czwartek, 12 listopada 2015

Rozdział 11

Rozdział 11


 

     Z klubu przenieśli się do znanego brunetowi już mieszkania dziewczyny. Ich ręce niespokojnie błądziły po ciele drugiej osoby. Usta tak zachłanne pocałunków szukały się po omacku. Zachowywali się jak nastolatkowie którzy nie panują nad swoimi ciałami i po prostu poddali się temu pociągowi który czuli do siebie. Nie zapalając nawet światła doszli po ciemku do sypialni. Tam z szybkością światła pozbyli się swoich ubrań i ruszyli w namiętny taniec.

Gdyby nie szczelne ściany w budynku ich jęki pobudziłyby wszystkich sąsiadów.

-Jesteś niesamowity.- wydyszała leżąc naga obok niego.- Powinieneś robić to zawodowo. - obróciła się na bok szeroko się uśmiechając.

Spojrzał na nią z uśmiechem. Odgarnął jej włosy z twarzy, po czym bez słowa pocałował ją w czoło. Chyba właśnie w tym momencie w Rudej coś pękło...poczuła coś więcej niż tylko pociąg fizyczny. Miała wrażenie, że właśnie tego chce.

-Wariowałem czekając na twój telefon.- wyszeptał patrząc jej w oczy. Speszyła się lekko spuszczając wzrok na dół. Złapał jej podbródek unosząc go do góry, tym samym zmuszając by spojrzała mu w oczy.

Próbowała uniknąć jego oczu ale w końcu spojrzała w nie. Zauważyła w nich pełno iskierek które sprawiały że wyglądały magicznie.

-Chciałam zadzwonić, napisać..ale.- przygryzła wargę.- wstydziłam się- zarumieniła się lekko.

Chłopak zaśmiał się, co ją lekko wkurzyło. Uderzyła go w ramię.

-Co cię tak bawi?- uniosła brwi do góry.

-Nie wyglądasz na osobę która często się zawstydza.- dotknął jej policzka patrząc prost w oczy.

No tak teraz miał ją...

-Ale czasem mi się zdarza.- wyszeptała czując jak ciężko się jej oddycha gdy jego usta są tak blisko.

-Jesteś taka piękna.- przejechał palcem po jej wargach.

Obserwowała każdy jego ruch, czując jak w brzuchu tańczy jej milion motylków.

Oparł swoje czoło o jej, uśmiechając się. Chciał zapamiętać każdy szczegół jej ciała, jej zapach, oczy..wszystko.

Przymknęła oczy czekając na jego ruch. Nie zwlekając dłużej, brunet złożył na jej lekko rozchylonych wargach pocałunek. Ale ten różnił się od tych poprzednich, był zupełnie inny, bardziej subtelny i czuły. Poczuła jak wplata dłonie w jej włosy. Chciała by ta chwila trwała wiecznie.


Obudziło mnie światło które wdarło się do sypialni przez nie zasłonięte okna. Głowa tak mnie bolała, miałam wrażenie że mój mózg zrobił sobie impreze z fajerwerkami które rozbijają się o moją czaszkę. Podniosłam się na rękach i rozejrzałam po pokoju...Wszystko fajnie, ale jakim sposobem się tu znalazłam? Spojrzałam nerwowo na siebie..uff byłam w ubraniu, czyli żaden napalony facet nie przywlekł mnie tu i nie wykorzystał. Jeden plus.


Przetarłam twarz, czując jak w ustach mam totalną saharę. Powoli wstałam z łóżka i chwiejnym krokiem weszłam do łazienki.


Kiedy zobaczyłam swoje odbicie w lustrze to mega się przeraziłam. Rozmazany tusz, włosy potargane na wszystkie strony świata..super, mogę iść straszyć dzieci.


Ściągnęłam z siebie ubranie, które powiedzmy sobie nie było pierwszej świeżości po takiej nocy i rzuciłam je do kosza na pranie. Jeszcze lekko zakręcona weszłam pod prysznic i odkręciłam zimną wodę. Na skórze od razu poczułam gęsią skórkę, ale to było to czego teraz potrzebowałam. Od razu trochę się obudziłam i orzeźwiłam. Zakręciłam wodę i wyszłam z kabiny. Otuliłam się wielkim białym ręcznikiem, drugim zaś wytarłam włosy zostawiając je rozpuszczone. Podeszłam do umywalki. Wzięłam waciki i nasączyłam je płynem micelarnym zmywając resztki makijażu. Moja twarz w końcu mogła oddychać.


Nałożyłam pastę na szczoteczkę i zaczęłam myć zęby. Nagle usłyszałam jakieś hałasy, które dochodziły z kuchni. Wyplułam pastę i opłukałam usta.


Przed oczami miałam już sceny z horrorów, gdzie morderca czai się na dziewczynę, a później dźga ją nożem. Serce waliło mi jak szalone. Stałam tam zastanawiając się co mam zrobić, iść tam, dzwonić na policję, schować się w szafie i przeczekać???


Tylko spokojnie Nikki, na pewno to nic takiego. To żaden morderca..przesłyszałaś się..- powtarzałam sobie w myślach.


-To tylko twoja chora wyobraźnia..tylko wyobraźnia.- Zrobiłam kilka kroków, wychodząc z łazienki. Z każdym kolejnym krokiem serce biło mi coraz bardziej, a dłonie w dziwny sposób zaczęły się pocić.


Przymknęłam oczy, policzyłam do trzech i weszłam do kuchni.


-Cześć śpiochu.- przywitał mnie blondyn który krzątał się po kuchni.


-Chris.- byłam w takim szoku że po prostu stałam i gapiłam się na niego.


-Wypij sok i weź tabletki.- wskazał na barek na którym stała szklanka z sokiem, wodą i dwie tabletki.


Nie myśląc nad niczym po prostu podeszłam do barku, usiadłam na wysokim krześle i zrobiłam to co mi powiedział. Starałam sobie przypomnieć, co do cholery stało się w nocy i dlaczego jest tu Chris?! Niestety jak na złość wszystko było jak za mgłą..nic nie mogłam sobie przypomnieć z końcówki imprezy, NIC.


-Dla takich widoków warto było spać na kanapie.- Ocknęłam się patrząc na blondyna. Mierzył mnie wzrokiem z łobuzerskim uśmiechem. Z początku nie wiedziałam o co mu chodzi, ale gdy spojrzałam na dół..No tak mój ręcznik nie wiele zasłaniał. Poczułam jak moje policzki robią się gorące. Wstałam z krzesła mamrocząc pod nosem że idę się ubrać i najszybciej jak tylko mogłam udałam się do garderoby.


Słyszałam tylko cichy śmiech blondyna.


No super po prostu..śmiej się śmiej, pewnie co ci szkodzi. Nie ma to jak pośmiać się z człowieka na kacu.


Stanęłam przed ścianą z ubraniami zastanawiając się bardziej jak ja wyjdę teraz tam do niego niż w to co mam się ubrać. Czułam że moje policzki nie obniżyły swojej temperatury, a w brzuchu jeździła mi jakaś wielka lokomotywa.


Wzięłam z wieszaka niebieski materiałowy kombinezon, który składał się z krótkich spodenek i bluzki na ramiączkach, wiązany w pasie paskiem. Buty..po co mi buty najlepiej przecież chodzi się na boso. Wzięłam jeszcze bieliznę i poszłam do łazienki. Tam ubrałam się, rozczesałam włosy, które trochę przeschły, związałam je w koński ogon i wykonałam mój jakże skomplikowany makijaż który składał się z podkładu, tuszu do rzęs i balsamu do ust.


-Nikki, chodź bo śniadanie stygnie.- usłyszałam głos blondyna, kurcze a już myślałam ze to że tu jest to tylko mi się śni.


Spryskałam się perfumami i powolnym krokiem wyszłam z łazienki. Kurcze myślałam że mój korytarz jest trochę dłuższy i ta droga potrwa o wiele dłużej. Stanęłam w framudze, zachowując się tak jakbym to ja była gościem. We własnym mieszkaniu, czułam się jak obca osoba. Blondyn stał tyłem układając coś na stole. Przygryzłam wargę zastanawiając się nad tym czy mam się odezwać, czy po prostu tam podejść. Boże zachowuję się jak idiotka, na dodatek chora umysłowo. Nagle blondyn odwrócił się.


-Co tak stoisz. Siadaj..nie bój się nie gryzę.- puścił mi oczko, uśmiechając się.


-No właśnie nie jestem taka pewna.- Podeszłam do stołu a on spojrzał na mnie ze znakiem zapytania w oczach.- Nic nie pamiętam. Nie wiem jak się tu znalazłam i co w ogóle ty tu robisz.- Usiadłam przy stole który był tak zastawiony jakby co najmniej były jakieś święta, albo przyjęcie.


-Nie dałaś mi wyboru.- Spojrzałam na niego nie rozumiejąc za bardzo.- Zasnęłaś na mnie w samochodzie, a ja po prostu nie miałem wyboru. Przyniosłem cię tu na rękach. Całe szczęście że ochroniarz cię rozpoznał i wpuścił nas do budynku. Wyszukałem w twojej torebce klucze co nie było łatwe, swoją drogą mogłabyś tam zrobić porządek.- Usiadł naprzeciwko mnie, kiwając zabawnie głową.- Położyłem cię grzecznie do łóżka, zdjąłem ci buty.- Przybliżył się do mnie, i znowu ten jego łobuzerski uśmiech. Jego szczęście że miał te rozczulające dołeczki inaczej któryś z talerzy z jedzeniem znalazł by się na jego ślicznej buźce. - A później nie chcąc zostawiać cię samej położyłem się w salonie, na kanapie.- Wrócił do normalnej pozycji.


Próbowałam sobie poukładać to wszystko co mówił, ale do cholery nie pamiętałam w ogóle tego że jechałam z nim samochodem.


-Kawy?-spytał, na co tylko pokiwałam głową.


Nalał mi do kubka tego zbawczego napoju. Od razu wzięłam kubek i upiłam łyk. O tak to to czego potrzebowałam. Ukradkiem spojrzałam na chłopaka, który bez skrępowania zajadał się posiłkiem który przygotował.


-Co mi się tak przyglądasz?- spojrzał na mnie.


-Wydaje ci się.- niewinnie się uśmiechnęłam i sama zabrałam się za jedzenie.


 


-Było pyszne, ale teraz przez ciebie nie zmieszczę się w nic co naszykował mi Denis.- rozsiadłam się wygodnie na kanapie.


Chris zaśmiał się i zajął miejsce obok.


-Nie przesadzaj.- Spojrzałam oburzona na niego.


-Ja wcale nie przesadzam. Projektanci są bezlitośni, najlepiej jakbyśmy miały na sobie tylko skórę i kości, a niektórzy woleli by nawet gdybyśmy tych kości nie miały, wtedy ubrania leżałyby jeszcze lepiej.- Zaśmiał się głośno, na co i ja zareagowałam śmiechem.


Nagle pomasował się po karku.


-Wiesz chyba powinienem się już zbierać, w końcu jestem tu tych ciuchach od wczoraj.- Pokiwałam głową.


-Jak chcesz mogę ci dać, jakieś ubrania na przebranie.- Spojrzał zaciekawiony.


-Poczekaj chwilę.- wstałam z kanapy mijając go. Weszłam do gościnnego pokoju i podeszłam do szafki. Wyciągnęłam z niej czystą różową koszulkę i jakieś spodnie. Wróciłam do salonu ze zdobyczami.


-Trzymaj, łazienka jest tam a czyste ręczniki w szafce po prawej. - Spojrzał najpierw na mnie później na ubrania. Ostatecznie jednak wstał z kanapy, wziął ode mnie ubrania i poszedł do łazienki. Ja za ten czas ogarnęłam naczynia po śniadaniu. Wróciłam do salonu ze szklanką soku. Usiadłam i czekałam aż blondyn wyjdzie z łazienki.


Kiedy w końcu pojawił się w salonie, zacisnęłam mocno usta by nie wybuchnąć śmiechem. Niestety nie udało mi się to.


-Wiedziałam że róż to twój kolor.- śmiałam się. Blondyn spojrzał na mnie poważnie po czym podszedł do mnie z groźną miną.


Przestałam się śmiać i czekałam na to co ma zamiar zrobić. Uśmiechnął się po czym przystąpił do czynności której nienawidziłam. Otóż zaczął mnie łaskotać.


Wierzgałam nogami, śmiejąc się i jednocześnie prosząc go by przestał. Na darmo zdały się moje prośby, on dalej bestialsko mnie łaskotał.


-Chris...proszę...- Przestał, patrząc na mnie z lekkim uśmiechem. Jego twarz była tak blisko mojej. Teraz dokładnie widziałam jego śliczne oczy które z daleka może i wyglądały na niebieskie, lecz z bliska miały piękną zieloną barwę. Na dodatek te wesołe iskierki, które tańczyły w każdym jego spojrzeniu, zjechałam na jego usta. Nie wiem czemu, ale w mojej głowie pojawiła się chęć by poczuć ich smak. Przyglądał mi się, co sprawiło że kolejny raz przy nim moje policzki nabrały czerwonego koloru.


-Ładnie się rumienisz.- Na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech zadowolenia.


-Przestań.- pisnęłam i odepchnęłam go lekko. Poprawiłam się opierając plecy o oparcie kanapy.


Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej, udając focha.


Blondyn z uśmiechem usiadł obok mnie. Przyglądał mi się, robiąc przy tym zabawne miny a ja tylko zagryzałam wargi by nie wybuchnąć śmiechem.


-Nie gniewaj się.- Szturchnął mnie ramieniem. Zmrużyłam oczy posyłając mu wrogie spojrzenie.


-No weź.- znowu mnie szturchnął. Tym razem nawet na niego nie spojrzałam.


Nagle poczułam jak opiera swoją głowę o moje ramie.


-Chris!


-Nikki!- zaczął naśladować mój głos.


-Jesteś niemożliwy.- Pokiwałam głową wzdychając.


-Wiem.- poruszył zabawnie brwiami po czym oboje się zaśmialiśmy.


-Wiesz ta kanapa, jest strasznie nie wygodna do spania.- pomasował sobie kark.


-Nie wiem dlaczego w ogóle spałeś na kanapie.- Spojrzał na mnie dosyć w dwuznaczny sposób. Boże czy on właśnie pomyślał sobie że zaproponowałam mu wspólne spanie?


-Tam jest pokój gościnny z łóżkiem.- sprecyzowałam swoją wypowiedź.


-Yhymm.- pokiwał głową.- Nie wiedziałem.


-To następnym razem będziesz wiedział.- Powiedziałam zanim ugryzłam się w język. Czy ja zawsze muszę najpierw coś palnąć a później pomyśleć.


-Tak.- Roześmiał się. - A te ubrania to chyba nie należą do ciebie co?- wskazał na swój jakże piękny outfit.


-To Denisa.- Wyjaśniłam bez zbędnych tłumaczeń.


-Przynajmniej nie Fabiana.- Spojrzałam na niego. Chyba nie chciał tego powiedzieć.


-Fabian nigdy u mnie nie nocował.- Powiedziałam bez emocji. Nagle mój dobry humor się ulotnił.


-Przepraszam, nie chciałem.- Poczułam jego ciepłą dłoń na mojej. Spojrzałam najpierw tam a później na jego twarz. Patrzył ze skruchą.


-Nic się nie stało.- Posłałam mu delikatny uśmiech, który odwzajemnił. Przyjemnie mi się zrobiło gdy jego dłoń delikatnie gładziła moją. Poczułam jak przyjemne ciepło roznosi się po moim ciele. Nie wiem co to było, ale ten chłopak miał w sobie to coś, co sprawiało że chciałam przebywać w jego towarzystwie. Zawsze gdy się uśmiechał, mimowolnie moje usta również wykrzywiały się w uśmiech. Miałam ochotę zapytać go o tą sytuację z Richiem, ale ostatecznie ugryzłam się w język, w końcu oboje byliśmy pod wpływem alkoholu, blondyn może mniej ale zawsze.


-Nad czym myślisz?- Jego głos wyrwał mnie z moich myśli.


-Emm...czy to nasze lenistwo dzisiaj jest wskazane i czy przypadkiem nie powinniśmy popracować dzisiaj chociaż trochę. - Wymyśliłam na poczekaniu.


-Ooo masz rację.- No i zabrał swoją dłoń, a było tak miło.- To będę się już zbierał i na którą umawiamy się w studiu?- Jego głos był dziwny...smutny?


-Nawet nie wiem która jest godzina.- Odpowiedziałam zgodnie z prawdą uśmiechając się szeroko.


Chris, wstał i podszedł do szafki, na której leżał jego telefon.


-14:20.- odpowiedział chowając telefon do kieszeni.


-Chociaż z drugiej strony, Marius chyba nie zabije nas za jeden dzień wolnego.- Przeciągnęłam się, a chłopak radośnie odwrócił się w moją stronę. - Ale lepiej będzie jak sprawdzę telefon, swoją drogą nawet nie wiem gdzie jest.- Podrapałam się po głowie.


-Powinien być w twojej torebce, przynajmniej tam go ostatnio widziałem.


-Ok. Idę po telefon, a ty napisz do chłopaków że dzisiaj mają wolne, a swoja drogą ciekawe czy nie zastanawiają się gdzie cię wcięło.- Spojrzałam na niego mrużąc oczy.


-O to nie musisz się martwić mała.- Puścił mi oczko, na co zaśmiałam się i ruszyłam po swój telefon.


Kiedy w końcu wygrzebałam go z torebki, było na nim kilka wiadomości. Reklamy, reklamy, o znowu reklamy. Ruda. „ Mam nadzieję że u ciebie ok i że trafiłaś do domu. Przepraszam że zniknęłam ale miałam pewną sprawę.” - Ciekawe jaką ona mogła mieć sprawę. Ehh Ruda to jest Ruda. „U mnie ok. Dotarłam do domu cała i zdrowa. Ciekawe jaką miałaś sprawę :p” - odpisałam jej. Był też sms od Mariusa „Widziałem że zabalowaliście” - widział? Czyli pewni są jakieś foty, ale jakoś mało mnie to ruszyło. „Dzisiaj macie wolne, ale jutro rano trening. O 6:00 będzie czekał na ciebie samochód.” -Oho ciekawe co on wymyślił, pewnie coś nie zbyt miłego..Odpisałam mu tylko krótkie ok i odłożyłam telefon.


Wróciłam do salonu. Blondas przeglądał moje ramki ze zdjęciami.


Podeszłam do niego. Trzymał ramkę, ze zdjęciem gdzie miałam jakieś 4-5 lat. Było to z planu z moją serialową rodzinką.


-Uwielbiałem ten serial jak byłem mały. Zawsze z siostrą go oglądaliśmy i śpiewaliśmy razem z tobą te piosenki.- Zaśmiał się pod nosem.


-Bardzo śmieszne.- Szturchnęłam go. Nie będzie się nabijał ze mnie bezczelnie.


Blondyn odłożył ramkę po czym spojrzał na mnie, tym samym wzrokiem jak gdy mu powiedziałam że róż to jego kolor. Zrobiłam krok w tył.


-Chris przestań.- Nie odezwał się tylko zrobił krok w moją stronę. Wyciągnęłam dłonie robiąc znowu krok do tyłu.


-Chris no.- pisnęłam gdy zaczął się przybliżać.


-Ale co?- zapytał z głupim uśmiechem na twarzy.


-Nie rób tak.- powiedziałam i robiąc kolejny krok w tył, poczułam za sobą zimną ścianę.


-Jak?- Zbliżył się do mnie na tyle że nie miałam żadnej drogi ucieczki.


-Nie łaskocz proszę.- Zrobiłam maślane oczy do niego, uśmiechając się nerwowo.


-No nie wiem, w końcu mnie uderzyłaś.- Podszedł jeszcze bliżej.


-Chrissss...- pisnęłam gdy wyciągał już rękę by uczynić tą zbrodnie. Zatrzymał się chwile myśląc. Nagle schylił się i wystawił swój policzek w moją stronę.


-I co ja mam niby zrobić?- spytałam krzyżując ręce na brzuchu.


-Wiesz chyba należy mi się jakaś nagroda i jednocześnie rekompensata, za to że po pierwsze musiałem spać na kanapie, a po drugie zostałem uderzony.- Zrobił minę 5- latka.- Więc wiesz buziak albo łaskotki.- Szatańsko się uśmiechnął.


-Ale to wtedy nie będzie nagroda tylko szantaż.


-Takie życie.- Wystawił swoje ząbki i ponownie nastawił policzek.


Stałam patrząc na niego i czułam się dziwnie. Niby to tylko buziak w policzek, przecież na co dzień całuję milion osób w policzki. Ale on był inny z nim to coś innego. Zagryzłam wargę, czując w brzuchu dziwny ścisk. Blondyn stał niewzruszony z wystawionym policzkiem.


-Ale obiecujesz że z łaskotkami koniec?- Wskazałam palcem na niego.


-Obiecuję.- Odwrócił twarz w moją stronę, przykładając sobie prawą rękę w miejsce gdzie ma serce. Zmrużyłam oczy przyglądając mu się. Szeroko się uśmiechał.


-No więc jak?- spytał ponaglając mnie.


-Niech ci będzie.- Westchnęłam, po czym wspięłam się na palcach i zbliżyłam usta do jego policzka, delikatnie go muskając. Odchylił głowę patrząc mi prosto w oczy, a ja poczułam że jestem sparaliżowana. Nie mogłam ruszyć żadną częścią ciała. Z jego twarzy zniknął uśmiech, a w oczach pojawiło się coś dziwnego czego nie potrafiłam określić. Lekko uchyliłam usta czując jak coraz trudniej mi się oddycha. Jego twarz zbliżyła się na tyle że nasze nosy stykały się już ze sobą. A ja nie protestowałam, nie umiałam. Przymknęłam oczy przełykając ślinę i czekając na jego ruch. Kiedy już prawie czułam jego usta rozdzwonił się jego telefon. Otworzyłam oczy, odskakując od niego jak oparzona. Czułam się speszona, zawstydzona i najchętniej zapadłabym się pod ziemie. Spuściłam wzrok na dół nie patrząc na blondyna, ale czułam że mi się przygląda. Telefon nie przestawał dzwonić, a ja modliłam się w duchu żeby go odebrał i dał mi chwilę wytchnienia. Chris wyjął go z kieszeni i odebrał po czym odszedł ode mnie kilka kroków, a ja w końcu mogła odetchnąć. Dziękując w duchu osobie która zadzwoniła..bo przecież gdy by nie to... Przerażona dotknęłam ust dłonią, czując jak robi mi się gorąco na samą myśl o tym co mogło się wydarzyć. Stał tyłem do mnie mówiąc coś do telefonu, ale nie interesowało mnie to. Byłam tak pochłonięta swoimi myślami że nawet nie słyszałam co dokładnie mówi.



Obudził ją dźwięk telefonu. Zaspana przetarła oczy ziewając. Spojrzała w bok gdzie spał Jay. Miał lekko rozchylone usta i rozmierzwione włosy, co ją strasznie rozczuliło, wyglądał teraz tak bezbronnie i słodko. Miała ochotę wtulić się w niego i pocałować, ale w ostatniej chwili się powstrzymała. Delikatnie wyswobodziła się z jego ręki która obejmowała ją w pasie i wstała z łóżka. Spojrzała na bruneta, który wymamrotał coś pod nosem i obrócił się na drugi bok. Uśmiechnęła się, po czym znalazła telefon, który leżał na podłodze pod jej sukienką. Odczytała smsa od Nikki i nie odpisując jej odłożyła go. Najciszej jak tylko potrafiła wzięła z szafy czystą bieliznę i jedwabny szlafrok. Na paluszkach wyszła z sypialni i skierowała się do łazienki. Tam weszła pod prysznic i odkręciła wodę. Czuła się taka szczęśliwa że nie potrafiła przestać się uśmiechać. Po raz pierwszy od niedawna czuła że się zakochała i to tak na prawdę. Przygryzła wargę, na samą myśl o brunecie, który teraz spał w jej łóżku. Po skończonej kąpieli, wytarła się, ubrała na siebie bieliznę i zarzuciła szlafrok który przewiązała w pasie. Zajrzała do sypialni, gdzie brunet jeszcze słodko spał. Poszła do kuchni w celu zrobienia im jakiegoś śniadania. Wyjęła z lodówki pomidora, ogórka, sałatę, awokado, łososia wędzonego i jakąś chudą wędlinę. Z szafki wzięła ciemny chleb, a z drugiej dwa talerze. Wzięła się za robienie kanapek. Kroiła warzywa, ale jej myśli ciągle krążyły wokół tego wysokiego bruneta.


 


 


Cdn..


Boże to chyba najdłuższy rozdział jaki kiedykolwiek napisałam...pisałabym jeszcze i jeszcze ale zorientowałam się że jestem już na 6 stronie w Wordzie xD Mam nadzieję że was nie zanudziłam..


Dziękuję za te wszystkie miłe komentarze..jesteście takie kochane <3


Buziaki :****

13 komentarzy:

  1. wyobrazam sobie mine Nikki jak zobaczyłą Chrisa w swojej kuchni . ale byl bardzo kochany ze zrobił sniadanie :) . super ze spedzili troche czasu ze sobą ale czemu akurat ktos zadzwonił w takim momecie ? :( . Jay chyba sie zakochał :) . Jess tez cos do niego czuje . ale pozostaje mysl ze Ruda kogos ma . mam nadzieje ze wybierze Jaya . kochana czekam na nastepny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej kochana :-)
    Rozdział jak zawsze jest boski, cudny i fantastycznie, że jest taki długi, bo naprawdę dużo się dzieje...
    Widać, że pomiędzy dwoma parami dosłownie iskrzy...
    Czy zawsze ktoś, coś musi przerwać Chrisowi i Nikki w takich momentach? Mam nadzieję, że jednak następnym razem się pocałują i nikt im nie przeszkodzi wtedy.
    Liczę, że Jay z Jess nie zignorują tego co zaczęli do siebie czuć i szybko będą ze sobą.
    Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początku myślałam że to Nikki wylądowała w łóżku z Chrisem! Haha oj udało Ci się zrobić mnie w konia xd. Uwielbiam Chrisa, jest świetny! Już myślałam, że się pocałują a tu o! Czekam na rozwój relacji tych dwojga! <3

    Zapraszam do mnie, pojawił się nowy rozdział :) Mam nadzieję, że Ci się spodoba! Pozdrawiam, Aria :*

    http://neverforgetyoou.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nudny? Zanudziłam?
    Łohohohoho Kochana jaka notka! Jeszcze taaaaka długa :D no pięknie :D
    To się porobiło :D mam nadzieję, że Chris i Nikki to tak no poważnie i na dłużej :D
    I Jess .... Ale miała noc dziewczyna :D nic tylko zazdrościć :D



    Pozdrawiam i jeszcze więcej weny na jeszcze dłuższe rozdziały :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło ze strony Chrisa, że zajął się dziewczyną. Odtransportował do domu, przygotował śniadanie i spał NA KANAPIE ;) Wszystko to rekompensuje fakt, że ją trochę przestraszył :P
    Cieszy mnie, że tak dobrze się dogadują :D Chris nieźle się ustawił -w końcu łaskotki to najokrutniejsza wymyślona forma tortur! Będąc na miejscu Nikki także wybrałabym buziak, bo kto by nie wybrał. Może jakiś masochista :P
    A Ruda i Jay -mam nadzieje, że będzie z tego coś więcej. Teraz kiedy po raz drugi "przypadkiem" się spotkali, stwierdzam, że musi to coś znaczyć! :)
    Czekam na kolejną.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Hejka ;*

    No no kochana, faktycznie rozdział dłuższy od poprzednich, ale to i tak się cieszę, bo było wiele więcej i miło się czytało.

    Mam nadzieję, że częściej będziesz dodawała dłuższe rozdziały :))

    Nikki i Chris spędzili ze sobą ciekawe chwile. Co by nie robili - i tak taka chwila z ukochaną osobą (lub z kimś do kogo się coś czuje) jest czymś wspaniałym, nawet gdyby mieli cały wieczór oglądac TV hahaha xD
    Tak sobie przypomniało mi si e, że gdy byłam zakochana w takiej jednej osobie - to każda nawet głupota, jaką się robiło z tą osobą była naprawdę dla mnie czymś wyjątkowym ;D

    To miłe ze strony faceta, gdy robi śniadanie, opiekuje się kobietą i w ogóle. Chris jest taki dobry i pokazujesz jego dobroć i czułość w bardzo ciekawych opisach ;]

    A Jay? Ciekawi mnie jak potoczą się jego losy. Facet też zasługuje na trochę miłości, prawda? ;D
    hahah
    A Rudą to bardzo polubiłam. Nie jest jakąś tam byle jaką postacią, i też wiele wnosi do opowieści o Nikki. ;))

    :*****

    Pozdrawiam ;*****

    I ciesze się, że dbasz o blogi ;]


    INNA



    OdpowiedzUsuń
  7. oho...coraz wiecej sie dzieje miedzy Nikki i Chrisem..
    aż szkoda ze rozdzwonił sie ten jego telefon... było by jeszcze bardziej interesujaco...
    Ruda i Jay...niby fajnie im się znajomość rozwija ale... kurcze podszyte toto kłamstwem, a przynajmniej ze strony Rudej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tak mam.. gdy budzę się gdzieś na dziesiątej :D
    Chris <3 a myślałam, że on ją pocałuje, naprawdę! Spryciarz, najpierw niby buziak w policzek a potem odwraca głowę. Widać, że sam tego che i tylko czatuje żeby jej spróbować :)
    A Ruda? Moja ulubiona :)
    Przydałoby się, żeby jej facet ją przyłapał.. mam nadzieję, że ona z nim zerwie.
    Trzymam za to kciuki :D
    Buzia :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Długaśny jest fakty :D ale to dobrze, bo super się czytało i chciałam więcej i więcej i więcej. Tekst z mozgiem i fajerwerkami mnie rozwalił haha :)
    Świetny po prostu co tu dużo mówić. Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Chris spał na kanapie? Naprawdę? :O A może nie chciał jej przestraszyć? Może bał się, że po przebudzeniu go zabije czy coś?
    Nie no, słodcy są <3 Zresztą, zawsze uważałam Chrisa za słodziaki. Uśmiecha się w taki sposób, że ciężko myśleć o nim w inny sposób. Jego głos też jest taki charakterystyczny :) Szkoda, że nigdy nie zaśpiewa niczego z Seleną :(
    Ruda jest moją ulubioną postacią! Jakby ich przyłapał jej facet... oj działoby się, działo :D Tylko nie wiem, czy byłoby nam wszystkim do śmiechu, bo coś czuję, że to typ zaborczego i cholernie zazdrosnego faceta, który byłby zdolny do różnych niezbyt fajnych rzeczy... A szkoda mi Jaya :)
    Chyba najbardziej mi się podoba, że piszesz o pierwszym składzie US5 :D Najlepszym! <3
    Czekam na ciąg dalszy! I pocałunek Nikki z Chrisem!
    Buziaki :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialne! Masa namiętności, subtelne uwodzenie, droczenie się... A wpadka ze słabo zakrytą nagością genialna :) Czekam na więcej i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie!!! jak mi tego brakowało! Rozkręciło się to opowiadanie bardzo! Taki wniosek przyszedł mi do głowy, kiedy czytałam każdy kolejny rozdział:) Chris Watrin, anioł chodzący po ziemi! On na pewno jest w rzeczywistości tak dobrym człowiekiem!:D ona jest nierozgarnięta, skoro nawet się nie domyśla- przecież on jest w niej zakochany :P podejrzewam, że to będzie piękna miłość, ale trudna:P i znajdź proszę, jakąś dobrą dziewczynę dla Richiego, żeby usunął się z głównego planu:P :D buziaki!:*

    OdpowiedzUsuń
  13. Na: http://neverforgetyoou.blog.pl/ nowy rozdział, zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...