sobota, 21 marca 2020

Rozdział 28


Rozdział 28


Z ciężko bijącym sercem otworzyłam swoje mieszkanie. Powoli z blondynem przekroczyliśmy jego próg. W głowie miałam już tysiące myśli. Od tego że mam zdemolowane mieszkanie, poprzez to że znajdziemy dwa trupy. Wzięłam głęboki wdech i rozejrzałam się. Korytarz wyglądał względnie pomijając kilka rozrzuconych rzeczy.
-Słyszysz?- Nagle przy uchu usłyszałam dobrze znany mi szept. Ciarki przeszły mi po całym ciele a w nozdrzach wyczułam ten cholernie seksowny zapach jego perfum. Przełknęłam ślinę po czym moja twarz ponownie znalazła się blisko twarzy blondyna. Patrzył w stronę mojej sypialni a ja powstrzymywałam się przed przygryzieniem wargi.
-Serio Nikki..ogarnij się!- w myślach ochrzaniałam sama siebie. Również spojrzałam w tamtą stronę i mocno skupiłam się na dźwiękach które dochodziły stamtąd.
- Moje kochanie, jesteś tym czego chcę
Po prostu bądź moją dziewczyną
Jesteś tylko Ty, żadna inna, lepsza kochanka
No dalej kochanie, bądź moją dziewczyną...” - nie powiem z wrażenia aż buzia mi się rozdziawiła. Dźwięk gitary podkreślmy mojej gitary no i ta serenada..ładnie się bawią ładnie. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie blondyn który delikatnie złapał mnie za ramię ciągnąc tym samy w stronę drzwi. Na szafce przy wyjściu położył tylko klucze a ja za nim zdążyłam ogarnąć byliśmy już na korytarzu.
-Udało się co?- Z entuzjazmem w głosie blondas wyszczerzył się do mnie. A ja z jednej strony cieszyłam się tak jak on no ale z drugiej jakby nie patrząc to moje mieszkanie no i do cholerki co ja mam z sobą zrobić teraz? Zostałam bezdomną czy jaki czort???
-No udało się Blondasie- Również się wyszczerzyłam do niego- Ale za to Ty awansowałeś na mojego szofera- klepnęłam go w ramię i nie czekając na jego reakcję zaczęłam iść w stronę windy.
Chwilę mu to zajęło ale w końcu również stanął przy windzie.
-Mi to wcale nie przeszkadza.- Uroczo się uśmiechnął zaczesując równocześnie przy tym włosy.
-Zobaczymy czy spodoba Ci się też dezynfekcja mojego mieszkania.- Puściłam mu oczko i weszłam do windy.
-Dezynfekcja? - Zdezorientowany zapytał wchodząc za mną.
-Biorąc pod uwagę to że godzenie się im wyszło perfekcyjnie to ja nawet nie chce wiedzieć gdzie i co oni robili w moim mieszkaniu.- Wykrzywiłam twarz z lekkim obrzydzeniem myśląc co oni robili w mojej sypialni. W odpowiedzi usłyszałam tylko głośny śmiech blondyna.
-Na pewno robili same przyjemne rzeczy. - Spojrzałam na niego a on ponownie wyszczerzył się.
-Ehh..- westchnęłam tylko kiwając głową.


-Kto tu mieszka? -Spytał blondyn gdy znaleźliśmy się pod dębowymi drzwiami, ale nim zdążyłam mu odpowiedzieć drzwi otworzyły się.
-Cześć Denis.- Dałam buziaka przyjacielowi i nie czekając na jego zaproszenie weszłam do jego mieszkania.
-Nikki i – Chłopak zawiesił wzrok na Chrisie, który również stał zdezorientowany.
-Chris. Znacie się przecież.- Denis tylko pokiwał głową po czym wpuścił Blondasa.
Weszliśmy do salonu a ja od razu rozsiadłam się na sofie. Na przeciwko mnie usiadł Denis który badawczo mi się przyglądał. Po chwili miejsce obok mnie zajął Chris.
-Co..was – podkreślił to słowo patrząc na Chrisa – sprowadza do mnie ?
-Wiesz ja muszę się jakoś ogarnąć a moje mieszkanie jest okupowane teraz więc zostałeś mi tylko Ty.- Wyszczerzyłam się do przyjaciela.
-Okupowane ?
-Ohh.. Chris Ci wyjaśni.. ja jeśli pozwolicie to pójdę w końcu przebrać się w coś innego niż to.- wskazałam ręką na swoje ciuchy i nie czekając na ich reakcję wstałam i ruszyłam w dobrze znanym mi kierunku.
-Witaj garderobo Denisa.- Weszłam do dobrze znanej mi garderoby przyjaciela. - Wow on to ma tu pełno skarbów. Przeleciałam wzrokiem po pomieszczeniu. Są tu nawet niektóre moje stroje sceniczne. No ale nie tego teraz potrzebuję. Wśród wieszaków znalazłam jakąś niebieską sportową sukienkę i oczywiście bieliznę. Za to uwielbiam Denisa, ma tu wszystkie moje rzeczy..od bielizny po kosmetyki. Wyposażona we wszystko zaczęłam się ogarniać.


Oboje siedzieli patrząc się na siebie. Denis zmrył oczy przyglądając się blondynowi dokładnie.
-To co na wywijaliście?- odezwał się w końcu przerywając niezręczną ciszę.
-Chcieliśmy tylko...... - Blondyn wyjaśnił całą sytuację Denisowi.
-Taaa?? Haha... Jesteście mistrzami. Chciałbym widzieć minę Rudej jak ją tam zamknęliście.- Widać było że atmosfera rozluźniła się a powietrze było trochę mniej ciężkie.
-A powiedz mi Ty i Nikki? Wiesz znam ją chyba od zawsze i wiem przez co przeszła i nie chcę żeby znowu musiała cierpieć...

W końcu czułam się jak człowiek. Czyste ciuchy i lekki makijaż, jak to niewiele trzeba żeby się lepiej poczuć. Gdy jednak chciałam wejść do salonu usłyszałam pytanie Denisa. Kurcze nie powinnam podsłuchiwać, ale to w sumie dotyczy mnie samej. Przystanęłam więc przy ścianie i wyczekiwałam odpowiedzi Blondasa. Sama nie wiem czego się spodziewałam, czułam tylko jak serce i tętno mi przyspieszają.

-Wiem że od bardzo dawna się przyjaźnicie, ja pojawiłem się dopiero teraz i masz prawo się obawiać i mi nie ufać dodatkowo jeszcze po tym co ją ostatnio spotkało, ale jedyne co mogę Ci powiedzieć to to że Nikki jest dla mnie bardzo ważna, czuję do niej coś wyjątkowego. Wiem że zakochuję się w niej z każdym dniem mocniej- Wyjątkowego ? Zakochuję ? !!! ALARM Nikki!!!! Kuźwa o mało nie przewróciłam się. Oparłam głowę o zimną ścianę i wzięłam głęboki wdech. Z jednej strony czułam jak uśmiecham się sama do siebie bo to co powiedział Chris sprawiło że w brzuchu zaczęło robić mi się gorąco. Przymknęłam oczy przypominając sobie wszystkie chwilę kiedy już prawie nasze usta były złączone. Przygryzłam mocno wargę prawie czując w nozdrzach jego perfumy i ten delikatny dotyk którym mnie obdarzał przy każdym razie kiedy jego dłoń znajdowała się na moim policzku. Czy ja też się zakochiwałam ? Cholera! Otworzyłam szeroko oczy czując jednocześnie radość ale też ogromny strach. Dobrze wiem jak boli złamane serce i nie chcę więcej cierpieć, ale z drugiej strony mam przez jednego dupka być sama do końca życia.
Chyba muszę się napić bo nie ogarnę. Oj nie ogarnę tego.

- I skrzywdzenie jej to ostatnia rzecz jakiej chcę. - Blondyn spojrzał na Denisa, który był wyraźnie zaskoczony tym co usłyszał.
-Wiesz, gdybyś był gejem to brałbym Cię w ciemno. - Wypalił ale widząc minę Chrisa zaśmiał się. - To piękne co powiedziałeś. Życzę Nikki jak najlepiej bo kocham ją. A Ciebie – wskazał palcem na chłopaka – muszę lepiej poznać, ale dobrze Ci patrzy z oczu.. i pamiętam też jak się nią zająłeś w trudnych chwilach. Wiem że łatwo nie będzie Ci przebić się przez ten mur, którym się otoczyła, ale widząc to że poświęca Ci tyle czasu stwierdzam że jesteś na doskonałej drodze. A teraz wybacz ale muszę się napić. Chcesz coś?
-Yyy prowadzę więc może sok?
-Oki doki.

Wzięłam kilka wdechów żeby się uspokoić. Przecież nie mogłam dać po sobie poznać że słyszałam to wszystko.
-Dobra trzy...dwa..jeden...
-I jak? Mam nadzieję że się nie pozabijaliście.- Weszłam do salonu jak gdyby nigdy nic. Oboje spojrzeli na mnie.
-Jak widać nie. - Denis puścił mi oczko. - Chcesz coś do picia ? - Spytał podchodząc bliżej
-W sumie to wiesz co lubię.- Uśmiechnęłam się do niego.
-Jasne. - Odwzajemnił uśmiech i poszedł przygotować napoje. Ja natomiast spojrzałam na Blondyna który mi się przyglądał. Jej mam nadzieję, że nie widać po mnie że ich podsłuchiwałam.
- Ładnie wyglądasz.- Chris uśmiechnął się do mnie.
- Dzięki Blondasie, w końcu mogłam się ogarnąć. - Odwzajemniłam jego uśmiech.


Oboje leżeli w łóżku delektując się swoją bliskością. Brunet co chwilę śpiewał romantyczne wersy dla dziewczyny posiłkując się przy tym gitarą Nikki.
-Mogłabym zostać tu już na zawsze.- Dziewczyna rozciągnęła się czując się tak szczęśliwa jak jeszcze nigdy w swoim życiu.
-Oj ja też Kochanie.- Brunet posłał jej uśmiech po czym skradł jej buziaka.
-Mmmm uwielbiam Cię.- Ruda wymruczała niczym kocica.
-Jesteś niemożliwa. Robisz ze mną coś czego nawet nie potrafię określić. Kocham Cię. - Brunet spojrzał jej w oczy po czym położył jej dłoń na policzku.
Ruda podniosła się lekko do pozycji siedzącej i wtuliła swój policzek w jego dłoń. Przymknęła oczy pozwalając by ta chwila całkowicie nią owładnęła.
-Jesteś moim kawałkiem nieba Jay.- Otworzyła oczy posyłając mu swoje spojrzenie. Ich źrenice były rozszerzone do granic możliwości, a oni sami czuli się tak wyjątkowo jak nigdy.
Jakże to romantyczne zdarzenie przerwało nagle głośne burczenie brzucha dziewczyny. Oboje od razu głośno się zaśmiali.
-Ojjj moje Kochanie chyba jest głodne.
-Dziwisz się misiu? Po tym co robiliśmy. - Dziewczyna zadziornie się uśmiechnęła.
-Nie Misiu.- Ponownie zatopił swoje usta w jej. - Idę zrobić coś do jedzenia a Ty czekaj tu na mnie. - Już tęsknię. - Puściła mu oczko, na co on posłał jej uśmiech. Po chwili wstał z łóżka i ruszył w stronę kuchni. Lodówka była w miarę dobrze wyposażona, wyjął z niej cebulę pomidory, przecier, parmezan i czosnek. W szafkach znalazł jeszcze makaron i pomidory w puszkach. Postanowił zrobić proste zwykłe spaghetti.

Kiedy danie było już gotowe, przyszykował dwie porcję i ruszył w stronę salonu, jednak gdy mijał korytarz w oczy rzuciły mu się klucze na szafce. Przystanął na chwilę i uśmiechnął się pod nosem. Jedzenie zaniósł do salonu i wrócił do korytarza, wziął klucze i podszedł do drzwi. Tak jak przypuszczał były one otwarte. Pokiwał głową ze śmiechem, nawet nie był zły na przyjaciół wręcz przeciwnie był im wdzięczny. Klucze wziął ze sobą i wrócił z powrotem do kuchni. Wziął z niej jeszcze dwa kieliszki, wino i otwieracz. Gdy wszedł do salonu zastał w nim Jess zajadającą się jego makaronem.
-Przepraszam to tak pachniało że nie mogłam się powstrzymać.- Ruda wyszczerzyła się do niego z pełną buzią.
-Cieszę się, że Ci smakuję.- Brunet zaśmiał się czując tym samym wielką radość w sercu. Niby głupi makaron, ale gdy przygotowujesz go dla kogoś kogo kocha nabiera zupełnie innego wymiaru. Postawił kieliszki na ławie i zabrał się za otwieranie wina. Nalał ciecz do kieliszków i usiadł obok swojej ukochanej.
-Wiesz muszę Ci coś pokazać.- Ruda spojrzała z zaciekawieniem na bruneta. - Zobacz co znalazłem.- Pomachał jej przed oczami kluczami od mieszkania.
-Orzesz..jaka małpa! Byli tu.- Ruda złapała za klucze wymyślając w myślach przeróżne epitety na swoją przyjaciółkę.
-Ale wiesz Kochanie tak naprawdę gdyby nie Chris i Nikki to tak szybko byśmy się nie pogodzili.
-Noo masz rację Misiu. Za to jestem im wdzięczna, ale wiesz co..tak sobie myślę, że w zamian za ich pomoc musimy trochę pomóc im. - Ruda zmrużyła oczy robiąc tym samym dzióbek z ust.
-Co masz na myśli ?
-Nie mam dokładnego planu działania, ale sam mówiłeś o Chrisie dobre rzeczy, a ja też widzę po Nikki jaki on ma na nią ostatnio wpływ. To jak zajął się nią i w ogóle. I tak myślę, że trzeba im jakoś pomóc się zbliżyć do siebie. - Ruda spojrzała mu w oczy.
-Rozumiem o co Ci chodzi i podoba mi się to. Teraz tylko musimy opracować jakiś plan, ale na ten moment proponuję żebyśmy wykorzystali jeszcze to że jesteśmy tu sami.- Zbliżył się do niej biorąc jej talerz i odkładając go na ławę. Ona tylko przygryzła wargę uśmiechając się zalotnie. Brunet natomiast dłoń położył na jej udzie gładząc je i podchodząc coraz wyżej. Ich usta połączyły się w namiętnym pocałunku.
Bez zbędnych słów zdarli z siebie ubrania, całują swoje nagie ciała, pieszczą się zachłannie. Brunet oddechem drażnił jej nagie piersi, językiem zaczął lizać jej brzuch, palcami pieścił jej kobiecość. Ruda zaś swoim oddechem drażniła jego uszy, językiem polizała jego szyję, palcami zaczęła pieścić jego nabrzmiałą męskość…
Chciałbym być w tobie – szepnął. Ruda zaśmiała się po czym rozszerzyła swoje uda dając mu tym samym przyzwolenie. On wbił się w nią bez zbędnych słów. Zaczął poruszać się w niej szybko i zdecydowanie. Ona oplotła go nogami w jedyny możliwy sposób. Z jej ust zaczęły wydobywać się głośne jęki co jeszcze bardziej go nakręcało i podniecało. To nie jest już tylko kochanie się ale pieprzenie – to takie ludzkie i cielesne jednak oboje uwielbiają to. Oboje upijają się tymi doznaniami, upijają się sobą nawzajem...

Cdn...

Ja pierdziele 3 lata mnie tu nie było... 3 lata!!!! A ja mam wrażenie że może z tydzień...
Nawet nie wiecie ile się wydarzyło przez ten czas... Przeszłam przez ogrom gówna... ale wracam pomału do siebie.. W sumie dzięki tej kwarantannie i siedzeniu w domu wróciłam tu... oj ciężko było mi zacząć pisać..ale czuję że nadal ta historia żyje we mnie...
Teraz już pewnie nikogo tu nie ma ale trudno.. Robię to dla siebie <3


3 komentarze:

  1. Stare dobre czasy... mój Boże przecież to już tyle lat.... sama miałam odpowiadania ale niestety Onet usunął wszystko....
    Cieszę się że ktoś coś jeszcze tworzy i az się buźka cieszy czytając i wspominając dobre lata za gowniarza...😀 wytrwałości życzę! Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Stare dobre czasy... mój Boże przecież to już tyle lat.... sama miałam odpowiadania ale niestety Onet usunął wszystko....
    Cieszę się że ktoś coś jeszcze tworzy i az się buźka cieszy czytając i wspominając dobre lata za gowniarza...😀 wytrwałości życzę! Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej kochana :-) :*

    Boże nawet nie wiesz kochana jak bardzo się cieszę, że wróciłaś do pisania i nie ważne, że musiałam tyle czekać na nowy rozdział, bo naprawdę było warto na niego czekać, choć jednocześnie przykro mi czytać, że u Ciebie źle się działo, ale mam nadzieję, że już jest wszystko dobrze :-)

    Co do rozdziału to jest boski kochana

    Nikki i Chris - Mam nadzieję, że ona teraz gdy usłyszała to cudne wyznanie blondyna i powoli zaczęła zdawać sobie sprawę, że też zaczyna coś czuć do niego to da mu szansę otwierając swoje serce przed nim, a on się nie podda i będzie walczył o jej zaufanie i serce

    Jess i Jay - Co tu dużo pisać, po prostu niebo na ziemi. Cieszę się, że pomiędzy tą dwójką jest już dobrze i liczę, że nikt nie spróbuje ich rozdzielić, a także mam wielką nadzieję, że ich plan na połączenie przyjaciół w ramach podziękować w pełni się powiedzie.

    Czekam z niecierpliwością z nowy rozdział

    BU$KA :-) :*

    OdpowiedzUsuń

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...