rozumiem.- Przytuliła mnie ponownie.-
Nie płacz już. Jestem z Tobą i nie pozwolę żeby ten psychol Cię
skrzywdził.
-Jess.- Oderwałam się od przyjaciółki
a ona spojrzała z troską na mnie. - Dziękuję.- Wyszeptałam po
czym obie rozpłakałyśmy się ponownie.
-Kochana jesteś moją siostrą
pamiętaj i mimo wszystko zawsze będę z Tobą.
Nim się obejrzałam siedziałam u
Rudej w samochodzie i jechałyśmy do jej domu na odludziu.
-Na pewno nie chcesz o tym nikomu
mówić?- Oderwałam wzrok z widoku zza okna i spojrzałam na
przyjaciółkę która była skupiona na jeździe.
-Nie. Nie mam ochoty włóczyć się po
komisariatach.
-A chcesz tam jechać w ogóle?
-Jasne.- Lekko uśmiechnęłam się.-
To chyba najlepsze miejsce gdzie możesz mnie teraz zabrać.
-A chłopaki? - Spojrzała na mnie
przelotnie.- Ich obecność nie będzie Ci przeszkadzać? Może
odwołam ten wypad?
-Jess.. spokojnie.- Złapałam ją za
rękę uspokajając.- Potrzebuję towarzystwa, a chłopaków lubię.
-A Chris?- Spytała, a ja uniosłam
jedną brew do góry. - No wiesz coś tam was łączy.. powiesz mu o
tym? - Spytała a ja sama nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć.
-Ja..- Wzięłam głęboki wdech.- Nie
wiem.
-Dobrze kochana, nie będę naciskać.
A tego skurwiela jak spotkam to go chyba potnę! - Ruda spięła się
zaciskając dłonie na kierownicy.
-Nie mówmy już o tym. - Powiedziałam
czując jak łzy napływają mi do oczu. Nie chciałam o tym już
myśleć. Chciałam jak najszybciej wymazać to zdarzenie. Wykreślić
to tak jakby nigdy to się nie wydarzyło.
-Dobrze mała.- Powiedziała Ruda po
czym włączyła radio. Ja natomiast odwróciłam głowę w stronę
szyby. Przymknęłam oczy skupiając się na tym by głęboko
oddychać i nie popaść w kolejny atak płaczu.
Cdn...
Hej kochana :-)
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze jest boski, choć moim zdaniem mógłby być nieco dłuższy...
Kucze blade a jednak miałam rację co do tego kto przyszedł i wcale się z tego nie cieszę...
Niby wiedziałam jakim człowiekiem jest Fabian, ale w życiu nie spodziewałam się takiej akcji od niego i nie powiem strasznie bałam się, że naprawdę może zrobić coś poważnego Nikki.
Dzięki Bogu, że Ruda przyjechała w odpowiednim momencie i uratowała ją, bo nawet nie chce myśleć co by było gdyby przyjechała kilka minut później...
Szczerze mówiąc pomimo tego, że rozumiem Nikki czemu nie chce zgłosić tej akcji na policję to jednak sama nie wiem czy dobrze robi, lecz liczę, że teraz po tym co się stało Fabian da już jej spokój...
No i przed nami wyjazd i upragniony odpoczynek. Mam nadzieję, że ten czas pozwoli Nikki nie tylko odpocząć oraz zapomnieć o tym psycholu ale i zbliżyć się do Chrisa...
Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.
BU$KA :* <3