Rozdział 14
-Przyszedłem z kolacją.- Uniósł torbę, w której miał jedzenie.
-Ale..jak? Dlaczego?
-Wpuścisz mnie?-Spytał, na co otworzyła szerzej drzwi wpuszczając tym samy go do mieszkania.
-Wyjeżdżasz więc pomyślałem że zjemy razem i spędzimy trochę czasu ze sobą.-Położył torbę na ziemię i podszedł do dziewczyny. - To będą aż trzy długie dni.- Położył dłonie na jej biodrach tym samym przyciągając do siebie.
Spojrzała mu w oczy z trudem łapiąc oddech. Jego bliskość i dotyk działały na nią jak zaklęcie. Uśmiechnął się po czym złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Przymknęła oczy oddając pieszczotę. Zarzuciła ręce na jego kark, co sprawiło że stali jeszcze bliżej siebie. Błądził dłońmi po jej ciele, aż w końcu chwycił ją za biodra, ona nie protestując oplotła go nogami. Skierował się do kuchni gdzie posadził ją na blacie. Oderwali się od siebie ciągle patrząc sobie w oczy.
-Działasz na mnie tak..tak że wariuje po prostu.- Położył jej dłoń na policzku delikatnie gładząc go kciukiem. - Każda chwila bez ciebie jest udręką. Może nie znamy się zbyt długo, ale ja..
-Cii..-Przyłożyła mu palec do ust.- Nie mów tego.- Wyszeptała patrząc mu w oczy.- Jeszcze nie teraz.- Pokiwał twierdząco głową po czym ich usta ponownie złączyły się w pocałunku.
Starała się nie myśleć o konsekwencjach, chciała poddać się tej pięknej chwili. Miała przed sobą faceta który właśnie chciał wyznać jej miłość, teraz była pewna że musi jak najszybciej załatwić sprawę z Alexem, póki jeszcze nie było za późno.
Siedzieli wtuleni, oglądając jakąś komedie romantyczną. Zajadali się owocami, które okazały się tą „kolacją” którą przyniósł brunet. Cisza która panowała między nimi wcale nie była krępująca. Oboje czuli się w swoim towarzystwie dobrze i swobodnie. Nie znali się wystarczająco długo, ale wcale im to nie przeszkadzało.
…
Siedział z laptopem na kolanach i słuchawkami w uszach. Oglądał jej występy i wywiady. Uśmiechał się do ekranu widząc jej radosną i uśmiechniętą twarz. Śmiał się z tych samych rzeczy co ona. Był nią po prostu oczarowany. Raz była słodką dziewczynką, a raz wulkanem seksu. Podobała mu się i nieziemsko go pociągała.
Nagle poczuł lekkie uderzenie w tył głowy. Zdjął słuchawki mierząc osobnika który go uderzył.
-Czego?- warknął, patrząc na uśmiechniętą twarz Richiego.
-Zakochałeś się Watrin?
-Nie twoja sprawa. W ogóle czego chcesz, po co tu przylazłeś?
-Wiesz tak stwierdziłem skoro nam obu ona się podoba to może rzucimy o nią jakieś losy?
-Chyba cię powaliło.- Zdenerwowany Chris wstał.- Zawsze musisz robić mi na złość i wpieprzać się w moje życie? Zawsze, cholera zawsze musisz startować do tych samych dziewczyn co ja, mało ci że jesteś liderem zespołu i masz na pęczki dziewczyn?
-Nikki to nie jakaś tam dziewczyna..wiesz co chodzenie z nią mogłoby mi przynieść? Poza tym nie łudź się że ona spojrzy na ciebie jak na faceta z którym mogłaby być, to laska z Hollywood, tu liczy się z kim chodzisz, a co jej po jakimś nieznanym piosenkarzu z rozpadającego się zespołu?!
-Nie zapominaj że też jesteś w tym „rozpadającym” się zespole.- Podszedł do niego, czując jak nerwy zaczynają brać górę nad jego ciałem.
-Zakład który pierwszy ją przeleci?- Posłał mu uśmiech.
-Chyba cię powaliło!- Odepchnął go wychodząc z pokoju, uprzednio trzaskając drzwiami.
-Chris, żartowałem.- Blondyn wyszedł za przyjacielem.
-Daj mi spokój. - W pośpiechu ubierał buty nie patrząc na kumpla.
-Chris no! Serio żartowałem...
-Pieprze to wiesz. Mam to gdzieś, po prostu odwal się.- Wskazał na niego palcem po czym wyszedł z domu. Trzasnął za sobą drzwiami i założył kaptur na głowę. Był zły na Richiego, denerwowało go to że zawsze musiał robić mu na złość. Otworzył małą furtkę i wyszedł z posesji. Czasem miał wrażenie że jego kumpel to niedojrzały gówniarz, który tylko udaje tego najsłodszego z zespołu, chociaż nie raz obaj wspierali się nawzajem. Sam już nie wiedział o co tak naprawdę chodziło blondynowi. Szedł przed siebie, nie do końca wiedząc gdzie tak naprawdę podąża. Doszedł do postoju taksówek. Podszedł do jednej i otwierając drzwi pytając czy kierowca ma wolny kurs. Starszy facet z siwym już wąsem uśmiechnął się do niego i odpowiedział twierdząco. Blondyn wsiadł do samochodu i podał mu adres, który bardzo dobrze zapamiętał. Sam do końca nie wiedział czy to dobry pomysł w końcu było już po 22, a ona mogła już spać, ale to jedyne miejsce gdzie teraz chciał być.
…
Po powrocie od Jess, wzięłam długą kąpiel i ubrałam się w swoja ulubioną piżamę z logiem batmana na koszulce. Wino szumiało mi jeszcze trochę w głowie, ale nie przeszkadzało mi to wręcz przeciwnie czułam się wyluzowana. Porozstawiałam świece zapachowe w salonie i pozapalałam je. Czekałam aż ten cudowny zapach rozniesie się po całym mieszkaniu. Zgasiłam światło i rozłożyłam się na sofie, przykrywając się ogromnym białym kocem. Włączyłam telewizor w którym akurat leciało jakieś romansidło. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko kogoś do kogo mogłabym się tak po prostu, bezwarunkowo przytulić, bez zbędnych słów, układów...Kogoś kto okażę się prawdziwym przyjacielem..Zanurzyłam się po nos w kocu i oglądałam jak dziewczyna na ekranie ma to czego ja właśnie teraz potrzebowałam. Westchnęłam głośno, gdy po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka. Spojrzałam na zegarek, nikogo się nie spodziewałam i to jeszcze o tej porze..
Trochę się przestraszyłam no ale w końcu ochroniarze nie wpuścili by kogoś kogo nie znają. Wyswobodziłam się z mojego kokona i zapaliłam światło, po czym na boso poszłam otworzyć. Miałam przeczucie że to moja matka, z kolejnymi sercowymi rozterkami, więc nie przejęłam się tym że moje spodenki ledwo zakrywają pośladki, a pod bluzką nie mam stanika. Nie patrząc kto to otworzyłam. I co? I zaliczyłam zonka. W drzwiach stał Chris. Mimo jego przygnębionej miny prezentowa się..mmm..doskonale. Miał dłonie włożone w kieszenie od spodni, a włosy postawione do góry.
-Cześć Nikki.- Powiedział mierząc mnie wzrokiem.
-Hej.- Odpowiedziałam rumieniąc się i jednocześnie przeklinając w duchu że nie spojrzałam przez ten pieprzony wizjer. -Co tu robisz Chris?- spytałam a jego wzrok z powrotem powędrował na moją twarz.
-Emm...ja- Zaczął się denerwować. Teraz to nabrałam podejrzeń.- Byłem w okolicy i Mark kazał mi przynieść ci teksty do naszej współpracy.- Przygryzł dolną wargę, teraz na bank byłam pewna że coś kombinuję, ale postanowiłam grać w tą jego grę.
-Ok.- Powiedziałam.- Więc wejdź, od razu to sprawdzę.- Otworzyłam szerzej drzwi, wpuszczając go do środka. Przeszedł obok mnie, a ja zaciągnęłam się zapachem jego perfum, które swoja drogą były zniewalające. Zamknęłam drzwi i odwróciłam się do niego. Stał naprzeciwko przyglądając mi się. Czułam jak jeździ wzrokiem po moich nogach. Odchrząknęłam a on spojrzał z uśmiechem na moją twarz.
-Idź do salonu.- Przewróciłam oczami i sama udałam się do kuchni. Włączyłam ekspres a z szafki wyciągnęłam dwa kubki.
-Kawa?- Blondyn zdziwił się kiedy postawiłam przed nim kubek.
-A co chciałeś? W końcu mamy pracować.- Zmrużyłam oczy.
-No tak..
-Właśnie. To poczekaj chwilę, idę się ubrać.-Powiedziałam a on złapał mnie za rękę.
-Po co, przecież dobrze wyglądasz.- Znowu przejechał wzrokiem po mojej sylwetce.
-Wiesz jakoś nie przywykłam żeby pracować w piżamie.- Wystawiłam mu język i wyrywając swoja dłoń zniknęłam w drzwiach garderoby. Usłyszałam tylko cichy śmiech blondasa za sobą.
Wyciągnęłam jakieś czarne leginsy i dłuższy biały sweterek z rękawami ¾ no i oczywiście stanik. Szybko się przebrałam i wróciłam do chłopaka.
-Wolałem cię w tamtej wersji.- Powiedział z uśmiechem kiedy usiadłam obok niego.
Pokiwałam tylko przecząco głową, patrząc na niego i ten jego zniewalający uśmiech, który oczywiście powodował te jego cholernie seksowne dołeczki w policzkach.
-Nie bajeruj blondasie tylko dawaj te teksty.- Wskazałam dłonią na ławę.
-Emm..- Zaczął drapać się po głowie.- Bo wiesz..-Spojrzał na mnie.
-No właśnie nie wiem.- Uniosłam jedną brew do góry patrząc z uśmiechem na jego zmieszanie. -Chris trzeba było od razu powiedzieć mi prawdę, a nie kantować że chodzi o pracę.- Spojrzał na mnie ze zdziwieniem. - Nie patrz tak. Nie masz żadnych tekstów przy sobie prawda?- Spytałam a on tylko ze zrezygnowaniem pokiwa głową. - No właśnie. Więc co cię do mnie sprowadza, na dodatek o tej porze? -Blondyn spuścił głowę w dół, a ja wzięłam z ławy kubek z kawą. Upiłam łyka ale od razu skrzywiłam się bo chyba na pewno zapomniałam jej posłodzić. Odłożyłam tą nieszczęsną kawę i spojrzałam na Chrisa który dalej siedział nie odzywając się.
-Coś się stało?- położyłam dłoń na jego ramieniu. Podniósł twarz patrząc na mnie smutnym wzrokiem.
-W sumie to nie..wiesz przepraszam że ci zawracam głowę, będę już szedł.- Wstał.
-O nie, teraz nie wyjdziesz stąd póki nie powiesz co jest. - Mocno pociągnęłam go za rękę tak że z powrotem usiadł. Spojrzał na mnie zaskoczony.
-Przyszedłeś do mnie więc chyba coś cię trapi, poza tym i tak mnie już rozbudziłeś i nie zasnę póki nie dowiem się co to jest.- Skrzyżowałam ręce na piersiach patrząc na niego poważnie.
-Pokłóciłem się z Richiem, Jay gdzieś wybył, z Izzym nie da się pogadać, a Vincent spał więc pomyślałem o Tobie.- Spojrzał mi w oczy.
-A o co się pokłóciliście?
-Ooo..-przeciągnął.- o taką pewną sprawę, Richie zawsze robi mi na złość, wiedząc dobrze jak mnie to denerwuje. Ale akurat ta sprawa jest dla mnie bardzo ważna i tak jakoś...- Oparł się o sofę, zakładając dłonie za głowę.
-Hmm..musi być wam ciężko tak cały czas przebywać ze sobą..praca, dom..Może powinieneś po prostu z nim szczerze pogadać. Szczere rozmowy są najlepszym rozwiązaniem na wszystko. -Również oparłam głowę o oparcie. Przymknęłam oczy wdychając cudowny zapach który rozniósł się od świec.
-Chyba tak będę musiał zrobić.-Odpowiedział, a ja dalej nie otwierając oczu rozkoszowałam się słodkim zapachem.
-Po co ci tyle świec?- Otworzyłam jedno oko spoglądając na niego.
-Bo lubię. - Ucięłam zamykając oko.
-Nie boisz się że mieszkanie ci się spali?- Spytał z uśmiechem.
Otworzyłam oczy, siedział patrząc na mnie w zabawny sposób.
-Pff..nie nie boję się...faceci- Uderzyłam go lekko poduszką.
-Pff..dziewczyny.- Oddał mi mówiąc takim tonem jak ja.
Spojrzałam na niego krzyżując ręce na piersiach, skubany zrobił to samo. Otworzyłam usta by coś powiedzieć, ale blondas zaczął robić głupie miny co wywołało u mnie atak śmiechu. On również zaczął się śmiać. Nawet nie zauważyłam kiedy znalazł się bardzo blisko mnie. Przestał się śmiać a jego twarz nabrała bardziej poważny wyraz. Ja również przestałam się śmiać i spojrzałam w jego śliczne tęczówki.
-Lubię jak się śmiejesz.- Wyszeptał a jego dłoń znalazła się na moim policzku. Poczułam jak robi mi się gorąco, a policzki zaczynają piec. Oddychanie w tym momencie było chyba najtrudniejszą czynnością do wykonania.
-Chris.- Wyszeptałam, bojąc się tego co może nastąpić.
-Jesteś taka śliczna.- Kciukiem delikatnie głaskał mój policzek. Przymknęłam oczy czując ścisk w żołądku i jednocześnie przyjemne ciepło na twarzy. Czułam jak się przybliża, a jego oddech obejmuje moje usta.
-Chris nie rób tego.- Otworzyłam oczy odsuwając się od niego. Widziałam rozczarowanie w jego oczach.
-Nie podobam ci się?-Spytał smutno.
-To nie chodzi o to..
-A więc o co?- Wstał a jego ton nabrał ostrości. - Powiedz od razu że nie nadaję się na twojego chłopaka! Przecież nie wypada ci chodzić z jakąś mało znaną osobą...Tobie potrzebny jest ktoś z Hollywood..-Jego słowa zabolały, ale najgorszy był jego pełen smutku i żalu wzrok, który przebijał mnie na wylot.
-To nie tak..
-Daruj sobie, nie jestem głupi..wszystko rozumiem. Przepraszam że zająłem ci czas. Pa.- Usłyszałam tylko jak zatrzaskuję za sobą drzwi.
-Chris to nie tak..-Wyszeptałam już sama do siebie, czując jak w oczach zbierają mi się łzy. Mocno zacisnęłam usta, czując jak słona ciecz wydobywa się spod moich powiek. Schowałam twarz w dłoniach cicho szlochając. Zabolały mnie jego słowa, ale najgorsze było to że niechcący zraniłam też jego. Polubiłam go, ale nie chciałam pchać się w kolejny związek bez czegoś większego niż tylko zauroczenie.
…
Wściekły wszedł do domu, trzaskając drzwiami. Miał gdzieś to czy kogoś obudzi. Był cholernie zły..zły sam na siebie i na cały świat. W salonie zastał grających na konsoli Izzyego i Richiego.
-Chris, możemy pogadać?- Blondyn podniósł się z dywanu.
-Nie nie możemy. Wiesz możesz być zadowolony z siebie i się cieszyć bo miałeś cholerną rację!- Wykrzyczał i bojowym krokiem skierował się do swojego pokoju. Ściągnął z siebie bluzę z koszulką i walnął się na łóżko, zakrywając dłońmi twarz. Spodobała mu się i to bardzo, ale widocznie nie był wystarczająco dobry dla niej...
Cdn..
Przepraszam że tak dawno nie było rozdziału..ale trochę się działo, poza tym straciłam wene i kurcze chyba ten rozdział to totalna porażka heh..
Nie umiem pisać...
Buziaki :*
Hej kochana :-)
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze jest BOSKI ... Jak nie przestaniesz mówić, że któryś z rozdziałów jest porażką bądź, że nie umiesz pisać to nie wiem co Ci zrobię...
Kurczę nie spodziewałam się, że Richie mógłby założyć się o dziewczynę czy czy zaproponować losowanie, który to blondasów będzie z Nikki.
Szkoda, że tak się potoczyła rozmowa między Nikki a Chrisem, mimo, że w pełni rozumiem dziewczynę. Mam tylko nadzieję, że szybko porozmawia szczerze z blondynem i opowie o wszelkich obawach oraz o tym, że podoba się jej.
Ha, czułam, że to Jay przyszedł do Rudej. Liczę, że naprawdę dziewczyna zerwie z Alexem i nie będzie już grała na dwie strony.
Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.
Rozdzial swietny. Kurcze juz myslalam ze cos tu sie zacznie dziac. A tu nic! Oj lubisz nas tak katowac xd juz bym chciala zeby sie zeszli, tak na chwile chociaz xd haha rozdzial jak zwykle swietny i nie pisz tu o braku weny bo jakos to napisalas! I niczego tu nie brakje. A dalej potoczy sie samo :* Czekam na nastepny :*** Sciskam i caluje mocno <3
OdpowiedzUsuń"rozdział to totalna porażka" -pisanie takich bzdur powinno być karalne!
OdpowiedzUsuńUśmiechałam się do monitora w momencie jak Chris przedrzeźniał Nikki, to było słodkie, a potem było mi bardzo smutno jak wyszedł trzaskając drzwiami, myśląc, że Richie miał rację :( Takie emocjonalne rollercoaster mi zafundowałaś ;)
Podobał mi się też bardzo fragment jak nasz blondyn powiedział, że woli Nikki w piżamie, heh, facet ;D
No, i jak Alikus, nie spodziewałam się takiego zachowania po Richie'm. Niby od początku obaj wykazywali zainteresowanie brunetką (jak dobrze pamiętam to Richie wyrywał ją w klubie do tańca :P), ale proponować rzucanie losów o dziewczynę, eee, rzeczywiście gówniarskie zachowanie.
Poza tym BRAWO RUDA! -mądra decyzja :D
Czekam na kolejny rozdział w Twoim wykonaniu!
Pozdrawiam :*
PS. Jest naprawdę dobry! Umiesz pisać ;)
Witaj :)
OdpowiedzUsuńI ty dziewczyno nie umiesz pisać? Widziałam wiele i jedno jest pewne gdybyś nie umiała pisać rozdział nie wyszedł by tak świetnie, wprawdzie jest na razie jedynym, którym przeczytałam, ale szybko resztę nadrobię. Serdecznie cię pozdrawiam i zapraszam do mnie http://haven-is-near-hell.blogspot.com ;)
Weź, nie pleć głupot, dobra?
OdpowiedzUsuńPrzecież jestesmy tu wszyscy wiec widocznie umiesz pisac i nasz zabralas w Twoj wspanialy swiat!
Jakbys nie umiala, to bys nas przy sobie nie zatrzymala :) przynajmniej mnie :)
Co do rozdzialu to szkoda mi Chrisa, przez ta rozmowe z blondasem teraz jest zalamany, a przeciez Niki nie o to chodzilo.. boi sie dziewczyna.. ale facet jak to facet nie zrozumie..
A Ruda? Ale iskrzy! Ahhhhh :D czekam niecierpliwie co dalej :D
Serdecznie zapraszam do siebie na nowy rozdział :*
OdpowiedzUsuńhttp://neverforgetyoou.blog.pl/
Hej, kochana ;*
OdpowiedzUsuńOjej, ta końcowa scena z Nikki i Chrisem była naprawdę mocna.
Szkoda mi dziewczyny, bo jej naprawdę nie chodziło o to, o co pomyślał Chris ;/
Taka niezręczna sytuacja pomiędzy nimi, a miało być tak pięknie.
Biedna nie chciała, aby to tak szybko się zaczęło, a on zrozumiał, że potrzebowała za partnera kogoś bardziej znanego z Hollywood.
Biedny myśli, że Nikki ma go gdzieś :(
A ona biedna niepotrzebnie oberwała od niego...
Mam nadzieję, że sobie wyjaśnią to wszystko.
Widać, że Chrisowi zależało skoro tak zareagował.
Ey, no co Ty!
Mnie też się zdarza napisać kiepski rozdział, ale pamiętaj, to że raz coś słabiej napiszesz, nie oznacza, że będzie to się powtarzało. Po świętach zyskasz energię i wenę do pisania, więc będzie dobrze ;*
A czy faktycznie rozdział był słaby.... no nie powiedziałabym. Może i za wiele się w nim nie działo, ale ja nie narzekam, zresztą nikt źle nie powie, bo prawda taka, że piszesz kreatywnie i masz potencjał. Więc Twoje rozdziały są ciekawe, nawet jeśli tak nie uważasz ;)
Głowa do góry.
Czasem pisarz ma słabe dni ;D
xoxo
INNA.
Jak byś nie umiała pisać to byśmy tego nie czytali! Nie gadaj głupot :)
OdpowiedzUsuńSzkoda że Nikki i Chris sie nie dogadali mogłby ją chociaż wyłuchać a tak to co teraz będzie z nimi....
Faceci...zawsze wszystko wiedzą lepiej brrr.
Czekam na dalszy ciąg. Mam nadzieję że szybko sie pojawi :)
Ściskam :*
Świetnie mi się czytało ten rozdział.
OdpowiedzUsuńNie rozumiem dlaczego uważasz, że nie umiesz pisać. Gdyby tak było to byśmy tu nie zaglądali wszyscy.
Co do książki to przykro mi, że Nikki nie może dogadać się z Chrisem. To smutne.
PS Zapraszam do mnie jeśli masz ochotę :d
Hej! Wybacz, że tak późno - również wiele się u mnie działo.
OdpowiedzUsuńCo do rozdziału to szkoda, że tak smutno się zakończył. Tworzyli taki fajny duet :C Mam nadzieję, że jednak sobie wytłumaczą tą sytuację i już będzie lepiej...
U mnie nowy rozdział, zapraszam!
Wesołych świąt!
Hej kochana ;*
OdpowiedzUsuńZ Okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Ci dużo zdrowia, miłości, spełnienia najskrytszych marzeń.
Wiele weny twórczej do pisania opowiadań, oraz w przyszłości wydania ciekawej książki ;*
Życzy INNA.
Wiem, że obudziłam się dopiero teraz, ale nie miałam czasu na neta, a dopiero co wróciłam z kolacji wigilijnej.
Jeju, jacy faceci są dziwni.. coś gdzieś usłyszy, co zagrozi jego ego i już się robi nieobliczalny. Jak dla mnie to Chris zachował się jak cham i prostak. Jak mógł jej coś takiego powiedzieć? Przecież nie znają sie bardzo długo, a ten już z jęzorem... w dawniejszych czasach, to padłby chyba trupem, gdyby miał sie latami zalecać do wybranki ;)
OdpowiedzUsuńi dobrze piszesz, nie gadaj głupot!
Zapraszam na nową notkę :D
OdpowiedzUsuńO nie, nie,nie!
OdpowiedzUsuńCzemu Chris wziął sobie do serca słowa Richiego? Dlaczego!? Nawet on zauważył,że Nikki wpadł w oko Chris i co? Ciężko mu się z tym pogodzić,że nie wszystkie dziewczyny lecą na niego?
Eh... Czemu Nikki go odepchnęła? :( Tak mi teraz smutno :(
Buziaki :*
Rozdział wyszedł emocjonujący, więcnie wiem o co CI chodzi :D
Hej kochana ;*
OdpowiedzUsuńZapraszam Cię na kolejny odcinek Łez Eleny ;D
Pozdrawiam ;*
INNA
Richo to typowy pies ogrodnika! Widać, że jemu na Nikki nie zależy, tylko tak po prostu chce podrażnić się z Chrisem. Nie lubię takich osób! Współczuję Watrinowi, bo byłam przekonana, że ten wieczór skończy się uroczym pocałunkiem, a tu takie zakończenie. Nikki powinna mu powiedzieć wprost, a nie pozwolić mu odejść z taką myślą, że czuje się gorszy;/ To na pewno go zdołuje. Chris Watrin nie zasługuje na coś takiego. Zasługuje na same dobroci :)) teraz ciężko jest mi wyobrazić sobie ich spotkania. odcinek jest świetny, a Ty mówisz, że nie jesteś w formie. No bez przesady! :P
OdpowiedzUsuńaha i u mnie też nowy! :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na nową notkę :D
OdpowiedzUsuńZapraszam jeszcze raz :D
OdpowiedzUsuńhej . kiedysn dostaniesz kopa za te teksty typu ze rozdział jest słaby :P :D .gdyby był slabe to tyle osób by czytało ? . czyzby Jess zmadrzała i wybierze wkoncu któregoś ? mam nadzieje ze jej wybrankiem bedzie Jay . mam nadzieje ze Chris pojdzie po rozum do glowy i powie Nikki co do niej czuje . .ps. czekam na kolejny . buziaki :*
OdpowiedzUsuńCholera! Nie wiem dlaczego nie ma tu mojego komentarza skoro byłam już i czytałam ? Albo nie widzę, ślepa jestem? Nie wiem:/
OdpowiedzUsuńW każdym bądź razie rozdział genialny a nie słaby :D ale mam to samo, dla mnie gniot, a dla kogoś cudo :D nic na to nie poradzimy, a szkoda :)
Nikki i Chris zdecydowanie potrzebują szczerej rozmowy w samotności!