Rozdział 1
„I just wanna feel your body right next to mine
All night long
Baby, slow down the song
And when it's coming closer to the end hit "Rewind"
All night long
Baby, slow down the song „ w głośnikach słyszałam dobrze znaną melodię. Słowa same wydobywały się z mojego gardła. Miałam w sobie mnóstwo energii i byłam podekscytowana nagrywaniem nowej płyty. Nawet nie wyobrażacie sobie jakiego dawało mi to kopa. Uwielbiałam swoją pracę, która połączona była z zabawą. Czułam się jak na wiecznych wakacjach. Owszem często było ciężko i musiałam dawać z siebie 1000% ale i tak kochałam to co robię i nie zamieniłabym tego na nic innego.
-Nikki świetnie ale postaraj się bardziej przeciągnąć w drugiej zwrotce końcówkę. - usłyszałam od Thomasa
-Oczywiście.- odpowiedziałam po czym zaczęłam śpiewać piosenkę po hiszpańsku, zabawnie ruszając przy tym biodrami. Cała załoga miała ze mnie niezłą polewkę.
...
Kiedy weszłam do restauracji zauważyłam że moja przyjaciółka już czekała na mnie. Zawzięcie rozmawiała z kimś przez telefon. Miała tak rozmarzone oczy że nawet nie zauważyła kiedy usiadłam naprzeciw niej. Mówiła tak rozanielonym głosem, bawiąc się przy tym swoimi włosami że patrzyłam na nią jak na wariatkę.
-Ja Ciebie też kotku. Bye.- powiedziała odkładając telefon i w końcu łaskawie spojrzała na mnie.
Patrzyłam na nią jak na dziwoląga po czym wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
-A tobie o co chodzi szogunie?- zmroziła mnie wzrokiem
-Mi? O nic kotku haha- powiedziałam poważnie po czym znowu wybuchnęłam śmiechem.
-Ehh..jesteś nie wychowanym gówniarzem.- prychnęła moja przyjaciółka.- Nie wiesz co to prawdziwa miłość.- przewróciła oczami biorąc kartę z meni.
-Taaak oczywiście. Masz rację, ty wiesz najlepiej co to znaczy prawdziwa miłość.- spojrzała na mnie spod byka.
-Co masz na myśli?
-Chodzi mi o to że znacie się poczekaj.- zaczęłam liczyć na palcach.- jakieś 3 tygodnie a ty mi tu wyskakujesz z miłością. Poza tym jesteś jeszcze za młoda na takie poważne związki. Powinnaś się bawić, korzystać z życia, zmieniać facetów jak rękawiczki..-zaczęłam jej wyliczać póki nie dostałam paczką chusteczek w twarz. Spojrzałam na nią z mordem w oczach.
-Młoda skończmy ten temat i lepiej zamówmy coś bo umieram z głodu.
-Masz rację.- odpowiedziałam po czym zanurzyłam się w karcie meni.
Kiedy już wybrałyśmy nasze jedzenie kelner podszedł do nas zapisując nasze zamówienie.
-Jak płyta? Kiedy te twoje skrzeki wyjdą?
-Dzięki wiesz zawsze wiedziałam że jesteś moją największą fanką- przewróciłam oczami- płyta spoko, brakuję mi kilku kawałków ale pracuję nad nimi. To ma być coś tanecznego, wesołego nie chcę smutnych ballad.
-Dlaczego? Ja akurat lubię twoje ballady.- głupkowato się do mnie uśmiechnęła.
-Nie chcę ich na tej płycie bo zaraz ludzie będą gadać że to pewnie dlatego że tęsknię za Fabianem, że mam złamane serce ble ble ble..
-Ok..skoro już ustaliłyśmy że jesteś stuknięta to teraz zjedzmy i idziemy na shopping- moja przyjaciółka zatarła dłonie z diabelskim uśmiechem. Nienawidziłam jak tak robi bo wiedziałam że to oznacza milion godzin łażenia po sklepach i przymierzanie wszystkich ciuchów.
Tak jak przypuszczałam po obiedzie ruszyłyśmy w wir zakupów. Kelly była w tym mistrzynią, gdyby była olimpiada robienia zakupów na czas jestem pewna że wygrała by ją. Bluzki, sukienki, spodnie, spódniczki, buty, torebki.. można tak wyliczać w nieskończoność.
-Ja mam dość.- usiadłam na jednej z ławek w środku centrum handlowego. Miałam gdzieś że ludzie patrzą się na mnie jak na idiotkę kiedy ściągnęłam swoje szpilki od Versace i masowałam zmęczone stopy. -Kłamcy, tak zapewniali w sklepie że to najwygodniejszy model.- mruczałam pod nosem w ogóle nie zwracając uwagi na wzrok mojej przyjaciółki, który mówił tylko jedno.
-Podnoś swoją szanowną i ruszamy dalej marudo nr 1, albo nakopie ci do tego ślicznego tyłeczka.
-Serio myślisz że mam śliczny tyłek? - wyszczerzyłam się do niej.
-Jesteś niemożliwa.- w tym momencie rozległ się dźwięk telefonu rudej.
-Tak Kotku.
…
-Oczywiście że tak..
-To do zobaczenia. Kocham Cię.
-..
-Bye.
-Bo widzisz Nikki jest taka sprawa- ruda usiadła obok mnie z maślanymi oczkami.
-Leć szogunie.
-Aaa dziękuję Nikkuś i obiecuję że następnym razem dłużej spędzimy ze sobą czas.- rzuciła mi się na szyję co najmniej jakbym jej matkę uratowała z płonącego samochodu.
-No już spoko spoko bo mnie udusisz. - ruda oderwała się ode mnie wstając z miejsca.
-To buziaczki Nikkuś i zdzwonimy się.
-Tak tak, tylko uważaj tam, nie chcę być jeszcze ciotką.- wystawiłam jej język na co ona tylko machnęła ręką po czym odwróciła i się i w podskokach oddaliła się ode mnie.
Spojrzałam na górę toreb z zakupami.
-Świetnie po prostu cudownie.- mruknęłam ubierając na stopy te cholerne szpilki i biorąc te wszystkie zakupy.
...
Kiedy dotarłam do mieszkania po prostu padłam. Ściągnęłam te diabelskie buty ze stóp, swoją drogą szpilki na pewno wymyślił jakiś facet, ja wiem że podkreślają tyłek, nogi i ogólnie sylwetkę, ale żeby tak się męczyć o nieeee.- rzuciłam nimi w kąt wstając z podłogi. Dowlekłam się do lodówki wyciągając z niej niegazowaną wodę, nalałam ją do szklanki po czym wyszłam na balkon. Upiłam łyk cieczy rozglądając się po oświetlonym mieście. 15 piętro- to jest to, uwielbiałam swoje 15 piętro i widok miasta nocą. Wszystko mimo nocy żyło. Wypiłam wodę i weszłam z powrotem do mieszkania.
Na łóżku leżała moja czarna gitara, którą dostałam na 10 urodziny od ojca. Nie rozstawałam się z nią nigdy. Usiadłam na skraju biorąc ją w ręce. Zaczęłam grać nieznaną mi melodię, później samo już poleciało, słowa muzyka, byłam jak w transie. „The good guys, the good guys, the good guys finish last
I could try, I could try but good guys finish last
And though I know I would treat you right
I would never put up a fight
And that's why
The good guys, the good guys finish last
That's why the good guys, the good guys finish last
Yeah that's why the good guys, the good guys finish last...” - sama nawet nie wiem kiedy zamknęłam oczy pogrążając się w śnie.
Cdn..
Sama nie wiem co o tym myśleć..komuś się to podoba?
Wszystkiego najlepszego dla naszego ukochanego blondyna ! :* <3
Aby zawsze był szczęśliwy...
hmmm to dopiero początek. ciężko cokolwiek więcej napisać, bo wszystko się dopiero rozkręca. fabuła zapowiada się ciekawie. spokojnie się rozkręca. mam nadzieję że gdzieś tan w przyszłych rozdziałach bardziej przedstawisz główną bohaterkę :)))
OdpowiedzUsuńHej ;*
OdpowiedzUsuńOpisałaś ten rozdział dość muzykalnie - Nikki sobie śpiewa, to gra itp.
Może za wiele się nie dowiedziałam z tego rozdziału, ale jest ciekawy.
Nie dziwię się, że kocha to co robi. Ja na jej miejscu czułabym to samo.
Muzyka, to coś wspaniałego. :)
I nie chodzi tu o sławę, ale o to, że potrafi się coś robić.
Zakupy najlepsze, ale szpilki?
Nienawidzę butów na wysokim obcasie. Nie to, że jestem wysoka, to jeszcze nie potrafię chodzić w takich butach. Po prostu jak łamaga hahhahah. Na jej miejscu też zdjęłabym te diabelskie szpilki. Ale Nikki jest niska (Selena jest niska, prawda?) i jej takie na wysokim obcasie buty pasują ;D
Mnie się podoba! Chociaż... zabrakło mi mężczyzn w tym rozdziale:P ona jest gwiazdą hm hm... :) sto lat Chrisie Watrinie!! swoją drogą- ciekawe co on dzisiaj robi :D
OdpowiedzUsuńsuper te twoje opwiadanie i jest świetne bardzo mi się podoba jak zawsze, kochanna. pozdrawiam
OdpowiedzUsuńhej Kochana dopiero przeczytalam Twoj odcinek, hmm zapowiada sie interesujaca, jednak hmmm - podpisuje sie pod Marlene....mnie tez brakuje meżczyzn! Kochanie, dodawaj Watrina i to szybciutko :):) i opisz bardziej głowną bohaterke, koniecznie :) juz nie moge sie doczekac ich spotkania :) czyzby jakas wspolna piosenka ? :) teskni mi sie za Toba strasznieeeeee :( czekam na nowy odcinek :* buziole
OdpowiedzUsuńPiszesz naprawdę świetne, naturalne dialogi, czyta się mięciutko i szybko :D
OdpowiedzUsuńLecę dalej :)
Hej! Wielkie dzięki, że do mnie wpadłaś :) twoje opowiadanie bardzo mnie wciągnęło chociaż przeczytałam dopiero początek ale napewno z chęcią nadrobię resztę ;) Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńCześć,
OdpowiedzUsuńPodoba mi się jak piszesz. Dobrze się czyta.
Na pewno w wolnym czasie nadrobię wszystkie części.
Chyba już zaczynam lubić Nikki, taka z niej pozytywnie zakręcona osoba :)
Pozdrawiam :)
PS. Jak masz ochotę zapraszam do siebie: www.pisznazywo.blog.pl
Dopiero zaczynam czytać Twoje opowiadanie, ale zapowiada się fajnie. Ruda mnie rozwala, ona i te jej teksty haha. To dopiero początek a już ją uwielbiam. Mam nadzieje, że w dalszych rozdziałach będzie równie śmieszna. Przechodzę teraz do następnego rozdziału. Zapraszam, także na mojego bloga http://neverforgetyoou.blog.pl/ :)
OdpowiedzUsuń