niedziela, 12 kwietnia 2020

Rozdział 30


Rozdział 30


-Ty? - Nim zdążyłam zareagować Fabian bez zaproszenia wtargnął do mojego mieszkania. Z daleka dało się wyczuć woń alkoholu od niego.
-A co, kogo się spodziewałaś? Może tego swojego lalusia haha..- Zaśmiał się i chwiejnym krokiem ruszył w stronę mojej kuchni. Poszłam za nim a on bez skrępowania wyjął z lodówki butelkę wódki.
-Fabian wyjdź stąd, nie mamy już o czym rozmawiać i nie jesteś tu mile widziany.- Stanęłam naprzeciwko niego opierając ręce o blat.
-Wiesz.- spojrzał na mnie po czym odkręcił butelkę i wziął z niej dosyć dużego łyka. - To ja zdecyduję o tym. - Zaśmiał się ironicznie po czym ponownie zanurzył usta w trunku.
-Nie wydaję mi się. Wyjdź stąd bo zadzwonię po policję. - Powiedziałam pewnie. Widziałam że jego mina zaczęła nabierać innego wyrazu. Spojrzał na mnie po czym zaczął powolnym krokiem ruszać w moją stronę. Trochę się spięłam. Po ostatniej akcji nie byłam pewna do czego jest zdolny.
Podszedł do mnie bardzo blisko po czym zaśmiał się na cały głos.
-Fabian wyjdź!- Rozkazałam podnosząc głos i palcem wskazując mu drzwi.
-Zamknij się!- Nagle złapał mnie za wyciągniętą dłoń i szarpnął w swoją stronę. Wystraszyłam się, ale nie chciałam mu tego pokazać.
-Puść mnie.- Wyszarpałam mu rękę i chciałam wyjść z kuchni po telefon.
-Nigdzie nie pójdziesz do cholery!- Krzyknął i złapał mnie za ramiona. Stałam teraz twarzą w twarz z nim. Jego oczy były pełne złości, miałam wrażenie że z każdą sekundą robią się coraz ciemniejsze.
Bałam się.
Głośno przełknęłam ślinę a on patrzył dłuższą chwilę na mnie.
-Zniszczyłaś mi karierę.-Wysyczał
-Fabian puść mnie.- Powiedziałam czując jak łzy napływają mi do oczu. Czułam jak jego dłonie coraz bardziej zaciskają się na moich ramionach, a jego wzrok przerażał mnie.
Po policzku zaczęły spływać mi pierwsze łzy na co on tylko zaśmiał się, ale puścił mnie.
Odwrócił się i ponownie podszedł do szafki gdzie stała butelka z alkohole. Wzięłam głęboki wdech czując jak moje ciało mimowolnie drży.
-Zniszczyłaś mnie Nikki. - Ponownie upił łyka. - Kochałem Cię nawet, wiesz... Fajnie nam było razem.
-Chyba żartujesz.- Czułam jak ogarnia mnie złość. - Kochałeś? Kiedy? Kiedy pieprzyłeś inne laski?!- Krzyknęłam z żalem w jego stronę.
-Jesteś żałosna!- Krzyknął, po czym widziałam tylko lecącą butelkę w moją stronę, a po chwili szkło rozprysło się na wszystkie strony.
Pisnęłam ze strachu, czując jak łzy ciekną mi po policzkach.
-To Twoja wina! - Krzyknął i znowu znalazł się przy mnie. - Byłaś taka nudna...- Patrzył zirytowany na mnie. - Spójrz na siebie.- Złapał mnie za podbródek.- Biedna wiecznie zapłakana Nikki... ojj znowu płaczesz.. Jaka ty jesteś biedna... -Jego dłoń coraz mocniej zaciskała się na mojej skórze.
-To nie jest moja wina, że od miłości którą ci dałam wolałeś tanie dziwki.- Wyszeptałam czując jak jest mi już wszystko obojętne.
-Nawet te najtańsze były lepsze od Ciebie.- Zaśmiał mi się prosto w twarz po czym mnie puścił.
-Czego Ty ode mnie chcesz Fabian? Mało ci że mnie poniżyłeś? -Spytałam na co on znowu gwałtownie podszedł do mnie.
-Wiesz czego chce? Chcę żebyś odszczekała to wszystko! Moja kariera wali się przez Ciebie!- Uderzył pięścią w blat na co podskoczyłam ze strachu.
-Fabian proszę Cię, jesteś pijany idź do domu a nikomu nie powiem o tym.- Powiedziałam spokojnie próbując jakoś zapanować nad tą sytuacją.
-Haha.. jesteś taka zabawna.- Zaśmiał się na głos patrząc mi w oczy. - Ty już nikomu nic nie powiesz suko! - Jego oczy były pełne nienawiści.
Przełknęłam ślinę po czym poczułam jak jego dłonie zaciskają się na mojej szyi. Złapałam go za ręce i próbowałam odciągnąć jego uścisk, ale był zbyt silny. Czułam jak łzy ciekną mi po policzku. Chciałam krzyczeć, ale coraz ciężej mi się oddychało. Łapałam każdy oddech, ale pomału zaczęło brakować mi powietrza. Spojrzałam Fabianowi w oczy, ale to już nie był Fabian to był ktoś inny. Jego źrenice były powiększone do granic możliwości, z nosa miałam wrażenie że wychodzi mu para... Wyglądał jak dzikie zwierzę a nie człowiek.
Zaczęło robić mi się czarno przed oczami i pomyślałam że umrę..


Ruda zajechała do garażu Nikki, mając nadzieję że przyjaciółka nie będzie na nią zła że przyjechała wcześniej. Najwyżej zjedzą razem śniadanie. Dziewczyna poprawiła jeszcze usta błyszczykiem w lusterku i zaczesała włosy palcami. Wysiadła ze swojego samochodu i rozejrzała się po garażu. Nagle jedna rzecz przykuła jej uwagę. Poczuła jak serce zaczyna jej mocno bić. Przeklęła pod nosem i zaczęła biec w stronę windy. Nerwowo naciskała przycisk windy, modląc się w duchu aby przyjechała ona jak najszybciej.
-Kurwa! - Przeklęła czując że coś złego się dzieję.
Ze zdenerwowaniem patrzyła jak cyfry na wyświetlaczu windy zmieniają się. Kiedy w końcu winda zatrzymała się na odpowiednim piętrze wyleciała z niej niczym strzała z łuku. Drzwi do mieszkania przyjaciółki były otwarte. Z korytarza słyszała już krzyki.
-Nikki! - Krzyknęła wchodząc w głąb mieszkania. To co ujrzała przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Jej przyjaciółka była duszona. Widziała że jest już prawie na wpół przytomna.
-Zostaw ją psycholu!- Długo nie myśląc zaczęła okładać jej oprawcę torebką. Wpadła w taki szał że nie panowała nad sobą. Czuła jak adrenalina robi swoje. Nie myślała za bardzo, po prostu z całej siły okładała Fabiana. Ten nie spodziewając się ataku puścił brunetkę i spojrzał na Rudowłosą.
-Ja..- Chłopak spojrzał na Nikki która osunęła się na podłogę łapiąc łapczywie powietrze. - Ja nie..
-Wynoś się stąd psycholu!- Ruda krzyknęła na niego czując że jeśli on nie opuści tego miejsca to nie ręczy za siebie.
-Przepraszam..- Chłopak jakby ocknął się z amoku. Spuścił głowę po czym wymijając dziewczynę wyszedł czym prędzej z mieszkania.
Ruda kucnęła wystraszona obok przyjaciółki. Brunetka łapczywie łapała powietrze masując sobie szyję. Po jej policzku ciekły łzy, a jej ciało całe drżało.
-Boże Nikki mam dzwonić po pogotowie?


Opadłam na podłogę czując że w końcu mogę zacząć normalnie oddychać. Łapałam każdy oddech tak jakbym nigdy nie oddychała. W głowie miałam totalny chaos. Gdzieś w oddali słyszałam krzyki, ale nie byłam w stanie podnieś głowy. Czułam jak cała trzęsę się ze strachu. Mój mózg nie mógł przetworzyć tego że Fabian chciał mnie zabić... A może nie chciał.. Boże gdyby nie Ruda... Z moich oczu zaczęły spływać łzy.
-Boże Nikki mam dzwonić po pogotowie?- Usłyszałam przy uchu.
Pomału spojrzałam na nią, a ona nie czekając dłużej mocno mnie przytuliła. Dopiero teraz wszystkie moje nerwy puściły. Zaczęłam wyć. Płakałam, cała się trzęsąc.

Nie wiem ile trwałyśmy w takim uścisku, ale obie płakałyśmy. Ruda głaskała mnie po włosach a ja pomału zaczęłam się uspokajać.
-Chcesz jechać na pogotowie?- Oderwała się ode mnie patrząc mi w oczy.
-Nie.- Wyszeptałam czując jak nie mam siły na takie sprawy. Nie mam ochoty nikomu mówić o tym co się stało. Nie mam siły na tłumaczenia... Nie teraz... Nie chcę...
-Ok ok. - Ruda wzięła głęboki wdech. - Wiesz że musimy zgłosić to na policję? -Spojrzała na mnie poważnie.
-Niee..- Pokiwałam przecząco głową po czym wstałam z podłogi.
-Nikki on chciał..
-Cii..- Przerwałam jej. Ruda wstała i spojrzała na mnie. - Wiem co myślisz, ale proszę nie mam siły na to. Nie chcę.
-Ale..
-Obiecuje że załatwię sobie ochronę, ale nie mam siły na policję, procesy, prasę.- Czułam jak do moich oczu znowu napływają łzy.
-Rozumiem.- Przytuliła mnie ponownie.- Nie płacz już. Jestem z Tobą i nie pozwolę żeby ten psychol Cię skrzywdził.
-Jess.- Oderwałam się od przyjaciółki a ona spojrzała z troską na mnie. - Dziękuję.- Wyszeptałam po czym obie rozpłakałyśmy się ponownie.
-Kochana jesteś moją siostrą pamiętaj i mimo wszystko zawsze będę z Tobą.



Nim się obejrzałam siedziałam u Rudej w samochodzie i jechałyśmy do jej domu na odludziu.
-Na pewno nie chcesz o tym nikomu mówić?- Oderwałam wzrok z widoku zza okna i spojrzałam na przyjaciółkę która była skupiona na jeździe.
-Nie. Nie mam ochoty włóczyć się po komisariatach.
-A chcesz tam jechać w ogóle?
-Jasne.- Lekko uśmiechnęłam się.- To chyba najlepsze miejsce gdzie możesz mnie teraz zabrać.
-A chłopaki? - Spojrzała na mnie przelotnie.- Ich obecność nie będzie Ci przeszkadzać? Może odwołam ten wypad?
-Jess.. spokojnie.- Złapałam ją za rękę uspokajając.- Potrzebuję towarzystwa, a chłopaków lubię.
-A Chris?- Spytała, a ja uniosłam jedną brew do góry. - No wiesz coś tam was łączy.. powiesz mu o tym? - Spytała a ja sama nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć.
-Ja..- Wzięłam głęboki wdech.- Nie wiem.
-Dobrze kochana, nie będę naciskać. A tego skurwiela jak spotkam to go chyba potnę! - Ruda spięła się zaciskając dłonie na kierownicy.
-Nie mówmy już o tym. - Powiedziałam czując jak łzy napływają mi do oczu. Nie chciałam o tym już myśleć. Chciałam jak najszybciej wymazać to zdarzenie. Wykreślić to tak jakby nigdy to się nie wydarzyło.
-Dobrze mała.- Powiedziała Ruda po czym włączyła radio. Ja natomiast odwróciłam głowę w stronę szyby. Przymknęłam oczy skupiając się na tym by głęboko oddychać i nie popaść w kolejny atak płaczu.




Cdn...

1 komentarz:

  1. Hej kochana :-)

    Rozdział jak zawsze jest boski, choć moim zdaniem mógłby być nieco dłuższy...
    Kucze blade a jednak miałam rację co do tego kto przyszedł i wcale się z tego nie cieszę...
    Niby wiedziałam jakim człowiekiem jest Fabian, ale w życiu nie spodziewałam się takiej akcji od niego i nie powiem strasznie bałam się, że naprawdę może zrobić coś poważnego Nikki.
    Dzięki Bogu, że Ruda przyjechała w odpowiednim momencie i uratowała ją, bo nawet nie chce myśleć co by było gdyby przyjechała kilka minut później...
    Szczerze mówiąc pomimo tego, że rozumiem Nikki czemu nie chce zgłosić tej akcji na policję to jednak sama nie wiem czy dobrze robi, lecz liczę, że teraz po tym co się stało Fabian da już jej spokój...
    No i przed nami wyjazd i upragniony odpoczynek. Mam nadzieję, że ten czas pozwoli Nikki nie tylko odpocząć oraz zapomnieć o tym psycholu ale i zbliżyć się do Chrisa...
    Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.

    BU$KA :* <3

    OdpowiedzUsuń

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...