Rozdział 37
Zdyszana wbiegłąm do szpitala, czując jak serce wali mi jak oszalałe. Nerwowo rozglądałam się w poszukiwaniu pielegniarki przy recepcji.
-Dobry wieczór. W której sali leży David Carter ?
-Dobry wieczór. A Pani to ? - Spytała pielęgniarka nawet nie podnosząc wzroku nawet na mnie
-Jestem córką?- Odpowiedziałam podenerwowana
-Jasssne- Wysyczała, ale gdy podniosła wzrok, widać było że trochę się zszokowała.- AA Pani Nikki. Yymm Pani ojciec leży w sali 105 na 2 piętrze.
-Dobrze, Dzikęuję. - Powiedziałam i nie czekając na nic więcej zaczęłam iść w stronę windy.
Kiedy do niej weszłam czułąm jak obleciał mnie strach. Tak bardzo bałam się, że to coś poważnego. Zupełnie niespodziewanie poczułam jak ciepła dłoń blondyna ściska moją. Spojrzałam na niego, a on posłał mi pełne otuchy spojrzenie.
Przełknęłam ślinę, i gdy tylko winda zatrzymała się pośpiesznym krokiem udaliśmy się pod salę 105.
Kiedy dotarliśmy pod wskazane drzwi moim oczą ukazała się dobrze znana mi długoonoga blondynka.
-Olivia – Powiedziałam na co ona od razu spojrzała na mnie z tym swoim sztucznym uśmiechem.
-Nikki, jak dobrze że jesteś.
-Co się stało? - Spytałam
-Uuu a kto to? -Wskazała ręką na Chrisa.
-Olivia, to nie jest twój interes. Powiedz mi co z ojcem?! - Pdniosłam głos, bo nie trawiłam tej idiotki.
-Ojj już nie krzycz. Po prostu byliśmy na imprzie u Drake'a i David wypił za dużo syropu na kaszel.- Odpowiedziała teatralnie przewracając oczami.
-Że co? Jak syropu? - Nie wiedziałam o co jej chodzi.
-To taki drink, który poleca Lil Wayne - Patrzyłam na nią z niedowierzaniem . - No wiesz lepsza faza jest po tym- Zaśmiała się, a ja miałam ją ochotę udusić.
-Czy Ty jesteś niepoważna ?! On ma 50 lat, nie może pić syropu na kaszel w formie drinka! Poza tym miałaś się nim opiekować , a nie wyciągać na imprezy na drugi koniec kraju. - Podniosłam głos, czując jak zaraz szlag mnie trafi.
-Ejj nie krzycz na mnie. - Zrobiła minę 5-latki która miałaby się zaraz rozpłakać bo mamusia na nią nakrzyczała.
-Dobra, nie ważne. Lepiej powiedz mi co z nim? Jak się czuje?
-W sumie to lekaż coś tam mówił o płukaniu żołądka, i że za 3 dni powinien wyjść już.
-Uff całe szczęście. - Odetchnęłam trochę. -Wchodzimy do niego? -Spojrzałam na jej krzywą minę.
-Emm.. wiesz ja już byłam u Prysia i w sumie jestem zmęczona, a że Ty tu jesteś to ja jadę do hotelu. Sama wiesz muszę się wyspać bo będę miała worki pod oczami no i to szpitalne powietrze mi nie służy. Także miło było, ale ja zmywam się już. Pa przystojniaku.- Puściła ocko do blondyna, przechodząc obok niego i jakgdyby nigdy nic po prostu sobie poszła.
-Mogłabyś zmyć się już na zawsze. - Mruknęłam pod nosem, zaciskając pięści.
-Nie denerwuj się Kochanie.- Poczułam jak Blondyn kłądzie mi dłoń na ramieniu. Spojrzałam na niego, posyłając mu mały uśmiech. W duchu byłam mu ogromnie wdzięczna że jest tu teraz ze mną, a zarazem było mi strasznie wstyd za popsutą randkę i za tą scenę z tą idiotką.
-Idziesz do taty? - Z moich przemyśleń wyrwał mnie głos Chrisa.
-Tak. Wejdziesz ze mną?- Spytałam patrząc mu w oczy.
-Jeśli chcesz.- Odpowiedział na co ja tylko kiwnęłam głową.
…
-Tato. - Podeszłam do łóżka na którym leżał mój staruszek.
-O córcia cześć.- Powiedział z uśmiechem.
-Coś ty narobił? - Spytałam karcącym głosem.
-Oj to nic takiego. Haha uwierz że twój strauszek przeżył gorsze wypadki po imprezach.
-Tato! Ale Ty nie jesteś już młodzieniaszkiem musisz uważać na siebie.
-Oj córciu, nic mi nie jest. - Pokiwałam tylko głową wypuszczając głośno powietrze. - Nie złość się tylko chodź tu przytul się.- Ojciec wyciągnął dłonie w moją stronę, a ja bez zastanowienia przytuliłam się do niego. Sama nie wiedziałam jak bardzo brakowało mi tego. Tęśkniłam za takim uściskiem ojca, tak jak za nim samym. Już nie pamiętam kiedy ostatnio rozmawialiśmy ze sobą, albo kiedy mogłam liczyć na jego wsparcie.
Po krótkim przytuleniu oderwalam się od ojca, a jego wzrok zatrzymał się na Blondynie.
-A Ty jesteś?
-Dobry wieczór. Jestem Chris proszę Pana.- Blondyn wyciągnął dłoń w stronę mojego ojca, który uścisnął ją bacznie mu się przyglądając.
-Mam nadzieję, że dbasz o moją córkę.- Ojciec zmrużył oczy.
-Tato!- Warknęłam
-Staram się jak tylko mogę. - Blondyn obiął nnie ramieniem
-To dobrze dobrze.
-Lepiej mi powiedz dlaczego nie dałeś znać , że będziesz w mieście?
-Oj bo wiesz Olivia tak na szybko to wymyśliła i w sumie nie było czasu jakoś.
-Aha..nie miałeś czasu. Fajnie. - Poweidziałam czując jak żal ze złością zaczynają mieszać się w moim brzuchu.
-Oj Nikki, przecież jesteś już dużą dziewczynką, nie potrzebujesz mnie.- Powiedział tym swoim tonem, którego nienawidziłam. Od zawsze ignorował mnie i spotykał się ze mną raz na rok i to głównie po to by przedstawić mi swoją nową coraz młodszą dziewczynę. Nawet nie pamiętam już momentu kiedy tak po prostu usiadł obok mnie i porozmawiał ze mną, doradził mi, czy wsparł w czym kolwiek .
-Wiesz co, widzę, że nic Ci nie jest. Masz tu świetną opiekę i nie potrzebujesz mnie. - Powiedziałam zaciskając zęby, czując jak pod powiekami pieką mnie już łzy. Bez zastanowienia obróciłam się na pięcie i zaczęłam iść w stronę wyjścia.
-Oj Nikki nie rób scen!- Ojciec podniósł głos.
-Znasz mój adres, numer mojego telefonu też się nie zmienił, więc wiesz gdzie mnie szukać. - Spojrzałam na niego po raz ostatni po czym wyszłam z sali.
…
Przez całą drogę nie odezwałam się ai słowem. Byłam zła, rozżalona i było mi cholernie smutno i przykro.
Przeżyłam swoją najlepszą randkę, a zaraz całe moje szczęście prysnęło. To było strasznie frustrujące i było mi cholernie głupio przed Chrisem. To miał być nasz wieczór, a jak zwykle z mojej strony coś musiało się spiepszyć. Ja nawet nie martwiłam się o ojca, tylko było mi przykro, że nawet nie zadzwonił do mnie że będzie w mieście. Nie przyjechał się spotkać ze mną... Nigdy nie miał czasu dla mnie. Nawet w najgorszych momentach moejgo życia nie mogłam liczyć na jego wsparcie. Czasami miałam wrażenie, że on w ogóle mnie nie zna. Jestem jego córką, ale jedyne co nas łączy to więzy krwi i nazwisko.
Weszłam do mieszkania, rzucając kluczami o szafkę i poszłam do kuchni.
Z lodówki wyciągnęłam butelkę wódki i sok pomarańczowy. Nalałam trunku do szklanki i niewielką ilość soku. Wypiłam to jednym duszkiem, czując jak przyjemne ciepło rozchodzi się po moim brzuchu.
Nagle poczułam jak Chris przytula się do moich pleców i kładzie głowę na moim ramieniu. Od razu przeszył mnie przyjemny dreszcz.
-Przepraszam Chris..-wyszeptałam, czując jak łzy zbierają mi się w oczach.
-Hej. Popatrz na mnie.- Poprosił, a ja powoli odwróciłam się do niego.
Blondyn uniósł mój podbródek tak bym spojrzała mu w oczy.
-Za co mnie przepraszasz ? - Spytał tak czułym głosem, że rozczuliłam się jeszcze bardziej i po prostu zaczęłąm łkać. Chłopak od razu przytulił mnie mocno. Wtuliłam się w niego, cicho płacząc.
-Przepraszam za to że zniszczyłam naszą randkę.- Delikatnie oderwałam się od niego. - Przygotowałeś coś niesamowitego, a przeze mnie... -Spojrzałam mu w oczy. - Po prostu zniszczyłam to.- Z moich oczu ponownie zaczęły spływać łzy.
-Ej.. Mała nic nie zniszczyłaś.- Blndyn ponownie ujął mój podbródek. - Nasza randka przynajmniej z mojej strony była niesamowita i zapamiętam ją na zawsze. Kocham Cię rozumiesz.- Powiedział, a ja po prostu nie mogłam uwierzyć w jego słowa. Jeszcze nikt nigdy nie traktował mnie w taki sposób. Miałam wrażenie, że Chris to tylko jakiś sen, z którego zaraz się obudzę i zostanie tylko ta smutna rzeczywistość.
-Kocham Cię Chris. - Odpowiedziałam patrząc mu w oczy. Blondyn nic nie mówiąc otarł moje łzy po czym delikatnie zanurzył swoje usta w moich. Oddawałam każdy jego pocałunek.
Nasze pocałunki z każdą sekundą stawały się coraz namiętniejsze i zachłanne. Blondyn po chwili zjechał swoimi ustami na moją szyję, a ja odchyliłam się delikatnie dając mu miejsce. Kiedy z moich ust wydobył się cichy jęk zachwytu, Chris przerwał na chwilę całowanie po czym spojrzał mi w oczy. Jego źrenice były w tym momencie tak wielkie że ledwo można było dostrzec kolor jego oczu. Przygryzłam dolną wargę czując nagły przypływ porządania. Blondyn uśmiechnął się do mnie po czym ponownie wbił swoje usta w moje. Nagle bez ostrzeżenia uniósł mnie i posadził na blacie. Uśmiechnęłam się do niego zalotnie po czym delikatnie rozszerzyłam nogi i przyciągnęłam go bliżej siebie. Blondyn zamruczał, na co w moim brzuchu od razu pojawiły się te wszystkim znane motylki. Zanim zdążyłam się obejrzeć, jego usta ponownie znalazły się a moich. Ohoczo oddałam pocałunek, wplątując przy tym swoje dłonie w jego włosy. Jego usta zjechały na moją szyję, a ja głęboko oddychając owinęłam jego biodra nogami. Chris chwycił mnie za pośladki i zaczął iść w stronę salonu i kanapy. Usiadł a mnie posadził sobie na kolanach. Podciągnął moją sukienkę, błądząc tym samym dłonią po moich udach. Ja nie będąc mu dłużna, zaczęłam rozpinać jego koszulę.
Nasze pocałunki zaczęły nabierać tempa, a w pomieszczeniu zaczęło robić się coraz cieplej.
Lekko się poprawiłam, ocierając się tym samym o krocze Chrisa. Sapnął mi w usta, po czym chwycił mnie za biodra i powtórzył mój czyn. Jego usta zjechały na moją szyję i dekolt.
Całował, kąsał, zasysał, lizał , a ja nie mogłam już znieść tej rozkoszy. Zaczęłam pojękiwać, wplątując tym samym swoje palce w jego włosy i delikanie ciągnąc je za końcówki.
Zanim się obejrzałam, leżałąm pod nim w samej bieliźnie rozpalona już do granic możliwości.
Nasze usta ponownie połączyły się. Owinęłam jego biodra nogami, czując wyraźnie jego erekcję.
Jego dłonie zaczęły błądzić po moim ciele, zatrzymując się na piersiach. Zaczął drażnić moje twarde sutki, na co przygryzłam wargę i delikatnie wygięłam się w łuk, czując niepohamowaną przyjemność, a także coraz większe porządanie.
Rozpięłam jego koszulę do końca, a on pozbył się jej zwinnym ruchem.
Nie mogłam oderwać wzroku od jego torsu, idealnego brzucha, ramion i od tego V na miednicy...uhhh nagle zrobiło mi się tak gorąco, że czułam jak pieką mnie policzki.
Chris pchnął mnie lekko na kanapę, a sam zawisł nade mną. Przygryzłam wargę, a on pocałował mnie zachłannie w usta, po czym zaczął zjeżdzać ustami na szyję, dekolt. Zatrzymał się na piersiach. Jedną dłonią zaczął zsuwać moje ramiączką, nie przestając mnie całować. Postanowiłam mu trochę pomóc więc wygięłam się lekko w łuk i jednym ruchem rozpięłam swój stanik. Blondyn zamruczał seksownie i bez zbędnych słów pozbył się mojego stanika. Spojrzał na mnie takim wzrokiem, że czułam jak miękną mi kolana, a serce przyspiesza.
Chłopak uśmiechnął się, po czym złapał moje piersi i zaczął je najpierw całować, później delikatnie ssać. Jęknęłam cicho czując jak robi mi się mokro.
Blondyn nie tracąc czasu, zaczął masować moją kobiecość, a ja zaczęłam już odpływać w rozkosz.
Niepewnie złapałam za jego penisa i zaczęłam go pocierać. Chłopak sapnął mi w usta, poruszając przy tym biodrami.
Blondyn osunął się całym ciałem w dół, kładąc moje nogi na swoje ramiona. Odchylił majtki i przejechał językiem po całej długości mojej cipki. Z moich ust wydał się przeciągły jęk.
Zaczął drażnić językiem mój guziczek, doprowadzając mnie tym sposobem do obłędu. Jęczałam, sapałam, wyginałam plecy w łuk, a Chris nie przerywał pieszczot.
-Chris.. - jęknęłam, wplątując palce w jego włosy.
Nic nie powiedział, za to włożył swoje dwa palce, dokładając mi rozkoszy.
Czułam jak fala rozkoszy i wzbierającego porządania rozlewa się po moim ciele.
Zaczęłam coraz głośniej jęczeć, poruszając przy tym biodrami. Ta rozkosz była niczym tortura.
-Chris..proszę..- wyjęczałam, na co Blondyn spojrzał mi porozumiewawczo w oczy.
Uniósł się na chwilę, i pozbył się swojej dolnej części garderoby.
Zawisł nademną, po czym złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Jego język oplatał mój. Gdy najmniej się tego spodziewałam, wszedł we mnie bez ostrzeżenia.
W odpowiedzi jęknęłam mu w usta, co widziałam spodobało mu się, bo jego ruchy zaczęły być coraz szybsze.
Czułam, że nie brakuje mi wiele do spełnienia. Chris działał na mnie jak narkotyk. Sprawiał mi rozkosz, która była dla mnie wręcz niepojęta.
Wplątałam palce w jego włosy ciągnąć delikatnie za nie. Było mi cholernie dobrze przez pieszczoty, jakie sprawiał mi.
Zaczęłam coraz głośniej jęczeć poruszając przy tym lekko biodrami. Blondyn zauważył, że jestem ku końcowi.
- Dojdź dla mnie Nikki. - wymruczał po czym zaczął przyśpieszać ruchy.
Dwa razy nie musiał mnie prosić. Po tych słowach przeszyła mnie fala orgazmu. Wygięłam plecy w łuk jęcząc na całe pomieszczenie. Chłopak zwolnił ruchy, pozwalając mi dojść do siebie.
Kiedy mój oddech lekko się uregulował, kontynuował ruchy,
ale teraz były one jeszcze bardziej zdecydowane i mocniejsze. Jedną ręką chwycił mnie za nadgarstki i usadowił je nad moją głową, a drugą zaczął masować mi łechtaczkę, dodając mi tym więcej rozkoszy. Z moich ust wydobywały się głośne jęki, które widziałam pobudzały jeszcze bardziej Blondyna. Jego usta przywarły do moich, a ruchy jego bioder stały się jednostajne.
Jęknęłam przeciągle, kiedy poczułam ciepłą ciecz wypełniającą mnie. Chris położył się na mnie, uniemożliwiając mi tym jakikolwiek ruch i wtulił się w moją szyję, obdarowując ją małymi buziakami. Przytuliłam go, głaszcząc jego czuprynę. W tamtym momencie czułam się niesamowicie szczęśliwa. Przy Chrisie, wszystkie moje problemy magicznie znikały, a ja czułam się taka bezpieczna.
-O czym myślisz Księżniczko? - Z rozmyśleń wyrwał mnie szept Blondyna. Spojrzałam na niego po czym uśmiechnęłam się do niego.
-O tym jakie mam szczęście, że tu jesteś ze mną.- Odpowiedziałam, na co Blondyn podniósł się delikatnie ze mnie do pozycji siedzącej.
-Chodź.- Wyciągnął dłoń w moją stronę, a ja chwyciłam ją, po czym po chwili znalazłam się na jego kolanach.
-Kocham Cię Nikki, i nie pozwolę Cię nigdy skrzywdzić. Nigdy nie zamierzałęm mówić takich słów po seksie, ale chcę żebyś wiedzia, że nigdy nie czułem czegoś takiego jak przy Tobie. Nie wiem co będzie jutro, ale chcę być przy Tobie każdego dnia i uszczęśliwiać Cię.
-Kocham Cię Chris!- Krzyknęłam łąpiąc jego policzki i przyciągając do siebie , łącząc tym samym nasze usta w pocałunek.
Cdn...
Kochana :* <3
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze jest fantastyczny, lecz mam jedno ale - a mianowicie rozdział pomimo tej gorącej treści dla mnie był stanowczo za krótki... Liczę, że następny będzie dużo dłuższy, bo Ty wiesz, że ja uwielbiam Twoje rozdziały i mogłabym je czytać codziennie...
Kurczę naprawdę nie zazdroszczę Nikki takich rodziców i nawet nie chce o tym pisać, bo musiałyby to być mało łagodne słowa...
Na szczęście dziewczyna może liczyć na swoich przyjaciół i oczywiście na Chrisa, który jak widać doskonale wie jak poprawić jej humor...
Mam tylko nadzieję, że ta sielanka pomiędzy nimi będzie trwać w najlepsze i nic ani nikt nie spróbuje jej jej zniszczyć...
Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.
BU$KA :* ❤️