niedziela, 4 października 2015

Rozdział 4

Rozdział 4


 

     Wbiegłam do firmy potykając się o wycieraczkę, na szczęście złapałam równowagę i wbiegłam do windy która akurat jechała do góry. Poprawiłam włosy, które wyglądały jakby miały starcie z wkurwionym szopem. Wyszłam z windy i już spokojnym krokiem szłam przez korytarz.

-O hej Słoneczko.- przystanęłam przy drzwiach odwracając się. Przede mną stał Denis.

-O hej przystojniaku.- przywitałam się z nim całusem w policzek.

-OMG tak dawno cie nie widziałem że już miałem jechać do ciebie, a poza tym widziałem wywiad...haha dałaś popalić tej blond wiedźmie.

-Taaaa, ja też się za tobą stęskniłam, i

-O matko, ale ty masz zaniedbane brwi...-przybliżył się do mnie uważnie oglądając moje czoło.- czekaj czekaj, gdzieś tu mam pęsetę.- zaczął przeszukiwać swoje kieszenie i torbę.

-Wiesz co, może nie teraz trochę się spieszę.- odwróciłam się pomału i kiedy chciałam już ruszyć, coś uderzyło mnie z takim impetem że wylądowałam na podłodze.

Przymknęłam oczy, czując ból w okolicy nosa. -Umarłam, to z pewnością był zamach.-pomyślałam

-Matko kochana, Nikki!- usłyszałam piski Denisa...

-Ehh czyli nie umarłam.- pomyślałam otwierając powoli oczy.

-Nic ci nie jest?

-Ja nie chciałem..przepraszam.

-Nikki nic ci nie jest?!

Stało nade mną zadziwiająca liczba mężczyzn. Marius, Denis i jakichś pięciu chłopaków.

Marius podszedł do mnie i pomógł mi wstać.

-Krew!- krzyknął rozhisteryzowany Denis.- Co wyście zrobili Nikki...wy... wy barbarzyńcy!.- Denis zaczął krzyczeć na piątkę tych chłopaków, którzy już nad to wyglądali na zestresowanych i przerażonych. Uniosłam jedną brew ku górze nie wiedząc o co mu chodzi, dopiero gdy spojrzałam na swoją bluzkę zobaczyłam że są na niej ślady krwi. Przyłożyłam dłoń do nosa, faktycznie ciekła mi krew.

-Ehh Denis zamknij się i zajmij się chłopakami, a ty Nikki chodź ze mną.- Marius wziął mnie pod rękę kierując się w stronę łazienki.

-Co?! Ja mam z nimi zostać? A jak mi też coś zrobią?- spojrzałam na niego z politowaniem, na co on tylko przewrócił oczami.

W łazience pierwsze co to rzuciło mi się moje odbicie zakrwawionej twarzy. Wyglądałam jak wampir, który właśnie wrócił z kolacji. Podeszłam do umywalki i przemyłam twarz, na szczęście krew przestała mi już lecieć. Przyjrzałam się nosowi, z tego co zauważyłam to raczej nie powinno być śladu po uderzeniu. W odbiciu zobaczyłam że Marius idzie do mnie z ogromną apteczką. Położył ją na blacie i zaczął po kolei wyjmować z niej różne narzędzia. Patrzyłam z ciekawością na niego. W końcu wyjął z apteczki ogromny plaster i odwrócił się twarzą do mnie chcąc mi go przykleić.

-Ej ej..co ty chcesz zrobić.- odsunęłam się, patrząc na niego jak na jakiegoś totalnego głupka.

-No chce ci to przykleić, przecież leci ci krew.

-Aha...i twoim zdaniem będę super wyglądać z naklejonym plastrem na pół twarzy?

-Yyyy..-zawahał się przez chwilę, patrząc na przemian to na plaster to na mnie. - No chyba nie za bardzo.

-No właśnie.- odpowiedziałam.- poza tym krew mi już przestała lecieć i wszystko jest ok.- uśmiechnęłam się

-Ok, ale lepiej będzie jak zrobisz sobie dzisiaj wolne, w razie jakby miało ci się kręcić w głowie czy coś to od razu dzwoń na pogotowie dobrze?

-Ołkey- odpowiedziałam- No to pa.- pożegnałam się i jak najszybciej wyszłam z łazienki.

 

-Jak mogliście zrobić coś takiego?! Boże biedna Nikki pewnie teraz cierpi...i..i jeśli jej się coś stanie to normalnie...

Moim oczom ukazał się Denis który wydzierał się na zdezorientowanych chłopaków.

-Denis!- krzyknęłam na chłopaka bo zaczynał pomału przeginać.

-O Boże Nikkuś nic ci nie jest jak się cieszę.- rzucił się na mnie przytulając tak mocno że ledwo mogłam oddychać.

-Ty tak serio?- spytałam kiedy odkleił się ode mnie.

-Ale że co?

-Hahaha – roześmiałam się nie mogąc już z jego głupoty.

-Czy ty przypadkiem nie uderzyłaś się w głowę?

-Sugerujesz coś?- spojrzałam na niego srogo, unosząc jedną brew.

-Nieee no coś ty.- uśmiechnął się sztucznie.

Przewróciłam tylko oczami, patrząc na chłopaków, którzy z zaciekawieniem przysłuchiwali się naszej wymianie zdań.

Nagle podszedł do mnie wyższy ode mnie tak na oko o 6-7 cm brunet z grzywką która przysłaniała mu jedno oko.

-Słuchaj przepraszam za to co się stało, ja nie chciałem zrobić ci krzywdy. Po prostu to tak z radości, wiesz chodziliśmy po tylu wytwórniach i nic a tutaj dali nam okres próbny i tak się ucieszyłem że za mocno te drzwi otworzyłem..No i przepraszam. - słuchałam jego wypowiedzi starając sobie poukładać w głowie słowa, które do mnie powiedział.

-Młody ale zamieszałeś.- podszedł do nas wysoki brunet ze ślicznymi brązowymi oczami. - On po prostu chciał cię przeprosić za to co się stało. Jest nam przykro za tą całą sytuację i chcielibyśmy ci to jakoś wynagrodzić.

-Taaa najlepiej jak będziecie się trzymać od Nikki z daleka wy terroryści- między nas znowu wskoczył Denis.

O nie teraz to się miarka przebrała. Spojrzałam na niego zła i wskazałam ręką że ma iść do swojego biura.

-Ale..- chciał coś powiedzieć, ale dałam mu do zrozumienia żeby lepiej poszedł do siebie.

-Ok ok..ale będę was miał na oku.- wskazał palcami na chłopaków, po czym obrażony poszedł do siebie.

-Przeprosiny przyjęte, nic się nie stało. - uśmiechnęłam się do nich na co było widać że trochę się rozchmurzyli. - A tak w ogóle to powinnam wam chyba podziękować, dzięki wam mam dzień wolnego.

-Zawsze do usług.- odezwał się średniego wzrostu brunet z kolorowymi pasemkami na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem.

-A więc jesteście piosenkarzami tak? - spytałam kiedy wszyscy już się uspokoiliśmy

-Tak- odpowiedział wysoki blondyn, który swoją droga ma śliczne dołeczki, zauważyłam w trakcie śmiechów.

-Czekajcie..kojarzę was skądś..czy ja was nie widziałam w Niemczech na którejś z gal? US5?- zapytałam dosyć niepewnie, ponieważ wszystkie gale na których byłam w Niemczech przegadałam albo z moim ex albo z Rudą zupełnie nie zwracając uwagi na nic.

-Tak zgadza się.- ucieszył się brunet z pasemkami.

-Ale zabijcie mnie, nie znam waszych imion.

-A no tak..Ja jestem Jay- przedstawił się wysoki brunecik.- ten co prawie zabił cię drzwiami to Vince, ten śmieszek to Izzy, blondyni Richie i Chris.

-Nikki, miło mi was poznać.- uśmiechnęłam się, i rozdzwonił się mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. „ Clarisa” Ohoo będzie wesoło pomyślałam ignorując połączenie. - Wiecie miło mi się z wami rozmawiało, ale muszę już lecieć. Do obaczenia.- pomachałam chłopakom kierując się w stronę windy.


-Wow ona jest jeszcze ładniejsza niż w teledyskach czy filmach.- Izzy nie mógł spokojnie usiedzieć na sofie w domu.


-Noo ma prześliczne oczy i uśmiech.- wtórował mu Vince


-Taaa a ty prawie jej nie zabiłeś tymi drzwiami.- w fotelu usiadł Jay, który popijał świeżo zaparzoną kawę.


-Ważne, że nie jest zła- młodszy brunet wyszczerzył się.


-Taaaa..najważniejsze jest to że wytwórnia dała nam szansę.- odezwał się Chris, który od jakichś 15 minut próbował przejść jakąś grę na telefonie.


-Masz rację, dlatego musimy to uczcić.- Izzy zatarł ręce z szatańskim uśmieszkiem.



Dotarłam do domu dosyć szybko jak na porę, gdzie wszyscy wracają z pracy. Kiedy miałam otwierać drzwi od mieszkania, ze zdziwieniem spostrzegłam że drzwi są otwarte, czyżby moje roztargnienie spowodowało to że nie zamknęłam ich jak wychodziłam. Ostrożnie weszłam do mieszkania zamykając drzwi za sobą. Szłam po cichu przez korytarz, czułam się jak w horrorze gdzie bohaterka idzie, a tu nagle coś jej wyskakuje i zabija ją, przez plecy przeszedł mi zimny dreszcz.


-Witaj córciu.- moja matka wyskoczyła mi z pokoju tak że o mało nie dostałam zawału.


Złapałam się za serce wyrównując oddech.


-Co ty tu robisz?- spytałam


-Tak się wita z matką? Skoro tak bardzo mnie tu nie chcesz to sobie pójdę.-spojrzałam na nią. Wyglądała zupełnie inaczej niż zawsze. Teraz była ubrana w brązowy dres, włosy związane w niedbały kucyk no i te śladowe ilości makijażu.


-Nie no coś ty mamo, po prostu jestem zaskoczona że tu jesteś.


-Oh córciu musiałam przyjść do ciebie, mam tylko ciebie.- rzuciła mi się w ramiona, a po chwili zaczęła pociągać nosem.


-Mamo ty płaczesz?- spytałam dla pewności.


Nic nie odpowiedziała, tylko jeszcze mocniej się we mnie wtuliła. Ahaaa czyli o to chodzi. Moi drodzy, nie często się to zdarza, ale od czasu do czasu owszem. Otóż Clarisa po rozstaniu z ojcem próbowała znaleźć sobie faceta i na moje nieszczęście zawsze byli to chłopcy niewiele starsi ode mnie. Kiedy oni zrywali z nią moja mama przychodziła do mnie w takim stroju żaląc się i wypłakując sobie oczy na moim ramieniu. Wiem wiem to moja mama, ale denerwowało mnie to, gdyby poszukała kogoś w swoim wieku, kogoś odpowiedzialnego to takich sytuacji może by nie było, a na pewno nie aż tak dużo.


-Już dobrze mamo, idź do pokoju a ja zaparzę nam herbatę i zaraz przyjdę.


-Dobrze córciu.- pociągnęła nosem po czym poszła do pokoju.



Chłopcy stali właśnie w kolejce do wejścia do jednego z najlepszych clubów w Hollywood, byli już lekko wstawieni, ale trzymali się na nogach. Chcieli zaszaleć i po świętować swój mały sukces. Kiedy bramkarz wpuścił ich do clubu poszli zająć jeden ze stolików. Od razu zamówili po drinku, i zaczęli wczuwać się w klimat clubu.



Siedziałam z mamą popijając zieloną herbatę oczywiście bez cukru i oglądałyśmy jakiś beznadziejny film w telewizji. Clarisa co jakiś czas pociągała nosem, na co ja próbowałam ją pocieszyć przytulając do siebie co chwilę. Wzięłam telefon do ręki. 2 nieodebrane wiadomości.


„Club Vegas, dzisiaj? „ - Ruda druga wiadomość też była od niej. „ Halo żyjesz?”


Spojrzałam na mamę, która wycierała czerwone już od płaczu oczy, i zrezygnowana odpisałam jej na sms-y. „ Nie dam rady. Clarisa zerwała z facetem. Baw się dobrze xoxox.” Odłożyłam telefon i wzięłam łyka herbaty, próbując zorientować się o co chodzi w filmie.




Cdn...


Miał być wcześniej, ale najpierw odwiedziny teściowej, a później przeprowadzka :/


Dziękuję za tyle komentarzy! Jesteście wspaniałe! <3 Buziaki :****


W bohaterach pojawiła się postać Denisa ;) 

11 komentarzy:

  1. Denis jak dla mnie to się zachowuje jak gej :D tak troszkę :X
    Ho ho i było spotkanie z chłopakami, zawarli ten kontrakt no gratuluję :D
    Jej matka to na serio ma jakiś kompleks, takie starsze kobietki szukające młodziaszków to dla mnie bieda. Tak jakby chciały zatrzymać czas..
    Ja tak pisze, ale ja też mam fioła na tym punkcie bo nie byłabym z facetem młodszym nawet o rok, no nie i już. Starszy może być nawet 15 lat, ale młodszy nieee.
    Coś mi się wydaje że oni się jednak spotkają w tym klubie, i że to jeszcze wyjdzie z tego coś fajnego.
    Swoją drogą tekst "Poprawiłam włosy, które wyglądały jakby miały starcie z wkurwionym szopem" - poezja :D ha ha.
    Kochana ciągle nie mam czasu nadrobić tego drugiego bloga, ale nie gdniewaj się na mnie, jak obiecałam tak zrobię. I zrobię to. Nie wiem jak szybko bo na razie nic nie zapowiada się, żebym miala wiecej wolnego, ale na pewno go przeczytam.
    Buzia :*

    OdpowiedzUsuń
  2. super te twoje opowiadanie jak zawsze jest takie słodtkie i kocham te twoje opwiadnie i czekam z niecierpliwosćą na następny Rodział buzaki pap a

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej kochana.
    Rozdział jest fantastyczny, a scena w wytwórni po prostu boska. Przeczuwam, że chłopaki będą mieli mocne wejście, ale nie spodziewałam się, że poleje się krew.
    Fajnie, że wytwórnia dała im szanse. Mam nadzieję, że chłopaki teraz będą częściej spotykać się z Nikki.
    Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.
    Buśka.

    OdpowiedzUsuń
  4. hehehe, no chłopaki pierwsze wrażenie mieli niezapomniane;))
    szkoda, że Nikki nie poszła do tego klubu;) no ale nie mogła zostawić rodzicielki samej.
    Denis...bezbłędny typ;)) generalnie poki co mój faworyt;)) taki pocieszny facecik;D
    teraz po wkręceniu sie w tą wytwórnie to chyba zespół z Nikki beda sie częsciej spotykac. moze jakas wspólna piosenka?;)

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie nowość www.swiatlocienn.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie piszesz :) Bardzo mi się podoba. Z wielką chęcią przeczytam kolejne wpisy.
    Pozdrawiam :D

    Zapraszam również do siebie
    www.drogadospelnienia.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie nowości www.swiatlocienn.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahahahahahaha. Denis hahahahahhaa. Omg! Uwielbiam go, wy...wy terroryści hahahahahaha no nie mogę. Walić US5, Denis górą!

    U mnie nowy rozdział, zapraszam http://endless-feelings-and-dreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie nowość. www.swiatlocienn.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. hej . kochana rozdział swietny jak zawsze a Denis jest boski :D . i wielkie gratulacje dla chlopakow za to ze im sie wkoncu udało . czekam na nastepny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Czyli jednak ta sama wytwórnia! Hura! :D
    Denis -genialny! Nieźle się uśmiałam, ta jego troska o Nikki ;)
    Lecę dalej ;)

    OdpowiedzUsuń

Rozdział 42

  Rozdział 42 Dźwięki perkusji odbijały się echem od ścian hali prób, przerywane od czasu do czasu głosem realizatora, który przez mi...