Rozdział 24
Ruda płakała jeszcze długo. Nie mówiła nic, tylko szlochała przytulona do poduszki. Serce mi się łamało gdy na nią patrzyłam. Nigdy nie widziałam jej w takim stanie. Ona przecież rzadko płakała. Zawsze to ona była tą silną i pyskatą. Nawet po kłótniach z Alexem nigdy nie płakała. Teraz wiedziałam że naprawdę się zakochała..Spojrzałam na nią, miała zamknięte oczy a jej oddech był równy. Zasnęła. Pogłaskałam ją po włosach, po czym wstałam z łóżka i delikatnie przykryłam ją kocem. Zgasiłam światło i wyszłam z sypialni. Weszłam do łazienki. Potrzebowałam kąpieli. Puściłam wodę, dolewając do niej różnych olejków. Usiadłam na skraju wanny, czując jak zmęczenie dopada każdą komórkę mojego ciała. Ze stóp ściągnęłam te cholerne szpilki, rzucając nimi gdzieś w kąt. Czułam jak głowa mi pulsuję, schowałam twarz w dłoniach. Nie wiem co bardziej mnie wykańczało, czy fizycznie te wszystkie treningi czy raczej to wszystko co dzieję się w moim życiu. Nigdy nie miałam spokojnego życia, ale to co dzieję się w nim teraz przerasta mnie. Zakręciłam kurek z wodą. Ściągnęłam z siebie ubranie i zanurzyłam się w cieczy. O tak to było mi zdecydowanie potrzebne. Pomyślałam że chciałabym zniknąć na chwilę. Czułam że wszystko jest ponad moje siły. Ojciec, który nigdy nie ma dla mnie czasu, matka która chcę dla mnie „najlepiej” , Fabian który nie daje mi spokoju, prasa która czeka tylko na moje potknięcie, nowa płyta i trasa no i Chris. Przymknęłam oczy przypominając sobie dzisiejszą sytuację. Sama nie wiem czy to alkohol, czy coś jeszcze dziwniejszego, ale gdy patrzyłam w oczy blondynowi to czułam się jakoś dziwnie. Nigdy wcześniej nie czułam czegoś takiego. Jego wzrok jednocześnie onieśmielał mnie, a z drugiej strony czułam jakby tym samym dodawał mi jakiejś dziwnej energii. Poza tym hipnotyzował mnie, jednym swoim spojrzeniem i uśmiechem. Przygryzłam wargę przypominając sobie jego oddech na mojej szyi i te malutkie milimetry które dzieliły nasze usta. Sama nie wiem czy mam dziękować za to że nie doszło do naszego pocałunku czy raczej przeklinać to. Wszystko jest tak popieprzone. Odchyliłam głowę do tyłu zanurzając się jeszcze głębiej w wodzie.
Po kąpieli, rozsiadłam się na kanapie w salonie przykrywając ciepłym kocem. Nie chciało mi się spać, w głowie ciągle miałam Blondyna. Czułam się tak jakoś głupio...Może dla niego to tylko zabawa, a ja głupia idiotka wyobrażam sobie nie wiadomo co. Wzięłam z ławy kartki papieru i długopis. „nie chcę złamanego serca
Nie chcę oddychać bez Ciebie, kochanie
Nie chcę odgrywać tej roli
Wiem, że Cię kocham
ale pozwól mi to powiedzieć -
Nie chcę Cię kochać na żaden sposób
Nie chcę złamanego serca
I nie chcę grać dziewczyny ze złamanym sercem
Nie, nie, żadnej dziewczyny ze złamanym sercem..”
Odłożyłam to na stolik, może kiedyś powstanie z tego piosenka. Na razie chciałam skupić się na tym jak pomóc pozbierać się Jess. Przytuliłam głowę do poduszki, budując w głowie jutrzejszy plan działania.
…
Rano wstałam dosyć wcześnie. Nie powiem że czułam się super wyspana i wypoczęta, ale czego nie robi się dla przyjaciół. Bez zbędnego marudzenia ruszyłam do garderoby dając Rudej jeszcze kilka minut na sen. Wzięłam z niej swój super wygodny dres i powędrowałam do łazienki. Tam wykonałam toaletę, włosy związałam w kucyka, a na głowę założyłam czapkę z daszkiem. Tak odpicowana weszłam do sypialni, w której smacznie spała Ruda. Z pełną premedytacją odsłoniłam żaluzję.
-Co ty robisz?- Ruda wymamrotała pół sennie.
-Nie co robię tylko dzień dobry i ruszaj tyłek.- Podeszłam do niej zabierając jej kołdrę.
-Daj mi spokój do cholery, nie widzisz że mi się żyć nie chce?- Głos jej zadrżał i widziałam że znowu ma zamiar się rozpłakać.
-O nie nie moja droga. Koniec ze łzami.- Usiadłam obok niej, biorąc jej twarz w dłonie. - Nie płaczemy już przez facetów. Rozumiesz. Bierzemy się w garść i do roboty.- Ruda patrzyła zaskoczona na mnie.
-Ale ja nie chcę, nie chce mi się żyć.- Wydukała wyrywając się i chowając twarz w poduszkę.
-Jessico West!- Wstałam z łóżka zakładając ręce na biodra.- W tej chwili przestajesz ryczeć, bierzesz swój śliczny tyłek ubierasz go w dres i wychodzimy. Masz na to 5 minut! Czekam w salonie, jak się nie pojawisz to czekają cię środki ostateczne.- Powiedziałam po czym odwróciłam się na pięcie i wyszłam do salonu. Usiadłam na fotelu, czekając na Rudą. Po 5 minutach przed moimi oczami stanęła Jess ubrana podobnie jak ja. Posłałam jej słodki uśmiech po czym wstałam i ręką pokazałam jej na drzwi. Przechodząc obok mnie prychnęła tylko. Zaśmiałam się pod nosem i ruszyłam za nią. Kiedy udało nam się wyjść tylnym wyjściem, bez słowa zaczęłyśmy biec w stronę parku. Widziałam jak z Rudej pomału wychodzą wszystkie emocję. Zaczęła coraz szybciej biec zostawiając mnie w tyle. Wiedziałam że dobrze jej to zrobi. Po 10 minutach zatrzymała się łapiąc oddech. Kiedy dobiegłam do niej widziałam jak z jej powiek znowu ciekną łzy. Podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.
-Musisz wziąć się w garść. Walić ich wszystkich. Pana J, pana A i pana F. Musisz myśleć o sobie. Ja nie chcę cię stracić..- Spojrzałam na jej twarz ocierając jej łzy z policzków.
-Dziękuję ci Nikki.
-Nie masz za co, ale teraz bierz tyłek i biegniemy dalej.- Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie przez łzy po czym obie wróciłyśmy do biegania.
Trochę zeszło nam się na tym bieganiu, ale do mieszkania obie wróciłyśmy w dobrych humorach.
-Zamawiam prysznic.- Ruda wbiegła do mieszkania kierując się prosto do łazienki.
-Ej no!-Zaprotestowałam ale było już za późno. - Spoko, to ja zajmę się śniadaniem.- Krzyknęłam ale odpowiedziała mi tylko puszczona woda spod prysznica.
Z tego co znalazłam w lodowce postanowiłam że zrobię placuszki z bananów z borówkami . Oczywiście włączyłam ekspres robiąc dwie kawy. Pokroiłam też wszystkie owoce jakie tylko miałam i skropiłam je wszystkie sokiem z pomarańczy i dodałam trochę mięty. Kiedy śniadanie było już na stole z łazienki wyszła Jess.
-Mmm ale pachnie.- Powiedziała.- Idę się ubrać i wracam do tych pyszności.
-Ok, ja też szybko się ogarnę, ale nie czekaj na mnie tylko siadaj i zajadaj.- Odkrzyknęłam jej i sama poszłam się odświeżyć.
-No młoda powiem ci że śniadanka to ty masz opanowane. - Ruda zwróciła się do mnie kiedy skończyłyśmy jeść.
-Pobudki tez co?- Zapytałam po czym obie wybuchłyśmy śmiechem.
-Tak, tak. Ale było mi to potrzebne, jeszcze raz dzięki. I oczywiście doceniam twoje poświęcenie.
-No widzisz..ja osoba która nienawidzi biegać tak się poświęciłam dla ciebie ty głupolcu.- Wystawiłam jej język.
-Też cię kocham.- Powiedziała i podeszła do mnie przytulając się.
-Ooouuu..ja ciebie też. Ale to nie koniec atrakcji na dziś. - Powiedziałam a ona spojrzała na mnie zaciekawiona. - Ogarnijmy się trochę i zabieram cię gdzieś.- Puściłam jej oczko, po czym sama wstałam od stołu.
…
-Salon fryzjerski?- Ruda zapytała kiedy nasz kierowca zatrzymał się pod jednym z najlepszych salonów w mieście.
-Tak.- Odpowiedziałam widząc w oczach Rudej te jej iskierki. Dobrze wiedziałam że ona uwielbia takie miejsca. A mi samej też przyda się jakaś odmiana.
-Cześć Pablo.- Przywitałam się z głównym fryzjerem.
-O witam moje ślicznotki.- Chłopak dał nam obu po buziaku w policzek.- Piękne jak zawsze, ale Pablo sprawi byście były piękne jak gwiazdy. - Zrobił ta swoją minę z dzióbkiem a my zaśmiałyśmy się. - Zapraszam miłe panie na fotele.
Czas podczas wizyty umilał na Pablo który starał się nas co chwilę rozbawiać, oczywiście nie obyło się bez ploteczek. Dowiedziałam się na przykład że Pablo odmówił wszystkie wizyty Fabiana i że ten musi się teraz czesać u jakiegoś pchlarza. Widziałam po Jess że ona również trochę się ożywiła. Pomału wracała moja Jess. Wizyta w salonie była bardzo udana, spędziłyśmy tam dużo czasu, ale przynajmniej nie był to zmarnowany czas. Jess śmiała się a to był już duży wyczyn.
-Wyglądacie po prostu Bellissimo! - Pablo zaklaskał w dłonie. Obie odwróciłyśmy się do lustra.
-Wow, jesteś cudotwórcą.- Powiedziała Jess przyglądając się swojej burzy loków.
Mi również podobał się efekt miałam rozjaśnione włosy i prześlicznie pofalowane.
-Aaaa..jesteś geniuszem- Krzyknęłam i przytuliłam się do niego. Jess również poszła w moje ślady.
-No już spokojnie dziewczynki bo mnie zadusicie.
…
W dobrych humorach wróciłyśmy do mieszkania. Na dworze robiło się już szarawo.
-Która jest godzina w ogóle?- Spytała Jess
-Nie mam pojęcia, wiem tylko że jestem strasznie głodna. I jeżeli nie zjem nic zaraz to umrę.- Złapałam się za brzuch, który dawał o sobie znać.
-To co..
-Pizza!-powiedziałyśmy jednocześnie, wybuchając śmiechem.
-O tak stanowczo stwierdzam że po takim wycisku rano należy nam się pizza.- Powiedziałam rozsiadając się na sofie.
-Zgadzam się z tobą.- Ruda również zajęła miejsce na sofie, wybierając numer do naszej ulubionej pizzerii. Po niecałej godzinie przyszła nasza pizza z czego bardzo się ucieszyłyśmy. Wygodnie rozsiadłyśmy się włączając jakąś komedie romantyczną. Kiedy miałam już zanurzyć usta w tych pysznościach odezwał się mój telefon. Kurcze prawdę mówiąc to cały dzień na niego nie zerkałam. Odłożyłam pizze i wzięłam telefon do ręki. Faktycznie czekało mnie tam milion wiadomości, w tym jedna od blondasa. Pytał czy jesteśmy w domu. Trochę mnie to zdziwiło, ale odpisałam krótkie „Tak”. Nie czekając na odpowiedź ponownie wzięłam swoją pizze. Ugryzłam kawałek i znowu sms. „Weź wszystkie klucze od swojego mieszkania, ubierz buty i wyjdź na korytarz.” Cooooooo!!!! O co mu chodzi. Spojrzałam na Rudą, ale ona była zbyt zajęta pizzą i filmem. Nie powiem to była chyba najdziwniejsza wiadomość jaką dostałam w ostatnim czasie. Odpisałam mu tylko wielkie „CO?” Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.
-”Proszę zrób to, wszystko ci wyjaśnię.” - Wzięłam kilka wdechów.
-Za chwilkę wrócę.- Powiedziałam do Rudej która machnęła tylko na mnie ręką. W korytarzu ubrałam, pierwsze lepsze buty czyli trampki, z szafki zgarnęłam klucze i z bijącym sercem i niepewnością wyszłam na korytarz.
-Cześć Nikki.- Spojrzałam w bok, gdzie oparty o ścianę stał Chris, a po drugiej stronie stał Jay.
-Co on tu robi?- Spytałam mierząc bruneta.
-Widzisz mówiłem ci, to nie jest dobry pomysł.- Jay zwrócił się do blondyna.
-Poczekaj Jay, Nikki wyjaśnię ci to. Pozwól wejść Jayowi do mieszkania a ja coś ci powiem.- Spojrzałam na niego. Nie podobało mi się to. Nie po to walczyłam cały dzień o Jess żeby teraz oni to wszystko zniszczyli.
-Proszę, zaufaj mi.- Chris podszedł do mnie patrząc mi prosto w oczy. No i tu mnie miał. Miał coś w tych swoich oczach że moje serducho rozmiękało się.
-Ok.- Wydukałam, a on uśmiechnął się pokazując mi oczywiście te swoje dołeczki.- Możesz wejść.- Zwróciłam się do Jaya który niepewnie podszedł do drzwi mojego mieszkania a po chwili był już za nimi.
-Daj mi klucze.- Blondyn zwrócił się do mnie, a ja oczywiście bez oporów mu je podałam. Chris podszedł do drzwi i zamknął je na wszystkie możliwe zamki. Patrzyłam na niego z szeroko otwartymi ustami i kompletnie wryta w podłogę.
-Ej co wy robicie?- Usłyszeliśmy Jaya zza drzwi.
-Zamknęliśmy was i nie wypuścimy póki nie porozmawiacie ze sobą szczerze i się nie pogodzicie.
-Hej co się dzieję.- Usłyszałam Jess. - Co on tu robi?! Nikki do cholery co się dzieję. - Słyszałam przyjaciółkę, ale kompletnie odebrało mi mowę. Patrzyłam tylko na Chrisa, który widocznie był zadowolony z tego co zrobił.
-Tak jak mówiłem nie wyjdziecie stąd póki ze sobą nie pogadacie.- Blondyn podszedł do mnie, a ja patrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami i ustami.
-Co ty zrobiłeś?- Wyszeptałam patrząc mu w oczy.
-Uwierz mi że to co trzeba było. Zaufaj mi.- Puścił mi oczko i szeroko się uśmiechnął. Zaufać? Łatwo mu powiedzieć.
-Nikki jeśli nie otworzysz tych drzwi to cię ukatrupię! Halo..Słyszysz mnie!- Ruda krzyczała i waliła w drzwi. Nie byłam pewna czy ten pomysł Chrisa jest słuszny.
-Chodźmy stąd..Dajmy im czas.- Ponownie spojrzałam na blondasa, który zaczął iść w stronę windy. Spojrzałam na drzwi i dosyć niepewnym krokiem zaczęłam iść za nim.
-Jesteś szalony wiesz?- Powiedziałam w windzie, na co Chris się zaśmiał.
-Wiesz to co się wydarzyło wczoraj nie było dobre, a ja nie mogłem dłużej patrzeć na Jaya, trzeba było podjąć jakieś radykalne środki, a to wydało mi się być najlepszym rozwiązaniem.- Winda zatrzymała się a my znaleźliśmy się na parkingu.
-Tak tylko...czekaj, gdzie my w ogóle idziemy i..przecież jak ja wrócę do mieszkania?- Dopiero teraz dotarło do mnie to że zostałam „wywalona” z własnego mieszkania, a jest wieczór, a ja mam na sobie tylko trampki, jeansy i koszulkę z krótkim rękawem. Zatrzymałam się na środku parkingu i skrzyżowałam ręce.
-Ojj no pojedziemy do nas.
-Chris jest prawie noc...- Wymownie spojrzałam na niego.
-No i co z tego. Mamy wolny pokój, poza tym możesz mi zaufać.- Patrzył na mnie tak rozczulająco, ale nie nie przecież nie mogę mu się tak poddać.
-Chyba zwariowałeś, ja wracam do siebie. -Chciałam się odwrócić, ale Chris złapał mnie za rękę.
-Wiesz że z mojej strony nie masz się czego obawiać, pojedziemy do nas do domu, zjemy coś obejrzymy film, położysz się w osobnym pokoju-Specjalnie podkreślił te słowa.- a z samego rana cię odwiozę. Obiecuję ci że nic ci nie grozi. Nie chcesz żeby oni się w końcu pogodzili? To jedyna szansa żeby te uparciuchy porozmawiały ze sobą..-Jego słowa pomału dochodziły do mnie, co wcale nie zmniejszało mojej ochoty na powrót do własnego mieszkania.
-Nikki!- Nagle usłyszałam za sobą. Odwróciłam się pomału.
-Cześć Alex.- Spojrzałam na chłopaka.
-Jest u ciebie Jess? -Przygryzłam wargę, nie chciałam mówić mu prawdy, nie chciałam kolejnej awantury.- W sumie to nie ważne. Chciałem tylko oddać jej klucze od mieszkania. Zabrałem wszystkie swoje rzeczy. Wyjeżdżam.- Powiedział podając mi pęk kluczy.
-Przykro mi Alex.
-Tak wiem...Tylko tyle chciałem. Cześć.- Nie czekając na moją odpowiedź po prostu sobie poszedł. Poczułam się strasznie dziwnie i nieprzyjemnie.
-Nie przejmuj się, ty nie miałaś na to żadnego wpływu.- Poczułam jak Chris mnie obejmuje ramieniem.
-Wiem.- Powiedziałam cicho, chowając klucze do kieszeni.- Ale to przykre.
-No tak, ale zazwyczaj coś się kończy żeby coś mogło się zacząć.- Spojrzałam na jego twarz. Miał w tych słowach naprawdę sporo racji. Może faktycznie powinnam się poświęcić i dać szansę Jessice i Jayowi na wyjaśnienie tego. A nuż to jedyny sposób aby sobie wszystko wyjaśnili i się pogodzili? Przecież widziałam po niej że jest naprawdę zakochana. -To jak dasz namówić się na odwiedziny naszego zespołowego domu?
-Chyba nie mam wyjścia co? -Uśmiechnął się na moje słowa.
-W takim razie zapraszam.- Wskazał ręką na swój samochód.
Cdn...
Hej wszystkim :****
Znowu tak późno...ale kurcze wam też uciekają tak szybko dni? Mi nawet nie dni tylko tygodnie tak zapierdzielają że to jakaś masakra...
Buziaki :***
Oj ty moja Kochana <3 Jak ja uwielbiam komentarze od ciebie, w których pojawia się informacja o nowym rozdziale! Jeeej! Tyle czekać! Było warto, rozdział jak zwykle cudowny, przesłodki, pełen dobrej energii! Wszystko zaczyna się powolutku układać. Mam nadzieję, że Jay i Jess się pogodzą :D Chris jak zwykle błysnął genialnym pomysłem... Typowo męskie zagranie hahaha. No ale czego my możemy od nich wymagać? :D Nadal czekam i normalnie chyba się nie doczekam aż oni się zejdą... No kurde!!!!!!!!!!! Ile można się dochodzić xd Zachowują się jak cipki... hahaha, nie wiedzą czego chcą! ;o
OdpowiedzUsuńCzekam niecierpliwie na następny rozdział Kochana! A i dziękuję za przepis! Na pewno skorzystam! <33
Chris ma szalony pomysł, aż dziw, że taki spokojny chłopak uciekł w stronę tak radykalnych środków. Co, jeśli Ruda wyrzuci Jay'a przez okno albo go zasztyletuje?
OdpowiedzUsuńW obawie przed czymś takim, bałabym się zamknąć kogokolwiek w jednym pomieszczeniu :D
Między Nikki i Chrisem dzieje się coś fajnego. Chyba się w sobie zakochują, co mnie bardzo cieszy! Wreszcie!
Z jednej strony, szkoda mi Alexa, ale z drugiej - Jess wydawała się być szczęśliwa przy Jay'u :)
Czekam już na kolejny i rozwiązanie tego szaleńczego pomysłu :D
Ściskam ciepło :**
No to padłam. Chris poszalal.... zastanawiam się tylko czy bardziej prawdopodobne jest, że oni się tam pozabijaja, czy że pogodza.
OdpowiedzUsuńNo i..... cóż teraz...no bo.. jest późno.... ciemno... a oni idą do niego... i będą spać pod jednym dachem... a on ja hipnptuzuje:-D
Ale pewnie do niczego nie dojdzie bo Nikki jest oatrozna... i w sumie ciężko jej się dziwić. po Panu F.
Hej kochana :-)
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak się cieszę, że dodałaś nowy rozdział, który jak zawsze jest fantastyczny, cudowny...
Dobrze, że Ruda w trudnym dla siebie momencie może liczyć na Nikki, która doskonale wie jak może podnieść na duchu przyjaciółkę...
Oj Chris jest istnym geniuszem... Mam nadzieję, że jego świetny pomysł wypali i Jess z Jayem pogodzą się a nie pozabijają...
Kurczę strasznie zazdroszczę Nikki, że będzie nocowała u chłopaków i po cichu mam nadzieję, że ta noc jeszcze bardziej zbliży ją i blondyna, bo ewidentnie ciągnie ich do siebie...
Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.
BU$KA <3 :*
ojejusiu... przepraszam, że tak późno! ;O :( zalatana jestem... dni uciekają... sama z resztą wiesz...
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze bomba!! Jestem pod szczerym wrażeniem artystycznej interwencji Chisa :D On to ma łeb! może coś z tego wyjdzie xD byle nie pogrzeb xD
I wgl... oni... razem... pod jednym dachem ? ;D Mieszanka wybuchowa :)) Czuję, że może być grubo xD
Aaa... No no i Nikki! Takiej przyjaciółki to ze świecą szukać! :)
Pisz szybko nast, bo uwielbiam czytać Twoją twórczość :)
Buziaki :*
P.S. Korzystając z okazji, zapraszam na nowy: http://byc-blizej-ciebie-chce.blog.onet.pl/
Hej Kochana u mnie właśnie pojawił się nowy rozdział, na który cię serdeczne zapraszam :****
OdpowiedzUsuńhttp://indeppendent.blog.pl/
Hej, kochanie :*
OdpowiedzUsuńSądziłam, że uda mi się wcześniej :( ale niestety dopiero teraz mogłam wejść.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to treść. Poszłaś do przodu z pisaniem i zauważyłam, że dużo przyłożyłaś się do pisania opisów :) Bardzo estetycznie i pieknie to wygląda. Wcześniej też pisałaś cudownie, ale teraz widać różnicę. Widać, że "lekka" przerwa ci zrobiła na dobre, ale mam nadzieję, że nie będziesz robiła ogromnych przerw od pisania i publikowania.
Co do Rudej, biedna cierpi, ale na całe szczęście może liczyć na Nikki oraz na Chrisa. Jak dobrze mieć przyjaciół. Bardzo ładnie do podkreślasz że między nimi jest ogromna przyjazn, a Nikki pomimo tego, że jest gwiazdą, to nie jest rozkapryszona i wyniosła, a wręcz przeciwnie. Jest wrażliwa na krzywdy swoich bliskich, w tym przypadku Rudej. I cieszy mnie że Chris postanowił wdrążyć swój plan i pogodzić Jess z Jayem.
A Chris i Nikki cały czas powolutku zbliżają się do siebie. Szczerze mówiąc dzieki temu że oboje pomagają Rudej i Jayowi zbliżają się jeszcze mocniej.
Nie wiem co jeszze dodać, ale jestem zadowolona z ciekawego rozdziału jaki dla nas napisałaś :* Pisz szybciutko :*****
pozdrawiam i całuję
INNA ♥
Heeeejka :*
OdpowiedzUsuńU mnie pojawił się 35 odcinek Łez Eleny.
Zapraszam do czytania
Pozdrawiam
INNA
;*
Hej Kochana :)
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością zapraszam na nowy rozdział: http://byc-blizej-ciebie-chce.blog.onet.pl/ Mam nadzieję, że zajrzysz :)
Buziaki :*