Rozdział 9
-A co powiesz na spacer?- Znowu zadziwił mnie swoim pytaniem. Spacer w środku nocy, gdzie do mojego mieszkania jest chyba z 5km.
-Ale ja mam do domu chyba z 5 km..-niepewnie spojrzałam na niego.
-Nie szkodzi, najwyżej cię poniosę….
Stałam tak patrząc na niego i zastanawiałam się czy to żart czy blondyn faktycznie proponuje mi spacer o 23:00 gdzie do mojego domu jest tak daleko. Nie wyglądał jakby się zgrywał, wręcz przeciwnie, pewnie patrzył mi w oczy delikatnie się uśmiechając.
-To tylko spacer, a ja nie zrobię ci krzywdy.- Mruknął mi do ucha co spowodowało że moje serce zaczęło szybciej bić...a w żołądku pojawiło się coś dziwnego.
Blondyn wyszedł, a ja dalej stałam w tym samym miejscu. Wryło mnie w ziemie...Posłuchać rozsądku który aż krzyczał że mam wsiadać do samochodu i wracać do domu, a nie włóczyć się po nocach z obcym chłopakiem...czy poddać się chwili i iść tak zwyczajnie na spacer?
Dobra najwyżej będę żałować. Podeszłam do samochodu otwierając drzwi.
-Może pan wracać do domu, wrócę na własną rękę- Nie czekając na odpowiedź zamknęłam drzwi i ruszyłam za blondynem który był już dość duży kawałek ode mnie. Czy on myśli że ja będę teraz biegła za nim? Pfff..nie doczekanie jego...jak zaprosił mnie na spacer to mógłby poczekać a nie..Trochę wkurzyło mnie to że blondas nie poczekał na moją odpowiedź tylko poszedł sam..Był zbyt pewny siebie..co z jednej strony mnie drażniło a z drugiej przyciągało..Byłam ciekawa jego...
Szłam najszybciej jak tylko potrafiłam, ale w szpilkach to nie takie łatwe, gdybym mogła to rzuciłabym chyba w niego jakimś kamieniem. No dobra Carter, w końcu bieg w szpilkach to nie taka trudna rzecz..nie raz przerabiałaś to na backstage'u albo w garderobie.
-Wiesz mogłeś przynajmniej zaczekać.- dogoniłam go, przeklinając w myślach niewygodne buty.
-Wiedziałem że mnie dogonisz.- uśmiechnął się nie patrząc na mnie. No nie teraz to chłopak przegiął...zrobił to specjalnie i z pełną premedytacją...Postanowiłam się do niego nie odzywać, o tak to będzie kara...I wiecie co on też się nie odzywał, szliśmy obok w kompletnej ciszy, jedyne dźwięki to przejeżdżające samochody no i stukot moich obcasów, a najlepsze w tym wszystkim było to że ja kompletnie nie wiedziałam gdzie jestem i jak daleko mam do domu. Wzięłam głęboki wdech powoli wypuszczając powietrze.
-Zawsze tak robisz?- postanowiłam się w końcu odezwać.
-Jak?- spytał zerkając na mnie.
-Zabierasz dziewczyny na spacer, każesz biegać za sobą, a później ignorujesz je nie odzywając się do nich?
Chłopak zaśmiał się. Przepraszam czy ja powiedziałam coś zabawnego?
-Nie, nie zawsze- przystanął- w sumie to nigdy.
Tym razem to ja nie zatrzymałam się tylko szłam dalej, a co.
Nagle poczułam szarpniecie za rękę. Zdążyłam tylko zobaczyć rękę Chrisa trzymającą moją i wielki napis „ Plac zabaw” Kiedy się zatrzymaliśmy spojrzałam na niego jak na ufo.
-Serio?- spytałam patrząc na jego rozbawioną twarz.
-Serio.- odpowiedział mi i ruszył w stronę huśtawek.
Jego już zupełnie powaliło..nie w sumie to mnie powaliło. Jest środek nocy, a ja jestem na placu zabaw ze niezrównoważonym facetem, super, brakuję tylko jakiegoś szalonego paparazzi i materiał na okładkę gotowy. Rozejrzałam się dookoła, nie było nikogo, w sumie nie dziwię się kto w środku nocy przychodzi na plac zabaw...
Chris siedział na huśtawce bujając się w najlepsze, nie pozostało mi więc nic innego niż dołączyć do niego. Podeszłam do huśtawki i usiadłam na krzesełku, nogami odepchnęłam się delikatnie, a już po chwili bujałam się w powietrzu.
-Od zawsze chciałaś być gwiazdą?- spytał nagle przestając się huśtać.
Również się zatrzymałam. Spojrzałam na niego a później na niebo które było pokryte małymi błyszczącymi brylancikami.
-Nie uważam się za gwiazdę...Jak byłam mała to tato zabierał mnie na wszystkie swoje koncerty, a również na koncerty swoich przyjaciół. W naszym domu muzyka była wszechobecna. Zawsze w nocy wychodziłam po kryjomu z pokoju i schodziłam do jego studia gdzie sam tworzył kolejne piosenki..Zawsze chciałam być taka jak on..Podobało mi się to. Poza tym moja matka od zawsze pchała mnie w show biznes, zabierała na castingi...Z czasem to po prostu stał się mój świat. Nie znam innego życia. A kiedy rodzice zaczęli się kłócić..co później doprowadziło do ich rozwodu to właśnie muzyka stała się moją ucieczką.- wstałam z huśtawki czując że łzy zbierają mi się w oczach. Przed oczami miałam te wszystkie kłótnie, awantury które były w domu..nowe kobiety mojego ojca..obcych mężczyzn których matka przyprowadzała..
Stanęłam przed wyjściem, ocierając mokre policzki.
-Przepraszam..ja nie chciałem sprawić ci przykrości.- chłopak stanął przede mną.
-Ok. Nic się nie stało.- mruknęłam nie patrząc na niego.
-Ej.- poczułam jak jego ciepła dłoń dotyka mojego podbródka unosząc go do góry. Nie opierałam się temu. Zmusił mnie bym spojrzała na niego.- Na prawdę nie chciałem żebyś się zasmuciła. Przepraszam.- widziałam w jego oczach skruchę i to że ewidentnie się zmartwił.
-Nic się nie stało.- wymusiłam uśmiech.
-To nie płacz już.- wyciągnął z kieszeni chusteczkę i otarł mi policzki. - Szkoda oczu.- uśmiechnął się ukazując te swoje dołeczki. W dłoni dalej trzymał mój podbródek. Czułam jak kciukiem delikatnie gładzi moją skórę.
Odwzajemniłam uśmiech, czując jak robi mi się gorąco.
-Idziemy dalej?- wyszeptałam sama nie widząc w sumie dlaczego szeptałam.
-Tak.- chłopak pokiwał głową i bęc puścił mój podbródek, a przyjemne ciepło zniknęło jak przez mrugniecie.
Wyszliśmy z placu i szliśmy przed siebie. Weszliśmy do parku który nie wydawał się zbyt przyjaznym miejscem. Było ciemno, a tam co druga lampa była zepsuta. Na niektórych ławkach spali bezdomni,a ja miałam wrażenie że ktoś idzie za nami. Słyszałam jakieś szepty za nami, co nie zbyt mi się podobało, a wręcz zaczęłam się bać. Serce biło mi tak szybko że miałam wrażenie że zaraz wyskoczy mi z piersi i samo ucieknie biegiem. Spojrzałam na Chrisa, wydawał się być spokojny i opanowany. Może to tylko ja mam jakieś schizy?
Nagle przebiegło mi coś przed nogami.
Pisnęłam tak głośno że chyba pobudziłam wszystkich bezdomnych w promieniu 10 km. Nie zważając na nic chwyciłam blondyna za rękę chowając się za niego z zamkniętymi oczami.
-Spokojnie to jeż.- odwrócił się do mnie łapiąc wolną ręką za ramię.
Otworzyłam najpierw jedno oko, a później drugie.
-Zobacz to tylko mały jeż.- wskazał ręką na zwierzątko.
Spojrzałam najpierw na jeża a później na blondyna. Wzięłam głęboki oddech uspakajając swoje nerwy, w dłoni wciąż ściskałam dłoń blondyna nie do końca świadoma tego.
-Chodźmy już stąd.- powiedziałam prawie błagalnym tonem na co on kiwnął głową. Spojrzałam na swoją dłoń która nadal była spleciona z dłonią chłopaka. Puściłam ją czując jak cała się rumienię. Miałam tylko nadzieję że przez to że jest ciemno nie widać tego. Podeszłam do tego małego zwierzaczka, śmiejąc się w duchu ze swojej głupoty.
-A więc to ty mnie tak wystraszyłeś.
-W nocy wszystko wydaje się straszniejsze.- blondyn pojawił się obok mnie.
-Masz rację.- spojrzałam na niego uśmiechając się delikatnie.
…
Leżał w łóżku przewracając się z boku na bok. Sen którego potrzebował nie chciał przyjść. Gdy tylko zamykał oczy widział rudą dziewczynę, w uszach słyszał jej jęki i słowa które wypowiadała do jego ucha. Poczuł że krew w jego żyłach zaczęła krążyć szybciej. Wiedział że musi coś zrobić, nie mógł leżeć tak bezczynnie bo czuł że zwariuje. Wstał z łóżka i podszedł do okna. Oparł się o parapet, zaciskając dłonie w pięści.
-Dlaczego się nie odzywasz? - wyszeptał, odchodząc od okna. Usiadł przy biurku zapalając małą lampkę. Wziął karki i długopis. Dawno tego nie robił, ale teraz poczuł że ma przypływ weny...czuł że musi wyrzucić z siebie to co go trapi a to będzie najlepszy sposób na to.
…
Szliśmy i szliśmy, rozmawialiśmy na różne tematy. Nie czułam już skrępowania i otworzyłam się trochę przed nim. On opowiadał mi o zespole o tym jak od małego uwielbiał śpiewać i jak z pasji przerodziło się to w jego zawód. Co chwilę podrzucał też jakimś żartem co doprowadzało do tego że oboje śmialiśmy się na cały głos. Mieliśmy szczęście że na ulicach nie było zbyt dużo ludzi, którzy by mnie rozpoznali bo inaczej skończyło by się to milionem zdjęć i autografów. Jak się czułam? Wspaniale, blondyn dawał mi taka totalną swobodę, nie udawał nikogo, i ja przy nim też mogłam być sobą. Wszystko było pięknie póki moje stopy nie zaczęły boleć. Czułam że mają dość ciasnych szpilek i tak długiego dystansu. Przystanęłam ściągając je. Chris patrzył na mnie dziwnie.
-No co?- spytałam patrząc na jego zdziwioną minę.
-Masz zamiar iść na boso?
-A widzisz w tym coś dziwnego?- wyminęłam go zostawiając te nieszczęsne buty na środku chodnika, a nóż widelec się komuś przydadzą.
Przeszłam kilka metrów po czym znalazłam się na rękach blondyna.
-Chris puść mnie.- zaśmiałam się.
-Nie ma mowy, zaniosę cię do domu.-powiedział poważnie.
-Chyba sobie żartujesz.- wbiłam mu palec pod żebro po czym zaczęłam go łaskotać.
-Przestań bo zaraz oboje wylądujemy na ziemi.- spojrzał na mnie groźnie, ale zaraz zaśmiał się pod nosem.
Szliśmy tak, w sumie to ja byłam niesiona co nie powiem podobało mi się, gdy nagle znaleźliśmy się na parkingu taksówek.
-Chris chodź weźmiemy taksówkę bo i tak nawet nie jestem pewna czy idziemy w dobrym kierunku.- spojrzałam na blondyna ewidentnie nad czymś myślał.
-No ok.- zgodził się po czym podeszliśmy do jednego z samochodów. Swoją drogą musiało to komicznie wyglądać. Ja na rękach blondyna a na dodatek bez butów..pewnie facet pomyślał sobie że wracamy z imprezy i ja jestem już tak totalnie pijana że nawet buty pogubiłam...
-Chris postaw mnie bo to komicznie wygląda.- wyszeptałam na co on delikatnie postawił mnie na nogi.
Otworzyłam drzwi, w środku siedział na oko 50-letni mężczyzna, spojrzał na nas. Unosząc brew ku górze.
-Dobry wieczór, można?- spytałam patrząc na niego.
Mężczyzna zmierzył najpierw mnie, a później blondyna.
-Proszę.- powiedział dalej patrząc na nas podejrzliwie.
Usiedliśmy z tyłu.
-To gdzie?
-Na Central Avenue 20.- podałam adres a kierowca ruszył.
Siedzieliśmy w ciszy co chwilę tylko zerkaliśmy na siebie z blondynem co rozbawiło mnie.
Widziałam że kierowca patrzy na nas w lusterku.
-Ja panią skądś znam...hmm już wiem z telewizji tak?
-Możliwe.- uśmiechnęłam się niemrawo.
-Już wiem jest pani tą piosenkarką emm Nikki tak?- zapytał z entuzjazmem
-Zgadza się.
-O ja jak opowiem moim dzieciom kogo wiozłem w taksówce to oszaleją ze szczęścia. Mój syn to ma cały pokój obklejony pani plakatami, a córka non stop ogląda powtórki seriali w których pani grała.
-To super..miło mi.- spojrzałam na Chrisa który śmiał się pod nosem.
-A w jakim wieku ma pan dzieci?- spytałam szturchając blondyna by się uspokoił.
-Syn Lucas ma 16 a córka Lily 12.- odpowiedział a ja dalej patrzyłam na blondyna który zwijał się ze śmiechu.
Pokiwałam głową patrząc mu w oczy. Wzięłam swoją torebkę i chwilę szperając w niej znalazłam swoje zdjęcia z podpisem.
-Proszę to dla pana dzieci.- wyciągnęłam dłoń kładąc zdjęcia na przednim siedzeniu.
-Dziękuję bardzo, na pewno się ucieszą.- powiedział zadowolony i zatrzymał się. No tak byliśmy na miejscu. Wyciągnęłam banknot 100 dolarowy i podałam go mężczyźnie.
-Reszty nie trzeba i dziękuję. Do widzenia.- powiedziałam po czym wysiadłam.
-Proszę pozdrowić syna.- blondyn wysiadł ze śmiechem zamykając drzwi. Kierowca odjechał a ja patrzyłam jak chłopak ma niezłą polewkę ze mnie.
-Jesteś niemożliwy. Bye.- powiedziałam wymijając go i idąc do swojego apartamentowca.
Nagle poczułam że znowu moje nogi znajdują się nad ziemią.
-Co ty robisz?- spytałam patrząc na niego poważnie.
-Powiedziałem że poniosę cię do samego domu to to zrobię.- odpowiedział mi i jak gdyby nigdy nic szedł w stronę budynku.
-Jaja sobie robisz prawda?
-Nie, jestem śmiertelnie poważny.- zabawnie poruszył brwiami co wywołało u mnie śmiech.
Kiedy stanęliśmy przed drzwiami wbiłam kod i złapałam za klamkę. Chłopak ostrożnie przeniósł mnie przez drzwi.
-To na którym piętrze mieszkasz?
-Na 15.
-Uuu to zdecydowanie wybieramy windę.- skierował się do urządzenia.
-A co aż tak ciężka jestem?- uniosłam brew ku górze czekając na odpowiedź.
-Nieee..ty akurat jesteś leciutka, ale
-Ale co.- założyłam ręce na piersi udając obrażoną.
-Po prostu kondycja już nie ta.- odpowiedział wchodząc do windy.
-Yhymmm..- wymruczałam naciskając przycisk.
Po chwili znaleźliśmy się na moim piętrze.
-W prawo.- powiedziałam, na co blondyn ruszył we wskazana przeze mnie stronę.
-Tutaj.- powiedziałam kiedy znaleźliśmy się pod moimi drzwiami.
Chłopak delikatnie opuścił mnie na ziemię. Cały czas patrzył mi w oczy, a ja nie mogąc się powstrzymać robiłam to samo.
-Ymm dziękuję za spacer.- powiedział drapiąc się po głowie. Wyglądał teraz tak pociągająco.
-Ja też dziękuję, to była ciekawa przygoda.- oboje się uśmiechnęliśmy.
-Może wejdziesz?- zapytałam, chociaż gdzieś w środku czułam że to nie zbyt dobry pomysł.
-Może innym razem.- powiedział na co ja kiwnęłam tylko głową, czując w sumie ulgę.
-To dobranoc Christophie.- powiedziałam, wyciągając klucze z torebki i wkładając je do zamka.
-Dobranoc.- wyszeptał mi do ucha delikatnie całując jego płatek.
Zamarłam czując jak pieką mnie policzki. Odwróciłam się, ale blondyn zniknął już w drzwiach windy.
Przygryzłam wargę wchodząc do mieszkania.
Cdn...
<3
Plac zabaw w nocy to coś dla mnie :D aj rodzi się rodzi uczucie takie, że ho ho ;) podoba mi się :D chcę więcej:D i ta koncoweczka zapowiada ciekawy romansik :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Hej kochana :-)
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze jest boski, cudny...
Kurczę, ale ja zazdroszczę Nikki spaceru z Chrisem... Strasznie jestem ciekawa jak rozwinie się ich relacja.
Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział
No, no... Czyżby jakaś miłość się szykowała ?
OdpowiedzUsuńSuper rodział kochana:*
Fajnie, że wybrali się na ten spacer. Ten numer z jeżem był dobry, sama się wystraszyłam jak o tym czytałam :)
Czekam na następny :*
Ściskam :*
Wpadnij też do mnie na nowy :*
OdpowiedzUsuńBużki
Hej ;*******
OdpowiedzUsuńDziękuuję za odwiedzinki i komentarz :P
Super, że u Ciebie nowość - nie karzesz nam czekać długo ;*****
Trochę mnie zaskoczyła Nikki, że pobiegła za Chrisem. Przecież mogła nie dawać mu satysfakcji. Mogła mu pozwolić, aby to on starał się o nią w tej kwestii. Na jej miejscu specjalnie bym szła powoli, i czekała na jego reakcję. Fakt, przesadził, że nie odzywał się do niej przez pewien czas, mnie to by drażniło jak nie wiem co. Poszłabym w drugą stronę i tyle ;P
Heh, na ''plac zabaw''? Fajny nocny spacerek. No, a papparazzi nie zczaiło się, że Nikki mogłaby akurat tam przyjść z Chrisem :)
No tak, nie zdziwiłam się tym, że Nikki jest w show biznesie, skoro rodzice wszczepili jej muzykę już od najmłodszych lat. Szkoda, że póxniej musiała cierpieć przez rozwód jej rodziców, i biedna się popłakała.
No i Chris pokazał jaki jest czuły, i dobrze. Bo mógł śmiać się z niej, albo powiedzieć, że jest rozkapryszoną gwiazdką, ale nie. Pokazał się z lepszej strony :)
I zaczyna się coś między nimi dziać ;D Tak fajnie się razem bawili na spacerze, no i zdjęła te przeklęte szpilki. W ogóle jak można w nich chodzic?? utrapienie pewnie.
A ten taksówkarz całkiem miły. I Nikki też pokazała się z tej lepszej strony, a mogła miec gdzieś to, że jego dzieci ją uwielbiają. I fajny prezent im zrobiła w postaci swoich zdjęć ;D Miły gest dla małycxh fanów :)
A już mysląłam, że Nikki zaprosi Chrisa do siebie... tzn. że on wejdzie do środka, bo go zaprosiła.
Pozdrawiam
;******
INNA
Boże, poszlajałabym się z Watrinem nocą :D
OdpowiedzUsuńMiło się czyta ;] czemu ja tak nie potrafię pisać ;/
Zapraszam:*
OdpowiedzUsuńChris Ty ciapo :D deklaruje się, że na rękach bedzie ja niósł i idzie do taksowki :P ale w sumie chlopak mlody, nie wie na co sie rzucil, ona tez jednak pewnie nie lekka :D ciekawi mnie mina ludzi rano jak zobacza te szpilki na chodniku :D
OdpowiedzUsuńAle fajnie im razem, na razie to takie droczenie ale juz widac ze jedno do drugiego lgnie <3
Jak slodko :D
A tamten bedzie piosenke pisal o Rudej :D pewnie okaże się hitem :D
Czekam na nastepny, buzia :*
hej . boze jak on teskni za Jess . jestem ciekawa jego piosenki ktora pisze . reakcja Nikki na biednego jeza boska .widac ze spodobała sie Chrisowi . mam nadzieje ze beda razem :)
OdpowiedzUsuńJej, mega! Wręcz nie mogę opanować radości, dzięki Tobie mam dobry humor od samego rana ;)
OdpowiedzUsuńChris jak powiedział tak zrobił, wyobraziłam sobie jego minę jak Nikki powiedziała, że mieszka na 15 piętrze :D
Heh, jeż postrach nocy ;D
No, i czemu Ruda się nie odzywa?
Pozdrawiam :*